Jan Paweł II
BULLA KANONIZACYJNA OGŁASZAJĄCA BŁOGOSŁAWIONEGO KRYSPINA
Z VITERBO, BRATA ZAKONNEGO ZAKONU BRACI MNIEJSZYCH KAPUCYNÓW ŚWIĘTYM KOŚCIOŁA
Rzym, 20 czerwca 1982 r.
Jan Paweł Biskup Sługa Sług Bożych na wieczną rzeczy pamiątkę
„Radujcie się w Panu i weselcie, sprawiedliwi, i chlubcie się, wszyscy prawego serca” (Ps 31 [32], 11). Zaprawdę, ci, którzy przylgnęli do Boga jak synowie, oddając się Jego woli, nie plamią się grzechami, stronią od rzeczy próżnych i mają powód, by zarówno w pomyślności jak w przeciwnościach nieustannie się radować. Ta radość, właściwa wszystkim, którzy doszli do szczytu cnót chrześcijańskich, szczególnie wyraziła się w świętym Franciszku z Asyżu, głosicielu „doskonałej radości” oraz w jego duchowym synu i gorliwym naśladowcy, Kryspinie z Viterbo, którego od początku naszego pontyfikatu postanowiliśmy wpisać do katalogu Świętych.
Jego ziemią rodzinną było Viterbo, miasto słynne z dziejów i dzieł sztuki, które wówczas należało do Państwa Kościelnego. Tam więc dnia 13 listopada 1668 roku przyszedł na świat, otrzymując na chrzcie imię Piotr. Jego rodzice, Ubald Fioretti i Marzia, utrzymujący się z pracy rąk własnych, prowadzili życie uczciwe i bardzo pobożne, wychowując dzieci w bojaźni Bożej.
W tym środowisku rodzinnym został starannie wychowany i ukształtowany religijnie; jako chłopiec szczególnie odznaczał się posłuszeństwem, które chętnie okazywał rodzicom, a po śmierci ojca – także stryjowi, który podjął się jego wychowania. Jaśniało w nim również szczególne nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny, które bardzo się pogłębiło, gdy jako pięcioletnie dziecko, zaprowadzony przez matkę do sanktuarium zwanego „della Quercia”, niedaleko Viterbo, został oddany w służbę Matce Bożej. Wówczas przyjął Ją za swoją Matkę.
W wieku dojrzałym odnawiał co roku to oddanie w uroczystość Zwiastowania Pańskiego z wielką pobożnością; przez całe życie nazywał Najświętszą Maryję Pannę najczulszym imieniem Matki i czcił Ją jako swoją szczególną Panią i Patronkę, z synowską miłością i pokornym oddaniem.
Uczył się podstaw czytania i gramatyki, lecz z powodu ubóstwa rodziców musiał opuścić szkołę i zająć się szewstwem, którym trudnił się jego stryj; wykonywał ten zawód aż do wstąpienia do zakonu.
Już wtedy pociągało go wyrzeczenie: nocą, gdy inni spali, wstawał z łóżka i kładł się na gołej ziemi; czasem potajemnie schodził do niższego pomieszczenia, gdzie bez świadków biczował się powrozami. Starannie zachowywał także posty, tak że stryj, obawiając się o jego zdrowie, nakazał mu przyjmować większe porcje jedzenia, aby wzmocnić wyniszczone ciało.
Tak, dając przykład cnót współobywatelom, żył w Viterbo aż do około dwudziestego trzeciego roku życia. W tym czasie, oświecony światłem Bożym, coraz głębiej pojmował marność rzeczy doczesnych i wyższość dóbr wiecznych, dlatego postanowił opuścić świat i zaczął rozważać w sercu podjęcie życia zakonnego.
Pragnął gorąco wstąpić do zakonu, w którym na wzór dawnych pustelników mógłby oddać się wyłącznie Bogu w trudach i umartwieniach; lecz gdy podczas publicznej modlitwy w Viterbo ujrzał skromność nowicjuszy kapucyńskich, którzy pobożnie szli w procesji, postanowił przyłączyć się do ich rodziny zakonnej. Korzystając z okazji przybycia do Viterbo przełożonego prowincji, gorąco prosił, aby przyjął go do grona braci zakonnych. Chociaż słabe zdrowie kandydata zdawało się temu przeszkadzać, przełożony uległ jego prośbom.
Sprzeciwili się jednak jego decyzji krewni, zwłaszcza matka, bolejąca nad utratą syna i nad tym, że wybiera on wśród kapucynów pokorny stan brata zakonnego; także niektórzy zakonnicy, zwłaszcza przełożony nowicjatu, mieli zastrzeżenia z powodu jego słabego zdrowia.
Jednak pokonawszy z pomocą Bożą wszystkie trudności, Piotr osiągnął upragniony cel i dnia 22 lipca 1693 roku został przyjęty do Zakonu Kapucynów, przyjmując imię Kryspina na cześć świętego Kryspina, niebiańskiego patrona szewców.
Czas próby przeżył z wielką gorliwością ducha, a także poddany został próbom wytrzymałości w pracach właściwych braciom zakonnym. Wreszcie dnia 22 lipca 1694 roku, z wielką pobożnością, złożył śluby zakonne na całe życie.
Od tej pory Kryspin, który wybrał dla siebie ostatnie miejsce, pełnił w różnych klasztorach zakonu posługi odpowiadające jego pokorze: w Tulfa pracował w kuchni, skąd w roku 1697 został przeniesiony do Rzymu, aby służyć chorym w kapucyńskim szpitalu. Ponieważ jednak uważał tę posługę za zbyt zaszczytną, prosił o skierowanie do bardziej pokornych prac. Został więc posłany do Albano, gdzie znów służył w kuchni. Tam, przebywając przez kilka lat, dzięki pilności i przykładowi życia zyskał – wbrew sobie – rozgłos zarówno wśród ludu, jak i wśród współbraci oraz możnych; dlatego poprosił przełożonego generalnego o przeniesienie. Spełniwszy to pragnienie, uprawiał ogród klasztoru w Monte Rotondo, a następnie wrócił do Rzymu i dobrowolnie zgłosił się do opieki nad chorymi braćmi w Bracciano, gdzie niemal wszyscy byli dotknięci zaraźliwą gorączką. Kryspin, pałający miłością bliźniego, nie zważając na niezdrowe powietrze i narażając własne życie, tak troskliwie opiekował się chorymi, że nikt z nich nie zmarł. Sam wprawdzie zachorował, lecz dzięki Bożej pomocy wyzdrowiał w sposób przekraczający ludzkie oczekiwania.
W roku 1709 ten bardzo pokorny zakonnik został skierowany do Orvieto, gdzie przez niemal czterdzieści lat pełnił urząd kwestarza, tak gorliwie, że obficie zaopatrywał braci, a swoim przykładem cnót – zwłaszcza prostotą serca, łagodnością i skromnością życia – był bardzo ceniony przez ludzi świeckich.
Idąc drogą doskonałości, w powierzonych mu zadaniach odznaczał się niestrudzoną pracowitością i zadziwiającą radością, a pozostały czas poświęcał modlitwie. Wyróżniał się szczególną gorliwością w zaparciu siebie: przez posty, czuwania i inne praktyki pokutne umartwiał ciało. Dokładał też starań, by jak najdokładniej zachowywać przykazania Boże i kościelne oraz regułę zakonu, stając się wzorem dla współbraci.
Człowiek nieskazitelnego życia i niewinności, tak umiłował ubóstwo, że zdawał się naśladować serafickiego Ojca Franciszka: nosił habit stary i łatany, często oddany przez innych; jego cela była bardzo uboga, a on sam spał na bardzo wąskim posłaniu, na cienkim sienniku, tak że ciało spoczywało niemal na deskach. Nie tylko sam był gorliwym naśladowcą „pani ubóstwa”, lecz pragnął także, aby współbracia, nie gromadząc pieniędzy i nie troszcząc się o jutro, wzrastali w tej wzniosłej cnocie.
Kryspin odznaczał się także przedziwnym posłuszeństwem: całkowicie poddawał swoją wolę Bogu. Z tej postawy wypływało, że polecenia przełożonych, których uważał za przedstawicieli Bożej władzy, przyjmował zawsze z radością i wykonywał z gotowością. Co więcej, nie tylko ich rozkazy, lecz nawet wskazania spełniał ochoczo, a domyślną wolę przełożonych wypełniał, zanim została wyrażona słowami. Wszystko, co trudne lub przeciwne naturze, wykonywał bez wahania i nigdy nie skarżył się na polecenia ani nie wymawiał się trudnością zadania.
Oświecony światłem wiary od najmłodszych lat, nieustannie ukazywał, że „Chrystus mieszka przez wiarę w jego sercu” (por. Ef 3, 17); dlatego wszystko, co dotyczyło kultu Bożego, wypełniał gorliwie, a czasem, poruszony wewnętrznym natchnieniem, wykrzykiwał dobroć Boga, powtarzając: „Wierzę, Panie, umocnij moją wiarę!”.
Choć był bratem zakonnym i nie posiadał wykształcenia teologicznego, znał dobrze Pismo Święte czym budził podziw u innych. Czując się misjonarzem, gdy przemierzał wiejskie okolice, zbierając jałmużnę, nauczał prostych ludzi podstaw wiary, zwłaszcza wieczorami, z wielkim pożytkiem. Wielu przychodziło też do niego po radę.
Pałał gorącą i niemal niewysłowioną pobożnością wobec Najświętszego Sakramentu Eucharystii, często nawiedzając Jezusa obecnego pod postacią chleba i adorując Go.
Rozpalony miłością Boga i bliźniego, pomagał ubogim także dobrami materialnymi, zwłaszcza współbraciom i ludziom świeckim w potrzebie, upominając braci przy furcie, by nie odsyłali ubogich bez jałmużny. Wspierał więźniów, a do uwolnienia niektórych nawet się przyczynił. Pocieszał także chorych, zachęcając ich do cierpliwości i przyjęcia woli Bożej, a w razie potrzeby przygotowywał ich na chrześcijańską śmierć. Dlatego można do niego odnieść słowa Pisma Świętego: „Byłem okiem dla niewidomego i nogą dla chromego; byłem ojcem dla ubogich” (Hi 29, 15–16).
Gdy jego zdrowie coraz bardziej się pogarszało, dnia 13 maja 1748 roku został potajemnie wezwany do Rzymu, aby uniknąć wzburzenia mieszkańców Orvieto; tam, pełen lat i zasług, dwa lata później, dnia 19 maja, w czasie Jubileuszu, odszedł do życia wiecznego.
Wieść o jego śmierci rozeszła się z niezwykłą szybkością, tak że ludzie tłumnie przybywali z całego Rzymu, aby zobaczyć jego ciało. Nie tylko lud prosty, ale także duchowni, zakonnicy i możni oddawali mu cześć, całując jego ręce i stopy, dotykając go wieńcami i zabierając fragmenty jego habitu, który aż sześciokrotnie musiano odnawiać z powodu gorliwości wiernych. Z polecenia kardynała wikariusza ciało pozostawiono przez sześć dni, aby wszyscy mogli oddać mu cześć. Wielu chorych doznało uzdrowień za jego wstawiennictwem, a jego świętość szeroko była głoszona.
Ta sława świętości, która towarzyszyła mu za życia, po jego śmierci jeszcze się wzmogła, tak że już po kilku latach rozpoczęto procesy w Orvieto i w Rzymie. Po ich zakończeniu zostały przekazane do Świętej Kongregacji Obrzędów. Papież Klemens XIII w 1761 roku zatwierdził wprowadzenie sprawy. Następnie, po przeprowadzeniu procesów apostolskich, Pius VI dnia 7 lipca 1796 roku orzekł heroiczność cnót Kryspina z Viterbo. Po zbadaniu cudów Pius VII dnia 18 maja 1804 roku uznał dwa z nich.
Po dopełnieniu wszystkich formalności tenże Papież dnia 2 sierpnia 1804 roku pozwolił przystąpić do beatyfikacji, która odbyła się dnia 7 września tego samego roku w Bazylice Watykańskiej.
Po beatyfikacji kult się rozszerzał, a nowe łaski przypisywano jego wstawiennictwu. Dnia 28 lutego 1923 roku otwarto sprawę kanonizacyjną, a następnie przedstawiono uzdrowienie Rinalda Crescii z ciężkiego owrzodzenia żylnego; uznano je w 1978 roku za cud. My dnia 13 lipca 1979 roku ogłosiliśmy ten cud.
Po rozważeniu wszystkiego na konsystorzu dnia 21 maja 1982 roku postanowiliśmy ogłosić błogosławionego Kryspina z Viterbo świętym dnia 20 czerwca tego samego roku.
W tym dniu w Bazylice Watykańskiej, po wezwaniu Ducha Świętego i całego Kościoła, wypowiedzieliśmy słowa: „Na cześć Świętej i Niepodzielnej Trójcy… ogłaszamy i orzekamy, że błogosławiony Kryspin z Viterbo jest Świętym i wpisujemy go do katalogu Świętych…”.
Po ogłoszeniu tego poleciliśmy sporządzić niniejszy Dekret i kontynuowaliśmy święte obrzędy.
Dlatego wszystko to, co zostało tu opisane, ogłaszamy całemu Kościołowi, nakazując, aby odpisy niniejszego dokumentu miały taką samą moc jak oryginał.
Dan w Rzymie, u Świętego Piotra, dnia 20 czerwca 1982 roku, w czwartym roku naszego Pontyfikatu.
JA, JAN PAWEŁ
Biskup Kościoła Katolickiego
Joseph Del Ton, Protonotariusz Apostolski
Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va
Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana
