W pierwszy weekend czerwca Kalwaria Pacławska stała się centrum dziękczynienia za dar życia i posługi błogosławionych ojców Michała Tomaszka oraz Zbigniewa Strzałkowskiego. Z okazji 35. rocznicy ich męczeńskiej śmierci w Peru, Biuro Promocji Kultu Męczenników z Pariacoto zorganizowało dwudniowe wydarzenie modlitewne. Zwieńczeniem Jubileuszowego Spotkania Czcicieli Męczenników z Pariacoto było uroczyste otwarcie Muzeum Męczenników oraz Muzeum Misyjnego. Nie zabrakło też poruszających prelekcji gości, którzy między innymi przybliżyli początki peruwiańskiej misji. Opowiedzieli również o potędze modlitwy różańcowej i cudach dających nadzieję w dzisiejszym, pełnym niepokoju świecie.
Modlitwa, świadectwa oraz nocne czuwanie
Uroczystości rozpoczęły się w sobotnie południe od wspólnej modlitwy Anioł Pański w kalwaryjskiej bazylice. Słowo powitania do licznie zgromadzonych czcicieli, a także krewnych obu błogosławionych, skierowali gospodarze i organizatorzy, między innymi kustosz sanktuarium o. Marian Gołąb, sekretarz do spraw misji o. Dariusz Gaczyński oraz br. Jan Hruszowiec, promotor kultu. Cały dzień wypełniły inspirujące konferencje, projekcje filmowe oraz rozmowy z wyjątkowymi gośćmi. Wierni zobaczyli dokument „Życia nie można zmarnować”, po którym odbyło się spotkanie z reżyserem Krzysztofem Tadejem i rodzeństwem męczenników.
Wieczorem uczestnicy zgromadzili się na Eucharystii sprawowanej pod przewodnictwem bpa Stanisława Dowlaszewicza z Boliwii. Sobotni program zamknął koncert zespołu Fioretti, apel maryjny ze świadectwem o. Piotra Sarnickiego ze Stanów Zjednoczonych oraz całonocne czuwanie przed Najświętszym Sakramentem, poprowadzone przez Fundację Róże Maryi w intencji pokoju w Polsce i na świecie.
Otwarcie Muzeum Męczenników z Pariacoto oraz Muzeum Misyjnego
W niedzielny poranek swoje artystyczne i multimedialne hołdy dla misjonarzy wspaniale zaprezentowali uczniowie szkół katolickich noszących ich imię – placówek z Rychwałdka oraz Łoponia. Punktem kulminacyjnym i sercem jubileuszowego weekendu była jednak uroczysta suma, sprawowana pod przewodnictwem abpa Adama Szala, ordynariusza archidiecezji przemyskiej. Inspirującą homilię wygłosił podczas niej biskup Edward Kawa, ordynariusz diecezji kamieniecko-podolskiej na Ukrainie.
Zwieńczeniem uroczystości na Kalwarii Pacławskiej było poświęcenie nowej czerwca przestrzeni muzealnej przez abpa przemyskiego Adama Szala. Otwarte w niedzielę 7 czerwca 2026 r. Muzeum Męczenników z Pariacoto oraz Muzeum Misyjne to miejsca, jakie nie tylko gromadzą i bezpiecznie chronią cenne pamiątki po błogosławionych misjonarzach, ale przede wszystkim tętnią ich niezwykłym, ewangelizacyjnym charyzmatem. Dla pielgrzymów to wyjątkowa okazja, aby jeszcze mocniej dotknąć duchowości braci, którzy oddali swoje życie za Chrystusa.
Serce ważniejsze niż bogactwo. Prawdziwe początki misji
W ramach sobotnich prelekcji szczególnie przejmujące słowa do zgromadzonych skierował o. Zdzisław Gogola, naoczny świadek początków franciszkańskiej misji w Andach. Zakonnik przypomniał trudną historię regionu, w jakim w 1970 roku potężna lawina błotna (tzw. huayco) zniszczyła znaczną część Pariacoto, a miejscowa ludność przez ponad dwadzieścia lat czekała na posługę kapłanów.
Ojciec Zdzisław podkreślił, że ojcowie Michał Tomaszek oraz Zbigniew Strzałkowski przybyli do Peru bez wielkiego zaplecza finansowego, co początkowo wywołało konsternację wśród miejscowych, przyzwyczajonych do obrazu bogatego misjonarza z Zachodu.
– Ci tubylcy myśleli sobie: jak przyjadą misjonarze biali, gringos, no to wiadomo, przyjadą pieniądze, samochód, będziemy bogatsi. A tu przyjechali bez pieniędzy, bez samochodu. Chodzą się myć do potoku, gotują na kamieniu. Dobrze, że nie mieli się gdzie kąpać. Dobrze, że nie mieli gdzie gotować. Nastąpiło bardzo szybkie scementowanie ich z tym ludem – wspominał o. Zdzisław Gogola.
Zakonnik zwrócił uwagę, iż tajemnica sukcesu i świętości męczenników tkwiła w ich ubóstwie, prostocie oraz całkowitym posłuszeństwie wobec woli Bożej. Zrozumieli oni, że żadne dobra materialne nie zastąpią prawdziwej obecności drugiego człowieka.
– Możemy cuda różne dawać ludziom i nic z tego nie wyjdzie, jak się nie da tego tu, w środku. I oni to dali. Jeżeli Kościół beatyfikuje później męczenników bez dodatkowych atutów, czyli bez cudu, to dlatego, że tym cudem jest danie serca człowiekowi – akcentował z mocą prelegent.
Pełnego nagrania z tego niezwykle budującego oraz emocjonalnego wystąpienia, które ukazuje prawdziwy, ewangeliczny sens pracy misyjnej, można odsłuchać poniżej:
Pariacoto dzisiaj to oaza pokoju
Dopełnieniem obrazu z peruwiańskiej misji było wystąpienie o. Jacka Lisowskiego, który przybliżył współczesne realia życia franciszkanów w Andach. Miasteczko, w jakim przed laty oddali życie polscy bracia, bardzo się zmieniło – powstały wysokie budynki, a duszpasterze muszą dziś docierać aż do dziewięćdziesięciu górskich miejscowości, leżących niejednokrotnie na wysokości nawet czterech tysięcy metrów n.p.m. Zmieniła się także sytuacja społeczna. Dawni terroryści próbują swoich sił w polityce, a młode pokolenie ma dostęp do globalnych mediów.
Jednak mimo tych zewnętrznych przeobrażeń, wewnętrzne potrzeby ludzkich serc pozostają niezmienne. Ojcowie franciszkanie kontynuują dzieło swoich poprzedników, ciesząc się ogromnym zaufaniem i bezpieczeństwem wśród miejscowych. Wkrótce kościół w Pariacoto zostanie oficjalnie podniesiony do rangi sanktuarium diecezjalnego, co potwierdza dynamiczny rozwój kultu.
– Pariacoto dla mieszkańców, dla ludzi, którzy przyjeżdżają i odwiedzają to miejsce, jest przede wszystkim oazą pokoju. Wszyscy żyjemy w ciągłym stresie, w napięciu. Pariacoto w tej chwili oferuje przesłanie pokoju i bardzo często przybyli dają świadectwo, że wyjeżdżają spokojniejsi, pojednani, tak jakby odpoczęli od tego, czym na co dzień muszą żyć – podsumował zakonnik.
Ojciec Jacek przypomniał również, iż duchowa łączność z miejscem spoczynku błogosławionych jest dziś dostępna dla każdego – w kaplicy męczenników zainstalowano kamerę, jaka przez całą dobę transmituje na żywo obraz w serwisie YouTube, pozwalając wiernym z całego świata na chwilę modlitwy oraz refleksji.
Różaniec, który zatrzymuje terror
Niezwykłe świadectwo siły modlitwy przedstawiła Irena Sikorska, inicjatorka Krucjaty Różańcowej w Obronie przed Terroryzmem. Opowiedziała ona, jak kult franciszkańskich męczenników rozwija się w Europie Zachodniej, przynosząc duchowy pokój oraz ochronę. Krucjata, w jaką zaangażowanych jest już ponad 100 tysięcy osób na całym świecie modlących się na różańcach z relikwiami braci, przynosi realne, namacalne owoce.
Prelegentka przywołała spotkanie z polskim oficerem wywiadu, który badając statystyki udaremnionych zamachów terrorystycznych po 2015 roku, powiązał spadek skuteczności terrorystów z modlitwą członków krucjaty.
Ufność w orędownictwo ojców z Pariacoto daje również osobiste poczucie bezpieczeństwa w chwilach ogromnego zagrożenia. Irena Sikorska przypomniała swoje własne słowa, pisane w dobie tragicznych ataków w Brukseli:
– Ściskam ich relikwie i klepię zdrowaśki. Słychać tylko przejeżdżające karetki, wracam do domu i w drodze modlę się, prosząc ojca Zbigniewa i Michała o pomoc dla policji i ratowników. Zastanawiam się, co będzie dalej, co będzie jutro. Czuję niepewność jutra, ale wierzę w to, że męczennicy z Pariacoto są tu ze mną i że dadzą mi siłę, aby żyć bez lęku o jutro.
Radość, żal i strach w jednej szklance
Spotkanie w Kalwarii Pacławskiej uświetniła także obecność najbliższej rodziny błogosławionych. Z ich ust zebrani usłyszeli poruszające świadectwa cudów, ale też głęboko ludzkiego zmagania ze stratą ukochanych braci. Rodzeństwo opowiedziało o niewytłumaczalnych medycznie uzdrowieniach z chorób nowotworowych – w tym o uratowaniu wnuka oraz o przedłużeniu życia członka rodziny o dziewięć lat, mimo tragicznych rokowań lekarzy dających mu zaledwie dwa tygodnie życia.
Świadectwa te przepełnione były jednak ogromną pokorą i świadomością ciężaru, jakim jest bycie krewnym osób wyniesionych na ołtarze.
– Łaska, jeżeli by powiedzieć trzy słowa: radość, żal i strach, kiedy one znajdują się w jednej szklance. Radość, bo zdaję sobie sprawę, że mam brata błogosławionego i sprawa dotyka nieba. Niewypowiedziany żal, przecież następne krzesło mógł zajmować Michał ze Zbyszkiem. Ale i strach, jakim być przy błogosławionym bracie, czy dam radę podołać temu zadaniu – wyznał jeden z braci.
Rodzina przypomniała również, że najważniejszym wezwaniem płynącym z życia męczenników jest ewangeliczna odwaga. Bóg, przez ich historię, prosi każdego z nas: „Bądź moim światłem”.
