– Ład moralny zaczyna się od łaski. Dopiero w łasce możemy rozumieć przykazania i otwierać się na nie w formie maksymalnej, a nie w niezbędnym minimum. Dopiero w Duchu i w łasce możemy te przykazania wypełniać. (…) Ładu moralnego się nie krzewi w niemoralny sposób, a takim jest krzewienie go bez miłości– mówił kard. Grzegorz Ryś podczas Mszy św. przy Ołtarzu Trzech Tysiącleci.
Na początku kardynał powitał wiernych archidiecezji krakowskiej – osoby chore i z niepełnosprawnościami, hierarchów, duchowieństwo, osoby życia konsekrowanego, przedstawicieli władz państwowych i samorządowych, służb mundurowych, środowisk akademickich oraz wiernych uczestniczących w uroczystości. Szczególne słowa skierował do wspólnot i asyst regionalnych, dziękując za ich obecność.
W homilii kard. Ryś powiedział, że Samaria przyjmowała chrzest od św. Filipa, a bierzmowanie od św. Piotra i Jana. Zestawił to ze słowami św. Jana Pawła II, zauważając że św. Wojciech wiąże się z chrztem Polski, a św. Stanisław z bierzmowaniem. Kardynał mówił, że bierzmowanie jest nazywane „sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej”, ponieważ w tajemnicy Trójcy Świętej Duch jest miłością.
Odwołując się do słów Jezusa, metropolita krakowski powiedział, że przykazania zachowuje tylko ten, kto czyni je w miłości. Podobnie św. Paweł pisał, że to miłość jest najdoskonalszym wypełnieniem prawa. Wskazał na postaci z Ewangelii, które zachowywały prawo, ale nie miały w sobie miłości i przypomniał, że Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki nazywał takie osoby „bezgrzesznymi potworami”. – O jaką miłość chodzi, by żyć przykazaniami na miarę bierzmowania? Na miarę otrzymanego Ducha Świętego? – pytał metropolita krakowski.
Przypomniał, że św. Stanisław jest Patronem Ładu Moralnego. – Ład moralny zaczyna się od łaski. Dopiero w łasce możemy rozumieć przykazania i otwierać się na nie w formie maksymalnej, a nie w niezbędnym minimum. Dopiero w Duchu i w łasce możemy te przykazania wypełniać – podkreślił i zauważył, że ładu moralnego nie głosi się w sposób moralizatorski. – Ład moralny głosi się wtedy, gdy pokazuje się człowiekowi źródło siły do wypełniania przykazań i z reguły robią to ci, którzy mają zrozumienie ludzkiej słabości – powiedział. – Ładu moralnego się nie krzewi w niemoralny sposób, a takim jest krzewienie go bez miłości – dodał.
Wskazał, że Jezus nazywa Ducha „Parakletem”, co może znaczyć „adwokata” ludzi. Duch Święty wskazuje człowiekowi jego winy i woła do Ojca „Abba!”. – To jest niezwykła umiejętność Ducha, że w Duchu potrafię jednocześnie uznać swoją winę, przyznać się do grzechu, a jednocześnie odkryć własną godność. Jedno i drugie przychodzi do mnie dlatego, że Duch jest Miłością – zauważył i stwierdził, że dojrzałość zapisana w bierzmowaniu składa się na umiejętność przyznania się do grzechu i przebaczenia.
– Dopóki nie przyjmiemy Ducha, jesteśmy niedojrzani. Tak jak niedojrzałym jest uciekanie od własnego grzechu, wypieranie się go, a na końcu odmowa nawrócenia – mówił kardynał, dodając, że w myśl ładu moralnego należy nawracać najpierw siebie, a potem innych.
Kard. Grzegorz Ryś podkreślił, że Duch, który jest Miłością, jest także Duchem Prawdy. W tym kontekście przywołał nauczanie Benedykta XVI i jego słowa: „Prawda jest bowiem „logos” tworzącym „dialogos”, a więc komunikację i komunię. Więc prawda służy dialogowi, służy komunikacji i służy komunii, czyli głębokiej wspólnocie. Wtedy prawda jest w miłości”. – To jest dzisiaj niesłychanie ważne. My dzisiaj nie potrafimy ze sobą rozmawiać, z trudem przychodzi nam się spotkać, jeszcze trudniej słuchać się wzajemnie i bardzo, bardzo trudno tworzyć głębokie relacje – mówił kardynał, wskazując że św. Stanisław jest także patronem „trudnej jedności Polaków”.
Na zakończenie kard. Grzegorz Ryś zachęcił wiernych, by podczas odśpiewywania pieśni “Regina caeli” modlili się w intencji papieża Leona XIV, który został wybrany w 2025 roku właśnie w uroczystość św. Stanisław. Metropolita krakowski pobłogosławił zebranych relikwiami głowy głównego patrona Polski.
