2011.01.02 – Poznań – Abp. St. Gądecki: Ad resurrectionem et gloriam. 120. lecie powstania Zmartwychwstanek

 

Dzisiaj – na kilka dni przed uroczystością Objawienia Pańskiego – wspominamy 120. rocznicę powstania Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek. W dzień Objawienia Pańskiego bowiem (6 stycznia 1891 roku) Celina Borzęcka i jej dorosła córka Jadwiga złożyły śluby wieczyste i właśnie tę datę przyjmuje się oficjalnie za początek Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa.

Skąd taka dziwna rocznica? Ani to sto, ani sto pięćdziesiąt, tylko 120 lat. Trudno ją uzasadnić, być może poza odwołaniem się do długości życia ludzi zepsutej generacji: „Wtedy Bóg rzekł: Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną; niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat” (Rdz 6,3). Kiedy Mojżesz osiągnął ten wiek, zreflektował się: „Dziś mam już sto dwadzieścia lat. Nie mogę swobodnie chodzić. Pan mi powiedział: Nie przejdziesz tego Jordanu” (Pwt 31,2). „W chwili śmierci miał Mojżesz sto dwadzieścia lat, a wzrok jego nie był przyćmiony i siły go nie opuściły” (Pwt 34,7). Tylko zupełnie wyjątkowi ludzie dożywają wieku mojżeszowego, a instytucje? Te, jak to widzimy po Zgromadzeniu Zmartwychwstanek, są bardziej długowieczne. Dzięki temu możemy dzisiaj dziękować Panu Bogu za wszystkie łaski wyświadczone Kościołowi przez to Zgromadzenie w czasie 120 lat jego dotychczasowej działalności oraz prosić o Boże błogosławieństwo dla niego na przyszłość; o powołania do służby bożej w tym Zgromadzeniu, o jego rozwój, jedność i świętość.

Dzisiejsza liturgia Słowa pomaga nam w naszych modlitwach, zwracając naszą uwagę na Boga poszukującego człowieka, najpierw za pośrednictwem Słowa bezcielesnego a następnie za pośrednictwem Słowa wcielonego.

1. DAR SŁOWA BEZCIELESNEGO

Pismo Święte uczy nas często o Bogu kochającym a zatem i poszukującym człowieka. A nawet o wzajemnym przyciąganiu się dwóch światów; świata niewidzialnego i widzialnego, nieba i ziemi, Boga i człowieka. Oba te światy są całkowicie odmienne i nieporównywalne. Oba są w pewien sposób zdane na siebie. Oba kontaktują się jakoś ze sobą.

Pierwszą formą uprzedzającą wszelkie poszukiwanie było dzieło stworzenia, które dokonało się za pośrednictwem Słowa bezcielesnego. Ono, wyrażając wolę Stwórcy, ukształtowało wszechświat, środowisko, w którym pojawił się człowiek.

Kiedy ten się zagubił, czy to – według Augustyna – w formie nieuleczalnego upadku, który zniszczył porządek całego stworzenia i podstawową równowagę w człowieku. Czy też – według Ireneusza (Adversus haereses V,1) – w postaci winy dzieci, które mają trudności z panowaniem nad swoimi zdolnościami, i którym Bóg obiecuje odkupienie ich win. Kiedy więc człowiek się zagubił, Bóg zbudował pomost miedzy dwoma światami, którym się stało to samo Słowo bezcielesne, które na rozkaz Boży stwarzało świat. Słowo Boże, zwane przez Syracha Bożą Mądrością stało się jedną z form obecności Boga w świecie jako źródła Prawdy o człowieku i jego życiu. Mądrość Boża oświeca umysł i serce człowieka. Ona rozprasza ciemności niewiary i bałwochwalstwa – dwóch największych kłamstw, które równocześnie są dwiema największymi głupotami.

Mądrość jest starsza niż człowiek: „Przed wiekami, na samym początku mię stworzył i już nigdy istnieć nie przestanę” (Syr 24,9). Jest potężniejsza niż narody, nad którymi zdobyła panowanie (Syr 24,6). Przede wszystkim jednak poszukiwała ona miejsca swojego zamieszkania między ludźmi, pragnie być blisko ludzi, chce im pomagać: „Pomiędzy nimi wszystkimi szukałam miejsca, by spocząć – [szukałam] w czyim dziedzictwie mam się zatrzymać” (Syr 24,7). Ostatecznie jednak nie ona sama, ale Bóg zadecydował o jej zamieszkaniu w Izraelu. „Wtedy przykazał mi Stwórca wszystkiego, Ten, co mnie stworzył, wyznaczył mi mieszkanie i rzekł: ‘W Jakubie rozbij namiot i w Izraelu obejmij dziedzictwo!’ ” (Syr 24,8).

„Oznajmił swoje słowo Jakubowi,
Izraelowi ustawy swe i wyroki.
Nie uczynił tego dla innych narodów.
Nie oznajmił im swoich wyroków”
(Ps 147,19-20).

Jej panowanie w Izraelu poszerza się w sposób uporządkowany. Nauka rozpoczyna się od świątyni jerozolimskiej, następnie rozszerza się na miasto stołeczne Jeruzalem i w końcu na cały naród.
„W świętym Przybytku, w Jego obecności, zaczęłam pełnić świętą służbę i przez to na Syjonie mocno stanęłam. Podobnie w mieście umiłowanym dał mi odpoczynek, w Jeruzalem jest moja władza. Zapuściłam korzenie w sławnym narodzie, w posiadłości Pana, w Jego dziedzictwie”.

Widzialną postacią tejże Mądrości stała się Tora, czyli Księga Prawa Bożego. „Tym wszystkim jest księga przymierza Boga Najwyższego, Prawo, które dał nam Mojżesz, jako dziedzictwo plemionom Jakuba” (Syr 24,23). Mędrzec, który uczył swoich hebrajskich synów czytać i rozumieć Księgę Prawa Bożego, mógł stwierdzić, istotnie Mądrość Boża zapuściła „korzenie w sławnym narodzie, w posiadłości Pana, w Jego dziedzictwie”.

Nie była to zwykła mądrość życiowa, inteligencja, przestrzeganie Prawa, ale coś, co wymyka się jednoznacznej interpretacji. Mądrość Boża była – podobnie jak Bóg – tajemnicza, nieogarnięta, niezgłębiona. „Pierwszy nie skończył go poznawać, podobnie ani ostatni do dna go nie zgłębił, gdyż myśl jego pełniejsza jest niż morze, a rada głębsza niż Wielka Otchłań” (Syr 24, 28-29). Zachęca do poznawania siebie: „Przyjdźcie do mnie, którzy mnie pragniecie, nasyćcie się moimi owocami!” (Syr 24,19) a jednocześnie daje do zrozumienia, że nie da się jej wyczerpać: „Którzy mnie spożywają, dalej łaknąć będą, a którzy mnie piją, nadal będą pragnąć” (Syr 24,21).

2. DAR SŁOWA CIELESNEGO

Jakkolwiek wspaniały był dar Mądrości Bożej zawartej w Księdze Prawa, to nie był on jeszcze pełnią Prawdy. Był raczej jej przedsmakiem, przygotowywał na przyjęcie Pełni. Tą Pełnią jest Mądrość Wcielona, Chrystus Bóg-człowiek. Mądrość Boża ukazuje się jako Osoba Boska nic w znaczeniu przenośnym, lecz rzeczywistym i konkretnym: Jest nią Jezus Chrystus. „Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu” (J 4,13-14 ).
Ewangelista Jan głosi dzisiaj, że „Prawo zostało nadane przez Mojżesza, a dar Prawdy przyszedł przez Jezusa Chrystusa”. W gruncie rzeczy dar Prawdy nie tylko przyszedł za Jego pośrednictwem, ale jest w Nim. To On jako Syn Boży i prawdziwy człowiek jest Prawdą – żywą i miłującą obecnością Boga. Żywy Bóg, którego „nikt nigdy nie widział”, w Jezusie staje się bliski, może być „oglądany” – przyciąga do siebie i budzi zaufanie, czyli wiarę. Jednorodzony Syn Boży jest widzialnym obrazem Ojca: „Kto mnie widzi, widzi Ojca”. Odtąd ludzie nie muszą już wyobrażać sobie Boga za pomocą mitów. Co więcej, powinni je odrzucić, a wpatrywać się w Jednorodzonego Syna i w Nim odczytywać prawdę o człowieku i Jego życiu na ziemi i w niebie. Wraz z przyjściem Syna Bożego na ziemię ludzie winni porzucić wszelki lęk, jaki im wcześniej towarzyszył, gdy szukali prawdy o sobie w bałwochwalczych kultach, składając ofiary uśmierzające gniew bogów.
Święty Paweł i ewangelista Jan razem uczą nas dzisiaj, że Jezus przynosi nam jeszcze większą moc Boga – Jego łaskę przemieniającą człowieka. „Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili”. Pełna mocy łaska darowana nam w Jezusie, przemienia synów Adama w przybranym synów Boga. Łaska, którą przynosi Jezus-Umiłowany Syn, nie jest niczym innym jak Miłością! Ona sama ma moc przemieniania grzeszników w umiłowane dzieci Boże! Paweł oznajmia nam dzisiaj, że Bóg „z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym”.

3. ZMARTWYCHWSTANKI

Historia powstania Zgromadzenia Zmartwychwstanek należy właśnie do ewangelijnego gatunku historii „narodzin z Boga”. Wobec dotkliwej klęski Powstania Listopadowego (29 XI 1830), antagonizmów z papieżem i carem, groźby deportacji i śmierci na Syberii wielu Polaków opuściło Ojczyznę udając się na emigrację do Francji. Odcięci od rodzin i przyjaciół, żyli w biedzie materialnej i duchowej. Rozdarci i niepewni jutra, trwali w oczekiwaniu na wydarzenia polityczne, które odmienią los Polski i pozwolą powrócić do kraju. Wszelkie próby przekroczenia granicy i organizacji zbrojnych powstań kończyły się zesłaniem na Sybir bądź szafotem. Niepowodzenia i prześladowania potęgowały atmosferę beznadziei. Emigranci liczyli najpierw na poparcie krajów Europy, ale wkrótce zorientowali się, że żadne zabiegi dyplomatyczne nie przywrócą wolności Ojczyźnie.

W tej sytuacji powstało wśród Polaków silne przekonanie, że jedynym ratunkiem będzie stworzenie wielkiej idei, która uchroni społeczeństwo od beznadziei, a także od powolnej utraty narodowej tożsamości oraz doda sił do przetrwania trudnego okresu niewoli. Szczególną rolę w tej materii odegrał Adam Mickiewicz, który na wygnaniu we Francji związał się z grupą francuskich katolików tworzących wielki ruch odnowy katolickiej. Poeta utożsamił Polskę z cierpiącym Chrystusem. Polska ukrzyżowana przez Prusy, Austrię i Rosję miała tak jak Chrystus Zmartwychwstać, odrodzić się do nowego życia. Polska pokutująca za błędy własne i innych narodów, miała stać się początkiem nowej epoki chrześcijaństwa w całej Europie. W ten sposób jej cierpienia nabrały rangi religijnej. Tę pełną nadziei doktrynę Mickiewicz zawarł w III części Dziadów oraz w Księgach Narodu Polskiego i Pielgrzymstwa Polskiego – Polska Mesjaszem Narodów. Zawierają one „praktyczne wskazówki, jak mają postępować „pielgrzymi” w świecie obcym, zmaterializowanym i wrogim wolności.

Była to doktryna szlachetna, ale błędna. Chrystus bowiem był absolutnie niewinny, kiedy poniósł śmierć za nasze grzechy, czego się nie da powiedzieć o ówczesnej Polsce. Gdyby też Opatrzność potrzebowała niewinnych dla zbawienia grzeszników, to należałoby sobie życzyć pomnożenia grzechów i zbrodni, by w ten sposób przyspieszyć nadejście zbawienia.

Mickiewicz jednak poznał Bogdana Jańskiego, współpracownika francuskiej elity odnowy katolickiej i jemu – jako najbardziej godnemu – poddał myśl założenia nowego zakonu dla zmartwychwstania narodów i Polski, poczynając od duchowego zmartwychwstania emigracji. Dnia 17 II 1836 roku Bogdan Jański wraz z Piotrem Semenenko, Hieronimem Kajsiewiczem, Edwardem Duńskim i Józefem Malińskim zainicjował pierwszą wspólnotę nowego zakonu – tzw. Domek Jańskiego. W tym dniu zaistniała w Kościele Katolickim nowa wspólnota zakonna męska, Zgromadzenie Zmartwychwstania Pańskiego.

Po krótkim czasie, bo już w 1841 roku, Zmartwychwstańcy podjęli pierwsze próby powołania do życia filialnej kongregacji żeńskiej o tej samej duchowości, co okazało się jednak niezwykle trudne. Najbardziej zaangażowany w to dzieło okazał się Ojciec Piotr Semenenko. W czasie podejmowanych prób przyczynił się do powstania wielu innych zgromadzeń żeńskich. Natomiast samą założycielkę Sióstr Zmartwychwstanek – Matkę Celinę Borzęcką i jej córkę Matkę Jadwigę Borzęcką, współzałożycielkę, poznał dopiero 8 X 1875 roku w Rzymie u kratek konfesjonału w Kościele św. Klaudiusza. W dzień Objawienia Pańskiego, 6 stycznia 1891 r., Celina Borzęcka i jej dorosła córka Jadwiga złożyły śluby wieczyste i właśnie tę datę przyjmuje się oficjalnie za początek Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa, których inspiracją stały się słowa: per crucem et mortem ad resurrectionem et gloriam.

Ks. Semenenko powierzył Zmartwychwstankom niezwykle szerokie cele społecznego oddziaływania a praktyczne wskazówki dotyczące ich działalności, zawarł w „Regule Ośmiu Błogosławieństw”. U boku Zmartwychwstańców, Siostry Zmartwychwstanki miały podjąć pracę nad moralnym odrodzeniem społeczeństwa polskiego w duchu religijnym. Szczególną troską miały objąć kobietę, która miała się stać zaczynem odnowy rodziny. Program wychowawczy obejmował szkolnictwo podstawowe, ludowe, wyższego typu oraz pensjonaty, bez żadnych barier stanowych.

Siostry pod swą opiekę miały przygarnąć dzieci pozbawione pieczy rodzinnej, tworzyć ochronki i sierocińce; szpitale dla chorych i niedołężnych; domy starców oraz ubogich ludzi w podeszłym wieku; kwesty i udzielanie jałmużny. Praca apostolska Zmartwychwstanek włączona była w strukturę życia i działalności parafii. Wszelkie działania oświatowo-wychowawcze Sióstr miały za zadanie przystosować współczesnego człowieka do nowej sytuacji historycznej i społecznej (por. opr.: S. Anna Maria Lewandowska CR).

ZAKOŃCZENIE

Gdy otwieramy kolejny etap życia Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek i szukamy zasad, które winny uczynić je owocnym jego działanie, szukajmy ich najpierw w Księdze Prawa Bożego. Czytajmy z uwagą i wiarą Pismo Święte! Nade wszystko zaś, szukajmy tych zasad w żywej osobie Jezusa – w regułach, które kierowały Jego życiem. W Nim samym, szukajmy Prawdy nadającej sens naszej codzienności. Czas przyszły, czas radości i cierpienia, przeżywajmy w blasku Jego świętej obecności. Nie pozostawajmy w osamotnieniu. Abraham J. Heschel przestrzega: „Bóg nie pozostaje sam, kiedy odrzuci Go człowiek. Ale człowiek pozostaje sam”. Nic albo zgoła nic się nie zmieni w naszym życiu, jeżeli Jezus nie napełni naszych serc „wszelkim błogosławieństwem duchowym”, czyli swoją Miłością.