Ryłko Stefan CRL, Święty Stanisław Kazimierczyk

Ks. Stefan Ryłko CRL 

Ksiądz Stanisław Kazimierczyk

W starych murach klasztoru Kanoników Regularnych Laterańskich przy kościele Bożego Ciała w Krakowie żył i pracował w XV w. ks. Stanisław Kazimierczyk (1433-1489), jeden z najbardziej znanych przedstawicieli tego zakonu, do którego wstąpił w 1456 r. po ukończeniu kursu teologii na Akademii Krakowskiej. Klasztor ten został założony na szczególne życzenie bł. Królowej Jadwigi przez biskupa krakowskiego Piotra Wysza. Kanonicy regularni przybyli tutaj z Kłodzka w 1405 r. na prośbę króla Władysława Jagiełły i rozpoczęli ożywioną działalność duszpasterską.

Przełożeni zlecili Stanisławowi urząd oficjalnego kaznodziei i spowiednika, a w klasztorze — mistrza nowicjatu, lektora oraz zastępcy przełożonego; tę ostatnią funkcję pełnił aż do śmierci.

Powierzonym sobie obowiązkom poświęcał się bez reszty. Jego życia wewnętrzne cechowała ogromna wierność regule i przepisom zakonnym. Prowadził intensywne życie kontemplacyjne, a zarazem rozwijał działalność apostolską.

Odpowiedzialny za dzieła miłosierdzia, troszczył się w sposób szczególny o biednych i chorych, którym ofiarnie i z miłością usługiwał. Jako wytrawny kaznodzieja oddziaływał skutecznie na swych licznych słuchaczy. Pociągał ich do Pan Boga słowem prawdy i przykładem życia. Dużo czasu poświęcał modlitwie. Odznaczał się gorącym nabożeństwem do Męki Pana Jezusa, tajemnicy naszego zbawienia. Wielką pobożnością darzył Matkę Najświętszą, czując się Jej «wybranym» synem. Szczególną czcią otaczał swojego patrona św. Stanisława, biskupa i męczennika, którego grób w kościele św. Michała na Skałce nawiedzał każdego tygodnia. Cechą charakterystyczną duchowości Stanisława była nadzwyczajna cześć dla Najświętszego Sakramentu. Obecność eucharystyczna Chrystusa rozpalała jego serce i wolę. Długie godziny dnia i nocy spędzał na adoracji osobistej, czerpiąc z niej siłę do pokornego służenia Bogu, współbraciom i wiernym. W kazaniach wiele uwagi poświęcał ofierze Mszy św. Bronił w nich także Kościoła Chrystusowego przed błędami Wiklefa i Husa. Przybywało do niego wielu ludzi, pociąganych szczególnym charyzmatem, który ożywiał jego sposób głoszenia słowa Bożego, posługę w konfesjonale, kierownictwo duchowe, codzienną pracę i odpoczynek. Zakon zyskał wiele dzięki jego odpowiedzialnej i dogłębnej formacji nowicjuszy, która oparta była na regule św. Augustyna i przepisach sporządzonych przez Piotra Klaretę w 1426 r. w Rudniku. Jako lektor odznaczał się wielką roztropnością, zwłaszcza przy rozwiązywaniu trudniejszych problemów z dziedziny teologii moralnej i Pisma Świętego.

Zmarł 3 maja 1489 r. Najstarsze życiorysy podają, że przed śmiercią ukazała mu się Matka Boża, która miała do niego powiedzieć: «Wstań, pospiesz się, synu mój Stanisławie, dzisiaj bowiem będziesz ze mną w raju». Grób Stanisława w kościele Bożego Ciała stał się miejscem modlitwy wielu mieszkańców Kazimierza. Już w pierwszym roku po śmierci kapłana sporządzono spis 176 nadzwyczajnych łask, które później wraz z żywotem wydali bollandyści w Acta Sanctorum. Kult Stanisława był zawsze żywy. Kronikarz klasztoru Stefan Ranothowicz podaje, że kilka lat po śmierci sługi Bożego dokonano sublewacji jego doczesnych szczątków. W 1632 r. ówczesny prepozyt klasztoru Marcin Kłoczyński wybudował kamienny ołtarz w stylu renesansowym i w nim umieścił relikwie. Przed tym ołtarzem często odprawiano Mszę św. i nabożeństwa w szczególnie trudnych okolicznościach, takich jak wojny czy epidemie.

Władze zakonne dbały o rozwój kultu Stanisława. Wystarczy spojrzeć na wyposażenie kościoła Bożego Ciała, w którym wiele obrazów z XVI, XVII i XVIII w. przedstawia postać «błogosławionego» lub cudowne wydarzenia przypisywane jego wstawiennictwu.

W zbiorach klasztornych jest kilka wzmianek o Stanisławie, jako «błogosławionym». W 1553 r. wymieniony jest jako patron Bractwa Pięciu Ran Pana Jezusa i Najświętszego Sakramentu. W archiwum konwentu znajduje się rękopis pochodzący z XV w., zawierający rozważania na temat życia zakonnego kanoników regularnych. Księga oprawiona jest w srebrne okładki. Na frontowej i tylnej okładce znajdują się metalowe podobizny Stanisława w aureoli. Tradycja zakonna głosi, że on sam był autorem tego rękopisu. Zdaniem ekspertów oprawę wykonano w połowie XVI w., a więc niedługo po śmierci sługi Bożego.

Mieszczanie Kazimierza pod Krakowem (późniejszej dzielnicy Krakowa) uważali Stanisława za swego patrona i w wieży ratuszowej umieścili nawet jego relikwie. W wykazach świętych i błogosławionych figuruje jako patron klasztoru Bożego Ciała, miast Kazimierza i Krakowa, Polski. Jego imię znajduje się również w encyklopediach protestanckich. Ku czci Stanisława ułożono wiele panegiryków, modlitw, pieśni. Pierwszy życiorys wydany drukiem pochodzi z 1609 r. i został napisany przez M. Baroniusza. Autor zamieścił w książce także hymn o bł. Stanisławie: «Witaj, światło życia zakonnego».

Uroczyście były obchodzone rocznice śmierci Stanisława, 3 maja. W kościele Bożego Ciała odprawiano Mszę św., podczas której kazania głosili profesorowie Akademii Krakowskiej. Kalendarz liturgiczny zakonu Kanoników Regularnych uwzględniał dzień śmierci sługi Bożego, a od 1754 r. posługiwano się specjalnym formularzem Mszy św. de Sanctissima Trinitate z Gloria i Credo.

W życiorysach św. Jana Kantego, drukowanych w XVIII w. w języku polskim, włoskim i łacińskim, są wzmianki o Stanisławie Kazimierczyku z tytułem «błogosławiony». Nawet w bulli kanonizacyjnej Jana Kantego, wydanej przez Klemensa XIII w 1768 r., wymieniony został bł. Stanisław jako mąż godny pełni chwały. Jego imię występuje również w aktach kanonizacyjnych z 1769 r.

Okoliczności te sprawiły, że zakon Kanoników Regularnych podjął starania o urzędowe zatwierdzenie kultu w Kościele. Pierwsza informacja na ten temat znajduje się w aktach kapituły generalnej, która odbyła się w Wilnie w 1773 r. Podczas obrad przełożony generalny kongregacji krakowskiej ks. Jan Kanty Dobrzański poruszył kwestię beatyfikacji Kazimierczyka, a wszyscy obecni zaakceptowali jego propozycję.

Z myślą o urzędowej legalizacji kultu Stanisława dokonano przy udziale władzy duchownej w Krakowie w 1780 r. otwarcia trumny sługi Bożego. Dalsze działania uniemożliwiła utrata niepodległości Polski, kasata prawie wszystkich domów zakonnych i brak funduszy.

Pod koniec XIX w. kanonia krakowska, jedyna, która ostała się w tych trudnych dla Kościoła w Polsce czasach, podjęła na nowo starania zmierzające do oficjalnego zatwierdzenia kultu. Sprawą interesowali się biskupi krakowscy: kard. Adam Stefan Sapieha, bp Stanisław Rospond, a przede wszystkim kard. Karol Wojtyła, który w czasie wizytacji kanonicznej kościoła i parafii Bożego Ciała 3 marca 1969 r. odprawił Mszę św. przed ołtarzem Stanisława i wygłosił okolicznościowe kazanie. Przedstawił w nim życie sługi Bożego i wskazał na potrzebę zakończenia starań o formalne zatwierdzenie jego kultu przez Stolicę Apostolską. Metropolita krakowski powołał także komisję historyczną w celu zgromadzenia dokumentów dotyczących życia, działalności i kultu Stanisława. Następnie kard. Franciszek Macharski wyznaczył dwóch biegłych, którzy ocenili zebrany materiał z punktu widzenia historyczno-prawnego. Na podstawie zebranej dokumentacji kard. Franciszek Macharski wydał 10 maja 1988 r. deklarację stwierdzającą legalność kultu Stanisława Kazimierczyka. Akta sprawy zostały przekazane postulatorowi generalnemu zakonu Kanoników Regularnych ks. Emilio Dunoyerowi, przełożonemu generalnemu kongregacji laterańskiej, który złożył je następnie w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. W dniu 11 listopada 1988 r. Kongregacja wydała dekret o ważności procesu.

Komisja Historyczna, powołana przez Kongregację, na specjalnym posiedzeniu w dniu 15 stycznia 1991 r. jednogłośnie uznała fakt istnienia nieprzerwanego kultu publicznego. Podobne zdanie wyraziła Komisja Teologiczna w dniu 5 czerwca 1992 r.

Dnia 21 grudnia 1992 r. w obecności Ojca Świętego został ogłoszony dekret stwierdzający heroiczność cnót i dawność kultu (ab immemorabili tempore) Stanisława Kazimierczyka, zwanego «błogosławionym».

L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1993, nr 4 (152) s. 57-58