Papież i katolikos modlili się w Chor Wirap

deon.plKrótki pobyt w Chor Wirap – miejscu uwięzienia św. Grzegorza Oświeciciela a później kolebce monastycyzmu ormiańskiego – był ostatnim punktem wizyty Franciszka w Armenii. Ojca Świętego, który przybył tam w towarzystwie katolikosa Garegina II, powitały bicie dzwonów miejscowego klasztoru i śpiew chóru kleryków ormiańskich.

Ojciec Święty wszedł do tzw. Sali Studni, wzniesionej na miejscu głębokiej piwnicy, w której przyszły apostoł Armenii był więziony przez kilkanaście lat na przełomie III i IV wieku i przez chwilę modlił się przed jego ikoną. Następnie obaj zwierzchnicy kościelni z zapalonymi świecami i zniczami przeszli do pobliskiej kaplicy i tam odmówili oddzielnie – po ormiańsku i włosku – modlitwy, m.in. Ojcze nasz, po czym wygłosili krótkie przemówienia pożegnalne.

Po udzieleniu błogosławieństwa przez Franciszka obaj zwierzchnicy Kościołów i towarzyszące im osoby udali się procesjonalnie na taras widokowy, skąd wypuścili dwa gołębie w kierunku widocznej z tego miejsca, ale znajdującej się już w Turcji góry Ararat.

Następnie opuścili Chor Wirap, udając się do Erywania a tam o godz. 18.15 czasu miejscowego przybędzie na lotnisko, skąd odleci do Rzymu.

Dzisiejszy Chor Wirap to niewielka miejscowość w zachodniej części Armenii, na południe od Erywania, na samej granicy z Turcją. Jak wspomniano, przy dobrej pogodzie można stamtąd dostrzec świętą dla całego chrześcijaństwa biblijną górę Ararat, na której wylądowała arka Noego. Mimo niewielkich rozmiarów miejsce ta ma szczególne znaczenie dla Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego (OKA), gdyż to tutaj był więziony św. Grzegorz Oświeciciel i tu narodził się monastycyzm ormiański.

Początkowo była to jedna z twierdz w pobliżu miasta Artaszat, rozmieszczonych na obszarze ówczesnej Armenii i to tam wtrącił św. Grzegorza jego zaciekły wówczas przeciwnik, król Tyrydates III. Według różnych źródeł przyszły apostoł Ormian spędził tam kilkanaście (12-15) lat w strasznych warunkach, przebywając stale w głębokiej na prawie 7 metrów studni (stąd nazwa tego miejsca, która znaczy dosłownie „głębokie więzienie” lub „głęboka studnia”). Jeszcze dziś miejsce to zachowało całą swą surowość – wchodzi się tam po pionowej drabince a w środku jest pusta przestrzeń.

Gdy na początku IV wieku św. Grzegorz odzyskał wolność, uzdrawiając – jak głosi tradycja – króla z ciężkiej choroby, a chrześcijaństwo stało się religią państwową Armenii, miejsce to stało się święte. W latach sześćdziesiątych tegoż stulecia Artaszat najechali Persowie, którzy zniszczyli to miejsce, ale już w V wieku, za dynastii Arszacydów, powstał tam klasztor – jeden z najważniejszych w Armenii. Na przełomie XII i XIII wieku mieściły się tam również seminarium i ośrodek badań, kształcący najwybitniejsze postaci Kościoła i państwa tamtych czasów.

Kościół św. Grzegorza, wzniesiony nad dawną studnią-więzieniem, stał się szybko celem pielgrzymek z całego kraju. Zniszczony w wyniku silnego trzęsienia ziemi w 1679 był stopniowo odbudowywany i w połowie XIX wieku otrzymał dzwonnicę. Klasztor podlega kanonicznie bezpośrednio Świętemu Eczmiadzynowi. 27 września 2001 miejsce to odwiedził św. Jan Paweł II, także na zakończenie swej historycznej wizyty w Armenii i też towarzyszył mu wówczas katolikos Garegin II.

KAI/psd

Za: www.deon.pl