– Największą chrześcijańską radością jest dla mnie to, że widzę chrzty i ludzi przystępujących do sakramentów – mówi ojciec Damian Dybała OMI, gdy opowiada o swojej posłudze proboszczowskiej. W rozmowie z Anną Gorzelaną mówi o budowaniu kościoła i wspólnoty parafialnej, dzieli się mniej znanymi trudnościami, z którymi borykają się proboszczowie, zwraca też uwagę na konieczność zaangażowania świeckich.
We wspomnienie proboszcza z Ars, św. Jana Marii Vianneya (przypadające w Kościele 4 sierpnia), rozmawiamy z proboszczem młodej parafii, która jest jeszcze w budowie. Ojciec Damian Dybała OMI przez pięć lat był proboszczem w Kodniu, później przyszedł do Opola, gdzie rozpoczyna już siódmy rok posługi, tworząc Parafię pw. św. Jana Pawła II.
Anna Gorzelana (oblaci.pl): Jak wygląda parafia, która dopiero powstaje? Od czego zaczyna się budowanie wspólnoty, kiedy nie ma jeszcze kościoła?
Damian Dybała OMI: – Zaczęliśmy od prowadzenia ludzi do modlitwy. To jest podstawa. Spotykaliśmy się na adoracji i Eucharystii, aby ludzie uczyli się, że bez sakramentów trudno jest człowiekowi przejść przez życie. Gdybyśmy rozpoczęli jedynie od wylewania fizycznych fundamentów kościoła, nic by z tego nie wyszło.
Najpierw zaczęliśmy uwielbiać Pana Boga i pytać, czy ten kościół rzeczywiście ma powstać i czy Bóg chce tej wspólnoty. W pewnym momencie doszliśmy do przekonania, że taka jest Jego wola. Dzisiaj powoli kończymy budowę kościoła z kamienia, ale nadal będziemy budować Kościół złożony z ludzi i ludzkich serc. Powstają nowe wspólnoty, a na teren parafii wprowadza się wielu nowych mieszkańców. Oczywiście nie ma domku bez ułomku. Zawsze pojawiają się problemy, trudności i kłody rzucane pod nogi. Ufamy jednak, że Pan Bóg nam towarzyszy.

Jak wygląda codzienność proboszcza, który oprócz posługi duszpasterskiej musi zajmować się sprawami organizacyjnymi i prowadzeniem inwestycji? Chyba niełatwo to pogodzić?
– Kapłan ma przede wszystkim głosić Ewangelię i sprawować sakramenty. To jest podstawa i główne zadanie każdego proboszcza. Posługuję w parafii, głoszę Ewangelię, sprawuję sakramenty, chodzę do szkoły, pracuję z osobami bezdomnymi, jestem także spowiednikiem sióstr zakonnych. Pracy duszpasterskiej jest bardzo dużo, ale Pan Bóg daje siłę.
Trzeba również pozostawiać przestrzeń do działania ludziom świeckim, do czego zachęcał papież Franciszek. Wielu świeckich pomaga nam, oblatom, przy budowie. Nie jestem przecież specjalistą od cementu, elektryki czy przepisów budowlanych. Bez pomocy tych osób nie dałbym sobie rady. Ostateczny głos czasami należy do mnie, ale trzeba dać ludziom przestrzeń do pracy. To także dzięki nim ten kościół powstaje. Obecnie przygotowujemy dokumentację potrzebną do odbioru budynku przez straż pożarną. Nasz zespół sprawdza każdą kropkę i każdy przecinek, aby wszystko było zgodne z przepisami. Po moich studiach filozoficzno-teologicznych nie byłbym w stanie samodzielnie tego zrobić.

Proboszczowie zajmują się też sprawami, z których wierni często nie zdają sobie sprawy. Jakie obowiązki proboszcza pozostają niewidoczne dla parafian?
– Proboszcz jest przede wszystkim odpowiedzialny za parafię i za dusze powierzonych mu ludzi. Jest zobowiązany do odprawiania mszy świętych za swoich parafian. To jedno z jego podstawowych zadań.
Nie wszyscy wiedzą również, że są proboszczowie, którzy zmagają się z problemami materialnymi, choć w mediach czasami można usłyszeć, że księża mają wszystkiego pod dostatkiem. Proboszcz musi sprawdzać, czy dach nie przecieka, czy okna są szczelne, a także chodzić po urzędach i zajmować się licznymi formalnościami. Nie wychodzimy jednak na ambonę i nie opowiadamy, że otrzymaliśmy obraźliwego maila albo że ktoś niesprawiedliwie nas oskarżył.
Doświadczamy również czysto ludzkich sytuacji, w tym niechęci czy ataków wymierzonych w Kościół, ale zazwyczaj o nich nie mówimy. Czasami komuś może się wydawać, że proboszcz jest zdenerwowany, naburmuszony albo ma do kogoś pretensje. Proboszcz jest jednak człowiekiem i również może coś trudnego przeżywać. Chciałbym być cały czas uśmiechnięty, ale nie zawsze jest to możliwe. Mówię jednak nie tylko we własnym imieniu, ale myślę o wszystkich proboszczach i księżach.

Co daje Ojcu największą radość i satysfakcję z bycia proboszczem?
– W przypadku budowy nowej parafii widać konkretne postępy i efekty pracy. 21 listopada, godzina 11.00 (tego dnia planowana jest konsekracja Kościoła pw. św. Jana Pawła II w Opolu – przyp. AG) – ta data to jest dla mnie duży powód do radości, podobnie jak dla wszystkich oblatów posługujących w Opolu. To jednak bardziej widzialny i przyziemny wymiar związany z budową nowej parafii.
Największą chrześcijańską radością jest dla mnie to, że widzę chrzty i ludzi przystępujących do sakramentów. Na początku niewiele osób przyjmowało Komunię świętą. Dzisiaj podczas Eucharystii Komunii musi udzielać dwóch prezbiterów. Ludzie chcą się angażować i troszczą się o parafię. Gdybym nie widział tych ludzi, ich zaangażowania i troski o Kościół oraz wspólnotę parafialną, być może dałbym sobie spokój. Widzę jednak, że ta praca ma sens, a ludzie nadają sens mojej posłudze Bogu.
Anna Gorzelana
Zdjęcie wyróżniające: fot. Dawid Gryc
Zdjęcia: arch. O. Damiana Dybały OMI
Za: www.oblaci.pl
