Obalona czarna legenda ks. Piotra Skargi

W uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, tj. 8 grudnia ub. r. rozpoczął się w Krakowie pod przewodnictwem ks. kard. Stanisława Dziwisza proces beatyfikacyjny sługi Bożego ks. Piotra Skargi (1536-1612). W procesie tym powierzono mi posługę promotora sprawiedliwości. Już w samym dniu rozpoczęcia procesu, a potem podczas spotkań w różnorodnych środowiskach, także wśród księży, zadawano mi nie rzadko pytanie: jak trybunał kościelny poradzi sobie z kwestią pogrzebania Sługi Bożego w letargu i – w konsekwencji – ze sprawą przerwania w przeszłości jego procesu beatyfikacyjnego, gdyż po przebudzeniu się mógł złorzeczyć i obrazić Pana Boga?

Najprostsza odpowiedź na to pytanie brzmi: trybunał kościelny nie musi zajmować się tymi sprawami, gdyż rozpowszechniona dopiero w okresie powojennym pogłoska o rzekomym letargu ks. Skargi jest bezpodstawną plotką, a nadto proces  beatyfikacyjny Sługi Bożego przed 8 grudnia 2014 r. nie  był nigdy rozpoczęty. Jak więc mógł zostać przerwany? Przeanalizujmy te zagadnienia nieco dokładniej.

Sława świętości

Jakkolwiek ks. Piotr Skarga (właściwie Powęski) ustawicznie cieszył się sławą świętości życia, i już w 1695 r. na bocznej ścianie ołowianej trumienki, do której przełożono jego kości z rozsypującej się trumny drewnianej, napisano, że strzeże ona doczesne szczątki „czcigodnego Sługi Bożego, o. Piotra Skargi”, jego proces beatyfikacyjny nie był nigdy rozpoczęty. Nazwisko Skargi nie pojawia się więc w spisie spraw prowadzonych przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych (Index ac status Causarum, Roma 1999). Nie oferuje nam też jego biogramu Hagiografia Polska opracowana pod redakcją o. Romualda Gustawa OFM (Poznań 1971), i co więcej, nie wspominała go nawet – i osobiście przyjmowałem to z żalem – „Litania Narodu Polskiego”, opracowana przez bp. Władysława Bandurskiego (Piotrków Trybunalski 1915) i odnowiona przez prof. Gabriela Turowskiego (Rzym 1981), gdzie przecież przy wezwaniu „Boże Piastów i Jagiellonów, Boże Sobieskiego i Kościuszki, Boże Ojca Kordeckiego i Ojca Kolbe”, mogłoby, bez szkody dla nikogo, być jeszcze dodane: „Boże Księdza Skargi – nie opuszczaj nas o Panie”. Wezwanie takie dodałem dokonując kolejnego uwspółcześnienia litanii, która (z „imprimatur” ks. kard. Stanisława Dziwisza) została upubliczniona przez „Nasz Dziennik” (1.09.2014, nr 202 (5044), s. 3-4).

Księdza Skargę jako „wielebnego” przywołuje m.in. Hyacynt Pruszcz w swojej Fortecy (…) duchownej z żywotów świętych tak już kanonizowanych (…) jako też świątobliwie żyjących patronów polskich (Kraków 1662), czy też jako „pobożnego” Florian Jaroszewicz w zbiorze Matka Świętych Polska (Kraków 1767). Znany jest powszechnie obraz Jana Matejki „Kazanie Skargi” z 1864 r., z charakterystycznym wizerunkiem postaci kaznodziei z proroczo uniesionymi dłońmi. Podobny motyw występuje w kompozycji pomnika księdza Piotra Skargi w Krakowie (uniesiona prawa dłoń z księgą Pisma św.) i w Grójcu (uniesiona lewa ręka). Imię Skargi noszą liczne ulice w Polsce, patronuje on też szkołom, spotykamy nadto tablice pamiątkowe jemu poświęcone.

Kwestia wprowadzenia procesu beatyfikacyjnego księdza Skargi była bardzo żywotna w 1936 r., kiedy przypadało czterechsetlecie jego urodzin. Kard. Aleksander Kakowski, arcybiskup warszawski powiedział wówczas, że „świętość Skargi była tak wielka, że jak zaraz po jego śmierci, tak i dzisiaj Polska katolicka pragnie, aby go postawić jako męża świętego na ołtarzach” („Przegląd Powszechny”, t. 212, 1936, s. 270). Przygotowania do wprowadzenia sprawy beatyfikacji przerwał wybuch wojny w 1939 r., a następnie udaremniały je czasy komunistyczne. W czasie zrywu solidarnościowego i przemian ustrojowych w Polsce różne środowiska czerpały inspirację z wypowiedzi ks. Skargi, a o ciągłej aktualności jego przesłania mówił podczas swych pielgrzymek do Ojczyzny św. Jan Paweł II.

Sprawa rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego dojrzała w końcu za naszych dni, po zakończeniu Roku Księdza Skargi, jaki obchodziliśmy z okazji czterechsetlecia jego śmierci (1612-2012).

Bezpodstawna plotka o letargu 

Do dziś niektórzy powielają bezkrytycznie informację, jakoby ks. Piotr Skarga był pochowany w letargu, co miało stanowić przyczynę „hamowania” jego procesu beatyfikacyjnego, ze względu na to, że mógł po przebudzeniu się trumnie złorzeczyć Panu Bogu.

Jak podaje ks. Ludwik Grzebień SJ, przewodniczący komisji historycznej w procesie beatyfikacyjnym Sługi Bożego, ks. Piotr Skarga został po swojej śmierci pochowany w prostej drewnianej trumnie w krypcie w podziemiach kościoła Świętych Piotra i Pawła w Krakowie. W każdą rocznicę jego śmierci otwierano kryptę, by wierni mogli się modlić przy jego trumnie, co stwarzało okazję do otwierania również wieka trumny i wynoszenia kawałków kości czy szat jako relikwii.

W 1695 r. zapisano w kronice: „ponieważ drewniana trumna z ciałem ks. Skargi już się rozsypywała, a odwiedzający grób zabierali po trosze kości, przeto w tym roku złożono je w małej trumience ołowianej, sprawionej kosztem siostry króla Jana III Sobieskiego, Katarzyny, księżnej Radziwiłłowej” („Życie duchowe”, nr 80/2014, s. 73). Nie ma tu mowy o żadnym niewłaściwym ułożeniu szkieletu, mogącym sugerować pochowanie żywcem.

Zwłoki były już zupełnie zeszkieletowane, skoro kości złożono „w małej trumience ołowianej”.

Tę trumienkę ołowianą otwarto następnie 24 września 1912 r., w trzechsetną rocznicę śmierci Sługi Bożego. Znaleziono w niej „stos doskonale zachowanych kości i czaszkę na górze” (tamże). Po raz kolejny trumnę otwierano 5 października 1918 r. i 30 września 1936 r. W oględzinach kości zawsze brali udział biegli z medycyny sądowej (wśród których m.in. prof. Leon Jan Wachholz, jeden z najwybitniejszych polskich specjalistów z tej dziedziny w XX wieku), przedstawiciele duchowieństwa i Arcybractwa Miłosierdzia. Od tej pory trumienki więcej nie otwierano.

W protokole z oględzin kości w 1912 r. zapisano m.in., że pojemność czaszki wynosi 1520 cm3, że Skarga miał nos wydatny i garbaty, czoło niskie, twarz dość szeroką. Przyczepy mięśni mostkowo-obojczykowych i skroniowych wskazywały na znaczny ich rozwój, co było spowodowane intensywnym używaniem aparatu głosowego. Budowa ciała średnia, dość wysmukła” (Archiwum Narodowe w Krakowie, sygn. ABM 136, s. 105, 107). Harmonizuje to z rysami sylwetki Sługi Bożego utrwalonymi na portretach.

Plotka o letargu Skargi powstała dopiero po drugiej wojnie światowej. Zasugerował ją  jako ewentualną hipotezę prof. Janusz Tazbir (Piotr Skarga, szermierz kontrreformacji, Warszawa 1978, s. 262). Już w 1997 r., ten sam autor, opracowując hasło „Piotr Skarga” w Polskim Słowniku Biograficznym wyraźnie się od tej hipotezy zdystansował i napisał, że „pogłoski, jakoby S[karga] zmarł w letargu, co miało uniemożliwić starania o jego beatyfikację, wydają się być pozbawione podstaw” (t. 38, Kraków 1997-1998, s. 42). Nadto w najnowszym studium z 2010 r. prof. Tazbir stwierdził krytycznie: „Osobiście czuję się odpowiedzialny za upowszechnienie (…) legendy o śmierci Skargi w letargu, co miało uniemożliwić jego beatyfikację, postulowaną już w 1936 r. Oparłem się zbyt ufnie na ustnej informacji, przekazanej mi przez bp. Jana Obłąka” (Janusz Tazbir, Piotr Skarga po czterystu latach, „Studia Bobolanum”, 3/2010, s. 67).

Szkoda, że pogłoskę o letargu Sługi Bożego powieliła nawet „Encyklopedia Katolicka” (t. 18, Lublin 2013, k. 269), co ks. prof. dr hab. Ludwik Grzebień SJ nazywa czymś skandalicznym. Autorka hasła „Skarga Piotr SJ” w tejże prestiżowej encyklopedii, czyni to pomimo tego, że w bibliografii wskazuje m.in. na biogram Skargi pióra prof. J. Tazbira w Polskim Słowniku Biograficznym, gdzie twórca pogłoski odcina się przecież od niej. Co więcej, autorka pisze, że „proces beatyfikacyjny S[kargi], rozpoczęty w 1694 r., został zamknięty po dokonaniu ekshumacji zwłok i stwierdzeniu, że S[kargę] prawdopodobnie pochowano żywcem” (k. 269). Skąd autorka wzięła taką informację? Ani w 1694 r., ani nigdy wcześniej czy później do 8 grudnia 2014 r. nie rozpoczynano procesu beatyfikacyjnego ks. Skargi, jak więc dokonano jego zamknięcia?

Na temat bezpodstawności pogłoski o pochowaniu ks. Skargi w letargu, pogłoski, która powstała dopiero za czasów PRL-u, wypowiedzieli się ostatnio zarówno historycy, jak i teolodzy i duszpasterze, a nadto kryminolodzy i biegli z medycyny sądowej. Przywołajmy imiona chociażby tylko niektórych: wspomniany już ks. prof. dr hab. Ludwik Grzebień SJ, przewodniczący komisji historycznej w procesie beatyfikacyjnym Sługi Bożego („Życie duchowe”, nr 80/2014, s. 74-75; rozmowa z M. Henkelem opublikowana na stronie internetowej Kurii Metropolitalnej w Krakowie: http://franciszkanska3.pl/Piotr-Skarga-na-oltarze,a,25831); o. dr hab. Szczepan T. Praśkiewicz OCD, promotor sprawiedliwości w tym procesie („Przedziwny Bóg w swoich świętych”, Kraków 2010, s. 91); ks. prał. Marek Głownia, proboszcz krakowskiej parafii Wszystkich Świętych z siedzibą w kościele Świętych Piotra i Pawła, kustosz doczesnych szczątków Sługi Bożego („Niedziela”, nr 40/2012, s. 45); prof. Jan Widacki, kryminolog („Detektywi na tropach zagadek historii”, Katowice 1988, s. 97-107). Odciął się nadto od tej pogłoski – jak to wskazaliśmy już powyżej – sam jej twórca. Dlaczego więc jest ona nadal rozpowszechniana? Odpowiadam najkrócej: bo ma znamiona sensacji, a ludzie z natury lubią sensacje, które szybko stają się „świętą prawdą”, czego konsekwencje są często nader smutne.

 Wolno też chyba mniemać, że pogłoskę powielały środowiska wrogie wyniesieniu ks. Skargi na ołtarze, gdyż takie wyniesienie zawsze idzie w parze z przywoływaniem życiowego przesłania kandydata. A przesłanie autora Kazań sejmowych, piętnującego bezprawie, brak patriotyzmu, prywatę dzierżących władzę i postulującego poprawę bytu najbiedniejszych, zarówno w dobie komunizmu, jak i w obecnej epoce liberalizmu i kosmopolityzmu, w której zaciemnia się hierarchię wartości i kontestuje moralność chrześcijańską, dla wielu może jawić się jako niewygodne.

Niech więc rozpoczęty niedawno proces beatyfikacyjny ks. Piotra Skargi doprowadzi do chwały ołtarzy tego nauczyciela wielu pokoleń Polaków, dając nam nowego patrona i orędownika przed Bożym tronem, obrońcę tożsamości narodowej i prawości obyczajów, proroka piętnującego wady ustrojowe i prekursora postulowanej przez św. Jana Pawła II wyobraźni miłosierdzia.

o. dr hab. Szczepan T. Praśkiewicz OCD

Autor jest promotorem sprawiedliwości w procesie beatyfikacyjnym Sługi Bożego ks. Piotra Skargi [przyp. redakcji].