Puszcza Mariańska: „Te Deum” za św. o. Stanisława

marianie-pl„Tutaj w Puszczy Mariańskiej wydawałoby się z dala od świata św. ojciec Stanisław Papczyński zrozumiał do końca drogę, którą Bóg mu przeznaczył. Tu także zrozumiał, że ta droga ma być służbą ofiarowaną Bogu przez Maryję i to Maryję Niepokalaną. Stał się geniuszem zwiastowania prawdy Maryi Niepokalanej, której dogmat Kościół ogłosił kilka wieków później”  – mówił bp Andrzej F. Dziuba w kolebce ks. marianów.

W sobotę 24 września w Puszczy Mariańskiej miało miejsce ogólnodiecezjalne dziękczynienie za kanonizację św. o. Stanisława Papczyńskiego. Puszcza Mariańska była kolejnym miejsce po Górze Kalwarii, Podegrodziu i Licheniu, w którym dziękowano za życie świętego zakonnika. Uroczystej Eucharystii przewodniczył i słowo Boże wygłosił bp Andrzej F. Dziuba. Razem z pasterzem diecezji modlili się także: bp Wojciech Osial i rzesza kapłanów z diecezji. Współcelebransami byli także księża marianie z Polski i ze świata, wśród których byli Batista de Souza Jair delegat ojca Generała Zgromadzenia Księży Marianów i ks. Eugeniusz Zarzeczny MIC vice prowincjał.

Za kanonizację i małżeństwo

Najliczniejszą grupę uczestniczącą w liturgii dziękczynnej, którą rozpoczęła uroczysta procesja z relikwiami św. marianina stanowili katecheci i nauczyciele. Pod hasłem „Oto Matka Twoja” pielgrzymowali z parafii pw. św. Józefa w Skierniewicach-Rawce w ramach XVII Pieszej Pielgrzymki Katechetów i Nauczycieli, która co roku organizowana jest do innego miejsca. Dla katechetów udział w pielgrzymce jest jednym z elementem obowiązkowej formacji.  Od lat w pielgrzymowanie włączają się dyrektorzy szkół, nauczyciele, rodzice i uczniowie. Tak było i tym razem. W pielgrzymce, której 12 kilometrowa trasa biegła m.in. przez Puszczę Bolimowską, uczestniczyło około 400 osób.

Przewodnikiem był ks. Sławomir Sobierajski z Wydziału Nauki Katolickiej kurii łowickiej. W drodze nauczyciele odprawili Drogę Krzyżową, zmówili Różaniec i wysłuchali konferencji przybliżającej życie św. o. Stanisława Papczyńskiego: „Pielgrzymuję po raz drugi. To taki zastrzyk duchowej energii na początku roku. Cieszę się, że tym razem jesteśmy u świętego kapłana i nauczyciela” – wyznaje Katarzyna Ciszewska, nauczyciel wspomagający z Mszczonowa.  „Ojca Papczyńskiego poznałam podczas jego kanonizacji. Wówczas śledziłam wszystko, co pojawiało się w prasie i telewizji. Przeczytałam też kilka świadectw. Jestem tu w intencjach znajomych, którzy mają problem z potomstwem” – dopowiada pani Katarzyna.

Wśród katechetów była także Urszula Pawlak, której osoba św. ojca Papczyńskiego była dobrze znana. „Dawno temu poznałam jego życiorys. Byłam nawet w Podegrodziu, miejscu jego urodzenia. Puszcza Mariańska jest mi bliska. Często tu zaglądam. Przy relikwiach św. założyciela księży marianów nie raz się modliłam. Zabrałam tu kiedyś na pielgrzymkę nawet swoje skierniewickie kółko misyjne. Dzisiejsze pielgrzymowanie jest dla mnie wyjątkowe i ze względu na dziękczynienie za kanonizację, ale także, dlatego, że dziś obchodzę 28. rocznicę ślubu. Dziękując Bogu za swoje małżeństwo, za wstawiennictwem św. o. Paczyńskiego prosiłam o siłę na dalsze lata” – dodaje Urszula Pawlak.

Wzór i orędownik

Podczas Eucharystii, a zwłaszcza kazania świętego ojca Stanisława Papczyńskiego, jako wzór godny naśladowania ukazywał licznie przybyłym wiernym biskup ordynariusz. „Dziękujemy dziś za dar kanonizacji, za dar, który pokazuje w świętym Stanisławie genialnego nauczyciela i wychowawcę. Pokazuje męża Kościoła, pokazuje człowieka zatroskanego o ojczyznę, pokazuje patriotę, który nie wstydził się tego słowa, który nie bał się mówić o miłości ojczyzny. On wiedział, że współcześni odpowiedzialni za ojczyznę, zwłaszcza król Jan III Sobieski w Bogu upatrywali pomoc i nadzieję dla swojej ojczyzny, Europy i świata. Dlatego pielgrzymka katechetów i nauczycieli chciała przybyć dzisiaj tutaj, aby zaczerpnąć z tego wspaniałego wzoru, który potrafił godzić codzienność życia ze świętością. On jest wspaniałym świadkiem, wzorem i orędownikiem”– mówił biskup.

W dziękczynnych uroczystościach poza biskupami i kapłanami uczestniczyli także wierni z parafii i pielgrzymi, którzy od lat są zafascynowani osobą o. Papczyńskiego. Jedną z takich osób był Andrzej Kacperski. „Jestem tu z potrzeby serca. Mam czterech ulubionych patronów. Od zeszłego roku bardzo bliski jest mi ojciec Stanisław. Jego życiorys, działalność, zachwyciły mnie. To wszystko, co o nim wiem wyzwala we mnie pokłady rezerw duchowych, które nie zostały odkryte. To wyjątkowy święty. Bardzo chciałbym kochać Boga tak mocno jak on. Jedno jest pewne. Dzięki niemu wzrasta moja ufność do Boga” – zapewnia Andrzej Kacperski.

Ojcze tylko się pospiesz

Wśród czcicieli ojca Stanisława była także pani Elżbieta Rudnicka, emerytowana katechetka z Żychlina. Wybierając się na pielgrzymkę do Puszczy poza czymś do zjedzenia i picia, do plecaka zabrała … obraz świętego ojca Stanisława. „Moja przygoda z nim jest niezwykła. Poznałam go w chwili, gdy moja synowa ciężko chorowała na raka, a jej maleńka córka była bardzo przygnębiona chorobą mamy” – wyznaje pani Elżbieta. Była katechetka ze łzami w oczach wspomina czas, w którym jej trzyletnia wnuczka na kolanach prosiła Boga o zdrowie dla mamy. „Przybita tą sytuacją razem z katechetami byłam na pielgrzymce w Rzeczycy. Przede mną na ławce leżał mały obrazem z życiorysem o. Paczyńskiego. Przeczytałam go. Zszokował mnie swoją pobożnością maryjną i tym, że miał w sobie tyle determinacji by zostawić formację pijarów i pójść założyć nowe zgromadzenie. Tak mi się zdał bliski duchem. Przyjrzałam mu się dokładnie i ujrzałam białe szaty. Skojarzyły mi się z lekarzem. Kiedy katecheci wyszli z kościoła pobiegłam do ks. proboszcza z Rzeczycy prosząc go o jakąś szczególną modlitwę za moją synową. On mnie pobłogosławił. Wróciłam do kościoła i jeszcze długo się modliłam.  Gdy podniosłam głowę stał obok mnie ks. proboszcz, który podarował mi ten obraz ojca Stanisława, przed którym razem z katechetami się modliłam.  Włożyłam do plecaka i zaczęłam gonić pielgrzymów, którzy już poszli. Biegnąc na ulicy znalazłam krzyżyk na asfalcie. W domu zauważyłam, że znaleziony krzyżyk jest bardzo podobny do krzyżyka, jaki trzyma na obrazie ojciec Stanisław. Potem przez lata obraz i krzyżyk towarzyszyły mojemu życiu czyniąc wielkie rzeczy.  Trudno je tu wszystko opisać. Modląc się przy nich pokonałam raka, który mnie trawił, pogodziłam się ze śmiercią synowej, miałam siłę by opiekować się osieroconą wnuczką, która dziś jest wielką czcicielką św. o. Stanisława Papczyńskiego. Z osobą wnusi jest związana pewna historia” – kontynuuje świadectwo pani Ela.  „Kiedyś razem z nią i jej przyjaciółką, która nigdy nie była na wakacjach wyjechałam nad jezioro na trzy dni. Pierwszego dnia okazało się, że tamto dziecko bardzo się rozchorowało. Miała gorączkę, ból gardła kaszel. W takim stanie nie mogło być mowy o kąpaniu się w jeziorze o spacerach, lodach. Postawiłam obraz ojca Papczyńskiego. One obie uklękły i się modliły. Ja za ich plecami wołałam w myślach. Ojcze Stanisławie tylko się pospiesz, bo mamy tylko dwa dni. Po modlitwie obie były zdrowie. Ja tego nie mogę zapomnieć. To były wspaniałe dwa dni. Potem jeszcze wiele razy w różnych chwilach doświadczałam jego pomocy” – opowiada wzruszona Elżbieta Rudnicka. Obecność na uroczystościach dziękczynnych jak nietrudno się domyślać dla pani Elżbiety i wszystkich czcicieli o. Stanisława była wielką radością. To spotkanie z przyjacielem, któremu wiele się zawdzięcza. Z tego powodu wyśpiewane Te Deum za jego kanonizację było niezwykle piękne, poruszające.

Agnieszka Napiórkowska
Gość Niedzielny – Diecezja Łowicka

Za: www.marianie.pl