Główne uroczystości odpustowe ku czci Podwyższenia Krzyża Świętego odbyły się w poniedziałek 14 września w Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego. Sumie odpustowej przy ołtarzu polowym przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz, ordynariusz diecezji sandomierskiej. W homilii mówił o krzyżu, który z narzędzia hańby i śmierci stał się dla chrześcijan znakiem zbawienia i zwycięstwa.
Eucharystia rozpoczęła się o godz. 12.00. Wraz z bp. Krzysztofem Nitkiewiczem Mszę św. koncelebrowali kapłani przybyli z różnych stron diecezji sandomierskiej, a także z innych części kraju. W uroczystościach uczestniczył również o. Wojciech Popielewski OMI, prowincjał Polskiej Prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Liturgii towarzyszyła także oprawa honorowa Rycerzy Kolumba oraz Straż Honorowa NSPJ.
Nawiązując do słów św. Pawła o Chrystusie, którego Bóg wywyższył i któremu „darował imię ponad wszelkie imię”, bp Krzysztof Nitkiewicz podkreślił, że wyznanie Apostoła Narodów szczególnie mocno rozbrzmiewa właśnie w uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego.
„To wyznanie wiary świętego Pawła rozbrzmiewa donośnie w uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego, stając się zarazem wyznaniem wiary każdego z nas, wszystkich, którzy przybyli w pielgrzymce do relikwii Świętego Drzewa, na którym zawisło zbawienie świata. I w pewnym sensie, moi drodzy, otaczając ołtarz, przypominamy ludzi, którzy asystowali z różnych powodów przy egzekucji Jezusa. Nie było tak jak dzisiaj ani krzyża procesjonalnego, ani świec, ani kadzidła, ani nawet scholi. Tłum stał i patrzył na Chrystusa. Ale spośród tego tłumu, poza Maryją, świętym Janem, tylko setnik wyznał wiarę w Jego bóstwo. My chcemy dzisiaj wywyższać krzyż”, mówił ordynariusz sandomierski.

Krzyż, który został wywyższony
Biskup przypomniał następnie historię święta Podwyższenia Krzyża Świętego oraz wydarzenia związane z cesarzami Konstantynem Wielkim i Herakliuszem. Zwrócił uwagę, że krzyż, będący w starożytności narzędziem poniżenia i śmierci, został ostatecznie wywyższony i stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków chrześcijaństwa.
„Cesarzowie wierzyli w protekcję, w opiekę Bożą, wierzyli w moc krzyża. Stąd właśnie narodziło się święto wywyższenia krzyża. Krzyż będący symbolem śmierci, poniżenia, został wywyższony”, powiedział.
Hierarcha zauważył jednocześnie, że obecność krzyża w kulturze i życiu codziennym może stać się czymś tak oczywistym, że przestaje prowadzić do refleksji nad jego rzeczywistym znaczeniem.

„Od najmłodszych lat nosimy łańcuszek z krzyżykiem. Umieszczamy krzyż w miejscach prywatnych i publicznych. Formę krzyża przybrało wiele odznaczeń państwowych. Krzyż stanowi także ozdobę, element dekoracyjny. Zastanawiam się w związku z tym, ile jest w tym zwyczaju, w tej tradycji, w tej manifestacji, ile jest w tym wszystkim głębokiej wiary, a ile zwykłego zwyczaju, a może są jeszcze jakieś inne motywy”, mówił bp Nitkiewicz.
Jak zaznaczył, chrześcijanie łatwo mówią o zbawczym znaczeniu krzyża Chrystusa, znacznie trudniej natomiast przyjmują własne doświadczenia cierpienia.
„Śpiewane w naszych kościołach pieśni pasyjne mówią o tym, że w krzyżu jest zbawienie, w krzyżu jest zwycięstwo, moc, nadzieja, miłości nauka. Jednocześnie narzekamy na krzyże. Narzekamy na krzyże, które nam towarzyszą, które przyszło dźwigać w życiu. Trudno jest czasami dostrzec relację pomiędzy moim krzyżem a krzyżem Jezusa Chrystusa. I pewnie dlatego, jeśli tylko nadarzy się taka okazja, uciekamy od krzyża albo rzucamy nasz krzyż na barki innych osób”.
Spojrzeć na krzyż jak Izraelici na węża z brązu
W dalszej części homilii biskup odniósł się do biblijnej historii Izraelitów wędrujących przez pustynię. Zniechęceni trudnościami zaczęli buntować się przeciwko Bogu i Mojżeszowi. Ratunkiem dla kąsanych przez jadowite węże stał się wykonany z brązu wąż umieszczony przez Mojżesza na palu.
Zdaniem bp. Nitkiewicza historia ta pomaga zrozumieć także chrześcijańskie spojrzenie na krzyż. To, co na pierwszy rzut oka oznacza cierpienie i śmierć, przez działanie Boga staje się źródłem ocalenia.
„Intryguje mnie zawsze to, iż ratunkiem dla nich stał się z woli Bożej ponownie wąż. Węże ich kąsały, przyprawiały o śmierć i ratunkiem staje się ponownie wąż, tyle że z brązu, umieszczony przez Mojżesza na tyczce, żeby go wszyscy widzieli. Wystarczyło spojrzeć na tego węża z brązu, aby ocalić swoje życie. Tak oto symbol zła, zguby, zamienił się w symbol dobra. Najpierw jednak należało wejść z nim w relację, przynajmniej w relację wzrokową, choć może początkowo budził odrazę, napawał lękiem”.
Biskup zwrócił uwagę, że podobny mechanizm można dostrzec w ludzkim doświadczeniu. Człowiek często ucieka od tego, co przypomina mu o bólu. Izraelici musieli jednak spojrzeć właśnie na znak przypominający to, co wcześniej przynosiło im śmierć.

„Musieli jak gdyby przełamać się, przełamać ten opór, spojrzeć na tego węża, zobaczyć w nim ratunek i rzeczywiście ratunek otrzymywali. Z krzyżem jest dokładnie tak samo” , podkreślił.
Przywołał następnie słowa św. Pawła o Chrystusie ukrzyżowanym, który dla jednych jest zgorszeniem, dla innych głupstwem, dla powołanych zaś „mocą Bożą i mądrością Bożą”.
„Wzrok skierowany na krzyż Chrystusa i przyjęcie tego krzyża w wymiarze osobistym i wspólnotowym jest niczym uzdrawiające Izraelitów spojrzenie na węża z brązu. Jak powiedziałem, ten krzyż może budzić w pierwszej chwili sprzeciw, ale jeśli nawiążemy z nim relację, jeśli go chwycimy, wszystko zacznie się zmieniać”, mówił ordynariusz sandomierski.

Krzyża nie można oddzielić od zmartwychwstania
Bp Nitkiewicz zaznaczył, że chrześcijańskie spojrzenie na krzyż nie może zatrzymać się na samym cierpieniu. Krzyż należy odczytywać w świetle zmartwychwstania Chrystusa.
„Trudności, cierpienia, śmierć przypominają ciemny tunel, który należy pokonać, aby ujrzeć słońce nieznające zachodu, aby doświadczyć wiecznej radości. Jesteśmy wszyscy bez wyjątku grzesznikami i potrzebujemy oczyszczenia, ale takiego dogłębnego. Z drugiej strony, jako chrześcijanie musimy podążać za Chrystusem, podążać Jego drogą, w przeciwnym razie nie będziemy godni Pana Jezusa”.
Jednocześnie przestrzegł przed takim rozumieniem chrześcijaństwa, które koncentrowałoby się wyłącznie na cierpieniu.
„Ale uwaga, spoglądając na Jezusowy krzyż, trzeba pamiętać o Jego zmartwychwstaniu. W tym wydarzeniu, zmartwychwstaniu, zawiera się rozwiązanie problemu, jakim jest dramat krzyża” , mówił, odwołując się do nauczania Benedykta XVI.

„Sam krzyż nie mógłby wyjaśnić wiary chrześcijańskiej. Co więcej, pozostałby tragedią, oznaką absurdalności istnienia. Istotą misterium paschalnego jest fakt, że Ukrzyżowany zmartwychwstał trzeciego dnia zgodnie z Pismem. Krzyż i zmartwychwstanie”.
„Nie wstydźmy się krzyża”
W końcowej części homilii biskup mówił o odpowiedzi człowieka na miłość Chrystusa objawioną na krzyżu. Podkreślił, że właśnie miłość pozwala człowiekowi wytrwać również wtedy, gdy jego własny krzyż staje się ciężarem.
„Dlatego powinniśmy pokochać Chrystusa wielką miłością, pokochać za wszystko, co nam uczynił. Krzyż postrzegany zazwyczaj jako symbol tego, co najgorsze, jest jednocześnie wyrazem tego, co najpiękniejsze. Pamiętając o miłości Chrystusa, łatwiej będzie na nią odpowiedzieć, dźwigając własny krzyż. I choćby wrzynał się boleśnie i w ramiona, i w plecy, choćby przyprawiał nas o pokusę ucieczki, to jeśli kochamy, wytrwamy do końca”.
Na zakończenie ordynariusz sandomierski wezwał wiernych, by nie traktowali krzyża jedynie jako elementu tradycji czy symbolu obecnego w przestrzeni publicznej, lecz jako znak, do którego trzeba przyznać się także własnym życiem.
„Święty Paweł mówi, że chlubi się, chełpi się krzyżem. «Nie daj Boże, abym miał chlubić się czymś innym», stwierdza jednoznacznie. My również nie wstydźmy się krzyża. Bądźmy z niego dumni. Nie obawiajmy się przeżegnać na oczach innych. Brońmy krzyża przed tymi, którzy go znieważają i dążą do usunięcia z przestrzeni publicznej. W krzyżu jest bowiem nasze zbawienie, nasze być albo nie być”, zakończył bp Krzysztof Nitkiewicz.

Odpust potrwa do 16 września
Uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem bp. Krzysztofa Nitkiewicza była centralnym punktem obchodów uroczystości Podwyższenia Krzyża Świętego na Świętym Krzyżu. Wspólnie modlili się kapłani przybyli z różnych stron diecezji sandomierskiej i całego kraju. W uroczystościach uczestniczył również o. Wojciech Popielewski OMI, prowincjał Polskiej Prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.
Odpust na Świętym Krzyżu będzie jednak trwał dalej. Wieczorem 14 września rozpocznie się Ogólnopolskie Czuwanie Modlitewne Wspólnoty Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa. O godz. 21.00 zaplanowano Apel Jasnogórski, a o godz. 22.00 Mszę św. pod przewodnictwem bp. Janusza Mastalskiego. O godz. 23.30 uczestnicy zgromadzą się na modlitwie u stóp krzyża. Czuwanie zakończy Eucharystia sprawowana w bazylice o godz. 5.00.
We wtorek 15 września, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej, sanktuarium będzie miejscem spotkania służb mundurowych. O godz. 12.00 sumie odpustowej będzie przewodniczył ks. kpt. Straży Granicznej Robert Młynarczyk, kapelan Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Nowym Sączu. Tego dnia odbędzie się również spotkanie chorych. O godz. 18.00 zostanie odprawiona Msza św. z udzieleniem sakramentu namaszczenia chorych.
Ostatni dzień odpustu, środa 16 września, będzie m.in. dniem spotkania leśników i pracowników Świętokrzyskiego Parku Narodowego. O godz. 12.00 sumie odpustowej będzie przewodniczył o. Rafał Kupczak OMI, superior klasztoru i kustosz Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego. O godz. 18.00 rozpocznie się natomiast Eucharystia w ramach spotkania rzemieślników, pszczelarzy, sadowników i rolników, której będzie przewodniczył ks. kan. Krzysztof J. Rusiecki, krajowy duszpasterz rzemiosła.
o. Robert Grabka OMI
Za: www.oblaci.pl
