Austriacka zakonnica s. Brigitta Raith mieszkała i pracowała w Demokratycznej Republice Konga przez ponad 30 lat. Po powrocie do kraju wnosi swoje doświadczenie do pracy w oświacie dorosłych oraz jako nowa przewodnicząca Komisji Diecezjalnej ds. Kościoła Powszechnego w archidiecezji salzburskiej. „Chcę budować mosty. Znam od podszewki dwie kultury i chcę, aby to bogactwo owocowało” – powiedziała zakonnica w rozmowie z tygodnikiem „Rupertusblatt” archidiecezji salzburskiej .
Jej zdaniem, Afryka skrywa skarb, który Europa często pomija, a z którego możemy się uczyć: „Ludzie żyją w ufności, że Bóg jest z nimi”. Imponuje jej również ich umiejętność świętowania, tańca i wdzięczności pomimo trudności: „Ich radość w Bogu jest ich siłą”.
S. Brigitta Raith rozpoczęła nowicjat u Misjonarek Chrystusa w Monachium w 1987 roku. Afryka nie była wówczas w jej polu widzenia, aż do chwili, gdy zobaczyła film o diecezji partnerskiej Salzburga, Bokungu Ikela. “Film poruszył mnie tak głęboko, że wiedziałam: tam chcę pojechać” – wyznała. Od 1992 roku pracowała duszpastersko w parafii św. Pawła w Ikeli, towarzysząc grupom młodzieżowym, budując grupy kobiece i wspierając katechetów. „Parafie są ogromne. Bez katechetów życie Kościoła by się załamało”, powiedziała zakonnica.
Kongo między przemocą a nadzieją
Kościół w Kongo jest niezastąpiony: „Jest nośnikiem nadziei, siłą moralną, a jego szkoły i szpitale są często jedynymi, które funkcjonują”. W kraju od dziesięcioleci targanym konfliktem, Kościół promuje pokój: poprzez edukację, opiekę zdrowotną i odważny głos sprzeciwu wobec niesprawiedliwości.
Wszystko zmieniło się wraz z wojną 1996/97 roku, wspominała zakonnica: przez diecezję przetoczyły się trzy fale uzbrojonych grup. „Jestem pewna: gdyby nasze siostry nie uciekły, zostałyby zabite”, wspominała s. Raith.
Do dziś Kongo pozostaje w stanie chaosu. „Skłonność do przemocy rośnie. Wystarczy mała iskra”. Pokój zatem nie zaczyna się w polityce, ale „we wsi, w rodzinie, w pracy, wszędzie ludzie uczą się pokojowego rozwiązywania konfliktów”. Jednocześnie s. Raith przyznała, że doświadczyła ogromnej odporności: „Radość życia jest wentylem bezpieczeństwa”. Podczas gdy w Europie narasta iluzja przewidywalności, w Kongo przyszłość jest otwarta, a tym samym potencjał nadziei jest większy. Często słyszała: „najważniejsze, że żyjemy”.
Po ponad trzech dekadach spędzonych w Kongo, pozostałe tam europejskie siostry Misjonarki Chrystusa przekazały całkowicie swoją odpowiedzialność siostrom afrykańskim. Siostra Brigitta wróciła do Salzburga, gdzie przed wyjazdem do Kongo pracowała w ośrodku misyjnym i spotkań „Bondeko”. Obecnie jest przewodniczącą Diecezjalnej Komisji ds. Kościoła Powszechnego.
Za: ekai.pl
