Elżbieta Siepak ZMBM, Siostra Faustyna Kowalska

S. Elżbieta Siepak ZMBM 

Siostra Faustyna Kowalska

«Perła, która czeka na odkrycie»… Są to słowa jednego z polskich teologów, który jeszcze kilka lat temu tak powiedział o s. Faustynie Kowalskiej ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, mając zapewne na myśli środowiska naukowe. Tymczasem jej imię wśród czcicieli Miłosierdzia Bożego znane jest już na wszystkich kontynentach. «Jakże byłem zdumiony w czasie Soboru — wspomina bp K. Majdański — gdy mi powiedziano: Najsłynniejszą w świecie całym naszą kandydatką na ołtarze jest s. Faustyna». Tak było jeszcze w latach sześćdziesiątych, a dzisiaj do jej grobu w Krakowie Łagiewnikach pielgrzymują ludzie nawet z tak odległych krajów jak Filipiny, Australia, Argentyna, Stany Zjednoczone, Madagaskar, nie mówiąc już o krajach Europy czy różnych zakątkach Polski.

Bibliografia złożona w aktach procesu beatyfikacyjnego liczy aż 570 tytułów. Zainteresowanie postacią s. Faustyny wiąże się przede wszystkim z posłannictwem, jakie otrzymała od Pana Jezusa dla całego świata; z tego względu do jej imienia dołącza się często tytuł «apostołka Bożego Miłosierdzia». Fascynuje także bogactwo przeżyć mistycznych, w które obfitowało jej życie, a zwłaszcza niezwykle bliski kontakt z Panem Jezusem, żywe obcowanie z Matką Najświętszą, aniołami, świętymi i duszami czyśćcowymi.

Pomimo tylu publikacji i takiej popularności s. Faustyny słowa przytoczone na początku niniejszego artykułu zdają się być nadal aktualne, gdyż bogactwo tej «Perły» rzeczywiście nie zostało w pełni odkryte. Beatyfikacja będzie więc jakby nowym impulsem i zachętą do zgłębiania tego daru Bożego miłosierdzia, jaki jest dany Kościołowi w osobie nowej Błogosławionej.

Ufność i miłosierdzie

W każdym błogosławionym czy świętym Kościół ukazuje wiernym pewien wzór doskonałości chrześcijańskiej. S. Faustyna jest wzorem wyjątkowym, bo ukształtowanym — jakby szczególnie dla naszych czasów — bezpośrednio przez Chrystusa Pana. «Jezus daje mi poznać często, co Mu się w duszy mojej nie podoba — zapisała s. Faustyna w swym Dzienniczku — i nieraz mnie strofował za takie na pozór drobiazgi (…), przestrzegał mnie i ćwiczył jak Mistrz. Przez wiele lat wychowywał mnie sam, aż do chwili, kiedy mi dał kierownika duszy» (Dz. 145). Właściwie do końca życia sam Pan Jezus czuwał nad jej duchową formacją, prowadząc ją aż na szczyty mistyki, aby w ten sposób ukazać współczesnemu światu wzór świętości głęboko ewangeliczny, a zarazem aktualny, porywający w swej prostocie i dostępny dla wszystkich, niezależnie od rodzaju powołania czy jakichkolwiek uwarunkowań.

Ten wzór świętości można zawrzeć w dwóch słowach: ufność i miłosierdzie. Pierwsze z nich określa jej postawę w relacji do Boga, drugie — w stosunku do każdego człowieka. «Córko moja — mówił Pan Jezus do s. Faustyny — jeżeli przez ciebie żądam czci dla mojego miłosierdzia, to ty powinnaś się pierwsza odznaczać tą ufnością w miłosierdzie moje. Żądam od ciebie uczynków miłosierdzia, które mają wypływać z miłości ku mnie» (Dz. 742).

S. Faustyna jest więc wzorem dziecięcego, całkowitego i bezwarunkowego zawierzenia Bogu w każdej okoliczności życia. «Dziwię się — pisała — jak można nie ufać Temu, który wszystko może» (Dz. 358). A ufać — to nie tylko wzbudzać wewnętrzne akty, ale spełniać z miłością każdą wolę Bożą, choćby była tak trudna jak ta, która kazała Jezusowi cierpieć w Ogrójcu i na Kalwarii, bo ta wola jest wyrazem mądrości i miłości Boga w stosunku do człowieka. «Kiedy jest dusza moja udręczona — wyznała — myślę tylko tak: Jezus jest dobry i pełen miłosierdzia, a choćby się ziemia usunęła spod stóp moich, nie przestanę Mu ufać» (Dz. 1192). S. Faustyna uczy, jak praktycznie zdobywać tę postawę w życiu: przez rozważanie tajemnicy Bożego miłosierdzia, rozwijanie w sobie cnoty wiary, nadziei i pokory, a nade wszystko przez nawiązanie i prowadzenie dialogu miłości z Jezusem na modlitwie i w czynie posłuszeństwa woli Bożej.

Drugi rys duchowości s. Faustyny wyraża słowo miłosierdzie, określające jej stosunek do bliźnich. Cnota chrześcijańskiego miłosierdzia, którą promieniowało nauczanie i życie Jezusa, tak ją zachwycała, że pragnęła rozwijać ją w sobie w sposób szczególny. «O Jezu mój — modliła się — każdy ze świętych (…) odbija jedną z cnót Twoich na sobie, ja pragnę odbić Twoje litościwe i pełne miłosierdzia Serce. (…) Miłosierdzie Twoje (…) niech będzie wyciśnięte na sercu i duszy mojej jak pieczęć, a to będzie odznaką moją w tym i przyszłym życiu» (Dz. 1242).

Praktykowaniu czynnej miłości bliźniego poświęcała wszystkie momenty życia; nie lekceważyła rzeczy małych, bo — jak twierdziła — «nigdy nie powstanie gmach wspaniały, jeżeli odrzucimy drobne cegiełki» (Dz. 112), «tylko miłość nadaje czynom naszym wartość» (Dz. 303). Potrafiła życie szare, monotonne i bardzo zwyczajne przemieniać w skarby o wartości wiecznej; przez dobry czyn, słowo i modlitwę uczestniczyć w miłosierdziu Boga samego.

Lata zakonnego życia poświęciła dziełu ratowania zagubionych dusz, co wypływało z charyzmatu jej zgromadzenia oraz niezwykle głębokiego poznania tajemnicy Bożego miłosierdzia i mistycznego doświadczenia rzeczy ostatecznych: nieba, czyśćca i piekła. Wiedziała, że Bóg niczego tak nie pragnie, jak zbawienia dusz, i że jedyną ceną, za którą można je «nabyć», jest cierpienie złączone z męką Chrystusa. Dlatego — idąc za wzorem Boskiego Mistrza — by pełniej uczestniczyć w Jego zbawczym dziele, złożyła swoje życie w ofierze za grzeszników, szczególnie za tych, którzy zwątpili w miłosierdzie Boże i którym najbardziej zagrażała utrata zbawienia.

W s. Faustynie mają więc wielką orędowniczkę ludzie, którzy odeszli od Boga, cierpiący na duszy i ciele, konający, a także kapłani i osoby zakonne, słowem — wszyscy, którzy oczekują Bożego miłosierdzia, aby się nawrócić do Boga lub wzrastać w chrześcijańskiej doskonałości.

«Wysyłam ciebie do całej ludzkości»

Bóg do wielkich dzieł wybiera proste narzędzia, aby w nich i przez nie ujawniła się Jego mądrość i potęga. Klasycznym tego przykładem jest s. Faustyna, wiejska dziewczyna, pozbawiona wykształcenia, pełniąca w klasztorze obowiązki kucharki, ogrodniczki i furtianki, do której Chrystus Pan skierował zadziwiające słowa: «W Starym Zakonie wysyłałem proroków do ludu swego z gromami. Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z moim miłosierdziem. Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając do swego miłosiernego serca» (Dz. 1578).

Przez s. Faustynę przypomina Pan Jezus objawioną w Piśmie Świętym tajemnicę wiary o miłosierdziu Boga; przez nią przekazuje nowe formy kultu Miłosierdzia Bożego oraz inspiruje ruch odnowy religijnej w duchu tego nabożeństwa, czyli w duchu ewangelicznej ufności i czynnej miłości bliźniego. Zewnętrznym znakiem tego nabożeństwa jest obraz Jezusa Miłosiernego, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, z dwoma promieniami oraz podpisem: Jezu, ufam Tobie. Do nowych form kultu przekazanych przez s. Faustynę należą również: święto Miłosierdzia (I niedziela po Wielkanocy), modlitwa zwana koronką do Miłosierdzia Bożego i godzina Miłosierdzia (codziennie o trzeciej po południu — godzinie śmierci Pana Jezusa).

Praktyka nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, oparta głównie na świadectwie życia w duchu ufności i miłosierdzia, ma prowadzić do odrodzenia religijnego wiernych i do podjęcia zadania ewangelizacji świata poprzez głoszenie Dobrej Nowiny o miłości miłosiernego Boga do każdego człowieka i przez błaganie o miłosierdzie Boże dla grzesznej ludzkości. Te zadania przyjmują i na różny sposób realizują kapłani, zgromadzenia męskie i żeńskie oraz szerokie kręgi ludzi na całym świecie, które tworzą wielki ruch czcicieli i apostołów Bożego Miłosierdzia.

Tak pojmowana misja s. Faustyny harmonijnie wpisuje się w najgłębszy nurt życia Kościoła. Odwołuje się bowiem do tego, co stanowi samą istotę Ewangelii, a więc do postawy ufności i miłosierdzia, i nawiązuje do ducha pierwszych wieków chrześcijaństwa. To posłannictwo — zapisała po proroczym widzeniu s. Faustyna — «będzie nowym blaskiem dla Kościoła, chociaż od dawna w nim spoczywającym» (Dz. 378).

Jasne światło na znaczenie posłannictwa s. Faustyny rzuca encyklika Dives in misericordia, której duch i treść w wyjątkowy sposób współbrzmią z tym, czego Jezus żąda za pośrednictwem apostołki swego miłosierdzia. «Kościół — pisze Jan Paweł II — za swój naczelny obowiązek na każdym, a zwłaszcza współczesnym etapie dziejów musi uznać głoszenie i wprowadzanie w życie tajemnicy miłosierdzia objawionej do końca w Jezusie Chrystusie». Ojciec Święty, zapytany przez A. Frossarda, jaka jest jego modlitwa za świat, odpowiedział krótko: «Jest to modlitwa o Miłosierdzie… Tak. Jest to modlitwa o Miłosierdzie».

Tym zadaniom, stawianym dziś przed Kościołem przez Piotra naszych czasów w encyklice o miłosierdziu Bożym, służy całe posłannictwo s. Faustyny, które — zgodnie z wolą Pana Jezusa — ma prowadzić do uleczenia «Zbolałej ludzkości» i do pełniejszego korzystania z owoców zbawienia. «Mów światu o moim miłosierdziu — powiedział Pan Jezus do s. Faustyny. — Niech pozna cała ludzkość niezgłębione miłosierdzie moje. Jest to znak na czasy ostateczne, po nim nadejdzie dzień sprawiedliwy. Póki czas, niech uciekają (się) do źródła miłosierdzia mojego, niech korzystają z krwi i wody, która dla nich wytrysła» (Dz. 848).

L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1993, nr 4 (152) s. 59-60