2015.01.31 – Ląd n. Wartą – Abp W. Polak, Homilia na uroczystość św. Jana Bosko

Prymas Polski, abp Wojciech Polak

31 stycznia 2015 r. – Ląd nad Wartą

Homilia na uroczystość św. Jana Bosko

Umiłowani w Panu!

W swoim Liście apostolskim do osób konsekrowanych z okazji Roku Życia Konsekrowanego papież Franciszek wskazywał, że pierwszym celem tego roku jest spojrzenie w przeszłość z wdzięcznością. A w tym retrospektywnym spojrzeniu jest zawarte niewątpliwie dostrzeżenie, że u początków każdego zgromadzenia, instytutu czy rodziny zakonnej obecne jest działanie Boga, który w swoim Duchu powołuje niektóre osoby do bezpośredniego pójścia za Chrystusem, do przełożenia Ewangelii na szczególną formę życia, do odczytania oczyma wiary znaków czasu, do twórczego odpowiedzenia na potrzeby Kościoła. Dziś w liturgiczne wspomnienie świętego Jana Bosco, Założyciela Zgromadzenia Salezjańskiego, i my, tutaj zgromadzeni na Eucharystii, możemy doświadczać działania Boga, który powołał do pójścia za Chrystusem, tego szczególnego ucznia, jakim był i jest wciąż dla nas święty Jan Bosco. Słusznie nazywany ojcem i nauczycielem młodzieży, a nawet – powtórzmy to za Ojcem Świętym Piusem XI i świętym Janem Pawłem II – księciem wychowawców – educator princeps – starał się dosłownie przełożyć Ewangelię na konkretne działanie wychowawcze skierowane do ludzi młodych. W Liście apostolskim napisanym przez świętego Jana Pawła II w setną rocznicę śmierci świętego Jan Bosco, Ojciec Święty zauważył, że działalność wychowawcza była dla niego związana z troską o ewangelizację młodzieży. Z jednej więc strony, to właśnie z konkretnego i dogłębnego odczytania Ewangelii święty Jan Bosco czerpał wszystkie swoje inspiracje wychowawcze, z drugiej zaś – jak pisał w swym liście papież Jan Paweł II – starał się o to, aby cały proces wychowawczy podtrzymywało zbawcze orędzie Ewangelii, to znaczy, by słowo Ewangelii było zasiewane w codzienności. Nic więc dziwnego, że chodziło temu Świętemu z Piemontu właśnie nade wszystko o ewangelizację młodzieży. Świętemu Janowi Bosco chodziło zatem o to – mówiąc dziś tak ulubionymi słowami papieża Franciszka – by radość Ewangelii wypełniła serce i całe życie ludzi młodych, by mogli odkryć jej autentyczne źródła, aby przenikała ona całe ich życie i działanie. Ewangelia bowiem nas uczy – przypominał Ojciec Święty Franciszek azjatyckiej młodzieży – że Duch Jezusa może wnieść nowe życie w każde ludzkie serce i może przemienić każdą sytuację, nawet pozornie beznadziejną. Jezus może przemienić wszystkie sytuacje!

Moi Drodzy!

Święty Jan Bosco był niewątpliwie człowiekiem głębokiej wiary. Czuł – jak to trafnie wyraził święty Jan Paweł II – że w realizacji swego posłannictwa był jak prowadzony za rękę przez Boga. Mógł zatem bez obawy powtarzać, że to właśnie Bóg posłał mnie do młodzieży. Przecież młodym poświęcił swoje życie, swoje talenty, swoją pracę i swoje wychowawcze zaangażowanie. Wierzcie mi – powtarzał – że wszystko czym jestem, jest całkowicie dla was. Sam mówił: przyrzekłem Bogu, że moje życie aż do ostatniego tchnienia będzie dla moich biednych chłopców. W chwili swej śmierci – jakby podsumowując swoje dotychczasowe wysiłki – miał jeszcze wyznać: powiedzcie moim chłopcom, że oczekuję na nich w Niebie. Nadal więc zachwyca Jego troska o młodych. Wciąż inspiruje, tak dogłębnie przemyślany i w poczuciu odpowiedzialności za życie młodych realizowany, system wychowawczy. A choć to prawda, że czasy i pokolenia tak szybko się zmieniają, zdaje się jednak, że niepokojące pytania pozostają wciąż te same: kim są młodzi? czego tak naprawdę chcą? do czego dziś w swoim życiu dążą? jakie mają potrzeby i pragnienia? gdzie szukają odpowiedzi i gdzie mogą ją znaleźć? Mówił kiedyś święty Jan Paweł II, że są to w istocie pytania trudne, lecz nieuniknione, którym każdy wychowawca musi stawić czoło i z nieukrywaną nadzieją ten święty papież dodawał, że właśnie w spuściźnie wychowawczej Jana Bosco można znaleźć przesłanki, które także dzisiaj pozwalają nam, Jego spadkobiercom, cierpliwie szukać na te pytania odpowiedzi i starać się na nie odpowiedzieć.

Umiłowani!

Wiemy, że odpowiedź na najgłębsze oczekiwania i pragnienia młodych wypływa z Ewangelii. Jest więc zakorzeniona w Słowie Bożym i ukazuje, czego tak naprawdę oczekuje od nas sam Bóg. To tutaj bowiem – powtarzając za świętym Pawłem – znajdujemy przecież wszystko to, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie. Tutaj uczymy się, że autentyczna wielkość człowieka polega na przyjmowaniu i naśladowaniu postawy dziecka. Nie chodzi jednak w tym wypadku o jego bezradność, naiwność czy prostoduszność, ale o ufne powierzenie się Bogu, o budowanie własnej wielkości i doskonałości nie w oparciu o swoje prywatne zapatrywania, wystudiowane plany i sposoby na życie, ale w pełnieniu woli Tego, który jest w Niebie. Uświadamiając ludziom młodym konieczność takiego spojrzenia na życie, papież Franciszek przestrzegał ich, że zastąpienie tej właśnie perspektywy – a mianowicie usunięcie Boga z horyzontu życia – wcześniej czy później zaowocuje swoistym bałwochwalstwem bogactwa, władzy czy przyjemności, i musi skończyć się i często tak właśnie się kończy, duchowym ubóstwem, samotnością i cichą rozpaczą, tak jakby na całym świecie – wskazywał papież – zaczynała się szerzyć jakaś ogromna pustynia duchowa. Stąd ten przejmujący, proroczy krzyk: nie dajcie się okraść, nie dajcie się ograbić z nadziei!

Moi Drodzy!

Jeśli w to dzisiejsze święto prosimy i my o światło na naszą ewangelizację młodych, warto może, czerpiąc nieco z życia i przykładu świętego Jan Bosco zobaczyć, a może jeszcze bardziej starając się przełożyć tę odpowiedź na nasze czasy, odszyfrować, do czego tak naprawdę wzywa nas dziś Pan i przed czym nas stawia. Zawarłbym tę odpowiedź, tę sugestię odpowiedzi w takich mniej więcej trzech wskazaniach: idźcie do młodych! szukajcie ich na duchowych peryferiach! pozwólcie, by przez was Jezus okazywał im swoją łaskę, swoją miłość i miłosierdzie! We wspomnianym już Liście apostolskim z okazji setnej rocznicy śmierci świętego Jana Bosco, Jan Paweł II przypominał, że to pierwsze wezwanie: idźcie do młodych – stanowi niewątpliwie pierwszy i podstawowy wymóg wychowawczy. Zawiera się w nim wciąż przecież obecny postulat, aby być z młodymi. Nie wystarczy więc tylko głosić im czy przypominać zbawcze orędzie Ewangelii. Trzeba nauczyć się dzielić z nimi ich drogę. Trzeba po prostu z nimi i dla nich być, mieć dla nich czas, wewnętrznie akceptować ten wybór. Już dziś trzeba za świętym Janem Bosco powtarzać sobie: dla was się uczę, dla was pracuję, dla was żyję o także dla was gotów jestem oddać życie.

Współczesnym dopełnieniem tego pierwszego i podstawowego wymogu wychowawczego, będzie niewątpliwie wezwanie do szukania dziś młodych na duchowych peryferiach ich życia. Wiemy, że jest to myśl tak droga papieżowi Franciszkowi. Niestrudzenie nam o niej przypomina i niestrudzenie nas właśnie do niej zachęca. Mówi wręcz – i dzieli się z nami, jak może jeszcze pamiętamy, takim właśnie swoim marzeniem – o takiej właśnie opcji misyjnej, zdolnej przemieniać wszystko, aby zwyczaje, styl, rozkład zajęć, język i wszystkie struktury kościelne stały się odpowiednią drogą bardziej dla ewangelizowania współczesnego świata, niż do zachowania stanu rzeczy. W postaci świętego Jana Bosco znajdujemy niewątpliwie wciąż żywą inspirację do takiej misyjnej postawy. Czyż nie przemierzał On dosłownie te wszystkie oddalone drogi ówczesnego Turynu, docierając do młodych żyjących na peryferiach miasta, często wyzyskiwanych lub będących ofiarami szalejącego bezrobocia, zagubionych i niepewnych siebie, wyobcowanych i pozostawionych samym sobie. I dziś trzeba mieć oczy otwarte nie tylko na te konkretne fizyczne peryferie ludzi młodych, ale zwłaszcza, a może jeszcze bardziej na te duchowe, gdzie panuje wyobcowanie, jakieś zamknięcie się w sobie, utrata wiary w siebie i nadziei. I wreszcie, jakże ważne, aby to Jezus był w naszym wychowawczym działaniu zawsze na pierwszym miejscu, abyśmy ukazywali młodym Jego miłujące oblicze. Święty Jan Paweł II uczył nas, że młodzież jest nadzieją Kościoła, że jest Jego przyszłością. Papież Franciszek uzupełnia tę myśl podkreślając, że młodzi są nie tylko częścią przyszłości Kościoła, są Jego teraźniejszością. Trzeba więc wykorzystać już dziś ten potencjał, który mają. Trzeba już dziś szukać sposobów, aby byli żywą i ożywczą cząstką Kościoła. Trzeba już dziś ukazywać im miłujące oblicze Jezusa. Trzeba prowadzić młodych do przyjaźni z Jezusem. Trzeba samemu stawać wobec nich z żywym świadectwem tej miłości i tej przyjaźni. Może dlatego właśnie święty Jan Bosco często mawiał, że ostatecznie wychowanie jest sprawą serca i że trzeba pozwolić Jezusowi wejść do serca młodzieży. Dodawał, że to wejście Jezusa w życie młodego człowieka niewątpliwie dokonuje się przez bramę Kościoła, ale także przez bramę szkoły czy warsztatu pracy.

Umiłowani w Panu!

Rozliczne są inspiracje, jakie i my, w naszej duszpasterskiej trosce o młodych, możemy zaczerpnąć od świętego Jana Bosco. W Liście apostolskim z okazji Roku Życia Konsekrowanego papież Franciszek, kierując – jak już wspomnieliśmy –swoją zachętę do spojrzenia w przeszłość z wdzięcznością, przypomina, że doświadczenie początków jest jak ziarno, które z biegiem lat i wieków staje się drzewem, rozprzestrzeniającym swe gałęzie. Rodzina Salezjańska jest niewątpliwie dziś takim solidnym drzewem, w cieniu którego wciąż znajdują swe miejsce tak liczne zastępy ludzi młodych. Niech Wasz Patron, święty Jan Bosco, uprasza zwłaszcza dziś, zwłaszcza w kontekście tego roku łaski, potrzebne siły i moce, abyście wciąż wierni swemu powołaniu, kontynuowali waszą drogę – dla młodych i z młodymi – i podejmowali ją na nowo z ufnością w Panu. Amen.