2015.04.19 – Warszawa – Abp W. Polak, Homilia z okazji 150. rocznicy urodzin św. Urszuli Ledóchowskiej

Prymas Polski, abp Wojciech Polak

19 kwietnia 2015 r. – Warszawa

Homilia z okazji 150. rocznicy urodzin św. Urszuli Ledóchowskiej

Umiłowane Siostry Urszulanki z Przełożoną Generalną,
Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,
Drodzy uczestnicy Mszy świętej, którzy za pośrednictwem I Programu Polskiego Radia łączycie się dziś z nami w modlitwie, zwłaszcza wszyscy chorzy i cierpiący,

Święty Łukasz Ewangelista kończy fragment, który usłyszeliśmy, wezwaniem Jezusa skierowanym do Jego uczniów, aby wobec świata byli świadkami Zmartwychwstałego Pan. On cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstał, w Jego imię głoszone jest nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom. Wy jesteście świadkami tego. Ożywieni nie tylko wspomnieniami i pamięcią o Nim, ale przede wszystkim spotkaniami ze Zmartwychwstałym, głosić będą innym, że Pan zmartwychwstał, że żyje i idzie z nami, że jest naszym zmartwychwstaniem i życiem. Jak Piotr w Dziejach Apostolskich mają głosić ludowi: Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. Mają więc wskazywać, że w Nim jest życie, że jest odpuszczenie grzechów, albowiem to właśnie On dosłownie wziął nasze grzechy na drzewo krzyża, umarł za nas, abyśmy byli wolni i żyli wolnością dzieci Bożych. W ten sposób tajemnica Jego męki, śmierci i zmartwychwstania, jest dla nas prawdziwie dobrą nowiną. Jeśli bowiem On zmartwychwstał, i my razem z Nim, przeszliśmy ze śmierci do życia, z niewoli grzechu do wolności. To wielki dar i wielka łaska, którą także my, jak kiedyś bezpośredni uczniowie Jezusa, mamy głosić innym. Sam Jezus, posyłając na świat swych uczniów, mówi jednak nie tylko i nie tyle o samym głoszeniu, o mówieniu, o przepowiadaniu, ale o dawaniu świadectwa tej prawdzie: wy jesteście tego świadkami. A to znaczy również i dziś – jak przypominał nam papież Franciszek – że jesteśmy wezwani, aby tę dobra nowinę powtarzać nie tylko słowami, ale przede wszystkim przez świadectwo życia. Dlatego pełen entuzjazmu i radości zmartwychwstania wołał papież Franciszek i do nas: dobra nowina o zmartwychwstaniu powinna jaśnieć na naszej twarzy, w naszych uczuciach i postawach, w sposobie, w jaki traktujemy innych. Co więcej, wskazując i przypominając nam tę drogę, spróbował jeszcze przełożyć ją na konkretne, na codzienne i bardzo zwyczajne, zdawałoby się, postawy. Stąd też przypominał, że dajemy świadectwo Jezusowi Zmartwychwstałemu właśnie wtedy, gdy umiemy uśmiechnąć się z tymi, którzy się uśmiechają i płakać z tymi, którzy płaczą, i gdy idziemy obok, a więc towarzyszymy w drodze tym, którzy są smutni i grozi im utrata nadziei, i także wtedy, gdy dzielimy się odważnie naszym własnym doświadczeniem wiary, zwłaszcza z tymi, którzy wciąż poszukują sensu życia i szczęścia. Gdy więc zgodni jesteśmy – jak zachęcał Apostoł Paweł – we wzajemnych uczuciach. I tak właśnie, i w ten właśnie sposób, dobra nowina o zmartwychwstaniu staje się radością wszystkich, a łaska i miłosierdzie Boga odciska się w naszych sercach i w naszym życiu.

Umiłowani Siostry i Bracia! W ciągu wieków, jakie minęły od tych pierwszy spotkań Zmartwychwstałego z Jego uczniami opisanych nam na kartach Ewangelii, wezwanie do dawania świadectwa, do głoszenia innym dobrej nowiny o zmartwychwstaniu usłyszeli różni ludzie. Są wśród nich, niewątpliwie również błogosławieni i święci, którzy potrafili dosłownie uczynić ze swego życia dar dla innych. W miniony piątek, 17 kwietnia, przypadła 150-rocznica urodzin św. Urszuli Ledóchowskiej, Założycielki Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Dziś, we wspólnocie Sióstr Urszulanek i tych wszystkich, którzy wpatrują się z wiarą w przykład życia i powołania św. Urszuli, pragniemy uwielbić Boga i wypowiedzieć Mu dziękczynienie za to, że powołał Ją do społeczności świętych. W pamiętnym dniu Jej beatyfikacji, w czasie swojej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku, na poznańskich błoniach, św. Jan Paweł II wskazywał, że Jej szczególnym powołaniem była młodzież i jej wychowanie, ale także – dodawał – wieloraka pomoc w duszpasterstwie Kościoła. Wychowaniu młodych ludzi poświęciła swoje życie i swoje apostołowanie. Była dla nich radosnym świadkiem Zmartwychwstałego Pana. Im niosła – jak zauważył z kolei w czasie Mszy świętej kanonizacyjnej św. Jan Paweł II – dobrą nowinę o miłości Boga. Do dzieci i młodzieży, do ubogich i samotnych, do opuszczonych i znajdujących się w potrzebie mówiła językiem miłości popartej czynem. Nie zatrzymywała się na wzniosłych słowach, ale dopełniała je konkretnymi uczynkami miłości. Zgodnie z przypomnieniem św. Jana Apostoła z dzisiejszego drugiego czytania św. Urszula poznała Chrystusa właśnie przez to, że wypełniała przykazanie miłości. Co dla Niej znaczyła miłość? W swej homilii kanonizacyjnej św. Jan Paweł II przytoczył Jej słowa: mam kochać bliźnich tak jak Jezus mnie kocha, a zatem: bierzcie i jedzcie me siły, bo one są do waszej dyspozycji, bierzcie i jedzcie moje zdolności, moją umiejętność, me serce – niech swą miłością rozgrzewa i rozjaśnia wasze, bierzcie i jedzcie mój czas – niech on będzie do waszej dyspozycji. Jam wasza, jak Jezus jest mój.

Drodzy Siostry i Bracia! Oddanie siebie drugiemu, oddanie swych ludzkich sił, zdolności, czasu, a nade wszystko serca w służbie bliźniego może zaowocować głębszym zjednoczeniem z Chrystusem. Może sprawić i w istocie sprawia – jak to trafnie uchwycił i wyraził kiedyś papież Benedykt – że uczę się patrzeć na drugiego nie tylko jedynie moimi oczyma i poprzez moje uczucia, ale widzieć go tak, jak widzi go Jezus. Patrzę oczyma Chrystusa – mówił Ojciec Święty – i mogę dać drugiemu o wiele więcej niż to, czego konieczność widać na zewnątrz: spojrzenie miłości, którego potrzebuje. Spojrzenie miłości, którym św. Urszula Ledóchowska obejmował swoich współczesnych nie szybowało jednak w przestrzeni abstrakcji. Nie unosiło Jej w powiewach ducha. Nie wbijało w próżne westchnienia czy marzenia. Jedną z przepięknych i konkretnych cech Jej osobowości i duchowości było właśnie to, że tym spojrzeniem miłości potrafiła przenikać najbardziej zwyczajne sytuacje ludzkiego życia. Była jedną z tych osób, które – jak powiedział o Niej św. Jan Paweł II – to co zwyczajne, potrafiły uczynić nadzwyczajnym, to, co codzienne, prozaiczne, uczynić ponadczasowym, a to, co ze swej istoty przyziemne czynić świętym. Ktoś więc o Niej jeszcze tak napisał, charakteryzując tę niezwykłą postać: Spektakularność była jej obca. Potrafiła zachwycać się szarą codziennością. Umiała dotrzeć do głębokich pokładów monotonii życia i wydobyć z nich ową  ewangeliczną perłę, skarb, który rozjaśniał i rozpromieniał jej zwyczajność. Choć więc można chyba powiedzieć za Autorką tego świadectwa, że codzienność była jej świątynią, to jednak zaraz trzeba nam dodać, że wypełniało tę świątynię światło Zmartwychwstałego Pana. I nie jest to, Najmilsi, jakaś karkołomna konstrukcja życiowa, ale radość serca wypełnionego łaską Bożej obecności, a więc miłości do Jezusa, która promieniuje z tego sanktuarium ludzkiego serca na cały świat. W ten sposób rzeczywiście możemy i my, dziś tutaj zgromadzeni, dziękując za Jej życie i powołanie, za św. Janem Pawłem II jeszcze powtórzyć, że wszyscy możemy uczyć się od niej, jak z Chrystusem budować świat bardziej ludzki, jak na co dzień realizować „nowe” przykazanie miłości. Kto bowiem zachowuje Jego naukę, kto nią żyje, kto nią wypełnia swe życie, rzeczywiście w tym miłość Boża okazuje się doskonała.

Drodzy w Chrystusie Panu! Kochane Siostry Urszulanki! 150. rocznica urodzin Waszej Świętej Założycielki jest niewątpliwie okazją do tego, aby przed Bogiem wspólnie wyśpiewać radosne dziękczynienie. Przeżywana w Roku Życia Konsekrowanego pozwala nam wszystkim przybliżyć się do jednego z darów i charyzmatów, a więc dostrzec konkretne działanie Pana Boga obecne w życiu Waszej Świętej Założycielki i Waszego Zgromadzenia. Dla Was, Kochane Siostry, ten dzień urodzin św. Urszuli i Jej miłość i oddanie Jezusowi, będzie może też okazją do tego, aby za papieżem Franciszkiem zapytać: czy i dla nas Jezus jest naprawdę pierwszą i jedyną miłością, jak to postanowiliśmy kiedyśmy złożyli nasze śluby? Tak, Jezus pyta nas dziś o miłość do Niego, tak jak kiedyś na brzegu galilejskiego jeziora zapytał nieco może zaskoczonego Piotra: czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? On stawia nam dziś to właśnie pytanie, oczekując, że ponowimy nasze wyznanie miłości. A św. Urszula wskazując na Jego obecność w Najświętszym Sakramencie Ołtarza, powtarza każdej i każdemu z nas: kochajcie Jezusa w tabernakulum! Tam niech serce wasze czuwa, choć ciało przy pracy, przy zajęciu. Tam Jezus, a Jezusa trzeba nam kochać tak gorąco, tak serdecznie. Jeśli nie umiemy kochać, to przynajmniej pragnijmy kochać – kochać coraz więcej.

Umiłowani! Zaskoczonym i zalęknionym uczniom z dzisiejszej Ewangelii, Jezus Zmartwychwstały ukazuje chwalebne rany, którymi pozostał naznaczony. Poznali, że to jest Pan. Uradowali się, choć nadal pozostawali pełni zdumienia. W każdej Eucharystii staje przed Nami Pan. A my pełni zdumienia odkrywamy miłość, która za nas się wydaje. On do końca nas umiłował. Obecność błogosławionych i świętym pomaga nam odkryć i uwierzyć w tę miłość. Wzywa nas też, by dać o niej codzienne świadectwo. Jezus pragnie dusz – pisała w swym testamencie duchowym św. Urszula –  które by Go kochały, po to, aby obdarzyć je szczęściem wiecznym. Amen.