2015.05.09 – Łopienno – Abp W. Polak, Homilia z okazji 60. rocznicy pierwszej profesji sióstr elżbietanek

Prymas Polski, abp Wojciech Polak

9 maja 2015 r. – Łopienno

Homilia z okazji 60. rocznicy pierwszej profesji sióstr elżbietanek

Drodzy Współbracia w kapłańskim powołaniu,
Drogie Siostry Elżbietanki z Siostrą Prowincjalną,
Czcigodne Siostry Jubilatki,
Siostro Dominiko i Siostro Cezario,
Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,

Jak słyszeliśmy przed chwilą w janowej Ewangelii, wybór i powołanie do pójścia za Jezusem Chrystusem są dla Jego uczniów naprawdę brzemienne w bardzo konkretne konsekwencje. Taki bowiem wybór ze świata wprowadza w szczególną relację do samego Pana, ale zarazem stawia nas w szczególnej pozycji wobec świata. Święty Jan, niewątpliwie bogaty doświadczeniem bezpośrednich uczniów Pana, a także z pewnością obserwując życie wspólnoty uczniów Pańskich już po zmartwychwstaniu zaznacza, że są oni w szczególnej relacji z Jezusem i jednocześnie wskazuje na wrogość, na nienawiść, na jaką są narażeni ze strony świata. Wiemy, że gdy święty Jan mówi nam o świecie ma na myśli panowanie ciemności i wszystko to, co sprzeciwia się Bogu. Świat utożsamia ze złem i grzechem, z tym wszystkim, co odrzuca Boga i Jego panowanie. Już w prologu swej Ewangelii zaznacza, że świat Go nie poznał, a swoi Go nie przyjęli. To jednak, co przeciwne i co utrudnia uczniom drogę za Jezusem, nie może przeważyć i nie przeważa tej relacji, jaka w powołaniu, w wybraniu uczniów sobie ze świata – jak mówi im sam Jezus – dosłownie wiąże i łączy ich z Panem. Wybór i powołanie czynią bowiem ucznia szczególną własnością Pana. Jest to własność dokonana na podstawie wyboru miłości. U jej podstaw leży bowiem miłość, z jaką Jezus zwraca się do swych uczniów i nią ich ogarnia. Wybór i powołanie sprawia, że uczeń Jezusa idzie odważnie drogą służby, naśladując swego Mistrza i dobrze rozumiejąc, że sługa nie jest większy od swego pana, a więc, że to Jezus jest na tej drodze źródłem siły i mocy. Wybór i powołanie nie są – jak wskazywał kiedyś św. Jan Paweł II – jakimś zewnętrznym naśladownictwem. One dają udział w życiu i przeznaczeniu Jezusa. Jego uczeń, idąc za Nim, dzieli wprost Jego los, wchodząc zarówno w Jego cierpienia i mękę, dosłownie w Jego śmierć, jak i w Jego zmartwychwstanie, a więc i zarazem w tajemnicę tego szczególnego owocowania, w której odbija się prawda, że jeśli moje słowa zachowali, to i wasze będą zachowywać. Taka jest sytuacja uczniów Jezusa, i tych pierwszych, do których w czasie Ostatniej Wieczerzy bezpośrednio kierował swoje słowa, i tych, do których przyszedł jako Zmartwychwstały, i tak jak Pawła i Tymoteusza z dzisiejszego pierwszego czytania z Dziejów Apostolskich – jak widzieliśmy – dosłownie prowadził mocą Ducha Świętego, Ducha Jezusa, ale też i tych wszystkich, których w różnych czasach i w różnych epokach On sam wybrał sobie ze świata i wciąż wybiera i wzywa do pójścia za Nim. Można więc chyba powiedzieć, że w tym dzisiejszym fragmencie czytanej nam przed chwilą janowej Ewangelii, pozostaje i dla nas przypomniana wciąż żywa i wciąż aktualna prawda naszego powołania. Nigdy nie zapomnę owego 21 września – miałem 17 lat – mówił młodym wolontariuszom w czasie Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janeiro papież Franciszek, dzieląc się z nimi tajemnicą swego powołania – zatrzymałem się w kościele San Jose de Flores, żeby się wyspowiadać, i usłyszałem po raz pierwszy, że Bóg mnie wzywa. Nie lękajcie się tego, czego Bóg od was żąda! Warto powiedzieć Bogu tak. W Nim jest radość!

Drogie Siostry Jubilatki! Kochana Siostro Dominiko i Siostro Cezario!

Dzisiejsze dziękczynienie za dar Waszego powołania do pójścia za Jezusem, naśladując Go na drodze rad ewangelicznych, jest nie tylko potwierdzeniem Waszej odwagi, aby podjąć to, czego kiedyś, przed przeszło sześćdziesięciu laty, zażądał od Was sam Bóg, ale i uwielbieniem Boga za wszelkie łaski, którymi na tej drodze Was umacniał. Sądzę, że za papieżem Franciszkiem możecie i chcecie dziś powtórzyć: warto powiedzieć Bogu tak. Chcecie to wyznanie wypowiedzieć, Drogie Jubilatki, świadome drogi, pewnie również niełatwej, jaką Was On sam przecież prowadził: Siostrę Dominikę od pracy w szpitalu we Wschowie, przez Leszno i Poznań, aż tutaj do Łopienna, gdzie pełniła posługę pielęgniarki w Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci, i Siostrę Cezarię od Rawicza aż do Łopienna, z którym jako kucharka związała tak długi i piękny okres swego życia. Łączy te drogi, a może lepiej, rozpoczyna właśnie dzień pierwszej profesji złożonej 4 czerwca 1955 roku w Poznaniu. Profesja rad ewangelicznych to jednak – jak uczył nas św. Jan Paweł II – nie tyle i nie tylko wyrzeczenie, ale przede wszystkim – jak mówił – możliwość i potrzeba złożenia całkowitego daru z siebie Chrystusowi, specyficzna forma przyjęcia tajemnicy Chrystusa, przeżywana w Kościele. Profesja zakonna to zatem odpowiedź na powołanie i wybór, który dokonał On sam, wzywając Was, Drogie Siostry, do pójścia za Nim. On sam pragnie jeszcze raz dziś powtórzyć: Ja was wybrałem sobie ze świata. Tak, On sam wybrał, ale jednocześnie przeznaczył, abyście w tym świecie i dla tego świata były odbiciem Jego miłości, i to właśnie tej miłości, z którą zwraca się do chorych i cierpiących, do słabych i odrzuconych przez ludzi, do dzieci i młodzieży, także tej, która tutaj, w Domu Pomocy Społecznej w Łopiennie, czeka na Jego miłość. Jeśli bowiem jest prawdą – to jeszcze jedno wskazanie z nauczania św. Jana Pawła II – że przez profesję rad ewangelicznych osoba konsekrowana nie tylko czyni Chrystusa sensem swojego własnego życia, ale stara się też odtworzyć w sobie – w miarę możliwości – tę formę życia, jaką obrał Syn Boży przyszedłszy na świat, to przecież ta forma życia, ten Chrystusowy styl życia, to Jego życie, musi nas wciąż mobilizować, by jak On iść przez świat dobrze czyniąc. Musi nas mobilizować, aby oddać swe życie dla innych tak, jak On sam to uczynił. Musi nas wciąż wzywać do patrzenia na drugich oczyma Chrystusa, tak więc jak On sam na nich patrzy. Musi otwierać nasze serca i dłonie dla drugich tak, jak On to czynił. A wtedy – powtórzę za papieżem Franciszkiem z jego Listu Apostolskiego wydanego z okazji przeżywanego obecnie w całym Kościele Roku Życia Konsekrowanego – będziecie, Kochane Siostry, za świętym Pawłem mogły zawołać: dla mnie żyć to Chrystus, i papież jeszcze dopowie, że śluby zakonne są w zasadzie właśnie po to, aby zrealizować tę namiętną miłość, miłość do Chrystusa, miłość do waszego Jedynego Oblubieńca, za którym idziecie, w którym się zakochałyście i który jest naprawdę pierwszą i jedyną miłością, jak to postanowiłyście, kiedy złożyłyście wasze śluby.

Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia!

Radość dzisiejszej uroczystości i wdzięczność Bogu za dar życia i powołania Siostry Dominki i Siostry Cezarii pozwalają nam wszystkim odkryć jeszcze raz prawdę o naszym powołaniu i pójściu za Jezusem. Dziś ze szczególną wdzięcznością wpatrujemy się w dar życia konsekrowanego i za papieżem Franciszkiem powtarzamy, że Bóg może napełnić serca ludzkie i uczynić szczęśliwymi i że całkowite oddanie w służbie Kościoła nadaje pełnię takiemu życiu. Ale przecież Chrystusowa Ewangelia dotyka nas wszystkich. Do każdej i do każdego z nas mówi dziś te same słowa: Ja was umiłowałem, wybrałem sobie ze świata i sługa nie jest większy od pana. I nam wszystkim przypomina, że mamy udział w Jego życiu i przeznaczeniu, w Jego losie, w Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu. Mamy więc realizować nasze powołanie w tym świecie, ale jako Jego ludzie, wybrani przez Niego. Taki sens ma nasze chrzcielne odrodzenie z wody i Ducha Świętego. Taki sens ma droga powołania każdej i każdego z nas. Taki też sens ma nasze chrześcijańskie powołanie w tym świecie. Jeśli specyfiką życia konsekrowanego jest – jak słyszeliśmy – odtwarzanie tej formy życia, jaką obrał Syn Boży przyszedłszy na świat, to w pewnym sensie i nasze chrześcijańskie życie i powołanie musi wpisać się ostatecznie w tę samą logikę. Różnimy się tylko drogą, a więc sposobem realizacji tego powołania. I dziękując dziś Bogu za powołanie i życie naszych drogich Jubilatek prosimy, abyśmy mogli nieco zaczerpnąć z ducha ich wierności i miłości do Chrystusa. Zaczerpnąć również z tej radości, o którą w Roku Życia Konsekrowanego tak jasno upomina się papież Franciszek przestrzegając, że smutne naśladowanie Chrystusa jest naśladowaniem żałosnym. W kontekście czytanej dziś Ewangelii rozumiemy, że nie chodzi tutaj o jakąś powierzchowną radość czy lekkość bytowania, jaka może się łączyć z miłością świata. Chodzi o świadectwo ewangelijnej radości, które rozbłyska pośród doświadczanych trudności. Właśnie w tym – przypomina Franciszek osobom konsekrowanym – powinniśmy odnajdywać doskonałą radość, nauczyć się rozpoznawania oblicza Chrystusa, który stał się do nas podobnym we wszystkim, a więc doświadczania radości, gdy widzimy, że jesteśmy podobni do Tego, który z miłości do nas, nie odrzucił cierpienia krzyża.

Drogie Siostry! Umiłowani Siostry i Bracia!

W ostatniej części adhortacji Vita consecrata kierując swoje słowa do osób konsekrowanych św. Jan Paweł II – jak mówi – zwraca się z ufnym wezwaniem i przypomina Wam o wielkiej mocy świadectwa Waszej zakonnej drogi i zakonnego powołania dla wszystkich ludzi młodych. Żarliwa miłość do Jezusa Chrystusa jest potężną siłą przyciągającą młodych, których On powołuje w swojej dobroci, aby poszli za Nim i zostali z Nim na zawsze. Nasi współcześni chcą dostrzegać – mówi Papież – w osobach konsekrowanych radość, której źródłem jest przebywanie z Chrystusem. Niech Dobry Bóg otwiera więc serca wszystkich powołanych na tę przyciągającą siłę żarliwej miłości do Jezusa i radość, której źródłem jest przebywanie z Panem. Niech przypomina nam jeszcze raz w tym uroczystym dniu słowa Apostoła Pawła: wiem komu zawierzyłem i jestem pewny, że mocen On jest ustrzec mój depozyt aż do owego dnia. Amen.