2013.11.11 – Kurytyba – Prymas abp Józef Kowalczyk, Homilia wygłoszona podczas Mszy św. dla polskich misjonarek i misjonarzy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Drodzy misjonarze, misjonarki i duszpasterze polonijni pracujący w Brazylii!

Gdy myślimy o polskiej emigracji przybywającej do tego dalekiego kraju, nie sposób nie dostrzec polskiego ducho­wieństwa i całego pozytywnego wkładu, jaki ci ludzie Kościoła wnieśli w życie uchodźców i w rozwój samej Brazylii. Księża i siostry za­konne zaczęli przybywać na te ziemie, aby za­pewnić polskim imigrantom duchową opiekę i pomóc im odnaleźć się w nowej i często trudnej rzeczywistości. Także sami koloniści prosili o polskich kapłanów, by ci pomogli im zachować wiarę katolicką i ducha polskości.

Warto w tym miejscu przypomnieć słowa pierwszego biskupa diecezji Kurytyby, José de Camargo Bartos, który we wzruszającym liście do biskupa przemyskiego prosił – na Boga – o przynajmniej dziesięciu księży, gdyż tylko polski duszpasterz może zapewnić należytą opiekę polskiemu wychodźcy Pierwsi polscy duchowni, którzy dotarli do Brazylii w początkowym okresie emigracyjnym, należeli do kleru diecezjalnego, a większość z nich stanowili byli zakonnicy wywodzący się z likwidowanych przez zaborców polskich zakonów.

Pierwszym zgromadzeniem zakonnym, które rozpoczęło swą działalność na terenie Brazylii na przełomie XIX i XX wieku byli księża werbiści, a następnie misjonarze św. Wincentego à Paulo. Z czasem docierały inne zgromadzenia męskie, do których dołączyli po II wojnie światowej członkowie Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej. Ze zgromadzeń żeńskich pierwsze przybyły siostry wincentynki (1904 r.), następnie Misjonarki Świętej Rodziny, a później urszulanki, felicjanki i inne zgromadzenia. Najmłodszym zgromadzeniem żeńskim pracującym wśród Polaków w Brazylii od 1988 roku są Misjonarki Chrystusa Króla dla Polonii

Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że księża i osoby życia konsekrowanego, którzy przybywali z Polski, pełnili nie tylko za­dania wypływające z ich powołania religijnego, ale także utrwalali wśród wychodźców po­czucie tożsamości narodowej oraz pamięci o swych ko­rzeniach. Nieśli również pomoc charytatywną, lekarską, gospodarską i prawną, wspierali ich różnorodnymi poradami, nieśli duchowe pocieszenie oraz przyczy­niali się  do powsta­wania – oprócz obiektów sakralnych – pierwszych szkół i bibliotek. Według Marii Para­dowskiej szeroki zakres działalności przede wszyst­kim duszpa­sterskiej, ale także oświatowej i w wielu innych dziedzinach, miał ogromne zna­czenie dla osadników polskich i dla całego społeczeń­stwa kraju ich zamieszkania.

Drodzy Bracia w Chrystusowym kapłaństwie i drodzy przedstawiciele życia charyzmatycznego!

To właśnie Wy jesteście spadkobiercami i kontynuatorami dzieła ewangelizacyjnego tylu wspaniałych polskich kapłanów, zakonnic i zakonników. Wasza działalność wśród kolejnych pokoleń polskiej Polonii mieszkającej w tym kraju oraz wśród samych Brazylijczyków przyczynia się do dźwigania ich na wyższy poziom du­chowy, mo­ralny, kulturalny i cy­wilizacyjny.

Celem Waszego posłannictwa – tu na emigracji – ale również w każdym innym miejscu świata, jest nieść Dobrą Nowinę ubogim, głosić wolność więźniom, a ślepym możność widzenia; sprawiać ulgę uciśnionym i ogłaszać rok łaski, która zstąpiła od Pana. Potrzeba nam ogromnej pokory, by w naszej małości stanąć przed ludźmi w gotowości posługiwania tym wszystkim, co niesie z sobą nasze sakramentalne kapłaństwo i zakonny charyzmat.

W czasie pierwszej modlitwy Anioł Pański, papież Franciszek powiedział:  oblicze Boga to oblicze miłosiernego Ojca, który zawsze ma cierpliwość do każdego z nas. Rozumie nas i na nas czeka. Przebacza nam, gdy powracamy do niego ze skruszonym sercem. Wielkie jest miłosierdzie Pana – jak mówi jeden z Psalmów (papież Franciszek, modlitwa Anioł Pański, 17.03.2013). Czyż miłosierdzie nie jest niesieniem Dobrej Nowiny, głoszeniem wolności i sprawianiem ulgi? Musimy pamiętać, że jesteśmy tylko narzędziem w Bożych rękach. Nie do nas należy osąd ludzkich serc. My mamy głosić Boga bogatego w miłosierdzie. Będzie się tak działo, kiedy sami uznamy przed Nim nasz grzech i naszą słabość. Tylko człowiek, który w swoim życiu doświadczył Bożej miłości i którego serce jest wolne, może nieść te dary ludziom, do których jako kapłan czy zakonnik został posłany.

Podczas swoich pielgrzymek do Ojczyzny w latach 1979 – 2002 błogosławiony papież Jana Pawła II wyraźnie i z mocą przypominał nam, że wolność jest wielkim darem, że jest ona nam dana i zarazem zadana; że nie jest nam dana raz na zawsze. Jest nam dana w darze, którego winniśmy strzec, chronić i zabezpieczać przed wszelkimi niebezpieczeństwami zewnętrznymi i wewnętrznymi; przed błędnym jej rozumieniem; przed pojmowaniem jej jako swawoli, która usposabia niekiedy jednostki i grupy społeczne do myślenia i bytowania takiego, jakby nic nas już nie obowiązywało, żadne zasady etyczne, a egoizm, miłość własna i pycha kierowały naszym sposobem myślenia i działania. Dar wolności. Trudny dar wolności. Tylko ten, kto jest wolny, może także stać się niewolnikiem. Dar wolności. Trudny dar wolności człowieka, który sprawia, że wciąż bytujemy pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy zbawieniem a odrzuceniem – przypominał nam błogosławiony Jan Paweł II w Częstochowie dnia 13 czerwca 1987 r.

Tak, Bóg stworzył nas ludźmi wolnymi i ten dar nam powierzył. Wolność stała się miarą wielkości człowieka wśród stworzeń; jego powołaniem. Winniśmy je ciągle na nowo odczytywać – każdy z osobna i wszyscy razem jako wspólnota Kościoła, jako kapłani i zakonnicy, jako polski naród. Wolność jawi się jako dar i jako powołanie – a dziś także jako wyzwanie i jako zadanie.

Bronić człowieka we współczesnym świecie, znaczy bronić autentycznego rozumienia jego wolności – rozumienia ewangelicznego, a nie laickiego. Trzeba nam budować prawdziwą wolność na drodze dialogu, porozumienia, rozsądnego kompromisu, poszanowania godności człowieka i jego podstawowych praw. Warto sobie to uświadomić szczególnie dziś – w kontekście naszego narodowego Święta Niepodległości.

Drodzy Bracia i Siostry!

W naszej posłudze będziemy napotykać liczne trudności i po ludzku sądząc niepowodzenia. Wiedząc jednak doskonale, że w naszym życiu nie ma przypadków ani zbiegów okoliczności, będziemy w tym wszystkim dostrzegać prowadzenie Bożego Ducha i Bożą Opatrzność. Kiedy będziemy pytać samych siebie, skąd na to wszystko brać siłę, wówczas winniśmy powrócić do pokrzepiających słów papieża Benedykta XVI wypowiedzianych w Warszawie: nie ulegajmy pokusie pośpiechu, a czas oddany Chrystusowi w cichej, osobistej modlitwie niech nie wydaje się czasem straconym. To właśnie wtedy rodzą się najwspanialsze owoce duszpasterskiej posługi. Nie trzeba się zrażać tym, że modlitwa wymaga wysiłku, że podczas niej zdaje się, że Jezus milczy. On milczy, ale działa (Benedykt XVI, Warszawa, 25.05.2006).

Niech te wypowiedziane przeze mnie myśli usposabiają nas do mądrego i roztropnego bytowania gdziekolwiek przyszło nam żyć i pracować, niech umocnią nas do wytrwałego pielgrzymowania po ziemskich drogach doczesności. Niech nam pomogą doceniać jeszcze bardziej te wartości, które są naszym wewnętrznym bogactwem i nich pomogą nam wiernie trwać w naszym powołaniu. Amen.