Dzisiaj, 1 kwietnia, Rodzina Salezjańska i cały Kościół wspominają wydarzenie, które głęboko naznaczyło historię salezjańską: kanonizację św. Jana Bosko, dokonaną przez papieża Piusa XI w dniu 1 kwietnia 1934 r., w Wielkanoc.
Nie była to tylko uroczysta celebracja na Placu św. Piotra. Było to oficjalne uznanie świętości człowieka, który poświęcił swoje życie młodzieży, zwłaszcza tej najuboższej. Po długim procesie rozpoczętym w 1890 r., zaledwie dwa lata po jego śmierci, Kościół z całą pewnością ogłosił to, co lud już wcześniej przeczuwał: Ksiądz Bosko był nie tylko genialnym wychowawcą i niestrudzonym organizatorem, ale i prawdziwym człowiekiem Bożym.
Dzisiaj ta data nie jest tylko historyczną pamiątką. Oznacza ona żywą pamięć, stanowiąc dla nas zachętę do dziękowania Panu za cuda, które nadal czyni On za wstawiennictwem Księdza Bosko w świecie salezjańskim i w życiu wielu młodych ludzi.
Cuda, które otworzyły drogę do kanonizacji
Zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami, aby ogłosić Księdza Jana Bosko świętym, Kościół wymagał dwóch cudów przypisywanych jego wstawiennictwu po beatyfikacji. Droga, która doprowadziła Księdza Bosko do ogłoszenia go błogosławionym w 1929 roku, już obejmowała dwa cuda: cudowne uzdrowienie Teresy Callegari oraz siostry Proviny Negro, córki Maryi Wspomożycielki. Jednak do kanonizacji potrzebne były nowe cuda.
Dwa cuda, które zostały oficjalnie uznane, a które były potrzebne do ogłoszenia go świętym w dniu 1 kwietnia 1934 r. dotyczyły uzdrowień Anny Maccolini oraz Cateriny Lanfranchi. Obie kobiety cierpiały na poważne schorzenia, a ich stan lekarze określali jako za niemal beznadziejny. W przypadku Anny Maccolini była to choroba przewlekła, powodująca stopniową utratę sprawności. Natomiast, gdy chodzi o Caterinę Lanfranchi, stwierdzono u niej szybko pogarszający się stan zdrowia, co źle rokowało.
Raporty kliniczne przedstawione w trakcie tych procesów potwierdzały, że leczenie medyczne nie przyniosło żadnych znaczących rezultatów. To, co zrobiło wrażenie na komisjach kościelnych, to nagłe i całkowite wyleczenie obu kobiet, które nastąpiło po modlitwach zanoszonych wyraźnie za wstawiennictwem Księdza Bosko i obietnicach złożenia ofiary wotywnej. W ekspertyzach mowa była o „natychmiastowym”, „całkowitym” i „trwałym” wyleczeniu – czynnikach, które zgodnie z ówczesnymi kryteriami wykluczały wyjaśnienie o charakterze naturalnym czy przypadkowym.
Komisje teologiczne dokładnie zweryfikowały związek między modlitwą a uzdrowieniem. Zeznania potwierdziły, że modlitwa zanoszona wyłącznie za wstawiennictwem Księdza Bosko. Nie stwierdzono oznak sugestii ani wymuszonych interpretacji. W ten sposób Anna Maccolini i Caterina Lanfranchi stały się autentycznymi świadkami cudów, które zostały wyproszone dzięki jego wstawiennictwu.
Uznanie wykraczające poza aspekt prawny
Cuda nie były jedynie warunkiem kanonicznym. Stanowiły one znak duchowy. Ogłaszając Księdza Bosko świętym, Kościół przekazał wiernym, a w szczególności młodzieży, wzór życia chrześcijańskiego w pełni urzeczywistnionego w miłości duszpasterskiej i zaufaniu do Boga.
Kanonizacja idealnie zamknęła długi okres wątpliwości, który rozpoczął się już w 1890 roku: czy Ksiądz Bosko był jedynie zdolnym organizatorem, czy też prawdziwym człowiekiem Bożym? Odpowiedź Kościoła była jasna i ostateczna. Jego świętość nie ograniczała się do jego dzieł, była zakorzeniona w jego jedności z Panem i całkowitym oddaniu się młodzieży.
Cuda, które trwają do dziś
Dzisiaj, prawie sto lat po owym 1 kwietnia 1934 roku, możemy nadal kontemplować cuda, które Ksiądz Bosko także dzisiaj wyprasza. Są to nie tylko niezwykłe uzdrowienia, ale także ciche i głębokie przemiany, które dotykają serc młodzieży, zmieniają życie i rozpalają na nowo nadzieję.
Każdy młody człowiek, który odzyskuje nadzieję, który zmienia drogę życia; każde powołanie, które rodzi się w trudnym kontekście; każde dzieło salezjańskie, które nadal wychowuje i ewangelizuje pośród kryzysów kulturowych i społecznych, jest znakiem owocności jego charyzmatu. W świecie naznaczonym wojnami, niepewnością ekonomiczną i duchowym zagubieniem obecność salezjanów w ponad 137 krajach świadczy o tym, że sen Księdza Bosko nadal jest realizowany. Jego świętość nie należy do przeszłości. Jest rzeczywistością, która wciąż rodzi życie.
