Home DokumentyReferaty, Konferencje, ArtykułyDuchowość różnych rodzin zakonnych Veuthey Leon OFMConv, Duchowość O. Maksymiliana Kolbego

Veuthey Leon OFMConv, Duchowość O. Maksymiliana Kolbego

Redakcja

O. Leon Veuthey OFMConv

DUCHOWOŚĆ O. MAKSYMILIANA KOLBEGO

Rzym, 1950 r.

O. Maksymilian jest miłośnikiem Matki Bożej. On sam nazwał się rycerzem Niepokalanej, Przeczystej Dziewicy. Chciał też stworzyć olbrzymią armię rycerzy Matki Bożej, oddanych Jej cia­łem i duszą, gotowych nieustannie walczyć dla Niej i umrzeć z miłości ku Niej.

Miłośnik Najświętszej Panny

Dla niego Matka Boża jest Panią jego serca, Matką, Oblubienicą, Królową: wyrazem Miłości Nieskończonej, do której jesteśmy stworzeni i której każdy szuka w Niej samej lub przez Jej obraz, tj. przez Maryję, Jezusa, czyli stworzenie ubóstwione – o ile nieskończona potrzeba miłości, która jest w nas, nie zniży się do przemienienia w niskie zadowolenie cielesne tego, co jest pragnieniem umysłu i co tylko w sferze umysłowej może być za­spokojone: „Inquietum est cor nostrum donec requiescat in Te.”

Posłuchajmy tego gorącego oświadczenia miłości O. Maksymi­liana:

Wierzymy w Niepokalaną. Wierzymy, że Ona istnieje…, że koniecznie trzeba Ją wielbić.

Wierzymy, że Ona nas widzi, słyszymy, że od Niej całkowicie zależymy, albowiem my Jej jesteśmy.”

Są w tym akcenty adoracji, które same przez się zwracają się do Boga, Miłości Nieskończonej, której miłość ludzka chce się bezgranicznie oddać. O. Maksymilian dobrze wie o tym. Cel ostateczny jego miłości – to Miłość Nieskończona. Lecz ponieważ Miłość Nieskończona przyszła do nas przez Maryję i Jezusa, dlatego my powracamy do Miłości Nieskończonej przez Maryję i Jezusa: przez Maryję do Jezusa, a przez Jezusa do łona ojca, w pełnię Boga-Miłości.

Zawsze tylko Miłość kochamy przez Jej obraz. Wystarczy, jeśli nasza miłość nie zatrzyma się na obrazie, lecz poprzez niego zagubi się w Bogu. A im bliższy Boga i bardziej boski jest obraz, tym bardziej obie miłości upodabniają się do siebie i zdają się mieszać razem. Jest tylko jedna miłość: miłość Mi­łości.

Otóż Maryja jest blisko Boga: Ona jest bramą Niebios, Bra­mą otwartą, rozświeconą słońcem, przepełnioną Bogiem, Bramą, w której się widzi Niebo otwarte. W niej wielbimy Boga, kochany Boga. Idąc do Boga, musimy przejść przez Bramę. Ona jest Matką, w której się kształtują synowie Boży. Oddać się Matce Bożej to sposób, to jedyny sposób oddania się Bogu. Oto dlaczego O. Maksymilian chce, żebyśmy się oddali Maryi bez zastrzeżeń, ciałem i duszą, ze wszystkim tym co mamy w porządku natury i łaski. Powinniśmy być Jej, oddani Jej w miłości bezgranicznej, aby Ona mogła w nas kształtować Syna Bożego, Jezusa.

Według O. Kolbego oddając się Maryi jako Jej rzecz i włas­ność, oddajemy się Jej doskonale. Wobec tego pierwszym warunkiem stania się zupełną własnością Niepokalanej jest całkowite odda­nie się Jej. W konsekwencji: niech Niepokalana robi ze mną, co chce i co Jej się podoba. Jestem bowiem Jej własnością, jes­tem całkowicie do Jej dyspozycji.

Niewolnictwo? Tak, lecz niewolnictwo z miłości. Wszak Bóg jest miłością, wszystkie Jego dzieła są dziełami miłości i tyl­ko przez miłość dochodzimy do Niego: Bóg jest miłością – mówi O. Maksymilian. A ponieważ skutek musi być podobny do przyczyny, przeto wszystko stworzenie żyje z miłości. Wobec tego miłość po­winna być źródłem i motorem wszystkich naszych czynności.

Lecz tylko miłość może pociągnąć miłość. Otóż Niepokalana to doskonały wyraz miłości stworzonej… Ona jest więc najbar­dziej zdolna pociągnąć naszą miłość.

Ponieważ, z drugiej strony, nasza miłość sama w sobie jest bardzo nędzna i mizerna, dlatego musi być oczyszczona i zwięk­szona, żeby mogła powrócić do Boga. Otóż ona się oczyści i po­mnoży, przechodząc przez miłość Maryi, która jest także najdoskonalszym wyrazem miłości wznoszącej się od stworzenia do Boga. Stąd potrzeba ofiarowania wszystkich naszych czynów przez Ma­ryję. Najdoskonalsza miłość stworzenia ku Bogu jest w Niepokala­nej, stworzeniu bez żadnej plamy grzechowej, którego wola nigdy, nawet na chwilę, nie odchyliła się od woli Bożej.

Niepokalana jest rapatrix cordium, Matką Pięknej Miłości, rozkoszą dusz czystych. O. Maksymilian jest w Niej rozkochany i chce, żeby wszyscy w Niej się rozkochali tak, jak on: w Niepokalanowie żyjemy dobrowolną i ulubioną idee fixe Niepokalaną. Dla Niej żyjemy, pracujemy, cierpimy; dla Niej chcemy umrzeć.

Chcemy spełniać wolę Niepokalanej, być doskonałymi narzędziami w Jej rękach, dać się Jej całkowicie prowadzić, w dosko­nałym posłuszeństwie, przez które Ona objawia swą wolę i rozpo­rządza nami jako swoimi narzędziami.

O. Maksymilian chce, żeby każdy opróżnił się z siebie same­go, by być napełnionym Niepokalaną i Jej wolą. Z Japonii pisze do swych współbraci w Niepokalanowie: Mamy być sługami, dziećmi i własnością Niepokalanej. Mamy być całkowicie Jej, wyzbyć się siebie samych, aby być całkowicie Jej. Rzeczą istotną jest dos­tosować swoją wolę do Jej woli. To jest pełnia miłości.

Miłość Boża

O. Maksymilian wie dobrze, że celem wszelkiej miłości jest Bóg – Miłość Nieskończona. Lecz on jest zdania, że najlepszy sposób kochania Boga to kochać Maryję, a przez Nią Jezusa, a przez Jezusa Ojca: Musimy dążyć do tego, żeby tak kochać Jezu­sa, jak Maryja Go kocha. Musimy zmierzać do tego szczytu, żeby nasza miłość do Jezusa była miłością samej Niepokalanej do Nie­go. To jest szczyt miłości, a my za wszelką cenę musimy go osią­gnąć.

Lecz jak do niego dojdziemy? Kochając Niepokalaną. „Przez Niepokalaną do Serca Jezusowego – to jest nasze hasło” – pisze O. Kolbe. – Jezus Chrystus jako człowiek jest naszym Orędownikiem u Ojca Niebieskiego. Jego Najświętsza Matka jest Pośredniczką między nami a Jezusem Chrystusem, od którego wszystkie łaski przez Nią przychodzą. Jezus Chrystus ustanowił Ją Orędowniczką, w co my mocno wierzymy. Od Niej otrzymujemy łaski, Ona nas pro­wadzi do Najświętszego Serca Jezusowego.

Lecz wszystko to jest trochę abstrakcyjne, wyrozumowane, zbyt ludzkie i niedoskonale wyrażone w teologicznym języku tej ziemi. To zdaje się zaprzeczać możliwości bezpośredniego kon­taktu z Jezusem, naszego zjednoczenia się z Nim. O. Maksymilian wie, że może być coś więcej i coś lepszego: oddanie się Maryi absolutne, zupełne, w doskonałej miłości, jest warunkiem naszego przeobrażenia się w Jezusa, w którym jesteśmy synami Ojca i w którym wracamy do Ojca, w Jedności.

Owocem połączenia Boga Trójjedynego i miłości Niepokalanej ku Niemu jest Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek. Na wzór Jezusa, pierwo­rodnego Syna Bożego, powinni się kształtować inni synowie Boży. To znaczy powinni się kształtować w Maryi, w jedności Chrystusa: Kto nie chce mieć Maryi Niepokalanej za Matkę, nie będzie mógł mieć Jezusa za Brata. Dusza powinna się odrodzić na modłę Jezu­sa Chrystusa. W Niej, w Maryi.

Pewien kleryk pytał raz O. Maksymiliana, jak połączyć zjednoczenie z Niepokalaną ze zjednoczeniem z Jezusem. Pytanie jest ważne, ponieważ człowiek może mieć tylko jedną miłość: jeśli się namiętnie kocha, cała dusza jest skoncentrowana na przedmiocie tej miłości, a resztę z konieczności odsuwa się na dalszy plan. Otóż O. Maksymilian kocha namiętnie Matkę Bożą, więc Jezus zajmu­je w jego myśli miejsce poślednie. Jak on rozwiąże to kłopotliwe zagadnienie?

Pewnie, on jest przekonany, że Jezus jest ośrodkiem i ce­lem jego miłości. Lecz uczuciowo ośrodek dla niego – to Niepo­kalana. Odpowiada, że to jedynie wyobraźnia skłania się do uzna­wania Boga, Jezusa, Niepokalanej za przedmioty odrębnych nabo­żeństw. W rzeczywistości zaś są to ogniwa tego samego łańcucha, podporządkowane jeden drugiemu: kochając jeden, kocha się drugi. Prawdziwe miłość zawsze kończy się w Jezusie, w Bogu.

Odpowiedź jest dobra, lecz nie rozwiązuje problemu „psycho­logicznie”: pozostaje wszakże faktem, że ośrodkiem uczuciowym dla niego jest Maryja, a Jezus, Bóg, Miłość Nieskończona są na dalszym planie. Dlatego nie jest on zupełnie zadowolony ze swej odpowiedzi teologicznej. On wie, że Jezus jest ośrodkiem i fun­damentem naszego żyda nadprzyrodzonego. Znajduje więc formułę dokładną, chociaż mniej teologiczną: Król (Jezus) nie mieszka obok pałacu (Maryi), lecz w sali wewnętrznej (w sercu Maryi).

Oto właśnie formuła odpowiednia: w Maryi kocham Boga miłoś­cią która mnie z Nim utożsamia. Lecz żyjąc w Maryi, żyję w Jezu­sie, staję się Jezusem. Doskonałe nabożeństwo – to jedność z Jezusem w Maryi.

„Przez Maryję do Jezusa”, ponieważ przez Maryję Jezus jest we mnie kształtowany. Lecz także „przez Jezusa do Maryi”, skoro w Jezusie, w jedności z Nim będę doskonale kochał Maryję – mi­łością Syna Bożego.

Wobec tego wniosek O. Kolbego jest słuszny: Kto się oddał Niepokalanej, nie zginie; wręcz przeciwnie: im bardziej będzie Jej, tym bardziej będzie Jezusowy i Ojca Niebieskiego. Mógłby był także dodać: A im bardziej Będzie Jezusowy, tym bardziej będzie doskonałym czcicielem Maryi.

Apostolstwo

Lecz celem nabożeństwa do Maryi jest nie tylko uświęcenie osobiste. Osobiste uświęcenie jest tylko środkiem osiągnięcia jak największej chwały Bożej i zbawienia dusz. Rycerz oddaje się Ma­ryi, by się stać w Jej rękach doskonałym narzędziem do podboju świata dla Jezusa. (Zresztą, gdy się oddajemy Maryi bez zastrzeżeń, Ona w nas kształtuje Jezusa. Azali nie trzeba być Jezusem, by zdo­być świat? Czy znajdziesz narzędzie doskonalsze? Sacerdos alter Christus.)

Lecz umysł i serce O. Maksymiliana pozostaje ześrodkowane w Maryi, Niepokalanej, zwyciężczyni wszystkich walk Boga, zwycięża­jącej szatana od swego poczęcia aż do skończenia wieków: Naszą misją jest nawrócić i uświęcić wszystkie dusze przez Maryję. „Spraw, abym w Twoich niepokalanych i najmiłościwszych rękach stał się użytecznym narzędziem do zaszczepienia i jak najsilniejszego wzrostu Twej chwały w tylu zbłąkanych i obojętnych duszach, a w ten sposób do jak największego rozszerzenia błogiego Króle­stwa Najświętszego serca Jezusowego.”

To jest cel Rycerstwa Niepokalanej, cel Niepokalanowa.

Wszyscy apostołowie chcą się uświęcić, wszyscy chcą zbawiać dusze, lecz cechą charakterystyczną Rycerzy Niepokalanej jest to, że chcą się uświęcić przez całkowite oddanie się Maryi i zdobyć świat przez Nią i tylko przez Nią, jako Jej doskonałe narzędzia: Główny cel Niepokalanowa – mówi O. Kolbe – to uświęcenie braci, nasze własne uświęcenie. Nigdy nie powinniśmy o tym zapominać i bądźmy najpierw my sami świętymi.

A co jest istotą Niepokalanowa? Nawracać i uświęcać dusze pod opieką i za pośrednictwem Niepokalanej. A więc nie wystarczy powiedzieć; nawracać i uświęcać dusze. Trzeba jeszcze dodać; przez Niepokalaną.

Te dwa słowa; przez Niepokalaną – specjalnie nas wyróżniają.

Wszyscy wiedzą, że Matka Boża jest Pośredniczką wszelkich łask. Lecz nas cechuje bezwzględna przynależność do Niepokalanej. To jest racją bytu Niepokalanowa i Rycerstwa Niepokalanej.

W chwili, w której by Rycerstwo przestało uważać Niepokalaną za drabinę do doskonałości, byłoby stracone.

Królowa i Matka

O. Maksymilian czuje, że świat będzie wtedy uratowany, gdy uzna Niepokalaną za swą absolutną Królową – w doskonałym oddaniu się z miłości, która Jej pozwoli kształtować w nim swego Syna. Aby to osiągnąć, zakłada on Niepokalanowy, w których ten duch bę­dzie w pełni panował, w których Maryja będzie naprawdę Królową i Matką. Stamtąd duch ten będzie się rozpowszechniał w Rycerstwie, w jego zakonie, we wszystkich zakonach i zgromadzeniach, w świe­cie całym.

Trzeba się dużo modlić, aby cały nasz zakon poświęcił się Niepokalanej tak, jak my tu w Niepokalanowie: bez granic – pisał O. Kolbe do jednego ze swych współbraci. A oto inne jego pragnienia: Oby duch Rycerstwa Niepokalanej mógł przepoić całą Akcją Katolicką, ożywić wszystkich jej członków, aby wszyscy nim żyli.

Kiedyż wreszcie Niepokalana będzie Królową wszechświata? Kiedy w każdym kraju powstanie Niepokalanów narodowy? Kiedy “Ry­cerz Niepokalanej”, wydawany we wszystkich językach, dotrze do każdego domu, do każdego pałacu, pod każdą strzechę? Sądzę, że najlepszym sposobem przyśpieszenia nadejścia tej błogosławionej chwili będzie, jeśli codziennie bardziej i codziennie doskonalej będziemy się poświęcać Niepokalanej. Albowiem im bardziej będziemy Jej, tym bardziej Ona będzie mogła nami się posługiwać z najwięk­szą swobodą. Skuteczniejszego środka nie ma.

Chcemy ofiarować świat cały tej Królowej Nieba i Ziemi. Chcemy dać prawdziwe szczęście tylu naszym biednym braciom, ty­lu nieszczęśliwym, którzy daremnie go szukają.

O. Maksymilian znalazł szczęście w całkowitym oddaniu się Niepokalanej. Pragnie, żeby wszyscy jego bracia uczestniczyli w tym szczęściu: chce tedy oddać cały świat swej Królowej. I tym razem środkiem do osiągnięcia tego celu jest zupełne oddanie się Niepokalanej: Gdybyście wy wiedzieli, moje drogie dzieci, jaki ja szczęśliwy! Serce moje opływa spokojem i szczęściem tak wielkim, jakim tylko można cieszyć się na tej ziemi… Dziateczki moje, kochajcie Niepokalaną, kochajcie Niepokalaną, kochajcie Niepokalaną! Ona was uczyni szczęśliwymi. Zaufajcie Jej, oddajcie się Jej całkowicie, bez granic.

Poznaliśmy osobiście O. Maksymiliana, gdy w przejeździe z Ja­ponii lub do Japonii, zatrzymywał się na chwilę w Rzymie. Czynił to zawsze, by zająć się sprawami Niepokalanej i Jej rycerskiej Milicji. Z Nagasaki przysłał nam długi list, w którym pisał m.in.: Ojcowie nasi sześć wieków walczyli w obronie Niepokalanego Poczęcia Maryi. Lecz walka ta nie może się skończyć ogłoszeniem dogmatu. Nam, ich synom, trzeba wcielić w życie, zastosować do apostolstwa tę prawdę, dla której oni zwycięsko walczyli. I zachę­cał nas do mówienia o tym w artykułach zamieszczanych w oficjalnym organie Zakonu (Commentarium Ord.)

Podczas jego następnego przejazdu przez Rzym (w roku 1937) odbywaliśmy długie rozmowy na ten temat. Mówiliśmy o tajemnicy Maryi, o Jej miejscu w uświęcaniu każdego osobnika, o jej roli w apostolstwie, o stanowisku Królowej, jakie ma zajmować w świe­cie.

Gdyśmy już wspólnie przypomnieli sobie, co o tym mówi te­ologia, on dodał z tajemniczą miną: Wszystko to jest jeszcze niczym. Wszystko trzeba będzie powiedzieć o miejscu Maryi w świecie i o Jej roli w uświęcaniu dusz. Bliższych szczegółów nie podał. Wyczuwało się w nim głęboką intuicję tego, co pozo­stawało jeszcze do powiedzenia. Lecz tego wcale nie wyrażał. Tym razem zatrzymaliśmy się na macierzyństwie Maryi. Maryja jest Królową, ponieważ jest Matką, Niepokalaną Matką Boga, Matką na wskroś Bożą, Królową Nieba i Ziemi, aniołów i ludzi; lecz Królową, ponieważ Matką Boga, aniołów i ludzi w jedności Ciała Mistycznego, które się narodziło i w dalszym ciągu rodzi się z Niej.

To Ona daje nam nowe życie w Jezusie. Ona będzie naszą Matką i naszą Królową, i Królową świata w miarę jak będziemy się Jej całkowicie oddawać, pozwalać Jej być Matką, działać swobodnie w nas, by w nas kształtowała Jezusa i tym sposobem uczyniła nas zdolnymi zdobywać świat dla Jej Królestwa Miłości.

Trzeba przyznać Maryi tę rolę Matki i Królowej, a następnie pozwolić Jej swobodnie działać, wówczas Niepokalana odnosić bę­dzie niesłychane tryumfy. Zwycięży wszystkich wrogów, Wroga. Będzie to wtedy tryumf Jezusa. Dla osiągnięcie tego cela trze­ba przeżywać nasze poświęcenie się Niepokalanej w oddaniu się skutecznym, absolutnym, i walczyć jako Jej uległe narzędzie.

Oto to cały duch Rycerza Niepokalanej, O. Maksymiliana Kolbego.

( MARIE, v. IV. nr 3, septembre-octobre 1950. KMB)

Leon Veuthey, OFMConv (1894-1976), Sługa Boży. Wybitny filozof i teolog, znawca Jana Dunsa Szkota, profesor ascetyki i mistyki na Papieskim Wydziale Teologicznym św. Bonawentury w Rzymie. Członek Dyrekcji Generalnej M.I.

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda