Pożegnania: s. Leonida Tatarčuka, służka NMPN (1935-2014)

W dniu 6 grudnia 2014 roku, wracająca z porannej Mszy świętej w kościele parafialnym św. Józefa w Rydze, została zamordowana s. Leonida Tatarčuka, służka NMPN. Ciało śp. s. Leonidy zostało odnalezione tydzień później, w zaroślach, w niewielkiej odległości od domu zakonnego.  W przeddzień pogrzebu s. Leonidy, w dniu 19 grudnia, w niedalekiej odległości od miejsca zbrodni, została zamordowana inna kobieta, która podczas przerwy obiadowej w pracy wyszła na krótki spacer.  W związku z obydwoma morderstwami zostali zatrzymani dwaj osiemnastolatkowie, jak podają media. Motywy obydwu zbrodni nie są jeszcze ustalone.

Siostra Leonida urodziła sie na Białorusi w ubogiej katolickiej rodzinie rolniczej, w parafii Łuczajsk. Jako młoda dziewczyna wyjechała za pracą najpierw do Kazachstanu, gdzie mieszkał już jej starszy brat. Pracowała przy wyrąbie lasu i spływie drewna. Po kilku latach ( w wieku 24 lat) udała się do Rygi i tu pracowała najpierw w fabryce mebli a potem  (przez 33 lata) w fabryce wyrobów włókienniczych jako tkaczka.  Cały czas, pomimo trudności ze strony komunistycznych władz, gorliwie uczestniczyła w życiu Kościoła. W  37. roku życia poznała siostry słuzki NMPN z prowincji litewskiej i wraz z czterema koleżankami wsąpiła do zgromadzenia, realizując tym samym pragnienie noszone w sercu od lat.

Swoje życie konsekrowane, podobnie jak inne siostry w krajach Zwiazku Radzieckiego, przeżywała w ukryciu.  Nie stanowiło to dla niej przeszkody w apostołowaniu świadectwem życia a także słowem. Przez wiele lat opiekowała się nieodpłatnie samotną starszą osobą.  Po przemianach politycznych w latach dziewiećdziesiatych zamieszkała – już jako emerytka – w nowo zorganizowanym domu życia wspólnego w Rydze. Siostra Leonida była osobą bardzo skromną, cichą, niezwykle pogodną, wierną drodze powołania i rozmiłowaną w modlitwie. Szczególnie widoczne to było w ostatnich latach jej życia. Najczęściej modliła się o nawrócenie grzeszników. Kaplica w domu sióstr była dla niej największą radością. Przed tabernakulum spedzała wiele czasu, pomimo narastających problemów ze zdrowiem.  Pozostaje w pamięci sióstr, jako osoba dobra, serdeczna, pokorna, pełna miłości bliźniego, chętnie dzieląca się wszystkim, co otrzymywała. Zauważalne było jej głębokie zjednoczenie z Bogiem i gotowość na rychłe z Nim spotkanie. Niemal każdy poruszany temat lubiła kończyć słowami: tak, ale najważniejsza jest miłość. Inna myśl, powtarzana często przez s. Leonidę to: bez łaski Bożej nic nie możemy.

Niech Ojciec Niebieski przyjmie naszą Drogą Siostrę do radości życia wiecznego!

Ufamy, że piękno jej życia i męczeńska śmierć wydadzą dobre owoce dla życia konsekrowanego i dla całego Kościoła.

S. Danuta Wróbel