Z o. Benedyktem Kordulą OFM, gwardianem klasztoru należącego do prowincji Matki Bożej Anielskiej i proboszczem parafii Świętego Franciszka z Asyżu w Brzezinach, rozmawia ks. Paweł Gabara.
W święto Ofiarowania Pańskiego obchodzimy Dzień Życia Konsekrowanego. Czym jest życie konsekrowane w Kościele?
Życie konsekrowane najczęściej utożsamiane jest z zakonnikami i siostrami zakonnymi. To spojrzenie jest słuszne, ale niepełne. Do tej wspólnoty należą także dziewice konsekrowane, wdowy i wdowcy konsekrowani oraz pustelnicy. Osoby konsekrowane żyją według rad ewangelicznych, realizując je poprzez swoje powołanie i charyzmat. Każda z nich zobowiązuje się do zachowywania ślubów ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Kiedyś zapytano mnie, który z tych ślubów jest najtrudniejszy. Odpowiedziałem, że każdy, ponieważ wszystkie wymagają zaangażowania, czujności nad sobą oraz nieustannie pogłębianej relacji z Jezusem. Reguły zakonne, konstytucje i inne przepisy mają nam jedynie pomagać w wiernym przeżywaniu rad ewangelicznych.
Wspomniał ojciec o charyzmacie zakonnym. Czym on właściwie jest?
Najprościej mówiąc, jest to sposób przeżywania powołania przez siostrę lub brata zakonnego, zakorzeniony w duchowości danego zgromadzenia. Charyzmat realizuje się poprzez konkretne zadania i misję, które wspólnota otrzymała dzięki swojemu założycielowi. To właśnie po charyzmatach można rozróżniać poszczególne wspólnoty zakonne. Wspólnoty monastyczne skupiają się przede wszystkim na życiu kontemplacyjnym, modlitwie i pokucie, natomiast wspólnoty czynne łączą codzienną modlitwę z pracą apostolską – prowadzeniem szkół i przedszkoli, dzieł charytatywnych czy posługą w parafiach.
Z tego, co ojciec mówi, wynika, że osoba konsekrowana powinna rozwijać się duchowo, ale też aktywnie uczestniczyć w życiu wspólnoty. Jak wygląda to w praktyce?
Wspólnota zakonna w pewnym sensie przypomina wspólnotę małżeńską. Choć małżonkowie i dzieci tworzą rodzinę, każdy pozostaje osobą indywidualną, niepowtarzalną, z własnymi potrzebami i spojrzeniem na świat. Aby rodzina mogła funkcjonować, potrzebne są kompromisy, wyrzeczenia i wzajemne zrozumienie. Bez tego wszystko się rozpada. Podobnie jest w zgromadzeniu zakonnym. Każdy z nas jest indywidualnością, ale łączy nas miłość do Boga i dzieło, które dla Niego podejmujemy. Nie oznacza to jednak braku konfliktów. Właśnie dlatego podejmujemy stałą formację duchową – aby uczyć się wychodzenia z trudnych sytuacji oraz wzajemnego zrozumienia i przebaczenia. Trzeba jasno powiedzieć, że na ziemi nie istnieje idealna wspólnota zakonna, ponieważ tworzą ją ludzie słabi i grzeszni, którzy jednak pragną uświęcać swoje życie.
Czy ojciec uważa, że brak powołań zakonnych wynika m.in. z zeświecczenia życia zakonnego?
Jeden z prowincjałów franciszkańskich powiedział kiedyś zdanie, które zapadło mi w pamięć: Pan Bóg daje tyle powołań, ile jest potrzebnych. Nie mówię tego, by usprawiedliwiać obecną sytuację, ale by podkreślić, że powołanie jest przede wszystkim łaską. Rzeczywiście obserwujemy spadek liczby powołań. Czy wynika on z zeświecczenia? Zapewne również. Żyjemy i pracujemy pośród ludzi, przejmując niektóre ich nawyki oraz styl życia. Otwieramy się też na nowości, zwłaszcza technologiczne. Powszechny dostęp do Internetu sprawił, że wszyscy jesteśmy przebodźcowani – również osoby zakonne. To może prowadzić do oddalania się od ideałów ewangelicznego życia, co z pewnością dostrzegają wierni.
Papież Franciszek powiedział, że życie konsekrowane jest sercem Kościoła. Jak dziś wygląda kondycja tego serca?
Jak dbamy o serce, tak funkcjonuje cały organizm. Patrząc na stan naszych wspólnot zakonnych, możemy z łatwością odpowiedzieć sobie na pytanie o kondycję tego serca.
Bp Jacek Kiciński stwierdził, że życie zakonne może przestać istnieć w obecnej formie, jeśli nie nastąpi duchowy wstrząs. Czy ojciec podziela tę opinię?
Nie znam dokładnie tej wypowiedzi, ale podzielam niepokój biskupa. Mówiąc o duchowym wstrząsie, zapewne ma on na myśli wewnętrzną odnowę osób konsekrowanych. Przeżywamy Rok Świętego Franciszka, dlatego warto spojrzeć na ten temat przez pryzmat Biedaczyny z Asyżu. Franciszek mógł wezwanie Jezusa: „Odbuduj mój Kościół” potraktować jako apel do reform administracyjnych. Zrozumiał jednak, że prawdziwa odnowa polega na powrocie do życia Ewangelią i rozpoczął ją od siebie. Życie zakonne, przeżywające dziś kryzys, potrzebuje osobistej przemiany – owego duchowego wstrząsu, który obudzi nas i poprowadzi drogą autentycznego życia ewangelicznego.
Obserwujemy rozwój indywidualnych form życia konsekrowanego, a jednocześnie kryzys wspólnot zakonnych. Skąd ta różnica?
Życie we wspólnocie wymaga konkretnych wyrzeczeń. Istnieją ograniczenia, konieczność posłuszeństwa przełożonym, proszenia o zgodę. Dla niektórych osób wspólnota może wydawać się zbyt „ciasna”, choć nie oznacza to braku powołania. Wciąż otwartym pozostaje pytanie o kondycję naszych wspólnot, relacje między osobami zakonnymi oraz podejmowane dzieła. Warto też zauważyć, że młodzi ludzie coraz rzadziej są wychowywani do życia wspólnotowego, a częściej do indywidualnego, czasem wręcz egoistycznego funkcjonowania, co znacząco utrudnia odnalezienie się w życiu zakonnym.
F: Łukasz Głowacki
wywiad publikowany za zgodą Redakcji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”
