1971.10.17-19 – Rzym – Notatki Prymasa Polski z beatyfikacji o. Maksymiliana Marii Kolbe

Rzym – 17.X.1971 – niedziela

Dzień Beatyfikacji Ojca Maksymiliana Marii Kolbe. Błogosławiony dzień!

Trudno sobie wymarzyć dzień piękniejszy. Nawet niebo przyoblekło się w lazurową szatę bez skazy chmurki, jak płaszcz Niepokalanej, wyczarowany pędzlem Murillo. – Cicho, słonecznie, ciepło, pogodnie. Plac świętego Piotra rozbrzmie­wa polską mową we wszystkich odcieniach języków świata. Franciszkanie włoscy ustawili długie łańcuchy delegacji z całej Italii. Franciszkanie polscy więcej uwagi poświęcają swoim grupom, przywiezionym z Ojczyzny. Całej pielgrzymce polskiej z Kraju patronuje Biskup Władysław Miziołek, a służy Jej w Romie Biskup Szczepan Wesoły. Natomiast Biskup Władysław Rubin, który jest bardzo zajęty Synodem, raczej poświę­ca swój czas, grupom polskim z Emigracji, które skupiły się przy polskim kościele świętego Stanisława.

Od wczesnego ranka ciągną autokary ku Bazylice świętego Piotra. Przyjechało jeszcze wiele ludzi pociągami z Polski, wiele też przybyło prywatnymi autami. Obliczamy Polaków z Kraju na trzy tysiące i Polaków z Polonii świata – także na około trzy tysiące.

Idziemy przez Plac świętego Piotra z Infułatem Franci­szkiem Mączyńskim, Rektorem Polskiego Instytutu w Rzymie i z ks. dr. Józefem Glempem – do Portone di Bronzo. Ks. Prałat Hieronim Goździewicz wybrał się znacznie wcześniej i już od 7 rano tkwi, zdaje się, w Bazylice,

Jest obecnie godzina 9.oo. Ubieramy się w kaplicy Matki Bożej – Pieta. Obok w kaplicy ma się ubierać Ojciec Święty. Wszyscy są przedziwnie rozradowani. Z głębi świątyni, od konfesji, docierają głosy pieśni „Serdeczna Matko”. Śpiewają Polacy z Kraju i z zagranicy, skupieni w bocznych skrzydłach krzyża Bazyliki Piotrowej. Śpiewają z całego serca, jak na Jasnej Górze. Dostali bardzo wygodne miejsca. Chciano nawet zrobić dla nich specjalne podia, ale przy takim tłumie mogłoby to utrudnić krążenie ludzi. W loży po prawej stronie konfesji zajmują miejsce przedstawiciele Rządu PRL na Beaty­fikację Ojca Maksymiliana Kolbe: p. Ambasador Chabasiński i Dyr. Skarżyński. Rząd PRL ocenia zdarzenie Beatyfikacji bar­dzo wysoko. Najlepszy dowód, że wysyła swoje przedstawicielstwo.

Kardynałowie, dygnitarze dworu Ojca Świętego, ceremoniarze, przedstawiciele z Corteo Pontificio składają nam życzenia z powodu dzisiejszej uroczystości. „Polski dzień” – mówią wszyscy. A my odpowiadamy: okazuje się chwała Boga, który „z gnoju” wyprowadza ubogiego syna Narodu udręczonego i sam upomina się o chwałę sponiewieranych w czasie wojny.

Ciśnie się mnóstwo myśli… Ileż trzeba wiary i cier­pliwości – iście hiobowej – aby to wszystko przetrzymać i doczekać się chwały Ojca narodów! Właściwie dziś w Bazylice świętego Piotra okazuje się zwycięstwo Boga Miłości nad nienawiścią, rozpętaną w czasie wojny. Dopełnia się wielka synteza potwornych dziejów wojny. Widzimy jasno sens wytrzymałości ponad miarę – dla dobra Ojczyzny, dla chwały Boga i Niepokalanej. Bóg w tej Beatyfikacji chce zostawić Znak czasu dla przyszłych dziejów Rodziny ludzkiej, która ma nadal przezwy­ciężać świat wiarą i miłością. To jest program dla przyszłości rozwojowej Rodziny człowieczej. Nie­nawiść skonała, została miłość uwielbiona i wyniesiona dziś do chwały ołtarzy. Gdy się o tym myśli, nie sposób opanować łez serdecznego wzruszenia.

Ojciec Święty przychodzi z kilkuminutowym opóźnieniem. Witam Go, dziękując, że raczył sam przewodniczyć dzisiejszej uroczystości. Za chwilę znika w bocznej kaplicy, gdzie ubiera się w pontyfikalia. Ceremoniarze ustawiają Corteo Pontificio. Są tu polscy franciszkanie i przedstawiciele różnych dykasterii papieskich. W koncelebrze jest 6 osób: Prymas Polski, Kardynał Wojtyła, Kardynał Jan Król z Filadelfii, Biskup Jan Zaręba – jako ordynariusz miejsca urodzenia Ojca Kolbe, Arcy­biskup z Tokio Shirayanagi i Generał franciszkanów – O. Heiser.

Gdy Papież ukazuje się w Bazylice, Włosi zgromadzeni przy drzwiach rozpoczynają swoje potężne wołanie – „Evviva il Papa!” To wołanie do Ojca Świętego jest dla mnie zawsze wstrząsające, chociaż już tyle razy brałem udział w Corteo.

W miarę jak zbliżamy się do Konfesji, wchodzimy w nieco odmienną atmosferę – jest tu nieco ciszej, ale Papież widzi po twarzach, że tu się wszyscy modlą i … płaczą. Głos jest stłumiony, nie przyzwyczajony do krzyku, ale przebija przezeń polskie: „Niech żyje”! Polacy mówią bardziej sercem niż wargami. Wyznają swoją wiarę milczeniem i modlitwą.

Ojciec Święty kroczy ze swoim krzyżem w dłoni, którym się podpiera. Wprawdzie go nie widać z głębszych miejsc Bazy­liki, ale – jest, życzliwie się uśmiechając i błogosławiąc. W Bazylice panuje ogromny tłok. Wydano ponad 30.000 biletów. Nasi Rodacy są także bardzo stłoczeni. Ale pomimo tego jest wzorowy porządek – każdy na swoim miejscu.

Rozpoczyna się celebra. Cichnie powoli „Serdeczna Matko”, dochodzi do głosu Introit dzisiejszej Mszy św. o Błogosławio­nym Maksymilianie Marii. Antyfonę do Introitu wykonuje chór papieski pod batutą słynnego Bartolucci. Zbliżamy się do ołtarza przy Konfesji św. Piotra, całujemy mensę ołtarzową i przechodzimy na swoje miejsce, przygotowane po obydwu stro­nach Konfesji. Przed nami piękny obraz: purpury kardynałów, zebranych w wielkiej liczbie; za nimi polscy Biskupi – ponad 40! Potem członkowie Synodu i duchowieństwo z Polski. Za moimi, plecami „dyszy” modlitwa polska.

Przedstawiciel Kongregacji „pro Causis Sanctorum” – Arcybiskup Antonelli prosi Ojca Świętego o zaproszenie do grona Błogosławionych – Sługi Bożego Ojca Maksymiliana Marii Kolbe. Biskup Władysław Rubin podaje tekst w języku polskim. Ojciec Święty sam odczytuje uroczyste orzeczenie Beatyfikacji. Jest to rzeczą niezwykłą, ponieważ czyni to osobiście tylko przy aktach kanonizacji. Dla Ojca Maksymiliana Kolbe Papież zrobił wyjątek. Potężnie brzmią słowa pod sklepieniem Bazyli­ki Piotrowej, które pójdą na wszystek świat i brzmieć będą przez wszystkie wieki: „Servum Dei Maximilianum Mariam Kolbe… in album Beatorum adscribimus!”– Papież wyznacza równocześnie dzień męczeńskiej śmierci nowego Błogosławione­go – 14 sierpnia – dla corocznego oddawania Mu czci. Aula Bazyliki napełnia się frenetycznymi oklaskami. Zdaje się, że to jeden wielki huk potężnego morza.

Ojciec Święty intonuje hymn „Gloria in excelsis” podję­ty przez wszystkich. Śpiew jest mocny, wspaniały. Powoli opa­da zasłona w „Glorii” Berniniego i ukazu­je się w niej prześwietlona słońcem postać Błogosławionego Maksymiliana Marii, lecącego do nieba z otwartymi ramionami, w zachwycie. Całe życie śpiewał on swą ukochaną pieśń do Niepokalanej: „Już niedługo ujrzę Ją”. Wygląda teraz w „glorii Berniniego”’, jakby właśnie ujrzał Ją! Jakie to przedziwne. Mamy jeszcze przecież oczy pełne Ojca Maksymiliana, leżącego na kamiennej posadzce bunkra głodowego w Oświęcimiu, sponie­wieranego, udręczonego ponad wszelką miarę, konającego dobro­wolnie za brata współwięźnia. Ale upomniała się o niego Niepo­kalana, dla której żył i umierał, sięgając po białą i czerwo­ną koronę. I oto dzisiaj Kościół Boży pod­nosi Go niejako z kamiennej posadzki celi śmierci i z prochów krematorium, gdzie zostało spalone jego ciało. Umieszcza go w chwale ołtarzy, kładąc mu na głowę trzecią koronę – złotą, o której pokorny Sługa Maryi nigdy nie pomyślał. Tak Bóg czci przyjaciół swo­ich, a cóż dopiero, gdy są to przyjaciele Jego Ukochanej Matki!

Papież śpiewa teraz modlitwę do Błogosławionego Maksy­miliana Marii. Po raz pierwszy Kościół modli się do Niego. Znowu oklaski, długo nie milknące.

Liturgia słowa – pierwsza lekcja po polsku.  Czyta Ks. Bogumił Lewandowski. Druga – po włosku, Ewangelia – po łacinie. Teksty liturgiczne są przedziwnie trafnie dostosowane. Zostały podobno osobiście dobrane przez samego Papieża: „A dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Odejście ich poczytano za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim zrozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelnościBóg ich doświad­czył jak złoto w tyglu i przyjął jak całopalną ofiarę. W dzień nawiedzenia swego zajaśnieją …”- Jakież to wspania­łe odzwierciedlenie dobrowolnej ofiary i męczeńskiej kaźni Ojca Maksymiliana, oraz nagrody, którą otrzymuje dziś od całego Kościoła, w chwale nieba, w obliczu wszystkich narodów, A czyż mogły być lepiej dobrane, słowa Ewangelii, którą śpie­wa Kardynał Vaggnozzi; „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości nad tę, gdy kto życie swoje daje za przyja­ciół swoich” – Ojciec Maksymilian wypełnił nakaz Chrystusa dosłownie! -Sięgnął po stopień miłości najwyższej.

Po odczytaniu Ewangelii, Ojciec Święty wygłasza homilię w języku włoskim. Jest zwarta i bardzo mocna. Papież podkre­śla zasadniczy rys duchowości nowego Błogosławionego: niezwykłą miłość do Matki Najświęt­szej, jego maryjny żar apostolski i głęboko teologiczne podstawy, jakimi kierował się w swej nauce i entuzjastycznym kulcie Maryjnym. Zaznaczył mocno, że cha­rakterystyczną „rzec można – oryginalną cechą mariologii Ojca Kolbe jest wyjątkowe znaczenie, jakie przypisuje Jej zadaniu – wśród obecnych potrzeb Kościoła”. Jest to niezwykle odważne twierdzenie Ojca Maksymiliana, na wiele lat przed Soborem Watykańskim JI, który naukę o Maryi umieścił w Konstytucji dogmatycznej o Kościele

Dalej Ojciec Święty mówi o wstrząsającej śmierci Ojca Maksymiliana i towarzyszących jej okolicznościach. W mocnych słowach stwierdza, że miliony padły ofia­rą przemocy, pychy i kultu rasy, i że dzieje świa­ta nie będą mogły wykreślić tych tragicznych kart. Punkt świe­tlisty, przezwyciężający tragizm nienawiści – to Ojciec Maksymilian Kolbe.

W dalszym ciągu Ojciec Święty podkreślił marty­rologię Narodu polskiego, Jego wier­ność Chrystusowi i Stolicy Apostolskiej, oraz niezłomną ufność Polaków w cudowną opiekę Matki Najświętszej.

Po homilii Papieża następuje modlitwa wiernych, w językach: francuskim, angielskim, polskim, niemieckim, hisz­pańskim i portugalskim. Wszyscy odpowiadają: „Te rogamus, audi nos”.

Zbliżamy się do ołtarza, by stanąć obok Ojca Świętego. Ja stoję po prawej stronie – obok mnie – Kard. Król z Filadel­fii i Arcybiskup z Tokio Shirayanagi. Po drugiej stronie – Kardynał Karol Wojtyła, Biskup Zaręba i Generał franciszkanów Heiser. Modlitwa napełnia serca wszystkich.

Teraz formuje się procesja z darami. Idzie przed Obli­cze Papieża Pan Gajowniczek, ten właśnie, za którego Ojciec Kolbe poszedł na śmierć. Podaje Papieżowi puszkę z hostiami do Komunii św. Ojca Świętego i Koncelebransów. Siwą głowę Gajowniczka Papież serdecznie obejmuje i przytula do serca. Następują pary czarnych habitów ze świecami, a wreszcie na­szych polskich górali „spod samiutkich Tater” i z Żywca. Za nimi olbrzymi kosz biało-czerwonych kwiatów, jakby sztandar polski i symbol biało-czerwonej korony Ojca Maksymiliana, niosą Krakowianka i Japonka. Właśnie Polacy śpiewają: „Jak pośród kwiatów wonna lilia, jak wśród gwiazd zorza, Zdrowaś Maryja”. Wspaniale i entuzjastycznie brzmi śpiew Polaków na Beatyfika­cji Rodaka, który umarł śmiercią głodową, z miłości do Niepo­kalanej i braci. „Ty, coś karmiła świata Zbawienie, i nam jak Matka, daj pożywienie”.

Zbliża się moment Podniesienia. Ojciec Święty podnosi białą Hostię i obraca się z Nią w pozostałe trzy strony świa­ta, pokazując wszystkim Ciało Pana, a potem w kielichu – Jego Krew. Pochylają się wszystkie głowy ku Najświętszym Postaciom, wyniesionym dokładnie nad grobem Pierwszego Apostoła – Piotra.

W Bazylice panuje atmosfera niezwykłej modlitwy i ducho­wego podniesienia. Polacy z kraju modlą się i śpiewają jak na Jasnej Górze, zjednoczeni ze sobą wzajemnie, z Polonią świata i z całym Kościołem Powszechnym. Czuje się tu moc zjed­noczonego Narodu, który wie, że jest… na Opoce! Pierwszy raz od przeszło 30 lat są tutaj, w Bazylice Piotrowej, u stop Namiestnika Chrystusowego, jako delegacja z Kraju, i to w liczbie tak pokaźnej. Tyle lat trwali na kolanach w Ojczyźnie za Kościół święty, za Sobór, za Synod, za Papieża. I oto teraz spełniają się ich marzenia: Są razem, w Rzymie, jako żywa cząstka wierzącego Narodu, wsparci na Opoce, której Naród Polski pozostał zawsze wierny. Są w momencie, gdy ich Brat, jakby „delegat” udręczonego Narodu, który skupił na sobie całą mękę Polski, wznosi się do chwały ołtarzy, zabierając tam jakby wraz z sobą całą naszą wierzącą, katolicką Ojczyznę.

Zbliża się moment Komunii świętej. Śpiew polski: „Bądźże pozdrowiona Hostyjo żywa”, podrywa wszystkie serca. Mocno śpiewa Kardynał Jan Król, śpiewają i inni, chociaż nie rozumieją znaczenia słów, wydrukowanych w książce litur­gicznej, rozdanej uczestnikom uroczystości. Formują się dwa szeregi przystępujących do Komunii świętej, udzielanej przez Papieża. Ojciec Święty obdziela Ciałem Eucharystycznym Konce­lebransów. Przeszło 40 kapłanów idzie na bazylikę rozdawać Komunię świętą – wśród nich 14 kapłanów polskich.

Papież udziela Komunii św. wybranym 5o osobom z Polski i 50 z innych krajów. Wzruszający to obraz wspólnoty ludów, karmionych, przez Chrystusa dłońmi Jego Zastępcy na ziemi!

Msza św. się kończy. Jeszcze rozlegają się pod kopułą słowa pieśni: „Witaj Jezu, Synu Maryi” – z wielką mocą i wiarą. Wsłuchują się w te głosy Kardynałowie i Sodales Synodu.

Formuje się Corteo Pontificio – wzdłuż Bazyliki. Tym razem Ojciec Święty niesiony jest na Sedia Gestatoria, aby mógł być widziany przez wszystkich. Najpierw Papież niesiony jest wokół Konfesji. Zbliża się do ramienia krzyża Bazyliki, w której stoją Polacy. Entuzjazm niebywały! Ojciec Święty wyciąga ręce, pozdrawia. Polacy szaleją! Prawie wszyscy pła­czą – z radości. Przy drzwiach Bazyliki tłoczno.

Dziękuję Ojcu Świętemu raz jeszcze za to, że osobiście beatyfikował Ojca Maksymiliana Kolbe. Papież jest rozradowa­ny i bardzo wzruszony. Wracamy do domu przez Bramę św. Anny. W tym czasie Plac świętego Piotra przepełniony jest Pielgrzy­mami: tymi, którzy nie mogli dostać się do Bazyliki i tymi, którzy wyszli z Bazyliki na plac. Ojciec Święty ukazuje się w oknie domu papieskiego i mówi piękną, krótką homilię o Błogosławionym Maksymilianie Marii i Jego czci dla Matki Najświętszej. Razem z zebranymi tłumami odmawia „Augelus Domini”.

Na godzinę 13-tą jestem zaproszony na obiad do Ojca Świętego. W sali Różańca świętego, gdzie znajdują się wielkie mozaiki tajemnic różańcowych na ścianach – czekamy na Papieża: Kardynał Wojtyła, ja, i Biskup Rubin. Przyłączyli się do nas Mons. Macchi i drugi kapelan Ojca Świętego. Papież wita się z nami, już drugi raz w tym dniu – niezwykle serdecznie. Wrę­czam Ojcu Świętemu dary przywiezione z Polski. Najpierw – album soborowy śp. Jadwigi Walker, wydany przez Pallotynów w Poznaniu. Nadto wręczamy Ojcu Świętemu album z 5 września 1971 roku, ilustrujący uroczystości na Jasnej Górze – oddania Kościoła Powszechnego i świata Matce Najświętszej przez cały Episkopat Polski i delegacje Narodu. Przy tej okazji wznawiamy sprawę rozdanego Biskupom na Synodzie Memoriału – dotyczącego ofia­rowania świata Matce Kościoła, co było przecież największym pragnieniem Ojca Maksymiliana, który cały świat chciał zdobyć dla Niepokalanej. Papież przyjął również małą figurkę Błogo­sławionego Maksymiliana Kolbe – pracę górali tatrzańskich.

Przechodzimy do sali stołowej. Ojciec Święty jest nie­zwykle pogodny, rozmowny, rozradowany dzisiejszą uroczystoś­cią w Bazylice. Odnosi się wrażenie, jakby jakiś ciężar spadł z Jego ramion. Może ujął Mu ciężaru Błogosławiony Maksymilian Maria, przywołując swą Umiłowaną Matkę Niepokalaną na pomoc Papieżowi i Kościołowi? Wszak uczynił tak przed laty, 17 paź­dziernika 1917 roku. Gdy widział, jak nieprzyjaciele Kościoła rzucają kamieniami w okna Watykanu, sprzeciwiając się Zastęp­cy Chrystusa na ziemi, założył „Milicję Niepokalanej” dla wspo­magania Papieża i ratowania Kościoła. Dziś właśnie jest rocz­nica tego pamiętnego dnia i dzień dzisiejszy został wybrany na Beatyfikację O. Maksymiliana. Jest to wymowny znak, skąd przyjdzie Papieżowi i Kościołowi Powszechnemu, pomoc i ratunek …

Obiad trwa godzinę. Z uwagi na rodzinny charakter spot­kania nie notuję tego, co mówiliśmy. Wyrażamy Ojcu Świętemu słowa radości, że jest On tak podniesiony na duchu, rozrado­wany i pełen podziwu dla atmosfery modlitwy, jaką Polacy wnieśli do Bazyliki – przez swego ducha wiary, czci dla Papie­ża i modlitewnego śpiewu. Ojciec Święty podkreśla bowiem nieustannie, że dawno nie doznał tak głębokiej radości i po­ciechy, jak dzisiaj, z powodu entuzjastycznej wiary Narodu pol­skiego, którą zobaczył na własne oczy w Bazylice Piotrowej.

Po obiedzie Papież wręcza nam dary: piękne brązowe odlewy świętego Piotra na krzyżu i książeczki ze swymi przemó­wieniami na Wschodzie.

Wstępujemy do kaplicy, aby się pomodlić. Ojciec Święty modli się do Matki Najświętszej i Błogosławionego Maksymilia­na Marii. – Prosimy o błogosławieństwo.

Długo jeszcze gawędzimy w drodze do wyjścia. Papież zwleka z pożegnaniem, ale my wiemy, że należy Mu się odpoczynek.

Wracamy rozradowani, że Kościół polski sprawił dziś Głowie Kościoła Chrystusowego tyle radości, i to w imię Czci­ciela Matki Najświętszej!

21.00 – godzina Apelu Jasnogórskiego! Kończy się ten błogosławiony, jasny dzień! Dzień zwycięstwa pokornego Ojca Maksymiliana. Dzień zwycięstwa Miłości, która nie umiera! Dzień zwycięstwa Narodu polskiego, którego owoc wiary zajaśniał dzisiaj w chwale ołtarzy. Ale nade wszystko – dzień zwycięstwa Służebnicy Pańskiej, Niepokalanej Matki Boga Człowie­ka i Matki Kościoła, która wychowuje sobie takich synów, a za zawierzenie całkowite Jej – płaci aż tak! Chwała Jej sługi, jest Jej chwałą. Chwała Narodu Jej całkowi­cie oddanego – jest Jej chwałą!

Dzień dzisiejszy jest potwierdzeniem naszej polskiej drogi – przez Maryję do Jezusa. Jeżeli ze szkoły Maryi wychodzą tacy ludzie, jak Bł. Maksymilian Kolbe, to Naród polski, miłujący Maryję całą potęgą gorącego serca, jest w dobrej szkole i na dobrej drodze. Gdyby nas kto dzisiaj zapytał, co było tajemnicą miłości i wytrwałości – aż do męczeńskiej śmierci – O. Maksymiliana, odpowiedzielibyśmy bez wahania: miłość do Niepokalanej. Ale gdyby nas ktoś zapytał – co dziś niejednokrotnie miało miejsce – co jest tajemnicą jedności, wiary i wytrzymałości Narodu polskiego, wśród największych nawet cierpień – odpowie­dzielibyśmy również bez wahania: miłość i oddanie się Maryi, Matce Kościoła, przedziw­ny związek z Panienką Jasnogórską, Zwycięską Dziewicą Wspomożycielką. Ludzie i narody mają swoje tajemnice… Tajemnica Bł. Maksymiliana Marii Kolbe i tajemnica Narodu, polskiego jest ta sama: na imię Jej – Maryja!

Dlatego dzisiaj Wieczna Roma oglądała ze zdumieniem tych przedziwnie wierzących, rozmodlonych i rozśpiewanych ludzi znad Wisły, Odry, Bugu, nie rozumiejąc: skąd im to wszystko?!

Błogosławiony nasz Ojcze Maksymilianie! Wydaje nam się, że spełniamy wiernie Twój niepisany Testament, gdy całą Polskę i wszystkich Polaków oddajemy w macierzyńską niewolę miłości Maryi, za Kościół Święty, który Ty chciałeś ratować w Imię Niepokalanej! Spełniamy Twój Testament, gdy prowadzimy „Społeczną Krucjatę Miłości”, ucząc miłować braci tak, by życie umieli oddawać za innych, jak Ty. Spełniamy go, „gdy podejmujemy dzieło „Pomocników Maryi”, które jest jakby przedłużeniem Twej „Milicji Niepokalanej” na czasy współczesne! Pomóż nam, by każdy Polak oddał się całkowicie Matce Najświętszej, stając się w Jej Dłoniach narzędziem wspomagania Kościoła i ratowania braci dla Chrystusa.

A wreszcie pomóż nam spełnić to, co było największym pragnieniem Twego życia – by cały świat zdobyć dla Maryi, Matki Kościoła, iżby Błogosławioną zwały Ją wszystkie narody ziemi.

 

Rzym – 18.X.1971 – poniedziałek

Godzina 7.30 – Msza święta w kaplicy domowej Instytutu Polskiego. W czasie Mszy śpiewamy polskie pieśni dziękczynne za dzień wczorajszy, który jest na ustach wszystkich. Dziękujemy Bogu za to, co uczynił przez Maryję Niepokalaną, aby „wywyższyć ubogiego” i dać satysfakcję Narodowi. Dziś czujemy, że właś­ciwie wojnę wygrał Błogosławiony Ojciec Maksymilian Maria Kolbe. On wyszedł na tej wojnie najlepiej – do chwały w niebie!

9.oo – W drodze do Auli Synodalnej, przed Bazyliką groma­dzą się Pielgrzymi polscy, by razem przejść do Groty Matki Naj­świętszej z Lourdes w Ogrodach Watykańskich – na Mszę św., którą odprawi Arcybiskup Baraniak.

W Auli Synodalnej – wszyscy są rozradowani. Zapewniają, że nigdy nie przeżyli takiego duchowego nastroju. Kard Duval mówi: „Bóg wczoraj zwyciężył”! – Kardynał Confalonieri dodaje: „To największy dzień dla Waszej Eminencji.” Skwapliwie kieruję wszystko ku Bogu – „Comune gioia nella S. Chiesa”! Inny Biskup zapewnia: „To satysfakcja Boża dla narodów uciśnionych”! – „To nasza wspólna radość. Księże Biskupie – odpowiadam. Bóg chciał dać chwałę człowiekowi, który wszystko postawił na Niepokalaną”.

Trzeba być dzisiaj bardzo uważnym, by ustrzec się najlżej­szej myśli satysfakcji osobistej. W czasie tego rozgwaru człowiek mały modli się, by nie myślał, że jest kimś, bo tylko Bóg jest Kimś – Benedictus Deus in sanctis suis!

12.3o – Biskup Rubin przychodzi na circolo i prosi, byśmy z Biskupem Stefanem Barełą przeszli już do Sali Audiencjonalnej i oczekiwali na przyjazd Ojca Świętego. Sala już jest napeł­niona Pielgrzymami, którzy śpiewają. Z Kardynałem Wojtyłą czeka­my w holu. Obecny jest Arcybiskup Martin. Ojciec Święty zostaje przyjęty śpiewem – „My chcemy Boga”. Gdy zajął miejsce w centrum wielkiego podium wspaniałej sali, wygłaszam przemówienie imie­niem Biskupów, Duchowieństwa i Pielgrzymów. Przemówienie w języ­ku polskim przerywane jest oklaskami wiernych. Oto wyjątki z tego przemówienia:

/…/ Masz przed sobą, Ojcze Święty, Polaków z Kraju, i Polaków z całego świata, rozproszonych po globie – wśród ludów i narodów. Dziś wszyscy, niezależnie od tego, gdzie żyjemy i pracujemy, czujemy się zjednoczeni przy Twojej Osobie. Oglądamy Cię oczyma Wiary, jako Zastępcę Chrystusa, który sprawia, że wszyscy stanowimy jedno, „Congregavit nos in unum Christi Amor”.

/…/ Na wczorajszą uroczystość w Bazylice św. Piotra – której raczyłeś sam przewodniczyć – przybyliśmy ex omni populo et natione. Ma ona dla nas pocieszającą wymowę. Przecież ta uro­czystość zrodziła się z męki, udręki, ogni i popiołów obozów koncentracyjnych, strasznych miejsc wyniszczenia absolutnego Narodu Polskiego. Potworny plon nienawiści został zniweczony przez Ojca ludów i narodów. Przeprowadził nas Bóg przez ogień i wodę i wyprowadził na miejsce ochłody.

Co więcej – Bóg wsławił swoje Imię wśród nas w wielkich naszych Męczennikach; na tle milionów ludzi wyniszczonych, setek tysięcy spalonych w piecach krematoryjnych, w obliczu zbombardowanych miast i wsi – nie utraciliśmy wiary w Miłość Boga, w Jego Opatrzność i Moc, która zdołała wszystko prze­zwyciężyć.

/…/ Stoją przed Tobą, Ojcze Święty, Dzieci Narodu, który w świecie uważany jest za Naród Chrystusowy i Maryjny. Nasze wiekowe doświadczenia zostały potwierdzone w tym właśnie, że nienawiść została zwyciężona przez Miłość Rycerza Niepokalanej.

Właśnie dlatego Episkopat Polski oddał Kościół w Polsce i cały Naród 3 maja 1966 roku – Matce Kościoła, w Jej macierzyń­ską niewolę miłości w nadziei, że na tej drodze dochowamy wier­ności Chrystusowi. Oddaliśmy również cały świat Matce Kościoła – 5 września 1971 roku, wyrażając przez to, że jest to bezpieczna droga do Chrystusa dla całej Rodziny ludzkiej. Dlatego zaprosi­liśmy Biskupów całego świata, odpowiednim Memoriałem, aby poświęcili Matce Kościoła swoje ludy i narody, dla ratowania Kościoła w świecie współczesnym.

A teraz, w obliczu wyniesionego wczoraj na ołtarze wielkiego Miłośnika Maryi, który cały świat chciał zdobyć dla Niepokalanej i Jej mocami ratować Kościół i zagrożoną Rodzinę ludzką, przed­stawiamy Ci, Ojcze Święty, naszą pokorną, a zarazem najdroższą – prośbę: byś zechciał raz jeszcze cały Kościół Powszechny i całą ludzkość oddać w macierzyńskie Dłonie Maryi, Matki Kościoła – tym razem wspólnie ze wszystkimi Biskupami świata, odpowiedzialnymi za Chrystusowe oblicze ziemi. Prosimy Cię pokornie, byś uczynił to w roku następnym, który będzie 30-tą rocznicą pierwszego poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi, przez Ojca Świętego Piusa XII.

/…/ W Twoim obliczu, Ojcze Święty, chcemy wyznać naszą żywą Wiarę… Chcemy wyrazić naszą głęboką ufność ku Matce Kościoła. Chcemy Cię zapewnić, że zawsze pozostaniemy wierni Kościołowi. Chcemy Cię zapewnić o naszej głębokiej czci i ufności ku Twojej Osobie /…/

Po moim przemówieniu głos zabiera Ojciec Święty. Biskup Rubin jest tłumaczem. Oklaski prawie nie milkną. Podaję tylko wyjątki gorącego przemówienia Papieża, które rozgrzało serca Polaków;

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

/…/ Witamy Was, wszystkie Dzieci Umiłowanej Polski, którzy przybyliście, aby uczcić waszego Brata, uwielbionego w niebie, Błogosławionego Maksymiliana Kolbe. /…/ Witamy Ciebie – Mło­dzieży i Was – Robotników! Witamy wszystkich wierzących; mężczyzn i niewiasty. Przez waszą obecność sprawiliście nam radość, bo znaleźliśmy, się wśród Narodu umiłowanej Polski. Łączymy się z Wami w żałobie po synach i córkach waszego Narodu, którzy odda­li życie w obronie wolności własnej Ojczyzny, a także wolności – Italii, jak bohaterowie polegli na Monte Cassino, gdzie też znajdują się ich groby.

Pragniemy również pozdrowić z szacunkiem Władze cywilne Polski, które swoją obecnością chciały uczcić nadzwyczajne zda­rzenie beatyfikacji Ojca Maksymiliana Kolbe. Polecamy pośrednic­twu i opiece nowego Błogosławionego całą jego Ziemię ojczystą, której służył religijną działalnością, a którą wsławił swoim „męczeństwem miłości”, aby cały Kraj mógł radować się wolnością, pokojem religijnym i obywatelskim, oraz dobrobytem należnym tradycyjnym zaletom ludzkim i religijnym szlachetnego Narodu polskiego.

/…/ Przyjmujemy Was i witamy w imieniu waszych tysiąclet­nich dziejów, które czynią z Was Naród wielki, mężny, chrześci­jański, o wysokiej kulturze.

/…/ Wzywamy waszych Świętych, aby to nasze spotkanie zosta­ło pokrzepione ich opieką.

/…/ Ale w szczególny sposób wzywamy teraz waszą Matkę Bożą Częstochowską, aby Was strzegła, pocieszała i zjednywała Wam wszelkie łaski Chrystusa, dla waszego dobra materialnego i du­chowego. Modlimy się do Niej i modlić się będziemy za Was, w tej intencji.

/…/ Dzieci Katolickiej Polski – bądźcie wiernymi! Wiernymi waszej wierze katolickiej, wiernymi waszym tradycjom religijnym i obywatelskim, wiernymi waszej postawie Narodu zdrowego, Narodu zjednoczonego, Narodu mocnego.

/…/ Bądźcie wiernymi, a więc postępujcie jako szczerzy katolicy! Bądźcie wiernymi, a więc miejcie świadomość waszej przynależności do współczesnej rodziny międzynarodowej i waszego powołania: narodu zjednoczonego, zgodnego, o wysokiej kulturze. Bądźcie wierni w wydobywaniu wartości moralnych z waszych minio­nych cierpień, przez przebaczenie i wytrwałość, a zwłaszcza przez dostrzeganie duchowych potrzeb młodzieży oraz społecznych potrzeb waszego pracującego ludu! Bądźcie wiernymi, a znajdziecie w Koś­ciele, który Was wychowuje, Wami się opiekuje i prowadzi Was do nieprzemijających celów Królestwa Bożego, już tu obecnego i wiecznego – ufną nadzieję, która zapewni Wam życie dobre, praco­wite i radosne.

Niechaj przykład i pomoc waszego nowego Błogosławionego umocni to nasze wezwanie. Niechaj uczyni je owocnym dla Was, tu obecnych, oraz dla wszystkich waszych drogich w Polsce i w świe­cie, którym przekazujemy Nasze Apostolskie Błogosławieństwo.

 

Po przemówieniu Ojca Świętego przedstawiam Mu, według spo­rządzonej listy, osoby do tego przeznaczone. /…/ Potem przedstawiają się wszyscy Biskupi polscy, którzy w liczbie ponad 40 brali udział w Beatyfikacji.

Schodzimy do grona osób, które siedziały na podium za Pra­łatami. – Wyprowadzam zza ich pleców zespół folklorystyczny Górali i Żywczan. Ojciec Święty chce się z nimi fotografować. Prałaci z dworu nieco oponują, ale Mons. Macchi decyduje, widząc że Ojciec Święty zaprasza do fotografii. Papież dostał ciupagę i oszczypki, z czego bardzo się cieszy. Wszystkim niesłychanie podobali się Górale, którzy już na placu Świętego Piotra wzbudza­li sensację.

Audiencja zbliża się do końca. Powoli schodzimy na salę. Na wszystkie strony Ojciec Święty jest rozrywany przez wyciąg­nięte dłonie rozkochanych Polaków. Wychodzimy wśród wielkiego krzyku do holu.   /…/ Po pożegnaniu Ojca Świętego, wracam na Salę, gdzie na podium jest jeszcze wiele zdjęć fotograficznych, między innymi z panem Gajowniczkiem, Góralami, franciszkanami, Instytutem.

Wspaniała audiencja, pełna szczerego uczucia, śpiewu, radoś­ci, przedziwnej jedności, wiary – dobiegła końca. Nasi Pielgrzymi przyszli tu po nabożeństwie przy grocie Matki Bożej z Lourdes – w Ogrodach Watykańskich, gdzie Mszę świętą odprawił i wygłosił kazanie o Błogosławionym Maksymilianie Marii – Arcybiskup Baraniak.

18.oo – W Bazylice Dodici Apostoli – Polonia czci Błogosła­wionego Maksymiliana Marię Kolbę. Wielka koncelebra, w której biorą udział Kardynał Karol Wojtyła, Arcybiskup Baraniak, Arcy­biskup Kominek, Biskup Rozwadowski, Biskup Zaręba, Biskup Hendsbach z NRF, Generał Heiser, 4 Ojców z Niepokalanowa i 4 księży z obozów koncentracyjnych. Ponad 20 osób! Wygłaszam homilię pt. „Ojciec Kolbe wygrał wojnę” – wykazując znaczenie tego zwycięstwa na poziomie indywidualnym i ogólnoludzkim.

Wiele osób przystępuje do Stołu Pańskiego. Wszyscy śpiewają tak mocno, jak tylko Polacy śpiewać umieją: jedna wiara, jeden duch, jeden Naród, zda się – jedno serce! Jeśli gdzie, to tu w Rzymie, na uroczystościach beatyfikacyjnych, Polacy poczuli się jakąś przedziwną, nierozerwalną jednością. Może sobie nawet nie uświadamialiśmy, jak bardzo jesteśmy jedno! Śpiew polski brzmi tu tak, jakby te 6 tysięcy Polaków z Kraju i z Polonii świata stanowiło jeden zgrany chór, który ćwiczył pieśni na Beatyfikację od wielu lat. Gdy zaintonowano „Błękitne rozwińmy sztandary”, śpiew stał się jakąś potęgą radości i nadziei. Zdawało się, że błękitny płaszcz Niepokalanej, otulającej Bło­gosławionego Maksymiliana Marię w obrazie głównego ołtarza, rozciągnął się na całą Bazylikę, na Polskę, na świat.

Ojciec Heiser, Generał franciszkanów wręcza mi piękny relik­wiarz. Dziękuję po włosku.

Było to niezwykłe dla Romy wystąpienie ludzi, którzy w świe­cie zobojętniałym – modlili się całą narodową duszą. Takiego śpiewu nikt dawno w Rzymie nie słyszał. I takiej atmosfery modlitwy, w świecie umiaru, rozwagi i wyważonej pobożności – nikt dawno nie widział.

Bazylika 12 Apostołów zamieniła się w kościół polski, ze wszystkimi jego modlitewnymi ustami.

 

Rzym – 19.X.1971 – wtorek

9.00 – In Aula Synodali. Obecny Ojciec Święty. Kardynał Duval dziękuje Ojcu Świętemu, że raczył w czasie Synodu beaty­fikować Maksymiliana Marię Kolbe – wspaniały wzór kapłaństwa współczesnego. „To postać ubogiego człowieka, który jest świat­łem dla kapłanów całego świata”. Nadto prosi Ojca Świętego, by pozwolił ex praesidio podziękować „Episkopatowi Polski za całą pracę duszpasterską we wspaniałym Narodzie polskim, którego zapał religijny wszyscy podziwiamy. Owoc pracy Episkopatu Polski widzieliśmy we wczorajszej Beatyfikacji”.

„Jest nam wiadomo, że w przesławnym Sanktuarium Matki Naj­świętszej na Jasnej Górze – modli się za Synod dniem i nocą Naród polski, wysyłając tam delegacje parafialne”. Kardynał Duval składa podziękowanie ex praesidio za te modlitwy Narodu Polskiego w in­tencji Synodu. Podziękowałem przez powstanie. Ojciec Święty życz­liwie się uśmiechnął.

Wszystko – „Tobie Dziewico na chwałę, Niepokalanie Poczęta!” Matko Chrystusowa, Matko Kościoła i Matko nasza! Przez wstawien­nictwo naszego nowego Błogosławionego – Maksymiliana Marii Kolbe.

Omnia – per Mariam – Soli Deo !