2015.06.14 – Górka Klasztorna – Abp W. Polak, Homilia z okazji 50-lecia koronacji obrazu Matki Bożej Góreckiej

Prymas Polski abp Wojciech Polak

14 czerwca 2015 r. – Górka Klasztorna

Homilia z okazji 50-lecia koronacji obrazu Matki Bożej Góreckiej i ogłoszenia Bulli Papieskiej podnoszącej do godności bazyliki mniejszej kościół pw. Narodzenia NMP Niepokalanie Poczętej. 

 

Najdostojniejszy Księże Biskupie Janie, Pasterzu Kościoła Bydgoskiego,
Drodzy Współbracia w Chrystusowym Kapłaństwie,
Księże Generale i Księże Prowincjale,
Wszystkie Osoby Życia Konsekrowanego,
Przedstawiciele życia publicznego,
Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,

Już niebawem, w 2016 roku, cały Kościół w Polsce przeżywać będzie 1050. rocznicę Chrztu Polski. Przypomina nam ona również o milenijnych obchodach sprzed pięćdziesięciu lat. Jak może jeszcze niektórzy z nas pamiętają, przygotowaniem duchowym do tamtych obchodów była tzw. Wielka Nowenna, czyli 9-letni program duchowej pracy nakreślony i opracowany przez uwięzionego jeszcze wówczas w Komańczy Stefana Kardynała Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia. W tym duchowym duszpasterskim programie rok 1965, a więc ten bezpośrednio poprzedzający wydarzenie Tysiąclecia Chrztu Polski, poświęcony był Maryi. Weź w opiekę Naród cały – cześć Maryi jako Królowej Polski – głosiło hasło tego właśnie, ostatniego roku przygotowań. Był on swoistą odpowiedzią na Jasnogórskie Śluby Narodu, w których przyrzekaliśmy, że z wielką usilnością umacniać i szerzyć będziemy w sercach naszych i w polskiej ziemi cześć Twoją i nabożeństwo do Ciebie, Bogarodzico Dziewico, wsławiona w tylu świątyniach naszych, a szczególnie w Twej Jasnogórskiej Stolicy. Nie może nas więc również dziwić, że ten szczególny Maryjny Rok bezpośrednio poprzedzający Millennium Chrztu Polski stał się okazją do licznych koronacji figur i obrazów maryjnych. W sumie odbyło się wówczas w całej Polsce osiem koronacji obrazów maryjnych, z których sześć osobiście dokonał Prymas Tysiąclecia.  I właśnie pierwszą z nich, pierwszą dokonaną w pamiętnym 1965 roku, dokładnie 6 czerwca 1965 roku,  w sanktuarium Ziemi Krajeńskiej w Górce Klasztornej koło Łobżenicy, była koronacja Matki Bożej Góreckiej. Prymas Tysiąclecia podkreślał wówczas, że w Roku Wierności Maryi ta koronacja jest wyrazem wdzięczności i tak – jak mówił podczas tej pierwszej koronacji w Górce Klasztornej – najmilsze Dzieci, chciejcie na to patrzeć i na tę koronację, i na szereg innych, które zarówno w naszej archidiecezji, jak i w innych diecezjach Polski, w tym roku będą miały miejsce. A spoglądając wówczas na rzesze pielgrzymów, zgromadzonych tutaj, wokół Maryi, Pani z Górki Klasztornej, Ksiądz Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski wyraził nadzieję, że również nowe pokolenie przejmie z dłoni ojców i matek, tę głęboką cześć ku Matce Bożej Góreckiej i poniesie tę cześć, ufność i nadzieję w wiary nowe Tysiąclecie. Stąd – jeszcze jedno zdanie z prymasowskiej homilii – uroczystość dzisiejsza jest dla nas wszystkich naprawdę podniesieniem na duchu.

Siostry i Bracia, Moi Umiłowani!

Przychodzimy na to święte maryjne miejsce po pięćdziesięciu latach od tych pamiętnych dni. Przychodzimy z wdzięcznością, ale i z nurtującym nas pytaniem: czy i my wiernie przejęliśmy tę głęboką cześć ku Matce Bożej Góreckiej i czy ponieśliśmy tę część, ufność i nadzieję wiary w nowe Tysiąclecie? Nasza dzisiejsza obecność, nasza wspólna dziękczynna modlitwa, piękniejące z dnia na dzień góreckie sanktuarium, tak liczne rzesze nawiedzających je pielgrzymów, rekolekcje i dni skupienia przeżywane tutaj, pod okiem i sercem Maryi, ludzkie umysły i serca zwracające się ku Bogu i Jego Matce, świadczą, że słowa prymasowskiego polecenia zapadły nam jakoś w serce i w pamięć, i że je po prostu podjęliśmy. Podjęli je zwłaszcza kustosze tego świętego miejsca, Misjonarze Świętej Rodziny, dla których Górka Klasztorna stała się centrum maryjnej duchowości. Dowodem zabiegania i takiego właśnie duszpasterskiego trudu, także tych ostatnich pięćdziesięciu lat,  jest również dzisiejsza radość, radość całego Kościoła Bydgoskiego, z wyniesienia tutejszej maryjnej świątyni pod wezwaniem Narodzenia NMP Niepokalanie Poczętej do godności Bazyliki Mniejszej. Powtórzę więc za Prymasem Tysiąclecia, Siostry i Bracia, że i dla nas ta dzisiejsza uroczystość jest naprawdę podniesieniem na duchu. Wpisane są w nią jednak także zadania na przyszłość. Tak jak bowiem przed pięćdziesięciu laty – odwołam się jeszcze do słów prymasowskiego kazania – właściwą było rzeczą – mówił Ksiądz Prymas – abyśmy u progu tego nowego Tysiąclecia w szczególny sposób dochowali Maryi wierności i dziękowali za Jej obecność w dziejach Tysiąclecia naszej Ojczyzny i Kościoła świętego w Polsce, tak też i dziś, wpatrzeni w Jej cudowny wizerunek, pragniemy naśladować Jej wierność Bogu i dziękować, że wciąż, także w tych nowych pokoleniach Polek i Polaków, okazuje się nam Matką. Jest matką wszystkich – pisał o Niej papież Franciszek – i dodawał, że jak prawdziwa mama, idzie z nami, walczy razem z nami i szerzy nieustannie bliskość Bożej miłości. Jest też misjonarką – mówił jeszcze o Niej papież – zbliżającą się do nas, by nam towarzyszyć w życiu, otwierając nasze serca na wiarę swoim macierzyńskim uczuciem. A nasze otwarcie na wiarę ma nas wszystkich pobudzać do bycia misjonarzami we współczesnym świecie. Modlimy się dziś o to w całej Polsce, przeżywając IV Krajowy Kongres Misyjny. W to misyjne dzieło Kościoła włączają się także misjonarze i misjonarki, animatorzy misyjni i wszyscy wierni Kościoła nad Brdą, którzy właśnie tutaj, w góreckim sanktuarium, pragną u Niej uczyć się owego maryjnego stylu w działalności misyjnej i ewangelizacyjnej Kościoła. A jest to – jak wyjaśnia nam sam papież Franciszek – najpierw wiara w rewolucyjną moc czułości i miłości, a także głębokie przekonanie, że pokora i delikatność nie są cnotami słabych, lecz mocnych, a więc tych wszystkich, którzy pragną tak jak Ona, jak Maryja, właśnie w ten sposób nieść Chrystusa do innych. Prosimy więc dziś naszą Górecką Panią, aby swoją matczyną modlitwą pomogła i nam, aby Kościół stał się domem dla wielu, matką dla wszystkich ludów, i aby Ona umożliwiła narodziny prawdziwie nowego świata.

Umiłowani!

Dzień pamięci i wdzięczności Bogu przez Maryję, to także okazja, aby wsłuchać się uważnie w to, co mówi dziś do nas Pan Bóg. Nie możemy bowiem tylko z nostalgią patrzeć w przeszłość. Maryja idzie dziś z nami. Jako nasza Matka, Matka Chrystusa i Matka Kościoła, towarzyszy nam w pielgrzymce wiary i zdaje się nam wciąż przypominać, że odtworzona w Księdze Rodzaju historia początków świata i człowieka – o której słuchaliśmy w pierwszym czytaniu – wskazuje na toczącą się w naszych sercach i w naszym życiu walkę, zmaganie z tym, który nas zwodzi. Jest to zmaganie z grzechem i słabością. Jest to zmaganie o zwycięstwo w nas prawdy i dobra. Ufamy – mówi w czasie koronacji Prymas Tysiąclecia – że Ta, co karmiła świata Zbawienie, Ta, która starła głowę węża, pomoże nam zwyciężyć (…) któż nas z niewoli grzechu wyprowadzi, jeżeli nie Ta, która starła głowę węża. Jak to uczyniła? Uczyniła to otwierając swoje życie Bogu. Uczyniła to – jak słyszymy dziś w Ewangelii – przyjmując Jego zbawczą wolę i stając się Matką Jego Syna. W Jej – niech mi się stanie – rozpoczęło swe ziemskie życie boskie dzieło zbawienia świata i człowieka. Przez Nią Bóg wszedł na świat. Jej otwartość na Boga sprawiła, że nasz Zbawiciel przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie dosłownie zmiażdżył głowę węża, a nas wyrwał z niewoli grzechu i śmierci. Co więcej, to Boże dzieło zbawienia dokonane w Jezusie Chrystusie sprawiło – jak pisał Efezjanom Apostoł Paweł – że w Nim dostąpiliśmy udziału również my (…) po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu, my, którzyśmy w Nim złożyli naszą nadzieję. Jesteśmy więc w Nim, Siostry i Bracia, święci i nieskalani przed Jego obliczem. To Jego dzieło zbawienia. Nikt z nas bowiem nigdy nie mógłby i nie może tego sam uczynić. Nie może sam się zbawić. Nie może użebrać u Boga świętości i łaski. Nie może ich sobie w żaden sposób zapewnić. Nie może wytargować czy wyhandlować ich z Bogiem. Może je tylko przyjąć w darze. Może tylko – jak Maryja – powiedzieć: niech mi się stanie według twego słowa. Gdy to słuchamy, wydaje się to nam nawet dość oczywiste i proste. Na przeszkodzie jednak stoi cała nasza natura. Przecież w tym świecie tak naprawdę nic nie ma za darmo. Na wszystko, na miłość, na zdrowie, na pieniądze, na sukces, na powodzenie, na awans – mówią nam wszyscy – trzeba sobie zapracować. No może jeszcze co nie co można wyżebrać czy wyprosić, ale przed wszystkim wypracować. Bóg natomiast daje nam za darmo. I co jeszcze bardziej szokujące, nie daje nam coś z siebie, ale całego siebie. Nie tak dawno, bo w tych minionych dniach, wpatrując się w Eucharystię, w Najświętszy Sakrament Jego Obecności, mogliśmy choć trochę pojąć, że Pan przychodzi w niej nie po to, żeby dać nam coś z siebie, ale by dać nam samego siebie. W Eucharystii udziela się miłość Boga do nas – miłość tak wielka, że karmi nas On samym sobą. Jak przypomina nam papież Franciszek: Pan Jezus stając się chlebem łamanym dla nas, w istocie obdarza nas całą swoją łaską i miłosierdziem, aby odnowić nasze serca, nasze życie i nasz sposób relacji z Nim i z braćmi. 

Umiłowani!

Darowane nam zbawienie jest właśnie po to, aby odnowić nasze serca, nasze życie, nasze relacje z Nim, z Bogiem, z naszymi siostrami i braćmi. Wszyscy potrzebujemy odnowienia. Wszyscy potrzebujemy nawrócenia. W uroczystym dniu góreckiej koronacji Prymas Tysiąclecia wskazywał na nasze narodowe wady, których – jak mówił wówczas – tak wiele jeszcze niestety jest (…) a które tak nas trapią i zubożają nasze życie religijne. A co dziś nas trapi i co zubaża? Trapi i zubaża niestety wciąż indywidualizm, i ten elementarny wprost brak troski o wspólne dobro. Trapi i zubaża egoizm, kierowanie się w życiu jedynie własną korzyścią, dobrem dla siebie, zagarnianym nieraz również wprost z krzywdą innych. Trapią i zubożają niekontrolowane emocje, pokaleczone pretensjami i nienawiścią ludzkie serca, niezdolne, by przebaczyć i wyciągnąć rękę do zgody. Trapi i zubaża przesadny aktywizm, który często owocuje nawet rozpadem życia rodzinnego. Trapią i zubożają nałogi, w których tkwimy. Trapią i zubożają przyjmowane wprost bezwiednie wzorce postępowania i takie zachowania, w których gubimy fundamenty naszej ludzkiej godności i naszego człowieczeństwa. Trapi i zubaża szerząca się obojętność wobec innych, zwłaszcza słabszych, cierpiących i potrzebujących pomocy czy wsparcia. Pięćdziesiąt lat temu, właśnie tutaj, pytał Prymas Tysiąclecia: któż nas z tego wszystkiego wyprowadzi? W odpowiedzi jeszcze raz wskazał nam Górecką Panią. Kładąc zaś na Jej matczyne skronie i głowę trzymanego na ręku Jezusa prymasowskie korony, jeszcze raz wszystkich nas Jej zawierzył. Pragnąłbym, Moi Kochani Siostry i Bracia, uczynić to również dziś, tutaj, w tym samym miejscu, po pięćdziesięciu latach. Pragnę nas wszystkich jeszcze raz Jej zawierzyć. I wraz z wami proszę Górecką Panią: wyproś i nam dziś nowy zapał zmartwychwstałych, by nieść wszystkim Ewangelię życia, zwyciężającą śmierć. Daj nam świętą odwagę szukania nowych dróg, aby dotarł do wszystkich dar piękna, które nie zaniknie (…) Matko żywej Ewangelii, źródło radości maluczkich, módl się za nami. Sit nomen Domini. Amen.