2018.05.15 – Kraków – Abp S. Pennacchio, Wystąpienie podczas 140 zebrania plenarnego KWPZM

Abp Salvatore Pennacchio

WYSTĄPIENIE PODCZAS 140 ZEBRANIA PLENARNEGO KWPZM

Kraków, 15 maja 2018 r.

Drodzy Przełożeni,

Cieszę się, że mogłem do was przyjechać i spotkać się z wami. Serdecznie pozdrawiam sekretarza Kongregacji, arcybiskupa José Carballo.

Zajmujecie się między innymi tematem, który Kongregacja rzymska przygotowała w formie dokumentu. Nie będę analizował dokumentu, ale raczej chciałbym podzielić się kilkoma myślami na temat problemu, który ten dokument podejmuje.

Młode wino i nowe bukłaki. Problem stary jak świat. To, co młode, nowe, świeże nie daje się wcisnąć w stare formy. A jeśli tak uczynimy, to skażemy formy na straty. I to wcale nie jest mój wymysł, ale ostrzeżenie, jakie sformułował Pan Jezus, posługując się przemawiającą metaforą ewangeliczną.

Temat szczególnie żywy po soborze watykańskim drugim i sformułowanym przez niego zadaniem przystosowanej odnowy życia zakonnego.

Ruszyła ona z impetem, ale też napotykała różne przeszkody i natrafiała na niebezpieczeństwa. A potem osłabła, jak przypomina dokument Kongregacji.

Problem w tym, że żadna prawdziwa odnowa nie rodziła się z dokumentów, ale była natchnieniem Ducha Świętego.

Każda prawdziwa odnowa rodzi się w życiu, jeśli jest ono otwarte na działanie Ducha Świętego. Przecież sam Jezus zapewniał, że Ojciec Go posyła, aby On – Duch Święty – kierował swoim Kościołem. A życie konsekrowane jest częścią świętości Kościoła.

Każda prawdziwa odnowa form życia zakonnego rodzi się z ludzi, którzy są otwarci na działanie Ducha Świętego, a Duch Święty działa tak wśród przełożonych, jak i wśród współbraci powierzonych ich trosce.

Na czym więc bazuje odnowa, jeśli jej źródłem nie są dokumenty, tylko ludzie? Ona bazuje na dojrzałych ludziach, którzy są dziećmi Boga i w swoich współbraciach też widzą dziecko Boga.

Odnowa bazuje na dojrzałych osobach, które szanują swoje człowieczeństwo i człowieczeństwo drugiego człowieka. Wtedy rodzi się zdrowa postawa kościelnej więzi: szacunek za szacunek, bo do wolności wyswobodził na Chrystus. Wszystkich bez wyjątku.

Nowe wino w nowych bukłakach oznacza pogłębienie naszych ludzkich rysów, przepojonych miłością do Chrystusa, Kościoła i współbraci, niezależnie od funkcji, jaką się pełni.

A ludzka dojrzałość oznacza, że nie tylko się mówi, ale także się z uwagą słucha; że nie tylko się kontroluje, ale przede wszystkim się ufa; że forsuje się swoje zdanie, ale także stara się wczytać w potrzeby i predyspozycje innych; w końcu zdolności człowieka pochodzą od Stwórcy.

Można by mnożyć tę listę, ale nie ma takiej potrzeby. Każdy z nas mógłby ją sam ułożyć w zastosowaniu do indywidualnych potrzeb dojrzewania w wolności dzieci Bożych. I pewnie niekiedy byłaby ona dość długa.

Chcę tylko podkreślić dwie ogólne zasady, które odnoszą się do potrzeby nowych bukłaków dla młodego wina.

Nie ma dobrego zakonnika, jeśli nie jest on dobrym człowiekiem.

A po drugie: nie ma dobrego zakonnika, jeśli nie uszanuje się jego walorów ludzkich.

Trochę nam umyka stara mądrość, że łaska buduje na naturze.

Tym się chciałem z wami podzielić. Nie będę ukrywał, że także pod wpływem problemu, który może nie jest właściwie oceniany i o którym mało się mówi. O braku powołań, owszem, często się mówi. Ale zapomina się o wielkim problemie kapłanów, w tym także kapłanów zakonnych, którzy po kilku latach po święceniach porzucają kapłaństwo. Albo całkowicie, przechodząc do życia świeckiego, albo odchodząc z szeregów zakonnych i kontynuując życie kapłańskie w diecezji. Kilka lat po święceniach, kiedy trudno jest jeszcze mówić o wypaleniu się. To jest problem, który trzeba podjąć, bo coś jest tu nie w porządku: z winem albo z bukłakami.

Do Ciebie, Maryjo, Królowo osób konsekrowanych i kapłanów, kierujemy nasze prośby, w tym miesiącu Tobie poświęconym, aby Twoje dzieci umiały Cię naśladować w pokorze, posłuszeństwie i ubóstwie, oraz otwarciu na działanie Ducha Świętego.