W kościele parafialnym w Toszku odbyła się uroczystość dziękczynna za beatyfikację salezjanina ks. Ignacego Dobiasza, pierwszego błogosławionego pochodzącego z terenu diecezji gliwickiej.
Ksiądz Dobiasz jest jednym z dziewięciu salezjańskich męczenników II wojny światowej, beatyfikowanych 6 czerwca w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie. Urodził się 14 stycznia 1880 roku w Ciochowicach koło Toszka i był ochrzczony w toszeckim kościele. Na pamiątkę tego wydarzenia bp Andrzej Iwanecki, który przewodniczył Mszy św. dziękczynnej, dokonał wpisu do księgi chrztów informacji o tym, że parafianin, ochrzczony 18 stycznia 1880 roku w tej świątyni, został włączony w poczet błogosławionych męczenników Kościoła katolickiego. Aktowi temu towarzyszył śpiew „Ciebie Boga wysławiamy”. Dokładnie dziś, 27 czerwca, przypada 85. rocznica jego śmierci w obozie zagłady w Auschwitz.
Kazanie podczas Eucharystii wygłosił ks. Paweł Figura SDB, który w parafii prowadził dziękczynne triduum rekolekcyjne.
– Podczas jednej z rozmów kuluarowych w tych ostatnich dniach usłyszałem takie wspomnienie z dnia beatyfikacji od starszej parafianki: „Moja oma godoła, że był taki zdolny synek z Ciochowic, wyjechał sztudirować do dalekiej Italii i słuch po nim zaginął”. Kochani, nie zaginął i dzisiaj jesteśmy tego świadkami – mówił. Zacytował słowa bł. Ignacego z kazania z 1916 roku, kiedy przekonywał, że wszyscy możemy stać się świętymi, jeśli tylko chcemy, bo Bóg nam daje łaskę. Świętość nie domaga się od nas rzeczy nadzwyczajnych. Nie trzeba przelewać krwi za wiarę. – Te słowa napisał ks. Ignacy po wcześniejszych kilku latach potężnego zmagania się ze zdrowiem. Kiedy w trakcie ostatnich dni śledziliśmy jego losy podczas naszych rekolekcji, wielokrotnie podkreślałem, że tu, w Toszku, dochodził do zdrowia, tutaj uczył się cierpienia i zapewne nie przypuszczał, że kiedyś te słowa, które wypowiedział, nabiorą zupełnie innego charakteru – zauważył.
Kaznodzieja mówił o wielu pięknych cechach bogatej osobowości błogosławionego, m.in. wymienił śląską solidność, połączoną z niesamowitą dobrocią i ogromnym poczuciem humoru.
– Nasze źródła salezjańskie mocno podkreślają, że on miał takie oczy, które się śmiały, które zjednywały sobie ludzi. I to on na krakowskich Dębnikach stał się wręcz legendarnym spowiednikiem – podkreślił.
– Zauważcie, życie księdza Ignacego zaczęło się od tego miejsca, od tej posadzki, od tej chrzcielnicy. I od spoglądania tutaj na Najświętsze Serce Jezusa, Dobrego Pasterza. To jest konkret. I ksiądz Ignacy dzisiaj zadaje pytanie każdemu z nas: Jak często jesteś w tej świątyni? Jak często sięgasz po Biblię, aby poznawać Jezusa? Czy to jest coś, co jest moją codziennością? Tego fundamentu nie da się zbudować pobożnymi życzeniami. Świętość, która rodzi się w pragnieniu, ona musi się przerodzić w podążanie – mówił.
Ks. Dobiasz ostatnie lata przed trafieniem do więzienia na Montelupich w Krakowie i obozu koncentracyjnego spędził na krakowskich Dębnikach, gdzie był bliskim współpracownikiem sługi Bożego Jana Tyranowskiego, prowadzącego koło różańcowe dla mężczyzn, do którego należał też młody Karol Wojtyła.
– W obozie przeżywa jeden dzień. Najpierw widzi śmierć swojego współbrata, księdza Jana Świerca, później umiera on. Charakterystyczne jest to, że ci, którzy byli tego świadkami, mówią o jednym: Umierał i ostatnimi słowami na jego ustach były słowa przebaczenia, wzywania miłosiernego Jezusa, przebaczenia oprawcom. Kto jest w stanie tak zrobić? Tak jak Chrystus na krzyżu, który mówi: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”? Tylko ktoś, kto ma takie spojrzenie jak Dobry Pasterz – podkreślił.
Ks. Dobiasz został w bestialski sposób zamordowany w następnym dniu po przywiezieniu do obozu, 27 czerwca 1941 roku, w czasie wykonywania morderczej i wyczerpującej pracy. Miał 61 lat.
Podczas Mszy św. modlitwę wiernych czytali potomkowie krewnych ks. Dobiasza, a dary ofiarne do ołtarza przynieśli mieszkańcy Ciochowic.
Eucharystię koncelebrowali licznie zgromadzeni kapłani, a wśród nich wielu salezjanów, m.in. inspektor prowincji wrocławskiej ks. Bartłomiej Polański SDB, wikariusz inspektora prowincji krakowskiej ks. Andrzej Gołębiowski SDB, ks. Mateusz Koziołek SDB, rektor seminarium salezjanów w Krakowie, w którym wykładowcą był bł. Ignacy Dobiasz, ks. Leszek Król SDB, dyrektor Salezjańskiego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Tarnowskich Górach.
Zwieńczeniem uroczystości było pobłogosławienie przez bp. Iwaneckiego obrazu z portretem ks. Dobiasza, w tle którego znajduje się kościół w Toszku i brama obozu koncentracyjnego. Wizerunek zostanie umieszczony nad wejściem do zakrystii.
