2007.06.17 – Kraków – Kard. Stanisław Dziwisz: Kazanie na jubileusz 750-lecia śmierci św. Jacka

 

Czytania mszalne: Iz 61, 1-3a; 2 P 1, 2-11; Mk 1, 14-20

Czcigodny Księże Arcybiskupie Ordynariuszu Diecezji Opolskiej –
Jubilacie i Gospodarzu dzisiejszej uroczystości,
Księża Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi,
Bracia w kapłaństwie,
Siostry i Bracia zakonni,
Przedstawiciele Władz wojewódzkich, lokalnych i samorządowych,
Droga Młodzieży,
Siostry i Bracia!

1. „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi” (Mk 1, 17). Po raz pierwszy słowa te wypowiedział Jezus do braci Szymona i Andrzeja widząc, że „zarzucają sieć w jezioro, byli bowiem rybakami” (Mk 1, 16). Wkrótce potem skierował podobne wezwanie do synów Zebedeusza – Jakuba i Jana. Również i oni byli rybakami. Powołani przez Jezusa rybacy zostawili wszystko i poszli za Nim. Zaczęła się w ich życiu niepowtarzalna i najważniejsza przygoda. Związali się na życie i śmierć, i na całą wieczność z Jezusem z Nazaretu, Synem Bożym, Zbawicielem świata. Zostali Jego uczniami. Wsłuchiwali się w Jego słowa, poznawali Jego najgłębsze postawy i odruchy serca. Byli świadkami Jego śmierci, zmartwychwstania i wniebowstąpienia. Otrzymali moc Ducha Świętego i w tej mocy głosili Ewangelię – Dobrą Nowinę o Bogu, który „tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). Głosili, że „bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 3, 2). Wzywali do nawrócenia i przyjęcia Ewangelii.

Oto posłannictwo tych, którzy zostali nazwani „rybakami ludzi”. Mieli łowić – mieli zdobywać ludzi dla najważniejszej sprawy. Mieli prowadzić ludzi do Jezusa Chrystusa, by Go przyjęli jako swego Pana, by na Nim budowali dom swego życia, by z Nim związali swoje najgłębsze nadzieje.

2. Od dwóch tysięcy lat ukrzyżowany i zmartwychwstały Jezus powołuje w każdym pokoleniu kolejnych rybaków ludzi. Dzisiaj wspominamy jednego z nich. Na imię było mu Jacek Odrowąż. Odszedł do wieczności 750 lat temu. Odszedł z ziemi jako święty, jako człowiek całkowicie zanurzony w rzeczywistości Bożej. Okazał się niezwykłym rybakiem, „zatrudnionym” – moglibyśmy powiedzieć – przez samego Jezusa Chrystusa. Przyszedł na świat tu, w Kamieniu Śląskim, ponad 800 lat temu. Jego bliski i starszy krewny, Iwo Odrowąż, był biskupem krakowskim w latach 1218-1229.

Jako biskup krakowski, kolejny następca św. Stanisława i świątobliwego biskupa Iwo Odrowąża, dziękuję dziś Bogu za bliskie związki Śląska z Krakowem, które zaowocowały w tak niezwykły sposób.

Św. Jacek w młodości mógł marzyć o wędrowaniu śladami swego krewnego na stolicy biskupiej. A jednak on sięgał dalej. Interesowała go przygoda ewangelizacyjna. Świadczy to o odwadze i wielkiej sile przebicia. On szukał nowych dróg ewangelizacji, on szukał ludzi, którym zależało na nowym kształcie życia religijnego. Był to czas takich poszukiwań. W Italii działali już dwaj szaleńcy Boga. Św. Franciszek z Asyżu i św. Dominik. Twórcy dwu zakonów, które podjęły z nową siłą ewangelizację świata i reformę Kościoła. Św. Jacek wybrał św. Dominika. Imponowała mu wierność objawionej prawdzie. Imponowała mu duchowość nastawiona na dyskusję z ówczesnymi filozofiami i herezjami. Chciał nie tylko zapalać, ale kształtować światopogląd katolicki. Ubrał biały habit dominikanina. Położył kamień węgielny pod pierwsze klasztory tego zakonu na ziemiach polskich, zacząwszy od Krakowa, a następnie na ziemiach litewskich i ruskich.

To właśnie w Kijowie, według tradycji, podczas pożaru miał wynosić w swoich rękach monstrancję z Najświętszym Sakramentem oraz figurę Najświętszej Maryi Panny. Jakież to wspaniałe symbole, a jednocześnie synteza jego duchowości!

Centrum naszego życia stanowi Jezus Chrystus. To Jego mamy wynosić z wielkich pożarów naszego życia osobistego, społecznego, politycznego. Mamy Go wynosić z naszych pożarów, konfliktów, dramatów i napięć nie po to, by Go wyłączyć, usunąć na margines naszego życia, ale przede wszystkim po to, by pomógł nam z ewangelicznego dystansu spojrzeć w całej prawdzie na to, co robimy, co przeżywamy, czego się spodziewamy, a przede wszystkim na to, kim jesteśmy jako Jego uczniowie. Jezus Chrystus przyszedł, aby nas wyzwolić, aby – jak przypomniał nam dzisiaj prorok Izajasz – „głosić dobrą nowinę ubogim, opatrywać rany serc złamanych, zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę, aby pocieszać wszystkich zasmuconych i rozweselić płaczących” (por. Iz 61, 1-3).

A cóż powiedzieć o roli Najświętszej Maryi Panny w naszym chrześcijańskim życiu! Przecież od początku była Ona Matką Kościoła. Uczniowie Jezusa, po Jego zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu, gromadzili się zawsze z Nią i wokół Niej! Ona wprowadzała w życie pierwotnej wspólnoty uczniów Pana ciągłość, pokój i radość. Tam, gdzie jest Matka, tam również jest i Jej Syn.

3. Drodzy bracia i siostry! W swoim liście pasterskim Biskupi metropolii górnośląskiej w sposób szczególny zaprosili młodzież do udziału w dzisiejszej jubileuszowej Eucharystii. Jest ona wielkim dziękczynieniem za świętość, której realizację w młodym wieku podjął Jacek Odrowąż. Dlatego to dziękczynienie z nową mocą uświadamia nam naukę Soboru Watykańskiego II, że „wszyscy w Kościele, niezależnie od tego, czy należą do hierarchii, czy są przedmiotem jej pasterskiego posługiwania, powołani są do świętości” (KK 39). Także Sługa Boży Jan Paweł II gorąco i wielokrotnie zachęcał w szczególności młodych, aby „nie lękali się być świętymi”, bo młodość to siła przebicia, którą należy mądrze zainwestować. A więc stawiał przed nimi najwyższy ideał. Stawiał przed nimi wysokie wymagania. Może dlatego tak go słuchali. Może dlatego tak za nim podążali, spragnieni prawdy o swoim życiu i powołaniu. Słuchali go i podążali za nim, bo on sam już za życia promieniował świętością, bo on sam był zakochany w Bogu. On sam był wiarygodnym świadkiem Bożego królestwa.

Jan Paweł II liczył na młodzież. Ona była dla niego zasadniczym punktem duszpasterskich odniesień. Młodzież zawsze była i jest wiosną oraz nadzieją Kościoła. Zarówno w Krakowie, na Śląsku i w Rzymie, jak i wszędzie tam, gdzie Kościół dociera z orędziem zbawienia. Gdy przed Janem Pawłem II otwarła się perspektywa uniwersalnej misji w służbie Kościoła, młodzież znalazła się w centrum jego uwagi i nauczania. Nie mogło być inaczej. Między stylem duszpasterskim kardynała Karola Wojtyły i Jana Pawła II nie było żadnej różnicy. On zawsze szedł do młodych. On do nich przemawiał. On wiązał z nimi swoje nadzieje na odnowienie Kościoła i świata.

Jakże nie wspomnieć przy tej okazji niezapomnianego spotkania z dwumilionową rzeszą młodzieży w Tor Vergata podczas Światowego Dnia Młodzieży w kontekście Wielkiego Roku Jubileuszowego 2000? Jan Paweł II wypowiedział wtedy znamienne i prorocze słowa: „Drodzy przyjaciele! Widzę w was «stróżów poranka» (por. Iz 21, 11-12) czuwających o świcie trzeciego tysiąclecia” (Homilia z 19.08. 2000, n. 6).

Drodzy młodzi przyjaciele, zebrani dzisiaj w Kamieniu Śląskim – to również was wszystkich Sługa Boży uważał za „stróżów poranka”, czuwających w tych pierwszych latach trzeciego tysiąclecia. Jan Paweł II starał się odczytywać najgłębsze pragnienia w sercach młodych ludzi. Jakże aktualne są jego słowa, wypowiedziane w Tor Vergata: „Kiedy marzycie o szczęściu, szukacie właśnie Jezusa. To On na was czeka, gdy nie zadowala was nic z tego, co znajdujecie. To On jest pięknem, które tak was pociąga. To On wzbudza w was pragnienie radykalnych wyborów, które nie pozwala wam iść na kompromisy. To On każe wam zrzucać maski, które zakłamują wasze życie. To On odczytuje w waszych sercach decyzje najbardziej autentyczne, które inni chcieliby zagłuszyć. To Jezus wzbudza w was pragnienie, byście uczynili ze swego życia coś wielkiego, byście szli za jakimś ideałem, nie dawali się pochłonąć przeciętności. Daje odwagę, by pokornie i wytrwale dążyć do doskonalenia samych siebie i społeczeństw, czyniąc je bardziej ludzkimi i braterskimi. To On – Chrystus” (n. 5).

Droga młodzieży – czyż można wobec tych słów pozostać obojętnym? Zarysowany jest w nich fascynujący program życia człowieka, który swój los, swoją przyszłość, swoje najgłębsze nadzieje wiąże z Jezusem Chrystusem. Na Jezusie Chrystusie jeszcze się nikt nie zawiódł. Tylko On może ocalić nasze życie i spełnić najgłębsze pragnienia ludzkiego serca. Tylko On ma słowa życia wiecznego.

4. Drodzy bracia i siostry, nie mogę nie wspomnieć dzisiaj o złotym jubileuszu waszego Pasterza, ks. arcybiskupa Alfonsa Nossola. Pięćdziesiąt lat temu (23 czerwca 1957 roku) przyjął święcenia kapłańskie, a dwadzieścia lat później (25 czerwca 1977 roku) został mianowany biskupem opolskim. Tak więc to już pół wieku w służbie ludowi Bożemu na ziemi opolskiej, ale także w służbie całemu Kościołowi powszechnemu i Kościołowi w Polsce. W tę służbę wpisuje się niezwykle owocna posługa Księdza Arcybiskupa jako profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz Uniwersytetu Opolskiego. Trudno zliczyć młodych, których formował jako znakomity profesor teologii, jako autor wielu dzieł naukowych. Wszystko, czego się podejmował, czynił z pasją, a jednocześnie z prostotą człowieka mądrego, służącego innym niepospolitymi zaletami swojego umysłu i serca.
Dziś – pośród tej niezwykłej scenerii Kamienia Śląskiego, w krainie naszego Jubilata – dziękujemy Bogu za jego życie, za jego posługę jako rybaka ludzi, powołanego przez Jezusa do tego najszlachetniejszego zajęcia. Prosimy zarazem, aby Boże błogosławieństwo towarzyszyło na drodze do kolejnych jubileuszy.

5. Za wstawiennictwem św. Jacka Odrowąża polećmy Bogu w tej Eucharystii wszystkie sprawy Diecezji Opolskiej, Metropolii Górnośląskiej. Jest wśród nich wielka sprawa pojednania, o której mówił Ojciec Święty Jan Paweł II w homilii wygłoszonej 21 czerwca 1983 r. w czasie nieszporów na Górze Świętej Anny. W kontekście nadzwyczajnego Jubileuszu Roku Odkupienia zachęcał was, abyście z niezgłębionych skarbów Odkupienia czerpali „również pojednanie: przede wszystkim coraz głębsze pojednanie z Bogiem samym (…), równocześnie zaś pojednanie z ludźmi, bliskimi i dalekimi – obecnymi na tej ziemi i nieobecnymi. Ziemia ta bowiem wciąż potrzebuje wielorakiego pojednania” (n. 5). Dzięki mądrości waszego Pasterza i waszej otwartości na papieskie wezwanie, możemy radować się błogosławionymi owocami trudu pojednania, prosząc Boga o łaskę wytrwania na tej drodze.

Naszą modlitwą ogarnijmy także tych, którzy dla wielkiej sprawy jedności poświęcili swoje życie, co upamiętnia pomnik Powstańców Śląskich na Górze Świętej Anny.

Powierzmy miłosiernemu Ojcu wszystkie nasze osobiste sprawy, sprawy naszych rodzin, środowisk, naszej Ojczyzny i Europy. Ucząc się od św. Jacka szerszego, prawdziwie katolickiego spojrzenia, prośmy za narody, do których docierał z Ewangelią. Dziś bowiem nasza Ojczyzna powinna mieć wzrok zwrócony nie tylko na Zachód, ale także na Wschód. Może prorocze słowa sprzed 42 lat zawarte w liście biskupów polskich do biskupów niemieckich: „wybaczamy i prosimy o wybaczenie” należałoby dziś wypowiedzieć także do naszych braci ze Wschodu. Wprawdzie różni nas przynależność kościelna jako katolików i prawosławnych, ale przecież łączy nas wspólna wiara w Jezusa Chrystusa, jedynego Odkupiciela człowieka.

Módlmy się za młodzież, by z entuzjazmem pełniła swoje posłannictwo „stróżów poranka” i pomagała Kościołowi być obecnym we współczesnym świecie, odpowiadać na jego potrzeby i tęsknoty.

Wsłuchujmy się w słowa Jezusa i przyjmijmy je jako skierowane do każdego i każdej z nas osobiście: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”.

Oddajmy Jezusowi do dyspozycji nasze umysły i serca, nasze dłonie, nasz czas, nas samych – by mógł razem z nami budować na ziemi swoje królestwo miłości. Amen