Gdynia: „Cristiada” u franciszkanów

10 lipca w środę o godz. 19.00 w kawiarence „Grecio” odbędzie się projekcja filmu „Cristiada”, organizowana przez Franciszkańskie Centrum Kultury im. Jana Pawła II w Gdyni.

„Cristiada” czyli potęga wiary – film opowiadający o powstaniu katolickiego ruchu „cristeros” przeciwko masońskiemu rządowi Meksyku w II połowie lat 20. XX wieku, to przejmujący hymn o potędze wiary, o świętości. Film ma ogromne problemy z dystrybucją na całym świecie.

Powstanie „cristeros” było reakcją na brutalne represje, które spadły na Kościół katolicki w Meksyku w połowie lat 20. XX w. Ówczesny prezydent Plutarco Elias Calles, owładnięty obsesyjną nienawiścią do katolików, obarczał Kościół winą za wszystkie nieszczęścia kraju. W 1926 r. ogłoszono tzw. Prawa Callesa, na mocy których z Meksyku wygnano wszystkich biskupów i zagranicznych duchownych i zakazano używania konfesjonałów.

Nieruchomości kościelne zostały skonfiskowane, a katolickie szkoły upaństwowiono. Zakazano nowych święceń. Księży pozbawiono prawa wyborczego. Nie mogli też nosić sutann. Miarą antykatolickiego obłędu Callesa było objęcie grzywną wszystkich używających na co dzień odwiecznego hiszpańskiego pożegnania Adios (Z Bogiem).

Prezydent Calles, który wprowadził te drakońskie prawa bez jakichkolwiek konsultacji społecznych, nie ukrywał, że jego celem jest całkowite zniszczenie Kościoła katolickiego w Meksyku. Prześladowania, które spadły na katolików w tym kraju, można porównać do terroru wobec chrześcijan w bolszewickiej Rosji i ogarniętej wojną domową Hiszpanii.

Meksykańscy katolicy rozpoczęli pokojowe protesty przeciwko polityce gwałtu Callesa. Pod petycją do Senatu, domagającą się zniesienia represji wobec Kościoła, podpisało się 2 miliony wiernych, przez cały kraj przetoczyły się demonstracje.

Prezydent zignorował ten pokojowy ruch. Wówczas jego inicjatorzy podjęli ekonomiczny bojkot rządu. Calles odpowiedział jeszcze bardziej brutalnymi represjami. Wojsko federalne zaatakowało uczestników nabożeństwa w kościele w Guadalajarze. Zginęło 18 osób. Ten mord był punktem zwrotnym. W Meksyku zaczęły powstawać oddziały partyzanckie, które podjęły walkę z rządem w obronie wiary i praw katolików.

Powstańców nazwano „cristeros”, bo ich bojowym wezwaniem były słowa „Viva Cristo Rey!” („Niech żyje Chrystus Król!”). Wobec masowych represji, które spadły na ludność wspierającą powstanie, wydawało się, że ruch zostanie zdławiony. Sytuacja zmieniła się, kiedy do partyzantów dołączyli dowódcy; Victoriano Ramirez i generał Enrique Gorostieta.

„Cristeros” rośli w siłę, po kilku latach walk ich oddziały liczyły ponad 50 tys. ludzi. Stało się jasne, że rząd nie jest w stanie zdusić powstania. W 1929 r. wskutek amerykańskiej mediacji, zawarto rozejm. Calles musiał wycofać się z najbardziej dotkliwych represji wobec Kościoła. Po trzech latach we wszystkich świątyniach Meksyku znów zabrzmiały dzwony.

„Cristiada” to poruszający, pełen dramatycznej siły sposób opowiada o tym bardzo mało znanym w Europie epizodzie meksykańskiej historii. Film Deana Wrighta to także opowieść o żarliwej, nie cofającej się nawet przed największym złem, wierze. Sceny męczeństwa nastoletniego Jose Sancheza czy jednego z przywódców pokojowych protestów Ancaleto Floresa (obydwu beatyfikował papież Benedykt XVI w 2005 r.) są wstrząsające. Patrząc na nie, myślałem, jak mała i słaba jest moja wiara.

Premiera „Cristiady” odbyła się w marcu 2012 r. Film ma jednak ogromne problemy z dystrybucją na całym świecie. Podczas premierowego pokazu w papieskim Instytucie Patrystycznym Augustinianum w Rzymie, przy wypełnionej po brzegi sali, producent filmu Pablo Jose Barroso skarżył się na powszechną niechęć dystrybutorów do rozpowszechniania Cristiady. Jej powodu możemy się tylko domyślać.

Temat i przesłanie meksykańskiego filmu stoi w tak jaskrawej sprzeczności z duchem naszych czasów, że trudno się dziwić, iż jego twórcy spotykają tyle przeszkód w dotarciu do szerszej widowni. „Cristiada” dla wielu widzów może być duchowym wstrząsem. Ten film zasługuje na to, żeby go oglądał cały świat.

W niedzielę 20 listopada 2005 r. odbyła się w Guadalajarze beatyfikacja 13 męczenników. Oddali oni życie za wiarę w różnych miejscach Meksyku w latach 1927-31. Wśród nich było trzech księży i dziesięciu ludzi świeckich. Najmłodszy z nich nie ukończył jeszcze 15. roku życia. Najstarszy, ojciec dziesięciorga dzieci, miał 51 lat.

Nieprzypadkowa jest data beatyfikacji na uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, obchodzona w ostatnią niedzielę roku liturgicznego. Wielu spośród meksykańskich męczenników umierało, mając na ustach okrzyk: „Niech żyje Chrystus Król!”.

Za: www.franciszkanie.pl.