Maria Angelika Spychalska CSSF, Matka Maria Angela Truszkowska

S. Maria Angelika Spychalska CSSF

Matka Maria Angela Truszkowska

Maria Angela Truszkowska (imiona chrzestne Zofia Kamilla) urodziła się w Kaliszu 16 maja 1825 r. w głęboko religijnej rodzinie ziemiańskiej. Od dzieciństwa była wyczulona na działanie łaski i wrażliwa na potrzeby Kościoła i drugiego człowieka.

W 1854 r. zapisała się do Stowarzyszenia św. Wincentego a Paulo, stając się jedną z jego najgorliwszych członkiń i poświęcając swój czas chorym i biednym. Z jej inicjatywy powstał później w Warszawie mały przytułek dla opuszczonych dzieci i samotnych staruszek. Umiała wciągnąć w działalność charytatywną wiele młodych kobiet. W 1855 r. razem ze swą krewną Klotyldą Ciechanowską wstąpiła do trzeciego zakonu św. Franciszka. W dniu 21 listopada tegoż roku obydwie poświęciły się N. M. Pannie, obiecując rozwijać dzieło rozpoczęte z woli Bożej; datę tę przyjmuje się jako dzień narodzin zgromadzenia. Siostry często modliły się w kościele kapucynów przed ołtarzem św. Feliksa z Kantalicjo. Stąd nazywano je «felicjankami».

W 1868 r. na kapitule zgromadzenia w Krakowie Maria Angela jednogłośnie została po raz trzeci wybrana przełożoną generalną. Rok później ze względu na ciężką chorobę nowotworową i postępującą utratę słuchu zrzekła się urzędu i odtąd przez 30 lat służyła zgromadzeniu cichą pracą, modlitwą i ofiarą. Na kilka miesięcy przed śmiercią przeżyła wielką radość, przyjmując z rąk kard. Jana Puzyny dekret Leona XIII zatwierdzający zgromadzenie. Zmarła w Krakowie 10 października 1899 r. Dochodzenie kanoniczne dotyczące jej życia i heroiczności cnót zostało rozpoczęte w Krakowie 29 października 1949 r., a w 1952 r. akta sprawy przekazano do Rzymu. 2 kwietnia 1982 r. w obecności Jana Pawła II został promulgowany dekret Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych o heroiczności cnót sługi Bożej, a 11 lipca 1992 r. dekret dotyczący cudu przypisywanego jej wstawiennictwu.

Cechą charakterystyczną duchowości Marii Angeli było ustawiczne szukanie Boga i żywe pragnienie spełniania Jego woli we wszystkim i do końca.

Zapatrzona w Chrystusa posłusznego Ojcu aż do śmierci, chciała stać się «żertwą miłości», poddać się całkowicie Jego woli.

Pragnienie to wyraziło się w wielkim umiłowaniu posłuszeństwa. W jednej ze swoich medytacji napisała: «Gdyby mnie Pan Bóg zapytał, ‘Jakiej pragniesz łaski dla waszego zgromadzenia?’, odpowiedziałabym — cnoty doskonałego posłuszeństwa. Ją przedkładam nad wszystkie łaski nadzwyczajne, nad zachwycenia, nad dar modlitwy» (Maria Angela Truszkowska, Wybór pism, Rzym 1982, III, 72). Jako wierna uczennica Chrystusa niosła heroicznie przez całe życie krzyż cierpień fizycznych i moralnych, krzyż niezrozumienia i ciemnej nocy ducha. W wieku 44 lat odeszła w cień, wycofując się z czynnego kierowania założonym przez siebie zgromadzeniem. Trzydzieści następnych lat przeżyła w samotności, «ukryta za kwiatami» — jak powiedziano — bo troska o kwiaty w ogrodzie była jednym z jej codziennych obowiązków. Przez cały ten czas pozostawała jednak dla swoich sióstr matką i przyjaciółką. Utrzymywała z nimi bliski kontakt przez korespondencję, rozmowy i modlitwę. Zachęcając siostry do ofiarnej służby bliźnim, pisała do jednej z nich: «Kochać to dawać. Dawać wszystko, czego zażąda miłość. Dawać prędko, bez żalu, z radością, z pragnieniem, by więcej od nas żądano. Kochać to znosić dla miłości wszystko, co przykre jest dla natury; cierpieć w taki sposób, jaki się miłości podoba, (…) dźwigając krzyż tak długo, jak się Jemu podoba, choćby do ostatniej chwili życia» (tamże, 138).

Każde cierpienie przeżywała jako łaskę upodobnienia się do Chrystusa. Jeśli w jej pismach znajdujemy wzmianki o radości, jest to zawsze radość ze zwycięstwa łaski, tak w niej samej, jak i w jej siostrach. W liście na Boże Narodzenie z 16 grudnia 1864 r., skierowanym do zgromadzenia po jego kasacie przez ukaz carski, napisała: «Radujcie się, że Pan Jezus daje wam sposobność do okazania, że Go kochacie, bo miłość prawdziwa objawia się nie w uczuciach, ale w cierpieniu, w znoszeniu wiele dla miłości Bożej» (tamże, I, 73).

Była głęboko przekonana, że wypełnianie woli Bożej stanowi niezawodny i najwyższy wyraz miłości. Taki kierunek życia wewnętrznego wytyczyła swemu zgromadzeniu: «Nad ojca, nad matkę, nad wszystko na świecie miłujcie wolę Bożą, by zatonąć w niej» (tamże, 18). Wzór doskonałego posłuszeństwa wobec woli Bożej widziała w Maryi. Od Niej uczyła się pokory, posłuszeństwa, miłości, zawierzenia i męstwa w cierpieniu. Wierzyła, że tylko przez Maryję dojść może do doskonałego zjednoczenia z Bogiem. Matkę Chrystusa uważała za Fundatorkę i Najwyższą Przełożoną zgromadzenia. Już w r. 1864 oddała uroczyście wszystkie siostry Niepokalanemu Sercu Maryi, wierząc, że tylko w tym Sercu mogą one wzrastać ku pełni Ewangelii.

Innym wymiarem duchowości Marii Angeli był kult Eucharystii, uwielbienie Jezusa w tabernakulum. O tym, jak sobie ceniła przebywanie przed Najświętszym Sakramentem, świadczy fakt, że nawet gdy była unieruchomiona przez chorobę, prosiła o zawiezienie do kaplicy, gdzie spędzała wiele czasu na modlitwie. Usilnie zabiegała o uzyskanie dla zgromadzenia przywileju nieustannej adoracji, aby w ten sposób ożywić i umocnić w siostrach miłość do Eucharystii. W 1881 r. zgromadzenie otrzymało przywilej całodziennego wystawienia Najświętszego Sakramentu w domu macierzystym w Krakowie. Przywilej ten posiadają do dziś wszystkie domy prowincjalne zgromadzenia.

Całe życie wewnętrzne sługi Bożej, naznaczone przez długie lata cierpieniem, scharakteryzowała lapidarnie Maria Winowska: «W obliczu prób, jakimi Bóg szlifował oblicze Matki Fundatorki, słowa ludzkie wydają się dziwnie wiotkie i ubogie. Nagi krzyż nie jest na miarę słów, lecz milczenia. Zofia zaufała Bogu, lecz jakże Bóg musiał jej zaufać, skoro aż tak ją ogołocił i z ziemią zrównał, i oto widzimy rozrastający się na jej grobie bogaty plon» (ze wstępu do książki s. Cherubiny Frankowskiej, Jej zwycięstwo, Rzym 1956, s. 9-10).

L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1993, nr 4 (152) s. 58-59