2017.05.16 – Jasna Gora – Abp Pennacchio, Przemówienie do Zebrania plenarnego Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce

Abp Salvatore Pennacchio
Nuncjusz Apostolski

PRZEMÓWIENIE DO ZEBRANIA PLENARNEGO KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Jasna Góra, 16 maja 2017 r.

Drodzy Przełożeni,

Po raz pierwszy mam możność uczestniczyć w zebraniu plenarnym waszej Konferencji, która reprezentuje ważną część Kościoła.

Jest dla mnie radością, że mogę spotkać się z dużą rzeszą osób odpowie­dzialnych za życie wspólnotowe i działalność męskich instytutów zakonnych.

Podejmujecie swoje obrady w szczególnym miejscu dla Kościoła w Pol­sce. Jest to miejsce ważne też dla mnie i to nie tylko teraz, gdy jestem Nuncjuszem apostolskim w tym kraju, ale także wcześniej. To tu przyjechałem w dziesiątą rocznicę sakry, aby u stóp Matki Bożej Częstochowskiej podziękować Bogu za otrzymane łaski.

Przez wiele lat byłem nuncjuszem w dalekiej Afryce, Azji, Indii, Nepalu, Tajlandii. I tam również przy różnych okazjach bardzo często spotykałem się z przedstawicielami życia konsekrowanego i wspólno­tami męskich zakonów i zgromadzeń. To oczywiście była inna kultura, Afryka i świat Wschodu, ale istota życia konsekrowanego jest przecież zawsze ta sama.

Papież Franciszek, podczas niedawnego spotkania z unią przełożonych zakonów i zgromadzeń zakonnych męskich, opowiedział o swoim zwyczaju powierzania spraw trudnych, spędzających sen z oczu, świętemu Józefowi. Pisze wtedy mały liścik do Świętego i wsuwa go pod jego figurę, która stoi w papieskim pokoju. I – jak sam mówi – może wtedy spać spokojnie. Dziś, gdy patrzę na was, to sobie myślę, że często zgromadzenia zakonne, które reprezentujecie, przyjmują na siebie rolę świętego Józefa z papieskiego pokoju. Gdy są trudne sprawy, gdy są kwestie spędzające sen z oczu, można zawsze liczyć na waszą pomoc. Nie boicie się iść na obrzeża, podejmować się spraw trudnych, czasami z wielkim kosztem, bo przecież możliwości personalne bywają niekiedy dość ograniczone, a potrzeby są ciągle wielkie.

Chcę skorzystać z tej okazji, aby wyrazić wam za to wdzięczność Kościoła. Nie zawsze jest ona wyraźnie artykułowana, bo przecież jesteśmy wszyscy świadomi, że robimy to dla Boga i ludzi, a nie dla budzenia wdzięczności. Jednak co jakiś czas potrzebne są słowa uznania, aby jeszcze bardziej pobudzać wielkoduszność serc osób konsekro­wanych. Proszę, zanieście moje słowa uznania i wdzięczności do swoich wspólnot zakonnych i przekażcie je wszystkim ojcom i braciom zakonnym, a także tym, którzy przygotowują się do życia zakonnego i  kapłaństwa.

Powołanie zakonne to dwa wymiary, jak przypomniał niedawno Papież: wielbienie Boga i służenie Mu w braciach i siostrach. Obu tych postaw nie można od siebie oddzielać. To jest właśnie to „wyjście z siebie”, które dokonuje się na drodze uwielbienia i służby.

Przypominam te słowa właśnie w tym maryjnym sanktuarium i w kon­tekście stulecia objawień fatimskich.

Maryja jest Matką Kościoła, a wasze powołanie jest fundamentalnym charyzmatem dla drogi Kościoła. Dlatego Papież Franciszek powiedział to wprost: „nie jest możliwe, aby osoba konsekrowana nie współ­odczu­wa­ła z Kościołem (…). Jest to współodczuwanie z Kościołem, które znaj­du­je swój synowski wyraz w wierności Magisterium, w komunii z biskupami i Następcą Piotra, biskupa Rzymu, widzialnego znaku jedności”.

To są słowa papieskiej zachęty i przestrogi, które chcę wam dzisiaj powtórzyć. Niech one będą zawsze wyznacznikiem naszego powołania, a więc uwielbienia Boga i służby ludziom. I o to się również modlę.

Nie można też zapomnieć o dzisiejszym święcie, patrona Polski, który wywodzi się z życia konsekrowanego. Święty Andrzej Bobola nie zawsze był łatwym podwładnym dla swoich przełożonych, a jednak potrafili oni dostrzec w nim zalety ducha. Bo zadaniem przełożonych jest przede wszystkim prowadzić do zbawienia, a nie osądzać. W sercu i umyśle musicie mieć słowa Pana Jezusa, zapisane w janowej Ewangelii: „Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale by świat zbawić” (J 12, 47).

Drodzy Przełożeni,

Przyjmijcie te moje słowa, jako pełne życzliwości i szacunku życzenia Nuncjusza Apostolskiego dla was. I obiecuję także moją pamięć w mo­dlitwie o was i w intencjach powierzonych wam współbraci.