Home WiadomościZ kraju Twierdza przy Czerniakowskiej

Twierdza przy Czerniakowskiej

Redakcja

Każdego 1 sierpnia Warszawa wraca do wydarzeń z 1944 roku. Przez dziesięciolecia najważniejszym źródłem pamięci o Powstaniu byli ludzie, którzy sami je przeżyli. Dziś z racji upływającego czasu jest ich niestety coraz mniej. Ich relacji nic nie zastąpi, ale wraz z odchodzeniem kolejnych świadków coraz większego znaczenia nabierają materialne ślady tamtej Warszawy. Nieliczne miejsca, które przetrwały wojnę i w których historia rzeczywiście się rozgrywała.

Jednym z nich jest klasztor Sióstr Nazaretanek przy ulicy Czerniakowskiej 137. Około 85 proc. zabudowy lewobrzeżnej Warszawy zostało podczas wojny zniszczonych, a po upadku Powstania Niemcy systematycznie palili i wysadzali kolejne kwartały miasta. Kompleks przy Czerniakowskiej został uszkodzony, ale ocalał. Jego wojenne losy zaczęły się jeszcze przed 1 sierpnia 1944 roku. Podczas okupacji prowadzono tam tajne nauczanie, a Nazaretanki ukrywały żydowskie dziewczęta i dzieci. Za taką pomoc groziła śmierć. Przełożona domu, s. Eutalia Jadwiga Wismont, została uhonorowana przez Yad Vashem tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata.

Po wybuchu Powstania klasztor po raz kolejny zmienił swoje przeznaczenie. Schronienia szukali w nim mieszkańcy Czerniakowa uciekający przed ostrzałem, a wraz z nasileniem walk zaczęto przynosić rannych. Część pomieszczeń zamieniono w szpital powstańczy. Nazaretanki zajmowały się poszkodowanymi i cywilami, choć z każdym dniem coraz bardziej brakowało leków, materiałów opatrunkowych, żywności i wody.

Pod koniec sierpnia walki dotarły bezpośrednio do kompleksu. O budynek walczyli żołnierze Armii Krajowej, między innymi oddziały związane z pułkiem „Baszta”. Starcia przeniosły się do wnętrza gmachu. Dochodziło do sytuacji, w których różne jego części znajdowały się jednocześnie w rękach Niemców i powstańców, podczas gdy w innych pomieszczeniach nadal leżeli ranni i chronili się cywile. Z tamtych wydarzeń pochodzi określenie „Twierdza przy Czerniakowskiej”.

Historia tego miejsca pokazuje również mniej widoczną stronę Powstania. Za linią walk działały prowizoryczne szpitale, punkty opatrunkowe i schronienia. Rannych trzeba było przyjąć i opatrzyć, cywilom zapewnić bezpieczne miejsce, a wszystkim zdobywać wodę i żywność. Przy Czerniakowskiej część tej pracy wykonywały Nazaretanki, także wtedy, gdy ich własny dom znalazł się już na linii frontu. Do dziś zachował się tam szczególny ślad tamtych dni. Na starej drewnianej podłodze znajduje się plama, którą według przekazu wiąże się z krwią rannego powstańca przyniesionego do działającego w klasztorze szpitala. Nie wiadomo, kim był ani w jakich dokładnie okolicznościach został ranny. Ślad pozostał jednak właśnie tam, gdzie w sierpniu 1944 roku przebywali ranni.

Po upadku powstańczych pozycji Siostry musiały opuścić klasztor. Kiedy w styczniu 1945 roku dwie z nich wróciły pieszo na Czerniakowską, zastały przestrzelone mury, uszkodzony dach i zrujnowaną okolicę. Budynek ocalał. Ocalała Warszawa i zwyczajne życie stolicy. Powstały nowe budynki i ulice. Każdego dnia współcześni przechodzą obok takich miejsc, nie widząc ile niezwykłości może być w starych murach budynków naszego miasta

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda