„Odkryj Gietrzwałd na nowo” to kolejna książka Ewy Czaczkowskiej, znakomitej pisarki i dziennikarki, autorki biografii św. Faustyny Kowalskiej, Prymasa Wyszyńskiego i wielu innych.
W najnowszej książce Autorka opisuje historię objawień w Gietrzwałdzie, jedynych na ziemiach polskich zatwierdzonych oficjalnie przez Kościół. W przyszłym roku upłynie 150 lat od objawień Matki Bożej w ubogiej warmińskiej wiosce. Publikacja jest wyczerpującym kompendium, poparte solidną faktografią i przytaczaniem źródeł.
Czytelnik otrzymuje dokładny opis wydarzeń – 27 czerwca 1877 roku dwóm dziewczynkom – Justynie Szafryńskiej i Barbarze Samulowskiej na klonie w pobliżu kościoła parafialnego w Gietrzwałdzie objawiła się promieniejąca światłem postać, jak okazało się niebawem – Najświętsza Maryja Panna. Objawienia trwały do 16 września, Matka Boża, jak ustala Autorka, ukazała się 187 razy, w trakcie wizji zalecała, żeby wierni odmawiali różaniec, ograniczali picie alkoholu, zapewnia też, zwracając się do wizjonerek: Nie smućcie się, ja zawsze będę z wami. Istotnym elementem, który zaciążył też na percepcji objawień, był fakt, że Matka Boża mówiła do dzieci po polsku.
Te wydarzenia miały miejsce w konkretnym historycznym kontekście – Warmia, przez 300 lat polska i katolicka, po rozbiorach włączona do Prus, była właśnie w tym okresie poddana ostrej germanizacji, połączonej z walką z Kościołem katolickim w ramach projektu kanclerza Rzeszy Niemieckiej Otto von Bismarcka, nazwanego kulturkampfem. Jak wiadomo, była to walka o podporządkowanie Kościoła katolickiego władzy świeckiej, zaś na terenach zamieszkałych przez ludność polską dochodził dodatkowy cel, który miał być osiągnięty dzięki jednoznacznie antypolskiej polityce. E. Czaczkowska celowo dokładnie opisuje ówczesne warunki polityczne – to właśnie one były powodem zawiłej historii zatwierdzenia objawień.
Gdyż największą trudność i blokadą był fakt, że Matka Boża mówiła do dziewczynek po polsku. Był to także powód, dla którego objawienia zostały zatwierdzone dopiero po stu latach. Chociaż proboszcz, Niemiec Augustyn Weischel, od początku, aczkolwiek po szczegółowych badaniach i egzaminowaniach widzących, był ich gorliwym obrońcą, mimo iż biskup miejsca Filip Krementz powołał komisję, która wypowiedziała się o nich pozytywnie, sprawa utknęła w martwym punkcie. Historia i geopolityka to utrudniały – wybuchła I wojna światowa, po której Gietrzwałd pozostał w granicach Niemiec, później II wojna i prawie pół wieku wrogiego Kościołowi komunizmu mimo powrotu Warmii do Polski.
Niezależnie od braku oficjalnej aprobaty wieść o objawieniach przyciągała pobożny lud tłumnie przybywający na miejsce objawień. Książka zawiera także opis religijności Warmiaków, ich pielgrzymek, tzw. łosier, kultu maryjnego, zwyczaju budowania kapliczek – przekaz Matki Bożej padł na dobry grunt, lud był przywiązany do katolicyzmu.
Autorka opisuje także, co oczywiste, dalsze losy wizjonerek. Dziewczynki wstąpiły do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia, zwanym potocznie szarytkami. Pracowały w kilku miejscach, także w Paryżu i tu ich drogi się rozeszły – Justyna Szafryńska wystąpiła ze Zgromadzenia, wyszła za mąż, ostatecznie ślad po niej zaginął. Inaczej wybrała Barbara Samulowska, która wyjechała do Gwatemali i do śmierci w 1950 posługiwała ubogim i chorym zgodnie z charyzmatem szarytek. Pełniła odpowiedzialne funkcje kierownicze, była uwielbiana przez podopiecznych i współsiostry. Jej proces beatyfikacyjny przeniesiony z Gwatemali do Polski zakończył się w 2006 r., w 2026 został wydany dekret o heroiczności cnót.
Wielkim wydarzeniem było ogłoszenie kościelnej aprobaty objawień, czyli wydanie dekretu przez bp. Józefa Drzazgę w 1977 oraz koronacja obrazu Matki Bożej, umieszczonym w głównym ołtarzu świątyni w 1967. W uroczystościach brali udział Prymas Polski kard. Wyszyński i metropolita krakowski Karol Wojtyła. Autorka opisuje również szykany władz komunistycznych by przeszkodzić w przeprowadzeniu uroczystości.
Odrębny rozdział poświęca także owocom objawień – wierni modlili się na różańcu, spadło spożycie alkoholu, korzystali z sakramentów. Jednak przede wszystkim odrodziła się świadomość polskości Warmiaków. W Gietrzwałdzie Andrzej Samulowski (niespokrewniony z wizjonerką), otworzył pierwszą polską księgarnię. Był i inny efekt – z innych zaborów przybywali Polacy, poznawali się, integrowali – niemieccy zaborcy słusznie wyczuli niebezpieczeństwo wzrostu nastrojów patriotycznych, za co wysoką cenę płacił proboszcz gietrzwałdzki – jego obrona prawdziwości objawień była interpretowana jako obrona polskości, siedział także w więzieniu, ale nigdy nie wahał się bronić prawdziwości objawień.
Kolejny rozdział poświęcony jest cudownym uzdrowieniom, zwłaszcza oczu. E. Czaczkowska spotkała się z cudownie uzdrowioną Aleksandrą Cymerman czy Grzegorzem Kasjaniukiem, autorem książki o Gietrzwałdzie, uzdrowionym fizycznie i duchowo w tym sanktuarium. Lista cudownych uzdrowień i wydarzeń jest długa, czytelnik dowiaduje się o najważniejszych uzdrowieniach fizycznych i duchowych, a jest ich co najmniej czterdzieści pięć. Do sanktuarium co roku przybywa coraz więcej pielgrzymów. W naturalny sposób stało się centrum duszpasterstwa trzeźwości. Mężczyźni spotykają się na mityngach raz w tygodniu. Kobiety – co miesiąc.
Kończąc obszerną, doskonale udokumentowaną książkę, Autorka podsumowuje: Gietrzwałd wciąż potrzebuje odkrycia. Dla mariolog dr hab. Moniki Waluś Maryja wzywa do modlitwy, pracy nad sobą, zachęca żeby nie uciekać od trudnej rzeczywistości. Dla ks. dr. Marka Jodkowskiego Maryja jest zawsze Matką nadziei, a zapewniając, że zawsze będzie z nami mówi też, że nawet jeśli zgubimy się we współczesnym świecie, mamy szansę odnaleźć sens naszego człowieczeństwa. Wincenty Łaszewski, autor popularnych książek o objawieniach maryjnych jest zdania, że Maryja dodaje odwagi pasterzom żeby pełnili funkcję prorocką.
Zapytana o osobistą refleksję nad objawieniami w Gietrzwałdzie, Ewa Czaczkowska wyznaje: „Późno odkryłam Gietrzwałd dla siebie, tzn. oczywiście coś wcześniej o objawieniach i miejscu wiedziałam, ale poznałam je naprawdę dopiero trzy lata temu, gdy odwiedziłam je po raz pierwszy. I od razu uległam wyjątkowej duchowej atmosferze tego miejsca, naznaczonego obecnością Maryi. Mocno dotknęły mnie słowa Mary, wypowiedziane w Gietrzwałdzie: „Nie smućcie się, bo Ja zawsze będę przy was”.
Zbieranie materiałów do książki uświadomiło mi, że w literaturze sprawa objawień gietrzwałdzkich została w pewien sposób zmitologizowana i zideologizowana, obrosła wręcz jakimiś mitami. Dlatego tak ważne jest sięganie do źródeł, do tego, co naprawdę wydarzyło się w Gietrzwałdzie latem 1877 roku i co naprawdę powiedziała Maryja.
Pisanie książki uświadomiło mi też bardzo mocno jak w trudnym momencie – w sensie społecznym, politycznym, kościelnym – ukazała się Maryja 150 lat temu i jak wszystkie te powody zaważyły na tym, że objawienia długo były w Kościele zmarginalizowane. Mimo, że ich treść jest podobna do tych najbardziej znanych objawień, jak np. w Lourdes, i że tak samo jest wciąż aktualna. Mam też świadomość, że jako wspólnota całego Kościoła w Polsce – bo w archidiecezji warmińskiej dużo się dzieje – mamy wiele do zrobienia w kwestii pokazywania, popularyzowania tych objawień”.
Ewa K. Czaczkowska, “Odkryć Gietrzwałd na nowo. Jedyne uznane objawienia maryjne w Polsce”, Wydawnictwo Biblos, Tarnów 2026.
