2014.08.02 – Warszawa – Prymas abp Wojciech Polak, Homilia podczas wieczystej profesji sióstr służebniczek NMP

Oto jestem Panie, bo mnie wezwałeś.

Czcigodna Matko Generalna,
Czcigodna Siostro Prowincjalna,
Drodzy Kapłani i Siostry Zakonne,
Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,
Drogie Siostry Profeski,

W waszej odpowiedzi na wezwanie do złożenia wieczystej profesji: Oto jestem Panie, bo mnie wezwałeś, pobrzmiewa dziś niewątpliwie echo tej pierwszej, osobistej odpowiedzi danej już kiedyś Bogu na Jego wezwanie i powołanie. To wówczas Ten, który was umiłował – mówiąc słowami odczytanej przed chwilą Ewangelii – nie tylko zaliczył was do przyjaciół swoich, ale wybrał, abyście szły i owoc przynosiły i by owoc wasz trwał. Przypominając sobie te chwile, z radością i wdzięcznością stajecie wobec Boga, dziękując Mu za dar i łaskę powołania. A dziś, po latach przygotowań i rozeznawania woli Bożej, właśnie przez tę wieczystą profesję zakonną pragniecie, drogie Siostry, jeszcze pełniej zjednoczyć się z Chrystusem, poświęcając Mu całe swoje życie i naśladując Chrystusa za przykładem Najświętszej Maryi Panny Służebnicy Pańskiej. Spotykając się w czasie ubiegłorocznych wakacji z seminarzystami, nowicjuszami i nowicjuszkami, papież Franciszek wskazywał, że Bóg, który powołuje człowieka do pójścia za Nim, do naśladowania Go, do poświęcenia Mu i oddania całego swego życia, nieustannie mu powtarza: Jesteś dla Mnie ważny (ważna), kocham cię, liczę na ciebie. Swoje wezwanie kieruje Bóg bowiem do bardzo konkretnego człowieka z całą historią jego życia, z jego nadziejami i pragnieniami, z oczekiwaniami, w których zawiera się gotowość do podjęcia drogi powołania. Specyfiką tej drogi – waszej drogi, kochane Siostry Profeski – jak przypomina nam Kościół, a zarazem szczególną wartością jest to, że odzwierciedla ona sposób życia samego Chrystusa. Na ile więc jest to możliwe dla człowieka, z jego ludzkimi ograniczeniami i słabościami, jest drogą szczególnego naśladowania Chrystusa, pójścia za Nim, na której przez profesję rad ewangelicznych osoba konsekrowana nie tylko czyni Chrystusa sensem swojego życia, ale stara się odtworzyć w sobie – oczywiście w miarę możliwości – tę formę życia, jaką obrał Syn Boży przyszedłszy na świat.

Moi Drodzy! 

Wskazanie na to szczególne zjednoczenie z Chrystusem, które przybiera – jak słyszeliśmy – formę odtworzenia w sobie sposobu Jego życia, rozpoczyna się zawsze i trwać będzie na zawsze w doświadczeniu osobistego spotkania z Panem. Vita consecrata, czyli adhortacja apostolska o życiu konsekrowanym i jego misji w Kościele i świecie przypomina nam, że to właśnie z tej szczególnej zażyłości z Chrystusem wypływa w życiu konsekrowanym możliwość i potrzeba złożenia całkowitego daru z siebie przez profesję rad ewangelicznych. Bardziej więc niż wyrzeczeniem, są one przede wszystkim specyficzną formą przyjęcia tajemnicy Chrystusa przeżywaną w Kościele. A tego doświadczenia miłości, tej zażyłości z Chrystusem, tego przyjęcia tajemnicy Chrystusa obecnej w Kościele nie można się oczywiście wyuczyć ani nauczyć. Można ją tylko przyjąć i przeżyć, i to jako osobistą odpowiedź na głos Boga. A w tej z kolei odpowiedzi jest najpierw doświadczenie takiej miłości, której – jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu – nie są w stanie ugasić wielkie wody ani też zatopić rzeki. Jest to bowiem miłość, którą Jezus nas do końca umiłował, i to dosłownie, oddając za nas swoje życie. Albowiem to właśnie w krzyżu Chrystusa – jak nam przypomina papież Franciszek – jest cała miłość Boga, Jego ogromne miłosierdzie. A jest to miłość, na której możemy polegać, w którą możemy wierzyć. Czyż bowiem tajemnica powołania nie jest właśnie tajemnicą miłości, najpierw tej, którą Bóg każdą i każdego z nas kocha prawdziwie i do końca, a potem także – jakby równolegle – odpowiedzią naszej miłości na tę miłość. Jeśli więc – zgodnie z tym, czego oczekuje od nas Kościół – myślimy o życiu konsekrowanym najpierw jako specyficznej formie przyjęcia tajemnicy Chrystusa i jako szczególnym odtwarzaniu w sobie właśnie tego Jezusowego stylu życia, to widzimy dziś z całą jasnością, że ten styl Jezusa polega na trwaniu – jak Jezus – w miłości Ojca i na wzajemnej miłości. Bo taki właśnie, ostatecznie, testament On sam nam pozostawił: to wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Drogie Siostry Profeski! 

Powołanie do bycia świadkiem miłości Jezusa, a raczej wezwanie do uobecniania tej Chrystusowej, odkupieńczej miłości wobec człowieka, nie jest dziś z pewnością zadaniem łatwym. W stawianych więc dziś Wam, drogie Siostry, pytaniach przed złożeniem ślubów, przypomina się m.in. o wytrwałości, z jaką macie dążyć do doskonałej miłości Boga i bliźniego. Potrzeba wytrwałości, aby wbrew pojawiającym się trudnościom nie zrezygnować nigdy z tego właśnie dążenia do coraz doskonalszej miłości Boga i bliźniego. Potrzeba wytrwałości, aby w dniach próby w tę miłość nigdy nie zwątpić. Potrzeba wytrwałości, zwłaszcza wówczas, gdy spotykamy się ze strony innych z jakże dziś częstą reakcją odrzucenia i niezrozumienia. Wytrwałość zaś winna być wsparta gotowością, aby przez całe życie wiernie służyć Chrystusowi w bliźnich ukazując im dobroć i miłosierdzie Boże. Autor fragmentu Listu do Kolosan, który usłyszeliśmy w drugim czytaniu, a który zaczerpnięty został z trzeciego rozdziału opisującego zasady nowego życia w Chrystusie, przypominał nam, że wybrańcy Boży, święci i umiłowani, powinni być ludźmi miłosierdzia i dobroci, pokory i cierpliwości, kierujący się w życiu przebaczeniem i pokojem. Nie chodzi tu oczywiście tylko o jakieś ludzkie cechy, o jakiś katalog tych cech, które ostatecznie ułatwiają człowiekowi, czy też mogą ułatwić, realizację drogi powołania. Chodzi raczej o taki właśnie, i tak nakreślony ów Chrystusowy styl służby, naśladując Go właśnie w okazywanym innym miłosierdziu, dobroci, pokorze, cichości czy też cierpliwości. Zanim jednak Apostoł Paweł wskaże na ten sposób realizacji – jak to nazywa – nowego życia w Chrystusie i tak go właśnie opisze, przypomina, że dotyczy on tych, którzy razem z Chrystusem powstali z martwych, których życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu, w których Słowo Chrystusa przebywa z całym swym bogactwem. Zdolni do tego, by wiernie służyć Chrystusowi w bliźnich, są bowiem tylko ci, którzy są chrystusowi, w Niego przyobleczeni, tak właśnie złączeni z Chrystusem i Jego miłością przemienieni. Tak, bo tylko miłość Boża może przemienić nasze życie – wołał papież Franciszek – może sprawić, że zakwitną obszary pustyni, które są w naszym sercu. Miłość Boża może to sprawić.

Drogie Siostry Profeski!

Jezus Chrystus zachęca w dzisiejszej Ewangelii swoich uczniów, aby otworzyli serca na takie właśnie doświadczenie Jego miłości i trwali w niej. Mówi im: wytrwajcie w miłości mojej! Dzień wieczystej profesji jest i dla Was, kochane Siostry, okazją na zaczerpnięcie u źródeł tej Bożej miłości. W uroczystym błogosławieństwie, jakie nastąpi po złożeniu przez Was ślubów zakonnych, a więc w modlitwie waszej konsekracji, przywołamy prawdę o przymierzu miłości, jakim Bóg wciąż kieruje się wobec świata i człowieka. Prosić zaś będziemy dla Was, kochane Siostry – i są to jednocześnie nasze najszczersze życzenia – abyście przylgnęły do Jezusa żarliwą miłością, abyście ogromną miłością kochały Matkę-Kościół, abyście tą nadprzyrodzoną miłością objęły wszystkich ludzi. Tak, Kościołowi i światu, człowiekowi w tym świecie, potrzebne jest świadectwo miłości. Można dziś zwyciężać na wiele sposobów – mówił podczas jednej ze swych porannych homilii w kaplicy Domu św. Marty papież Franciszek – i dodawał, że łaska, o którą prosimy dzisiaj, to łaska zwyciężania przez miłości. Tak, to nie jest łatwe, ale – dodawał – nasza wiara jest właśnie tym: wiarą w Jezusa, który nas umiłował, nauczył miłości i nauczył nas kochać wszystkich. Niech więc Jego miłość Was prowadzi. Amen.