Giemza B. SDS, Życie konsekrowane i ruchy religijne w kościelnej komunii

Wstęp

Fabio Ciardi OMI, znawca problematyki życia konsekrowanego, w jednym ze swoich rozważań napisał: „Dzisiaj jak nigdy jest konieczne postawienie sobie pytania o relację między nowymi ruchami kościelnymi i instytutami życia konsekrowanego: Co mają one wspólnego? W czym się różnią? Jaki rodzaj relacji winien nawiązać się między życiem zakonnym i ruchami? Jakimi darami się dzielić? Czy będzie możliwe i jak  pracować razem dla tej samej sprawy?”[1]. Podejmując temat współistnienia i współpracy między instytutami życia konsekrowanego a ruchami kościelnymi można w pierwszej chwili mieć wrażenie, że sprawa jest banalnie prosta. Dopiero jednak głębsze pochylenie się nad problematyką uzmysławia wielość i złożoność zagadnień. Niniejszy artykuł nie wyczerpuje całości spraw, ale podejmuje niektóre istotne punkty. Może być przyczynkiem do dalszej refleksji, badań i poszukiwań.

 

Aktualność zagadnienia

Na początek warto uświadomić sobie skalę zjawiska i zmian zachodzących w obszarze ruchów kościelnych i życia konsekrowanego.

Kościół współczesny stanął przed rzeczywistością ruchów religijnych. To jedna z form egzystencji Kościoła w świecie i zarazem jego wewnętrznej żywotności. Przekonanie, że ruchy religijne pojawiły się dopiero po Soborze Watykańskim II, byłoby naiwnością i świadczyło o nieznajomości historii. Istniały one niemalże od zarania Kościoła. W historii Kościoła, także w Polsce, było wiele różnorodnych bractw, sodalicji, grup, wspólnot, stowarzyszeń, które skupiały katolików pragnących pogłębić swoją więź z Bogiem i nieść bliźnim pomoc, służyć Kościołowi. Jednak nie ulega wątpliwości, że w ostatnich dziesiątkach lat obserwujemy dynamizm powstawania i rozwijania się nowych grup religijnych, ożywienia także już istniejących. Dynamizm ten ujawnił się szczególnie po Soborze Watykańskim II. Prawdziwym wydarzeniem, dającym podstawy do rozwoju teologii ruchów w Kościele katolickim, jest adhortacja apostolska Jana Pawła II „Christifideles laici” (30.12.1988), w której papież stwierdza iż „możemy wręcz mówić o nowej epoce zrzeszeń katolików świeckich” (ChL 29).

Sytuacja w Polsce powojennej kształtowała się trochę odmiennie niż w innych krajach, z racji panowania komunizmu. Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych wiele istniejących i odradzających się po wojnie organizacji zostało rozwiązanych lub zaprzestało działalność. Było to związane z wprowadzeniem w 1949 roku przez władze komunistyczne obowiązkowej rejestracji członków. Zrzeszenia katolików w latach następnych mogły rozwijać się w Polsce tylko nieformalnie, w ramach różnego rodzaju duszpasterstwa. Odrodzenie zaczęło następować w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, a eksplozja w nowej sytuacji społeczno-politycznej.

W tzw. okresie soborowym i posoborowym również w życiu konsekrowanym nastąpiło wiele zmian. Wpisuje się ono w całość doświadczeń ludzkiej społeczności i Kościoła. Podlega przemianom, które mają znamiona pozytywne i negatywne. W syntetycznym ujęciu ukazuje je instrukcja Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego pt. „Rozpocząć na nowo od Chrystusa. Odnowione zaangażowanie życia konsekrowanego w trzecim tysiącleciu” (19.02.2002)[2]. „Życie konsekrowane w tych latach – czytamy w instrukcji – kontynuowało drogę pogłębiania się, oczyszczenia, komunii i misji. W życiu wspólnotowym nastąpiło zintensyfikowanie relacji osobowych, a wraz z nimi umocniła się wymiana międzykulturowa, uznana jako korzystna i twórcza dla własnych instytutów. Docenia się godny pochwały wysiłek, aby znaleźć sposób sprawowania władzy i przeżywania posłuszeństwa bardziej natchniony Ewangelią, który utwierdza, daje światło, jednoczy, integruje, prowadzi do pojednania” (RN 7).

Życie konsekrowane nie jest wolne od „napięcia między zeświecczeniem a autentycznym życiem wiary”, dlatego „obok dynamizmu życiowego, zdolnego do świadectwa i do ofiarowania się aż po męczeństwo, życie konsekrowane zna również zasadzki miernoty w życiu duchowym, wzrastającego wygodnictwa i mentalności konsumpcyjnej. Coraz większa złożoność sytuacji, związanych z prowadzeniem dzieł, nawet jeśli wypływa z nowych wymagań społecznych i przepisów państwowych, wiedzie wraz z pokusą wydajności i aktywizmu do niebezpieczeństwa przyćmienia autentyczności ewangelicznej i do osłabienia motywacji duchowych. Przewaga osobistych projektów nad wspólnotowymi może głęboko naruszyć komunię braterską” (RN 12). W dobie obecnej, Kościół i życie konsekrowane muszą „zmierzyć się z poglądami i projektami zdominowanymi przez kultury i historie społeczne, skrajnie zróżnicowane. Istnieje ryzyko, że subiektywne wybory, indywidualne projekty i lokalne ukierunkowania będą miały przewagę nad regułą, stylem życia wspólnotowego i programem apostolskim instytutu” (RN 18).

Bardziej szczegółową analizę przemian w życiu konsekrowanym w kontekście zmieniającej się rzeczywistości społeczno-kulturowej przedstawił Joao Batista Libanio SJ na kongresie życia konsekrowanego w 2004 roku[3]. W swoim wystąpieniu podjął on także interesujące nas zagadnienie współpracy i współistnienia życia konsekrowanego i ruchów kościelnych. „Klasyczne życie konsekrowane – czytamy w jego przedłożeniu – wezwane jest do dialogu z tymi nowymi formami unikającego dylematu alternatywy: ta albo tamta. Kościół staje się coraz bardziej pluralistyczny, a życie konsekrowane będzie miało swoją rolę w tym pluralizmie. Obie formy mogą wzajemnie się zapładniać. Nowe formy mogą się wiele nauczyć na podstawie historii życia konsekrowanego, a forma klasyczna może zobaczyć w tym wyzwanie do przyjrzenia się samej sobie, dostrzeżenia swych zmarszczek i wad”[4].

 

Złożoność zagadnienia

Oprócz aktualności zagadnienia, warto również zasygnalizować niektóre kwestie związane z omawianą przez nas problematyką, które ilustrują złożoność zjawiska.

Po pierwsze, mamy do czynienia z dwoma ogromnie zróżnicowanymi podmiotami, gdy mówimy o życiu konsekrowanym i ruchach kościelnych. Życie konsekrowane obejmuje całą gamę rodzin zakonnych męskich i żeńskich, od wspólnot monastycznych, przez zakony kontemplacyjne, zgromadzenia czynne apostolsko po nowe formy życia ewangelicznego. Podobne, albo nawet większe bogactwo i zróżnicowanie istnieje w ruchach kościelnych. Nie chodzi tyle o samo nazewnictwo, co o zróżnicowany status kościelno-prawny, metody działania i zamierzone cele. Adhortacja „Christifideles laici”, mówiąc o różnych formach zrzeszonego uczestnictwa ludzi świeckich w życiu Kościoła, wymienia cztery formy zrzeszeń katolickich, którymi są: stowarzyszenia, grupy, wspólnoty i ruchy (ChL 29)[5].

Po drugie, konieczna jest poprawna ocena teologiczna ruchów kościelnych i ich relacja do życia konsekrowanego. Zdaniem kard. Josepha Ratzingera przy ocenie i klasyfikacji ruchów nie można posługiwać się dialektyką pojęć: instytucja i charyzmat, hierarchia i misja prorocka, ponieważ Kościół nie jest zbudowany dialektycznie, ale organicznie. Nie można również opisywać rzeczywistości Kościoła dualistycznie i przeciwstawiać sobie życia konsekrowanego i ruchów kościelnych. Kardynał proponuje drogę prawidłowego usytuowania ruchów w ciągłości struktur kościelnych na podłożu „sukcesji apostolskiej” i „apostolskości”[6].

Należałoby przy tym uwzględnić kryteria eklezjalności w odniesieniu do ruchów.  Jeżeli bowiem jakaś grupa pragnie zaistnieć i działać w Kościele jako zrzeszenie o charakterze kościelnym, powinna spełniać określone wymogi. Owocem poszukiwań w ostatnich latach są „kryteria charakteru kościelnego” podane przez Jana Pawła II w adhortacji „Christifideles laici” w numerze 30. Papież wymienia pięć takich kryteriów. Można uznać, że każde kryterium jest odpowiedzią na konkretne zagrożenia. Kryteria te trzeba widzieć „zawsze w perspektywie dobra komunii i misji Kościoła, a więc nie należy w niej widzieć ograniczenia wolności zrzeszania się” (ChL 30)[7].

Po trzecie, kwestia współistnienia i współpracy między życiem konsekrowanym i ruchami kościelnymi ma wymiar teoretyczny i praktyczny. Gdy chodzi o wymiar teoretyczny to chodzi o podstawy teologiczne, czyli oparcie wzajemnych relacji między życiem konsekrowanym a ruchami eklezjalnymi na zdrowej eklezjologii i właściwe rozwiązania prawne warunkujące klarowność dobrych owoców. Z kolei aspekt praktyczny dotyczy rozwiązań konkretnych sytuacji i osób angażujących się w omawianą współpracę. Wiele osób zakonnych, zwłaszcza kapłanów-zakonników, angażuje się w pracę w ruchach jako asystenci kościelni, inni włączają się jako aktywni liderzy i członkowie.

Jak zauważa F. Ciardi, w środowisku zakonnym brak głębszego zrozumienia dla omawianego zagadnienia. Zaangażowanie poszczególnych osób zakonnych w działalność ruchów bywa często postrzegane we wspólnocie zakonnej negatywnie, jako ucieczka od życia w klasztorze. Zróżnicowana jest także postawa ruchów wobec życia konsekrowanego: od postawy przyjaznej do obojętnej czy nawet wrogiej. Zauważa się przy tym brak pogłębionej refleksji doktrynalnej na temat relacji życie konsekrowane – ruchy. Akcent jest położony na wymiar praktyczny rozwiązań, uczestnictwa bądź też wzajemnego dystansu[8]. Często jest to doraźne rozwiązywanie problemów, co nie pozwala na wypracowanie właściwych form i relacji współpracy i współistnienia.

Po czwarte, różne są formy współuczestnictwa świeckich w charyzmacie danej rodziny zakonnej. Niektóre instytuty życia konsekrowanego proponują członkom ruchów udział w duchowości i własnym charyzmacie, inne w podejmowanych działaniach apostolskich. Mając na uwadze różne formy wiązania się pojedynczych osób, jak i całych stowarzyszeń z instytutem zakonnym, należy mieć na uwadze niebezpieczeństwo zamieszania w kwestii członkostwa. Należy wyraźnie rozróżnić między członkami instytutu, którzy składają śluby zakonne, a członkami stowarzyszonymi, gdyż zatarte rysy członkowstwa pociągają za sobą zatarte rysy odpowiedzialności.

Po piąte, w praktyce dostrzegamy wielką różnorodność sytuacji i intencji, z jakimi wierni współpracują w dziełach poszczególnych rodzin zakonnych. Jedni czynią to ze względu na ściślejsze uczestnictwo w misji instytutu, inni z sympatii,  jeszcze inni podejmują współpracę ze względu na miejsce zatrudnienia, np. w szkołach, szpitalach i podobnych instytucjach prowadzonych przez instytuty życia konsekrowanego. W związku z zaangażowaniem osób świeckich w dzieło zakonne, może pojawić się problem uczestnictwa tych osób w organach konsultacyjnych czy decyzyjnych tegoż dzieła. Przy rozwiązywaniu tego problemu, trzeba mieć na uwadze  wskazania Jana Pawła II z adhortacji „Vita consecrata”, który pisze: „Należy wziąć pod uwagę, że jeśli inicjatywy, w których biorą udział świeccy, także w podejmowaniu decyzji, mają być uważane za dzieło określonego Instytutu, muszą realizować jego cele i podlegać jego odpowiedzialności. Tak więc świeccy, jeżeli nimi kierują, winni zdawać sprawę ze swej działalności kompetentnym Przełożonym Instytutów. Wskazane jest, by wszystkie te sprawy zostały usankcjonowane przez specjalne przepisy poszczególnych Instytutów, zatwierdzone przez władzę zwierzchnią, określające zakres kompetencji samego Instytutu, wspólnot, członków stowarzyszonych lub wolontariuszy” (VC 56).

Po szóste, wiele osób zakonnych przed wstąpieniem do danego instytutu zakonnego, było zaangażowanych w jakimś ruchu i utrzymuje z nim nadal żywe więzi. Prowadzi to niekiedy do nieuporządkowanego posłuszeństwa i tzw. „podwójnej przynależności”. Wielokrotnie przestrzegają przed tym dokumenty Kościoła, o czym w dalszej części artykułu.

Po siódme, jak zwraca uwagę Bruno Secondin OCD, osoby zakonne w relacji z ruchami nie powinny ograniczać się do doraźnych rozwiązań, ale powinny być otwarte na nowe wyzwania płynące ze strony ruchów kościelnych. Warto mieć na uwadze słowa Jana Pawła II, który pisał: „rozpoczyna się dziś nowy i bardzo obiecujący rozdział w dziejach relacji między osobami konsekrowanymi a laikatem” (VC 54). W tej sytuacji zadaniem zakonników jest umiejętność rozróżniania między ruchami, które poszukują własnej drogi i są na drodze do instytucjonalizacji ruchu oraz „takimi wspólnotami, które chcą być jedynie jednym z prądów duchowych, wyrazem potrzeby Kościoła, swoistą formą pobożności”, bez zamiaru kościelnej instytucjonalizacji[9].

 

Komplementarność powołań w Kościele

Jak już wspomniano, dla właściwego zrozumienia i kształtowania relacji między życiem konsekrowanym a ruchami, potrzebne są nie doraźne rozwiązania, ale oparcie ich na zdrowych zasadach eklezjologii. Nauka o Kościele wypracowana w dokumentach Soboru Watykańskiego II i rozwijana po jego zakończeniu podkreśla wzajemną komplementarność różnych powołań w Kościele i duchowość komunii.

W adhortacji „Christifideles laici” Jan Paweł II naucza, że we wspólnocie Kościoła  przed płaszczyzną działania trzeba uwzględnić płaszczyznę istnienia. Wszyscy chrześcijanie: kapłani, zakonnicy i zakonnice, świeccy, „są żywymi członkami jednego Ciała Pańskiego”. Z tej racji „wszyscy są przedmiotem a zarazem podmiotem komunii Kościoła i jego misji zbawienia. Każdy z nas i my wszyscy pracujemy w jednej i wspólnej winnicy Pańskiej, realizując różne, dopełniające się wzajemnie charyzmaty i posługi” (ChL 55). Wszystkie powołania w Kościele-Komunii są ściśle ze sobą powiązane i wzajemnie przyporządkowane. „Wszystkie oczywiście mają ten sam, jedyny najgłębszy sens – pisze Jan Paweł II – to znaczy każdy z nich jest odmiennym sposobem przeżywania tej samej godności chrześcijańskiej i powszechnego powołania do świętości polegającej na doskonałej miłości. Są to sposoby różne i komplementarne, co oznacza, że każdy z nich posiada własną, oryginalną i niepowtarzalną fizjonomię, a równocześnie każdy z nich jest powiązany z innymi i spełnia wobec innych rolę służebną” (ChL 55).

Tak więc współpraca między osobami zakonnymi a osobami zaangażowanymi w ruchy kościelne jawi się jako przykład komunii eklezjalnej. Jak podkreśla Jana Paweł II w „Vita consecrata”, „przyczynia się to do stworzenia bogatszego i pełniejszego obrazu samego Kościoła, a zarazem pozwala skuteczniej podejmować wielkie wyzwania naszej epoki, dzięki harmonijnemu współdziałaniu różnych darów” (VC 54).

Ten pełniejszy obraz Kościoła to doświadczenie komunii. Jan Paweł II uznał je za wiodące zadanie u progu trzeciego tysiąclecia. Tak o tym pisał w dokumencie programowym dla Kościoła, czyli w Liście „Novo millennio ineunte”: „Czynić Kościół domem i szkołą komunii: oto wielkie wyzwanie, jakie czeka nas w rozpoczynającym się tysiącleciu, jeśli chcemy pozostać wierni Bożemu zamysłowi, a jednocześnie odpowiedzieć na najgłębsze oczekiwania świata” (NMI 43). Papież przestrzega jednakże, by nie redukować całej sprawy do praktycznych działań. „Zanim przystąpimy do programowania konkretnych przedsięwzięć, należy krzewić duchowość komunii, podkreślając jej znaczenie jako zasady wychowawczej wszędzie tam, gdzie kształtuje się człowiek i chrześcijanin, gdzie formują się szafarze ołtarza, duszpasterze i osoby konsekrowane, gdzie powstają rodziny i wspólnoty” (NMI 43).

Ta wizja komunii jest związana ze zdolnością otwarcia się wspólnoty Kościoła na wszystkie powołania, mające swoje korzenie w sakramencie chrztu i bierzmowania. „Jest zatem konieczne, aby Kościół trzeciego tysiąclecia pobudzał wszystkich ochrzczonych i bierzmowanych do uświadomienia sobie obowiązku czynnego udziału w życiu kościelnym” (NMI 46). Odnosi się ta zasada do troski o powołania kapłańskie i zakonne. „Na tej samej zasadzie bardzo ważnym dla komunii jest obowiązek popierania różnych form zrzeszania się, zarówno tradycyjnych, jak i nowszych ruchów kościelnych, ponieważ nadają one Kościołowi żywotność, która jest darem Bożym i przejawem prawdziwej «wiosny Ducha»” (NMI 46).

Takie rozumienie kościelnej komunii jest korzystne „dla odnowy życia konsekrowanego i jego tożsamości. Kiedy pogłębia się zrozumienie charyzmatu, odkrywa się coraz to nowe możliwości jego aktualizacji” (RN 31). „Tylko w eklezjologii integralnej – czytamy w instrukcji „Rozpocząć na nowo od Chrystusa” – gdzie różne powołania są postrzegane jako część tego samego Ludu wezwanych, powołanie do życia konsekrowanego może odnaleźć właściwą sobie tożsamość znaku i świadectwa” (RN 31). Instrukcja zwraca uwagę, że w dobrze rozumianej komunii kościelnej chodzi nie tylko o wspólne działania osób zakonnych i ruchów kościelnych, ale o doświadczenie ewangelicznego braterstwa. „W tym nowym klimacie komunii eklezjalnej […] mogą [oni] odnaleźć właściwe relacje komunii i odnowione doświadczenie braterstwa ewangelicznego we wzajemnej wymianie charyzmatów, w dopełnianiu się z poszanowaniem własnej odrębności” (RN 31).

W tym współistnieniu i współpracy chodzi o uchwycenie najgłębszego sensu, polegającego na odmiennym przeżywaniu tej samej godności chrześcijańskiej i powszechnego powołania do świętości. Poprzez wzajemne odniesienie i uzupełnienie może w pełni „rozbrzmiewać symfonia życia Kościoła”[10].

 

Dar Ducha Świętego

Dla właściwego zrozumienia komplementarności powołań w Kościele, istotne jest uświadomienie sobie, że dawcą wszelkiego powołania jest Bóg. To On mocą Ducha Świętego wzbudza zarówno powołania kapłańskie i zakonne, jak również inspiruje do powstawania lub ożywiania ruchów kościelnych.

Zwykle odnosimy tę prawdę teologiczną tylko do kapłaństwa i życia zakonnego. Już w pierwszym zdaniu „Vita consecrata” Jan Paweł II stwierdza, że „życie konsekrowane […] jest darem Boga Ojca udzielonym jego Kościołowi za sprawą Ducha Świętego” (VC 1). Pełniej rozwija tę myśl instrukcja „Rozpocząć na nowo od Chrystusa” w numerze 20. Instrukcja stwierdza, że życie konsekrowane „zrodziło się […] z twórczego impulsu Ducha Świętego, który prowadził założycieli i założycielki drogami Ewangelii, wzbudzając przedziwną różnorodność charyzmatów”. Duch Święty był obecny nie tylko u początków poszczególnych rodzin zakonnych, ale wciąż jest obecny. „Tylko On może nieustannie podtrzymywać świeżość i autentyczność początków i jednocześnie natchnąć odwagą do odpowiedzi w sposób twórczy i energiczny na znaki czasu”. Dlatego przed każdą osobą zakonną stoi wyzwanie, by „pozwolić się prowadzić Duchowi Świętemu ku wciąż odnowionemu odkrywaniu Boga i Jego Słowa, ku żarliwej miłości do Niego i do ludzkości, ku nowemu zrozumieniu darowanego charyzmatu”. W ostatecznym wymiarze, nieustannym zadaniem w życiu konsekrowanym jest „położenie nacisku na duchowość w najgłębszym tego słowa znaczeniu, jako życie według Ducha”.

Jak powiedziano, nie tylko powołania kapłańskie i zakonne są owocem Ducha Świętego. Także i ruchy są odpowiedzią na Jego natchnienia. Kard. Ratzinger w cytowanym już rozważaniu o teologicznym usytuowaniu ruchów w Kościele, odnosi się do pewnego zastoju i stagnacji, który nastał w życiu Kościoła po pierwszym impulsie Soboru Watykańskiego II.  Kościół wydawał się zalękniony i przytłoczony i wtedy nastało coś, czego się nie spodziewano. „Oto Duch Święty, żeby tak rzec – pisze Ratzinger – na nowo zabrał głos. W sercach młodych mężczyzn i młodych kobiet na nowo rozbudziła się wiara, wolna od zastrzeżeń «jeżeli» i «ale», bez udawania i uników; wiara przeżywana w całej swojej integralności, jako dar, jako bezcenny podarunek, dzięki któremu człowiek żyje”[11].

I chociaż ruchy przechodziły okres typowy dla dzieciństwa, co powodowało liczne tarcia i niezrozumienia, to jednak możemy mówić o „wiośnie Ducha Świętego” w Kościele. Podkreśla przy tym kardynał ważną rzecz. Skoro ruchy są darem Ducha Świętego, podobnie jak kapłaństwo i życie konsekrowane, to „nie można ich stworzyć ani wprowadzić w sposób administracyjny. Tym bardziej władza kościelna nie może o własnych siłach organizować ruchów kościelnych ani zapewnić im systematycznego rozwoju”[12]. Jeśli nawet ruchy i współpraca z nimi stwarzają w Kościele pewne problemy, także w relacji do życia konsekrowanego, to „nie wolno utrzymywać, że wszystko winno być włączone w jakąś ujednoliconą organizację”. Ratzinger dobitnie stwierdza, że „lepiej uszczuplać organizację, a zostawiać więcej miejsca Duchowi Świętemu”[13]. Unikanie konfliktów i błogi spokój nie mogą być kluczem do tłumienia rozwoju ruchów. Należy rozeznawać działanie Ducha i kierować się zasadą podaną przez św. Pawła: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie!” (1 Tes 5,20-21).

O inspiracji Ducha Świętego w życiu ruchów i ich znaczeniu w życiu Kościoła, mówił Benedykt XVI w swoim przemówieniu podczas spotkania z zakonnikami, zakonnicami, seminarzystami i przedstawicielami ruchów kościelnych na Jasnej Górze, 26 maja 2006 roku. Kierując swoje słowa wprost do przedstawicieli ruchów mówił: „Żywotność waszych wspólnot jest znakiem czynnej obecności Ducha Świętego! To z wiary Kościoła i z bogactwa owoców Ducha Świętego zrodziła się wasza misja. Mam nadzieję, że będzie was coraz więcej, aby służyć sprawie Królestwa Bożego w dzisiejszym świecie. Wierzcie, że łaska Boża towarzyszy wam, i starajcie się, by była obecna w żywych tkankach Kościoła, a szczególnie tam, gdzie kapłan, zakonnik czy zakonnica nie mogą dotrzeć”[14]. Znaczenie ruchów w życiu Kościoła, podkreślił Benedykt XVI w przesłaniu skierowanym do II Światowego Kongresu Ruchów Kościelnych i Nowych Wspólnot, który odbywał się od 31 maja do 2 czerwca 2006 roku w Rocca di Papa pod Rzymem. „Ruchy kościelne i nowe wspólnoty – napisał papież – są dziś jasnym znakiem piękna Chrystusa i Kościoła, Jego Oblubienicy. Należycie do żywej struktury Kościoła, który jest wam wdzięczny za zaangażowanie misyjne, za rozwijaną coraz bardziej formację rodzin chrześcijańskich, za opiekę, jaką otaczacie w waszych środowiskach powołania do kapłaństwa służebnego i życia konsekrowanego”[15].

Papież zwrócił uwagę na potrzebę harmonijnej współpracy we wspólnocie Kościoła i podkreślił sprawę posłuszeństwa prawowitym przełożonym Kościoła. „Liczę na wasze szczere posłuszeństwo. Najważniejsze i niezależne od potwierdzania prawa do istnienia musi być zawsze, jako nie podlegający dyskusji priorytet, budowanie Ciała Chrystusa wśród ludzi. Wszelkie problemy muszą być rozwiązywane przez ruchy w duchu głębokiej komunii i łączności z prawowitymi pasterzami”[16]. Z kolei w trzecim przemówieniu do biskupów polskich przybyłych do Rzymu z wizytą ad limina Apostolorum, zwrócił uwagę na rolę wiernych świeckich w dziele ewangelizacji.  Podkreślił także, że „ruchy te nie mogą istnieć […] «obok» powszechnej wspólnoty Kościoła”. Szczególna rola przypada pasterskiej trosce biskupów, „by [ruchy] działały zgodnie z kościelnie rozeznanym charyzmatem, by równocześnie strzegły się przed zamykaniem się na otaczającą je rzeczywistość”[17].

 

Stare i nowe formy komunii i współpracy

Mówiąc o relacji życie konsekrowane – ruchy kościelne trzeba mieć na uwadze nie tylko różne formy współpracy, ale również różne formy współistnienia, czyli komunii. Obydwie kwestie mogą być z kolei rozpatrywane z punktu widzenia życia konsekrowanego, jak również z perspektywy ruchów. Zwłaszcza druga kwestia jest pewną nowością, dlatego mówi się niekiedy o nowych relacjach między życiem konsekrowanym i ruchami. Instrukcja Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego na temat formacji w instytutach zakonnych „Potissimum institutioni” (02.02.1990) ujmuje to w krótkich słowach: „Zawsze pojawiały się w łonie ludu Bożego ruchy kościelne, powstające pod wpływem pragnienia bardziej intensywnego życia Ewangelią i głoszenia jej ludziom. Niektóre z nich były ściśle związane z instytutami zakonnymi i żyły ich duchowością. W naszych czasach, zwłaszcza od kilkudziesięciu lat, powstają nowe ruchy, bardziej niezależne od dawniejszych, od struktur i stylu życia zakonnego” (PI 92).

W przeszłości inicjatywa leżała po stronie instytutów zakonnych. W stosunku do osób świeckich stowarzyszonych w różnej formie z rodzinami zakonnymi używano określeń: oblaci, tercjarze, współpracownicy, itp. Współpraca świeckich polegała na pewnego rodzaju uczestnictwie w dobrach duchowych konkretnej rodziny zakonnej. Przeważała forma duchowego ojcostwa zakonników w stosunku do osób świeckich. Ten model jest nadal kontynuowany, ale pojawiają się nowe rozwiązania w oparciu o omówione już pojęcie komplementarności powołań w Kościele[18]. Dla syntetycznego ujęcia problematyki można posłużyć się krótkim opisem różnorodności rozwiązań, który trafnie ujmuje Jan Paweł II w adhortacji „Vita consecrata”: „W przypadku Instytutów monastycznych i kontemplacyjnych relacje z wiernymi świeckimi mają charakter przede wszystkim duchowy, natomiast w przypadku Instytutów aktywnych w dziedzinie apostolatu wyrażają się w różnych formach współpracy duszpasterskiej. Z kolei członkowie Instytutów świeckich, laickich lub kleryckich, nawiązują relacje z innymi wiernymi w zwyczajnych sytuacjach codziennego życia. Dzisiaj dość liczne Instytuty, często pod wpływem nowych okoliczności, dochodzą do przekonania, że ludzie świeccy mogą mieć udział w ich charyzmacie. Są oni zatem zapraszani do głębszego uczestnictwa w duchowości i misji danego Instytutu” (VC 54).

Nowa sytuacja w relacji życia konsekrowanego i ruchów kościelnych jest owocem coraz głębszego uświadomienia sobie, „że charyzmaty założycieli i założycielek, wzbudzone przez Ducha Świętego dla dobra wszystkich, muszą być na nowo umiejscowione w samym centrum Kościoła, otwarte na komunię i na uczestniczenie wszystkich członków Ludu Bożego” (RN 31). Cytowana instrukcja „Rozpocząć na nowo od Chrystusa” podkreśla, że w przeszłości współpraca osób świeckich była traktowana „jako pomoc i zastępstwo ze względu na braki personalne wśród osób konsekrowanych”. Natomiast „dzisiaj współpraca ta wypływa z potrzeby dzielenia odpowiedzialności nie tylko w prowadzeniu dzieł instytutu, ale przede wszystkim z pragnienia życia szczególnymi aspektami i wymiarami duchowości i misją instytutu. Potrzebna jest więc odpowiednia formacja zarówno osób konsekrowanych, jak i świeckich, do wzajemnej i ubogacającej współpracy” (RN 31).

Trzeba mieć na uwadze, że współpraca między ruchami a życiem konsekrowanym, „powinna przebiegać w atmosferze poszanowania odmiennych powołań oraz różnych stylów życia zakonników i świeckich”. Każda bowiem „wspólnota zakonna ma swoje potrzeby związane z animacją, określonym porządkiem dnia, dyscypliną i klauzurą, toteż należy odrzucić formy współpracy zakładające konieczność wspólnego mieszkania i życia zakonników i świeckich, których potrzeby również należy uszanować” (ŻBW 70). To stanowcze przypomnienie zawiera instrukcja „Życie braterskie we wspólnocie” (Congregavit nos in unum Christi amor) wydana przez Kongregację Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego (02.02.1994).

Wielkie novum w zakresie komunii i współpracy instytutów życia konsekrowanego z ruchami kościelnymi stanowi adhortacja „Vita consecrata” (nr 54-56). Już samo sformułowanie tytułów jest bardzo wymowne: „Komunia i współpraca ze świeckimi” (VC 54), „O nowy dynamizm duchowy i apostolski” (VC 55), „Świeccy wolontariusze i osoby stowarzyszone” (VC 56). Główną zasadą, którą należy kierować się we wzajemnych relacjach jest komunia i dialog. Jan Paweł II tak pisze o tym w adhortacji: „Wszystko to należy czynić w komunii i dialogu z innymi podmiotami tworzącymi Kościół. Wyzwania misyjne są tak wielkie, że nie można ich skutecznie podjąć bez współpracy wszystkich członków Kościoła, zarówno w sferze rozeznania, jak i działania. Trudno oczekiwać od pojedynczych osób rozstrzygających odpowiedzi: mogą one natomiast wyłonić się jako owoc kontaktów i dialogu. Zwłaszcza czynna komunia między różnymi charyzmatami z pewnością przyczyni się nie tylko do wzajemnego wzbogacenia, ale także do większej skuteczności misji ewangelicznej” (VC 74)[19].

 

Owoce komunii i współpracy

Instrukcja „Rozpocząć na nowo od Chrystusa” stwierdza krótko, że „nie można iść ku przyszłości w rozproszeniu” (RN 30). Komunia i współpraca osób zakonnych z ruchami kościelnymi przyniosła i wciąż przynosi, mimo różnych trudności, wiele pozytywnych owoców dla obydwu stron. „Spotkanie i komunia z charyzmatami ruchów kościelnych – czytamy w instrukcji – może przyczynić się do wzajemnego ubogacenia. Ruchy te często ofiarują przykład świeżości ewangelicznej i charyzmatycznej, jak również hojnego i twórczego zaangażowania w ewangelizację. Z drugiej strony ruchy, tak jak nowe formy życia ewangelicznego, mogą wiele nauczyć się z radosnego, wiernego i charyzmatycznego świadectwa życia konsekrowanego, które przechowuje bogate dziedzictwo duchowe, wielorakie skarby mądrości i doświadczenia oraz różne formy apostolstwa i zaangażowania misyjnego” (RN 30).

B. Secondin zwraca uwagę, że spotkanie życia konsekrowanego i ruchów może być owocne m. in. w wymiarze przeżywania wspólnoty jako centralnej tajemnicy wiary. Z jednej strony ruchy mogą mobilizować zakonników do zaangażowania się na rzecz wspólnoty, do wzmożonych wysiłków w trosce o umacnianie więzi braterskich czy siostrzanych. Dzieje się tak zwłaszcza w sytuacji wspólnot zakonnych, w których wierność prawu została postawiona przed wrażliwością na człowieka i jego potrzeby. To trudne i bolesne doświadczenie wspólnot zakonnych może być z kolei ozdrowieńcze dla członków ruchów. Przypomina bowiem z pokorą, że „ciągłe przebywanie razem, bliska współpraca, wspólnota dóbr i trwanie we wspólnocie na dłuższą metę potrzebuje przede wszystkim powagi, a towarzyszą mu długie i trudne dni oczyszczenia”. Codzienne zmaganie się z rutyną w życiu zakonnym może być przestrogą przed narcyzem, któremu ulegają niekiedy członkowie ruchów kościelnych[20].

Jan Paweł II wzywając do komunii i współpracy, wskazuje na jeszcze inne owoce.  Wzajemna otwartość instytutów życia konsekrowanego i ruchów mogą sprawić, „że duchowość i działalność Instytutu będzie promieniować także poza jego obrębem, przysparzając mu nowych energii do działania, a także zapewni Kościołowi ciągłość określonych form posługi. Inną pozytywną konsekwencją może być ułatwienie bardziej intensywnej współpracy między osobami konsekrowanymi a świeckimi na płaszczyźnie misji: pociągnięci przykładem świętości osób konsekrowanych, świeccy zostaną wprowadzeni w bezpośrednie doświadczenie ducha rad ewangelicznych, co zachęci ich, by żyli duchem Błogosławieństw i dawali o nim świadectwo, dążąc do przemiany świata zgodnie z zamysłem Bożym. Udział ludzi świeckich nierzadko prowadzi do nieoczekiwanych i owocnych odkryć, dotyczących niektórych aspektów charyzmatu, pobudza do bardziej duchowej jego interpretacji i każe czerpać z niego wskazania dla nowych działań apostolskich” (VC 55).

 

Kryteria uczestnictwa zakonników w ruchach kościelnych

Aby komunia i współpraca przynosiła właściwe owoce, trzeba na koniec zwrócić uwagę na kryteria odnoszące się do zaangażowania osób zakonnych w ruchach kościelnych. Żaden z dokumentów nie wymienia ich całościowo, dlatego należy je „wyłowić” i w jakiś sposób usystematyzować.

Podstawowym kryterium ze strony poszczególnych osób zakonnych i zarazem warunkiem promieniowania i przyciągania przez wspólnoty zakonne jest ich tożsamość zakonna. Jeśli tożsamość zakonna jest klarowna, to przynosi ona dobre rezultaty dla obydwu stron. Należy w tym miejscu przypomnieć stwierdzenie zawarte w instrukcji „Potissimum institutioni”: „Instytut, taki jakim go pragnął Założyciel i jaki zatwierdził Kościół, posiada wewnętrzną spójność płynącą z jego natury, celu, ducha, charakteru i tradycji. Całe to dziedzictwo tworzy oś, na której wspierają się równocześnie tożsamość i jedność samego instytutu, jak też i jedność życia każdego z członków. Jest to dar Ducha dla Kościoła, który nie może dopuścić do żadnych zakłóceń czy przeinaczeń. Dialog i udział w łonie Kościoła zakładają, że każdy posiada świadomość tego, kim jest” (PI 93).

Aktualne jest nauczanie zawarte w instrukcji o życiu braterskim, że do osiągnięcia pozytywnych owoców współpracy „potrzebne są jednak wspólnoty zakonne o wyraźnej tożsamości charyzmatycznej, przyswojonej i przeżywanej, a więc zdolne przekazywać ją innym i dzielić ją z nimi; wspólnoty zakonne obdarzone głęboką duchowością i zapałem misyjnym, potrafiące rozpowszechniać tego ducha i ten rozmach ewangelizacyjny; wspólnoty zakonne, które inspirują wiernych świeckich i zachęcają ich do udziału w charyzmacie swojego instytutu, zgodnie z ich charakterem świeckim i właściwym im stylem życia, ukazując im nowe formy realizacji charyzmatu i posłannictwa” (ŻBW 70).

Drugim kryterium jest posłanie przez wspólnotę. Zakonnik czy zakonnica angażujący się w jakiś ruch nie mogą tego czynić na własną rękę. „Wspólnota nie jest jedynie jakąś przypadkową rzeczywistością – pisze B. Secondin – nie jest punktem  wyjścia na drodze, z którego każdy wyrusza w swoją stronę, albo jeszcze gorzej, skrzynką pocztową i miejscem na spożywanie koniecznego posiłku. Jest ona koniecznym warunkiem autentycznego życia zakonnego”[21]. Wiąże się to z koniecznością uczestnictwa i obecności zakonnika lub zakonnicy w życiu wspólnoty zakonnej. „Problemy powstają tam, gdzie zakonnicy stawiając przynależność do ruchu na pierwszym miejscu, oddalają się psychologicznie od własnego instytutu, są bowiem wewnętrznie rozdarci: wprawdzie mieszkają we wspólnocie, ale żyją według programów duszpasterskich i wskazań ruchu” (ŻBW 62a).

W adhortacji „Vita consecrata” Jan Paweł II podkreślając pozytywne owoce współpracy i zaangażowania osób zakonnych w życie ruchów, nie przemilcza problemów z tym związanych. „Nie można jednak zaprzeczyć – czytamy – że w niektórych przypadkach stają się też przyczyną niepokojów i dezorientacji w wymiarze osobistym i wspólnotowym, zwłaszcza wówczas, gdy te doświadczenia wchodzą w konflikt z wymogami życia we wspólnocie i z duchowością Instytutu. Trzeba zatem czuwać, aby przynależność do ruchów kościelnych łączyła się z poszanowaniem charyzmatu i dyscypliny własnego Instytutu” (VC 56).

Z tego wynika trzecie kryterium – posłuszeństwo wobec prawowitej władzy zakonnej. Na to kryterium zwrócił uwagę Benedykt XVI w cytowanym już przesłaniu. Stoi ono w opozycji do tzw. „podwójnej tożsamości”. Jasną wytyczną zawiera w tym względzie instrukcja „Potissimum institutioni”, którą cytują kolejne dokumenty Kościoła podejmujące to zagadnienie. „Kandydat do stanu zakonnego – czytamy w niej – który wyszedł z ruchu kościelnego, wstępując do nowicjatu dobrowolnie poddaje się władzy prawnie ustanowionych przełożonych i wychowawców. Nie może więc być równocześnie zależny od kogoś spoza instytutu, do którego obecnie należy, choć przed wstąpieniem był członkiem danego ruchu. Chodzi tu o jedność instytutu i o jedność życia nowicjuszy. Tego wymagania należy przestrzegać także po złożeniu profesji zakonnej, aby nie dopuścić do zjawiska «wieloprzynależności» tak w dziedzinie życia duchowego zakonnika, jak i w dziedzinie jego misji. Ich nieprzestrzeganie może doprowadzić do tego, że niezbędna komunia pomiędzy zakonnikami i świeckimi przekształci się w fatalne pomieszanie obu wymienionych dziedzin” (PI 93).

Czwartym kryterium jest świadomość bycia przewodnikiem duchowym. Jan Paweł II ujął to w adhortacji „Vita consecrata” następująco: „Niezależnie zatem od rodzaju działalności czy posługi, jaką pełnią osoby konsekrowane niech pamiętają, że mają być przede wszystkim wytrawnymi przewodnikami po drogach życia duchowego i w tej perspektywie niech rozwijają «swój talent największy, to jest ducha»” (VC 55).

Konsekwencją tego jest piąte kryterium – uznanie i szacunek dla odmienności charyzmatów. Instrukcja „Rozpocząć na nowo od Chrystusa” zwraca uwagę na „relacje wzajemnego poznania i współpracy, szacunku i dzielenia się, które mogłyby zaistnieć nie tylko między pojedynczymi osobami, ile raczej pomiędzy instytutami, ruchami kościelnymi i nowymi formami życia konsekrowanego w perspektywie wzrastania w życiu Duchem i w wypełnianiu tej samej misji Kościoła” (RN 30).

 

Zakończenie

Przeprowadzona analiza ukazała złożoność i aktualność problematyki relacji między życiem konsekrowanym i ruchami kościelnymi. Pozwoliła też zobaczyć przebytą już drogę oraz uzmysłowiła problemy, które wymagają dalszej otwartości na działanie Ducha Świętego i ludzkiego zaangażowania dla dobra poszczególnych wspólnot zakonnych i ruchów kościelnych, a w konsekwencji dla Kościoła powszechnego.



[1] F. Ciardi, Instytuty życia konsekrowanego i ruchy kościelne: razem dla sprawy Królestwa Bożego, „Via Consecrata” 5(2002) nr 10, s. 49-50.

[2] Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Rozpocząć na nowo od Chrystusa. Odnowione zaangażowanie życia konsekrowanego w trzecim tysiącleciu (cyt. dalej: RN), Poznań 2002.

[3] Zob. J. B. Libanio, Wpływ rzeczywistości społeczno-kulturalnej i zakonnej na życie konsekrowane w Ameryce Łacińskiej – w poszukiwaniu odpowiedzi, w: Nasza pasja: Chrystus i ludzkość, Kraków 2005, s. 132-173.

[4] Tamże, s. 163.

[5] Najogólniej można powiedzieć, że różnica między nimi nie jest tylko kwestią nazewnictwa, ale polega na stopniu nasycenia elementem organizacyjnym, wewnętrznymi strukturami. Najwięcej elementu zorganizowania maja stowarzyszenia; kolejno można uszeregować: grupy, wspólnoty, ruchy. W ruchach jest duża swoboda wejścia i wyjścia z nich. Jest to jeden z powodów ich atrakcyjności. Jest on jednakże przyczyną płynności, niestałości ruchów. Z kolei stowarzyszenia przez swe formy organizacyjne zabezpieczają większą stabilność działalności apostolskiej i jej większą skuteczność. Może to być powodem formalizacji i skostnienia.

[6] Zob. J. Ratzinger/ Benedykt XVI, Nowe porywy Ducha. Ruchy odnowy w Kościele, Kielce 2006, s. 14-53.

[7] Wspomniane kryteria są następujące: 1/ stawianie na pierwszym miejscu powołania każdego chrześcijanina do świętości; 2/ odpowiedzialność w wyznawaniu wiary katolickiej; 3/ świadectwo trwałej i autentycznej komunii; 4/ zgodność z apostolskim celem Kościoła i udział w jego realizacji; 5/ zaangażowana obecność w ludzkiej społeczności, będąca zawsze – w świetle społecznej nauki Kościoła – służbą na rzecz pełnej godności człowieka.

[8] F. Ciardi, Instytuty życia konsekrowanego i ruchy kościelne, s. 51-53.

[9] B. Secondin, Otwarte horyzonty. Symbolika, wzorce i wyzwania życia konsekrowanego, Kraków 2006, s. 239-241.

[10] J. Ratzinger/ Benedykt XVI, Nowe porywy Ducha, s. 45.

[11] Tamże, s. 15.

[12] Tamże, s. 46.

[13] Tamże, s. 51.

[14] Benedykt XVI,  Maryja uczy nas wytrwałości w wierze, „L’Osservatore Romano” 27(2006) nr 6-7, s. 26.

[15] Benedykt XVI, Nieście światło Chrystusa do wszystkich środowisk, „L’Osservatore Romano” 27(2006) nr 8, s. 8.

[16] Tamże.

[17] Benedykt XVI do biskupów polskich, Przemówienia wygłoszone z okazji wizyty ad limina Apostolorum w roku 2005, Poznań 2005, s. 30.

[18] B. Secondin, Otwarte horyzonty. Symbolika, wzorce i wyzwania życia konsekrowanego, s. 251-252.

[19] Komentarz do papieskiego nauczania: Tamże, s. 259-268.

[20] Tamże, s. 242-244.

[21] Tamże, s. 246-247.