Ze św. Michałem Łódź nie utonie

Kiedyś Łódź znana była z bogatego przemysłu włókienniczego. Dziś po fabryce w tym mieście zostały tylko wspomnienia, a odnowione budynki tworzą Centrum Handlowe „Manufaktura”. W mieście gołym okiem widać bogactwo, ale i skrajną biedę. Do takiego miasta przybył św. Michał Archanioł z Monte Sant’ Angelo.

Zadziwiająca jest historia pierwszej parafii nawiedzenia. Mowa o parafii św. Józefa, a ściślej – o drewnianym kościółku, który jest najstarszym kościołem Łodzi. To tutaj św. Michał rozpoczął wędrówkę po mieście. Zadziwiające, bo nawiedzenie figury „załatwił” nieznajomy do dziś nikomu człowiek. Przedstawił się jako ks. Michał i zamówił wizytę w sekretariacie peregrynacji. Proboszcz od św. Józefa do dziś nie wie, kim jest tajemniczy ksiądz. – Nie zrezygnuję z tego nawiedzenia, niech św. Michał przyjeżdża i niech tu robi porządek, a będzie miał co robić – mówił Proboszcz ks. Adam w rozmowie telefonicznej z sekretariatem. Przybył więc Michał do najstarszego kościoła i Bóg działał przez niego z mocą i łaską. Msza św. o uzdrowienie i uwolnienie z nałogów zgromadziła nie tylko parafian, ale również mieszkańców miasta. Drugi dzień to spotkanie z chorymi i dziećmi ze szkoły podstawowej. „Dziś św. Michał Archanioł załatwił wszelkie formalności związane z otwieranym w parafii przedszkolem. Jego pomoc była skuteczna, jak na Gargano, w miejscu objawień” – cieszy się proboszcz, oznajmiając podpisane zaległe dokumenty potrzebne do prowadzenia placówki przedszkolnej.

Tak upłynął pierwszy i drugi dzień nawiedzenia. Trzeba się śpieszyć, bo czeka kolejna parafia. Ks. Rafał Szwajca ukradkiem znika, żeby rozpocząć nabożeństwo oczekiwania w Parafii Najświętszego Zbawiciela. Kościół drewniany, większy i równie piękny jak poprzedni. Trzeba było trochę poczekać na samochodową kaplicę, który utknął w korku – piątek w Łodzi dla kierowców nie należy do łatwych, nawet jeśli siedzi się za kierownicą Księcia Niebieskiego. Wreszcie widać z daleka migające światło i samochód z plakatami. Czas mocy i łaski już rozpoczęty. Powitanie, procesja i Msza św., po której wierni przystępują do Szkaplerza. W sobotę Msza św. dla chorych, całodzienna adoracja prowadzona przez grupy parafialne, a wieczorem modlitwa o uzdrowienie i uwolnienie z nałogów, procesja światła i Apel Jasnogórski. Niedziela gromadzi parafian na pięciu Mszach św. z aktem oddania się św. Michałowi Archaniołowi. Po południu różaniec i odprowadzenie figury do samochodu. Brat Andrzej w eskorcie policji rusza do trzeciej parafii.

W kościele św. Anny ks. Krzysztof Stanula od niedzielnego poranka przygotowuje wszystkich na czas mocy i łaski. On również prowadzi nabożeństwo oczekiwania i prowadzi modlitwę. Potem Msza św. z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie. Kapłani mówi, że tylu ludzi nie było nawet na pasterce. Widać, że na św. Michała czekano i w tym kościele. Wieczór modlitwy zakończył się Apelem Jasnogórskim. W drugim dniu Msza św. dla chorych i starszych, spotkanie dla dzieci i Msza św. na zakończenie peregrynacja. Trzeba się sprężać, bo Michał wieczorem jedzie na Kurczaki.

I był Michał na Kurczakach – „głodny” spotkania z mieszkańcami tej części miasta. Tam już od niedzieli rekolekcje adwentowe prowadził kolejny michalita ks. Roman Tupaj. Przez dwa dni przygotowywał wiernych na przyjęcie niezwykłego gościa z Włoch. W poniedziałek wieczorem wierni witali św. Michała, który przybył w kaplicy samochodowej. I od razu uderzenie – modlitwa o uzdrowienie i uwolnienie. Jak zawsze, kościół wypełniony i rozmodlony. Później czuwanie do Apelu Jasnogórskiego. Ostatni dzień pobytu Księcia Niebieskiego w Łodzi to modlitwa za chorych, spotkanie z dziećmi i wieczorna Msza św. na zakończenie rekolekcji i peregrynacji.

Warto przypomnieć słowa jednego z proboszczów nawiedzanych parafii, który na pożegnanie mówił: „Łódź to «ziemia obiecana». Tak to miasto nazwał Władysław Reymont. Tu najbogatsi tworzyli imperia przemysłowa, budowali wspaniałe pałace i wille tuż przy głównych ulicach miasta. Dzisiaj wiemy, jak wygląda to miasto. To takiej «ziemi obiecanej». przybywasz św. Michale Archaniele. Sam widzisz, jak ta «ziemia obiecana» wygląda. Ile tu do zrobienia w dziedzinie materialnej i duchowej. Dziękujemy, że nie pogardziłeś tą ziemią i tym miastem”.

Ze św. Michałem Łódź nie utonie. Tym bardziej, że w styczniu przybędzie do tego miasta po raz drugi i na Dąbrowie nawiedzi franciszkańską parafię św. Maksymiliana Marii Kolbego. Rozpoczęcie nawiedzenia 3 stycznia 2014 roku. Serdecznie zapraszamy!

Rafał Szwajca CSMA

Za: www.michalici.pl