1971.09.19 – Warszawa – Przed Beatyfikacją O. Maksymiliana Kolbego

 

Dzień 17 października br. będzie dla naszego narodu wielkim przeżyciem rodzinnym. Polska daje rodzinie chrześcijańskiej, w akcie beatyfikacji ojca Maksymiliana Marii Kolbego, dojrzały owoc swego życia, pracy i cierpienia. Jest to wymowny znak naszej milenijnej dojrzałości.

Po przeżyciach obchodów tysiąclecia chrztu Polski – w kraju, tv całej Europie, w Stanach Zjednoczonych, w Australii i w Rzymie – jest to ‚bodaj najbardziej wyraźny znak naszej obecności w Kościele Powszechnym, oraz w chrześcijańskiej kulturze ludów i narodów.

Gorącym pragnieniem Ojca Świętego Pawła VI, któremu zawdzięczamy oczekiwaną decyzję, było, aby beatyfikacja ta miała miejsce tv Polsce, na Jasnej Górze. Ale ostatecznie – znak ofiary zastępczej za braci będzie podniesiony w Bazylice Świętego Piotra na Watykanie – w kolebce świętych i błogosławionych wszystkich narodów, zaszczyconych przepowiadaniem Dobrej Nowiny.

Polska przynosi Kościołowi w czasach dlań tak trudnych, wymowny wzór kapłańskiej świętości i ofiary. Przynosi to, czego najbardziej potrzeba dziś światu: odpowiedź, w jakim kierunku ma pójść prawdziwa odnowa posoborowa.

Ojciec Kolbe to kapłan Kościoła Chrystusowego, sługa umęczonego Kościoła polskiego, wielki czciciel Maryi – Niepokalanego Rycerza Boga Żywego, miłośnik franciszkańskiego ducha ubóstwa i wyrzeczenia, więzień za Kościół Chrystusowy i ofiara Narodu wiernego prawom Bożym i ojczystym, dający duszę swoją za Brata żołnierza.

Pomijając szczegóły biograficzno-chronologiczne, musimy stwierdzić, że w tej Postaci skupiają się niemal całe dzieje narodu, wiernego swym chrześcijańskim obowiązkom.

Jeżeli dzisiaj cały niemal świat chrześcijański żywo zainteresowany jest tak zwanym modelem kapłana współczesnego to w postaci ojca Kolbego widzimy odpowiedź na dręczące pytania, którymi właśnie interesuje się Synod Biskupów, obradujący w Rzymie. Taki model ustanowił raz na zawsze Chrystus na samym sobie, gdy na krzyżu oddawał życie swoje za cały rodzaj ludzki, wśród dobrych i złych łotrów.

Świat stawia wielkie wymagania kapłanom, nie myśląc często o swoich obowiązkach. I wtedy staje przed oczyma postać Wieczystego Kapłana, który powiedział o sobie: „Niebo i ziemia przeminą ale słowa moje nie przeminą.” – I słowa i przykłady! – Chrystus, jako „Ojciec przyszłego wieku”, ustanowił model (wzór) kapłana na dziś i na jutro, aż do skończenia świata, wzór wiecznie aktualny! Kapłan współczesny to taki, który wiernie naśladuje Chrystusa, i słowem i czynem. Nic nowego nie wymyślimy! Trzeba raczej dobrze przyjrzeć się temu Wzorowi, który jest Znakiem świetlistym dla wszystkich kapłanów Kościoła, i po wszystkie wieki. Talki wzór ukazuje Kościół polski w postaci Męczennika z Oświęcimia, ojca Kolbego, i to właśnie na tle dyskusji synodalnych o kapłaństwie służebniczym.

Oto odpowiedź Kościoła świętego w Polsce na wszelkie dociekania i oczekiwania!

Sługa umęczonego Kościoła w Polsce. – Ojciec Maksymilian jest także odpowiedzią naszego Kościoła imieniem tysięcy kapłanów i zakonników, którzy ginęli „za prawa ojczyste i ołtarze” – w tylu obozach śmierci. Toczone bez końca dyskusje na temat, czy Kościół polski wprowadza w życie Sobór, mają tutaj odpowiedź. Kościół polski realizował Sobór już wtedy – w obozach koncentracyjnych – zostawiając przykład na podziw całemu światu, jak duchowieństwo polskie rozumie swoje obowiązki wobec Kościoła i powierzonego nam Ludu Bożego. To duchowieństwo daje dotąd przykład swej wierności kapłaństwu Chrystusowemu i służbie narodowi, choćby w najtrudniejszych sytuacjach, które nie dadzą się ująć w żaden schemat duszpasterski.

Ojciec Maksymilian od początku swej pracy w Niepokalanowie dał wzór pracy nowoczesnej, świetnie zorganizowanej, pionierskiej, a jednak zawsze ożywionej duchem ewangelicznej ofiary i wierności. Było rzeczą niezwykle właściwą, aby na ziemi polskiej, na której nienawiść najeźdźców okazała szczyt swoich możliwości, na tym iście Ezechielowym polu, usianym mogiłami i prochami z pieców krematoryjnych, zwyciężyła Miłość, jako znak, że nie wszystko przepadło!…

Wielki Czciciel Bogarodzicy – Ojciec Maksymilian Maria rozumiał swoją kapłańską służbę narodowi .- po rycersku. Wypowiadał swoje ideały w piśmie „Rycerz Niepokalanej”, ale słowa zamieniał w czyny. Z Matki Chrystusowej czerpał ducha wierności, służby, ofiary. Widział Ją pod krzyżem, tak jak za naszych czasów widział Ją Sobór Watykański II w przepięknym rozdziale VIII Konstytucji dogmatycznej O Kościele; jak widział Ją Paweł VI w swej adhortacji Signum Magnum – do pielgrzymów w Fatimie.

Matkę Najświętszą, ten „prawzór Kościoła” – mówiąc słowami Soboru – wysunął ojciec Maksymilian Maria na wiele lat przed Soborem. Walczył o Jej miejsce w sercach ludzkich. Niezrażony wołał do narodu, aż zwyciężył, jak Matka Bolesna pod Krzyżem. Ona zasłoniła grzeszników świata na Kalwarii i została ich Matką. Tak też naśladował Ją ojciec Maksymilian Maria w Oświęcimiu, zasłaniając brata, aby przezwyciężyć szaleństwo nienawiści. „Szaleniec Maryi” wypowiedział zwycięską walkę szaleńcom nienawiści. I odniósł zwycięstwo, dając dowód, że wielką nienawiść można przezwyciężyć większą jeszcze miłością. Matkę Pięknej Miłości, trwającą pod krzyżem Chrystusa, który jest znakiem miłości i dla świata, postawił za wzór zwyciężania wszelkiego zła przez miłość ofiarną. W ten sposób ubogacił życie własne i wskazał światu, jak za przykładem Niepokalanego Rycerza Boga Żywego, sypać na głowy ludzkości węgle żarzące, zmuszając ją do myślenia.

Rzecz znamienna, że to na wskroś nowoczesne zwycięstwo odniósł syn świętego Franciszka z Asyżu – a więc zakonnik, syn miłośnika „siostry Biedy”. Bóg przemawia do narodów przez swoich proroków i wybrańców. Widocznie chciał powiedzieć światu, że w powojennej pogoni ważniejsza jest miłość, wyrzeczenie się siebie, ofiara i ubóstwo.

Dobrobyt wyziębia i zamyka serce. Świat sytych samolubów nie jest zdolny ludzi ogrzać. Gorączka, aby posiadać jak najwięcej, oddala od siebie dzieci Boże, które powinny być sobie braćmi. Widmo wojny prowadzonej przez lodowate serca, terroryzuje wszystkie narody. Świat musi uwierzyć w .potęgę miłości ofiarniczej, która umie dzielić się sercem, chlebem i szatami. Pełną wolność może posiąść tylko taki człowiek, który wierzy w to, że „lepiej jest dawać, aniżeli brać.” Współczesne ludy muszą zaprzestać deklamowania o „trzecim świecie”, o głodnych i nagich, muszą natomiast nauczyć się czynnie zaradzać ich potrzebom. Może przykład umierającego dobrowolnie z głodu Zakonnika franciszkańskiego, więcej nauczy ludzi, aniżeli rozprawy ekonomiczne. Jego ‚nowoczesne zwycięstwo nad opasłym światem stoi na horyzoncie, jako nadzieja głodujących, aby swą głodową śmiercią przezwyciężyć widmo głodu narodów, żyjących wśród sytych, chorujących z nadmiaru dobrobytu.

Kapłan-więzień za prawa Boże na ziemi ojczystej poucza, że są takie sytuacje, gdy lepiej jest „iść z Chrystusem na śmierć i do więzienia”, aniżeli umierać w haniebnie zabezpieczonej własnej wolności. Mógł był ojciec Kolbe doczekać się wolności, ale za cenę śmierci biednego żołnierza. Uważał, że taką drogą zdobyta wolność za osobiste bezpieczeństwo nie są godne prawdziwego Rycerza Chrystusowego. Zaprzeć się swojej godności, tchórzliwie schować za plecy innych ofiar, symulować, udawać że się nie widzi bezprawia, obojętnie wzruszać ramionami na wszystkie niedole i gwałty wyrządzone ludziom – to nie przystoi żołnierzowi Chrystusowemu, „który życie swoje daje za braci.” Gdyby ojciec Kolbe zachował się tak w obozie oświęcimskim, może by ocalał, ale stałby się patronem wszystkich, którzy nie chcą stawać w obronie uciśnionych i poniewieranych. Takich patronów światu współczesnemu nie potrzeba! Ludzie lokują swoje nadzieje na odnowę świata gdzie indziej, nie na „roztropniejszych w rodzaju swoim”, ale na synach Światłości.

Dlatego w pośrodku Kościoła Bożego w Polsce stanął płomień ofiarny, który gotów był „dać głowę pod Ewangelię”, czego tak bardzo boją się dziś ludzie roztropni.

Ojciec Maksymilian Maria to wreszcie ofiara narodu, który chce być wiemy prawom Bożym i ojczystym. Bodaj zbędna jest dyskusja na temat: dlaczego ginęli kapłani polscy w obozach śmierci? Zdaje się, że nieprzyjaciele Boga i narodu nie rozróżniali. Wiedzieli, że ten gatunek ludzi musi zniknąć z polskiej ziemi. Człowiek, który chce być wierny narodowi po Bożemu, nie jest pożądanym dla nieprzyjaciół Boga i Narodu. To przecież wróg niecnych ich planów, niepożądany świadek głębi bezprawia! Kapłani polscy ginęli w obozach śmierci dlatego, że postaciowali siłę niezwykłą, nie dającą się łatwo zwyciężyć, siłę, która budzi nadzieję na lepszą przyszłość przez wiarę i miłość Bożą. Jest to rodzaj bezkompromisowy, niezwyciężony, pozostawiający po sobie światło nadziei, choćby tliła się ona w bunkrze głodowym Oświęcimia. Kapłani polscy ginęli jako ofiary swej służby Kościołowi i Polsce; byli groźni dla zwycięzców, musieli więc ustąpić miejsca tym, , „którym byli potrzebni nie Polacy, lecz ich ziemie”.

Tak więc sługa Boży ojciec Maksymilian Maria Kolbe jest ofiarą zastępczą za wszystkich, którzy tak myśleli; jest wzorem podobnego myślenia dla tych, którzy mieli pozostawać i żyć dla narodu. Umieć życiem swoim opłacić życie innych, umieć ofiarować siebie, aby naród żył to chrześcijańska i żołnierska cnota! Ojciec Kolbe stał się patronem wszystkich, co pełnią służbę społeczną, publiczną, kapłańską i żołnierską.

Gorąco pragniemy, aby taki właśnie Wzór gorzał na horyzoncie obecnych dziejów Polski. Pragniemy, aby był obowiązujący dla wszystkich Polaków, którzy ocaleli, gdziekolwiek żyją w kraju czy za granicą. Niech ta Postać jednoczy nas w służbie, ofierze i miłości.

Ufamy, że w dniu beatyfikacji ojca Maksymiliana Marii dopełni się cud zjednoczenia wszystkich naszych rodaków, żyjących na globie.

Spotkamy się na opoczystym-Piotrowym w Bazylice świętego Piotra, w obliczu Niepokalanej Matki Kościoła, aby wielbić dzieła Boga, który tak „przedziwną moc dał ludziom.”

Łączmy się modlitwą, duchem i sercem z Głową Kościoła, Ojcem Świętym Pawłem VI, gdy zapalać będzie na ołtarzach pochodnię, gorejącą stopom naszym, ku chwalebnej przyszłości Kościoła, narodu i całej ludzkości.