2015.02.21 – Mielżyn- Abp W. Polak, Homilia z okazji 70. rocznicy śmierci Bł. S. Julii Rodzińskiej

Prymas Polski, abp Wojciech Polak

21 lutego 2015 r. – Mielżyn

Homilia z okazji 70. rocznicy śmierci Bł. S. Julii Rodzińskiej

 

Kochane Siostry Dominikanki, Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,

W nasze tegoroczne wielkopostne przygotowanie do świat paschalnych, już na samym początku tego świętego czasu, wpisuje się wspomnienie męczeństwa błogosławionej Siostry Julii. Dokładnie siedemdziesiąt lat temu, 20 lutego 1945 roku, w koncentracyjnym obozie w Stutthof oddała swe życie za Chrystusa. W dzisiejszej Ewangelii sam Jezus przypomniał nam, że nie ma większej miłości od tej, gdy kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Tak, błogosławiona Siostra Julia była niewątpliwie niezwykłym świadkiem miłości. To miłość bowiem pozwoliła jej odczytać drogę powołania zakonnego i miłość prowadziła ją poprzez wszystkie lata szczególnej posługi nauczycielki i wychowawczyni dzieci i młodzieży. Wspominamy Ją dziś, właśnie tutaj, w Mielżynie, bo to przecież również Jej miłości i pracy to miejsce zawdzięcza swoje początki. To właśnie tutaj, w 1919 roku, zaraz po pierwszej profesji zakonnej, został skierowana do pracy w organizowanym w Mielżynie zakładzie dla sierot wojennych. A potem były inne miejsca – Rawa Ruska, Nawojowa, a zwłaszcza Wilno, miejsca Jej wychowawczej pracy i posługi, Jej troski i cierpliwej miłości wobec maluczkich i opuszczonych przez ludzi. I tak szła przez życie świadoma, że to właśnie Ją wybrał Pan, aby kochać i nieść innym Jego miłość. Ja was wybrałem – mówi nam dziś Chrystus – abyście szli i owoc przynosili. W darze i tajemnicy swego powołania szła bł. Julia aż po te ostatnie stacje drogi, męczeńskiej drogi, stacje świadka Chrystusa aż do końca. Ktoś – myślę, że bardzo słusznie – powiedział, że w ten sposób w męczeńskiej śmierci Siostry Julii w pełni zajaśniała Boża moc objawiająca się w ludzkiej słabości.

Wspomnienie świadectwa Jej wiary i miłości pozwala wszystkim nam z dziękczynieniem stanąć przed obliczem Pana. Dziękując dziś za życie, powołanie i męczeńskie świadectwo bł. Siostry Julii, za prorokiem Izajaszem uwielbiamy Tego, który okazuje nam swoje miłosierdzie i obdarza każdą i każdego z nas mnóstwem swoich łask. Jesteśmy wezwani, aby odkrywać to Boże obdarowanie, aby poznawać Jego miłość, aby wciąż wyznawać – jak wołał Izajasz – że to nie jakiś wysłannik lub anioł, lecz sam Bóg nas zbawia. W miłości swej i łaskawości On sam objawia nam swoje oblicze. Mamy wpatrywać się w to miłujące nas oblicze Boga. Mamy czerpać z Jego miłości, tej płynącej z krzyża, tej, która wciąż nam ukazuje, że za nas właśnie On oddaje swe życie. O takiej miłości przypomina dziś swoim uczniom. Wzywa nas, tak jak kiedyś wezwał swoich uczniów, abyśmy trwali w Jego miłości. Mówi o jej źródle, które jest w Bogu i wytycza drogę do konkretnego życia miłością, do dzielenia się nią z innymi. Aż dwukrotnie podkreśla, że zadaniem jest nasza wzajemna miłość. Jest ona wypełnieniem Chrystusowego przykazania, ale jest przede wszystkim praktycznym wyrazem naszej miłości Boga. Miłość Boga przechodzi przez miłość bliźniego. To ona, w konkretnych sytuacjach naszego życia, jest odpowiedzią na miłość Boga. Doświadczając Jego miłości uczę się kochać drugiego tą miłością, którą właśnie On sam mnie umiłował. Uczę się oddawać mu siebie tak, jak Jezus oddał się za nas. Miłość drugiego człowieka, miłość bliźniego, jest więc konkretną odpowiedzią na miłość Boga. W encyklice o chrześcijańskiej miłości papież Benedykt XVI tłumaczył, że wówczas patrzę na drugiego człowieka oczyma i sercem samego Chrystusa, i dać mu mogę o wiele więcej niż widać na zewnątrz, spojrzenie miłości, którego tak bardzo potrzebuje. Patrzę na niego nie tylko moimi oczyma i poprzez moje uczucia, ale z perspektywy Jezusa Chrystusa. Jego przyjaciel jest moim przyjacielem.

Błogosławiona Siostra Julia staje dziś przed nami jako niezwykły świadek takiej właśnie miłości. Wierzymy, że to świadectwo życia ofiarowanego aż po męczeństwo, życia oddanego z miłości do Chrystusa i do drugiego człowieka, rodzi błogosławione owoce. Jest niewątpliwie dla nas wezwaniem do modlitwy za wszystkich, którzy także w naszych czasach dają świadectwo Chrystusowi za cenę przelanej krwi. Tak często słyszymy o prześladowaniach naszych sióstr i braci za wiarę. Docierają do nas ze świata informacje o ich męczeńskiej śmierci. Wydaje się jednak, że choć słyszymy coraz częściej o prześladowaniach chrześcijan, to jednak – jak to zauważył ostatnio ks. abp Gądecki – świat przyzwyczaił się do śmierci męczenników, oswoił się z ich męczeńską śmiercią, bo nawet najbardziej krwawe obrazy z czasem przecież bledną. Choć może obrazy medialnych przekazów z czasem zbledną, nie może jednak zblednąć nasza solidarność z cierpiącymi, nasza pamięć o nich, nasza modlitwa zanoszona za nich. Jeśli w czasie Wielkiego Postu – jak wzywa nas papież Franciszek – powinniśmy starać się przełamać naszą obojętność, to także w tej szczególnej solidarności z naszymi braćmi i siostrami, którzy dziś cierpią prześladowania. W tegorocznym orędziu na Wielki Post papież Franciszek ukazuje nam, że jednym ze sposobów na wyjście z obojętności, przeciwstawienie się w życiu pokusie obojętności na Boga i drugiego człowieka, jest nasza modlitwa zanoszona we wspólnocie świętych. Kiedy się bowiem modlimy, kiedy przyzywamy wstawiennictwa błogosławionych i świętych, powstaje – mówi papież Franciszek – wspólnota służby i dobra, która przełamuje naszą obojętność. Ze świętymi, którzy znaleźli pełnię w Bogu, i my stanowimy część tej wspólnoty, w której obojętność zostaje przezwyciężona przez miłość. Kościół niebieski – tłumaczy nam jeszcze papież – nie jest tryumfujący dlatego, że się odwrócił plecami od cierpień świata i sam zaznaje szczęścia. Raczej święci mogą się już cieszyć z tego, że to dzięki męce i śmierci Chrystusa, dzięki Jego zmartwychwstaniu, pokonali ostatecznie obojętność, zatwardziałość serca i nienawiść. A my, tutaj  pielgrzymujący na ziemi – dodaje dalej papież – mamy już udział w zwycięstwie i zasługach świętych, a oni uczestniczą w naszej walce i w naszej nadziei i pragnieniu pokoju i pojednania. Ich radość ze zwycięstwa zmartwychwstałego Chrystusa jest więc dla nas źródłem siły, aby pokonać liczne formy obojętności i zatwardziałości serca.

Uwielbiając więc dziś Boga za świadectwo, za miłość i wierność błogosławionej Siostry Julii, prosimy i dla nas, aby Jej zwycięstwo z Chrystusem było dla nas źródłem siły w pokonywaniu wszelkich naszych oporów, obojętności i zatwardziałości naszego serca. Modlimy się wyznając, że przykład świętych nas pobudza, a ich bratnia modlitwa nas wspomaga. Prośmy wiec dziś, aby błogosławiona Siostra Julia wstawiała się za nami i uprosiła nam u Boga szczególną odwagę miłości. Niech Jej wstawiennictwo przełamuje w nas lek i obojętność. Niech nam pomaga w odważnym i wielkodusznym naśladowaniu Chrystusa, w miłości, która zwycięża słabość i pochyla się nad każdą siostrą i każdym bratem potrzebującym miłości. Niech Jej gorliwość apostolska i zapał, z jakim podejmowała trud wychowania dzieci i młodzieży, udzieli się i nam wszystkim. Ona, zaliczona już we wspólnocie świętych, do przyjaciół Pana, nie przestaje nam dziś za Chrystusem powtarzać: wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali. Amen.