Home WiadomościZe Świata Leon XIV w Metzu: Europa potrzebuje odwagi do pojednania i harmonii różnic

Leon XIV w Metzu: Europa potrzebuje odwagi do pojednania i harmonii różnic

Redakcja

„Nie jest prawdą, że silniejszy jest ten, kto się mści, niż ten, kto przebacza” – powiedział papież 28 września podczas Mszy w katedrze św. Szczepana w Metzu. Wskazał, że w świecie naznaczonym przemocą, manipulacją i pychą drogą do pokoju są przebaczenie, miłosierdzie i wielkoduszność. „Metz i Mozela dają całemu światu świadectwo, że pojednanie staje się możliwe tylko wtedy, gdy mamy odwagę przerwać łańcuch urazy” – podkreślił Ojciec Święty.

Oto tekst papieskiej homilii w tłumaczeniu na język polski: 

Drodzy Bracia i Siostry!

Bardzo się raduję, że mogę przewodniczyć tej Eucharystii, podczas której powierzamy Panu drogę wspólnoty diecezjalnej Metzu, a także całej Europy. Tutaj, na historycznej ziemi Mozeli, która od wieków była miejscem spotkania narodów, a zarazem bolesną granicą Europy, Boża obietnica rozbrzmiewa dziś ze szczególną mocą.

W pierwszym czytaniu (por. Iz 32, 15-18) prorok Izajasz mówi o nadejściu Królestwa Bożego w kategoriach prawa, sprawiedliwości i pokoju. Posługuje się trzema obrazami: pustyni, ogrodu i domu.

Na pustyni, miejscu tego, co istotne, jak i ciszy, zamieszkuje prawo, to znaczy ład, który pomaga człowiekowi kroczyć drogą dobra. Ten surowy obraz przypomina nam o znaczeniu prostoty i skupienia na tym, co najważniejsze, dzięki czemu potrafimy właściwie oceniać rzeczy, a zarazem uczymy się wyrzeczenia i ofiary.

Drugim obrazem jest ogród, w którym króluje sprawiedliwość. Jeśli pustynia jest miejscem tego, co esencjalne, ogród jest miejscem piękna. Jest w nim woda, nasiona kiełkują, pojawiają się młode pędy, a kwiaty rozkwitają, każdy odznaczający się własnym, niepowtarzalnym pięknem. Taki jest owoc sprawiedliwego życia, które pozwala człowiekowi w pełni się rozwijać, gdy w wolności przyjmuje zamysły Pana.

Trzecim obrazem jest dom, miejsce pokoju. Zauważmy, że o ile pustynia i ogród są przestrzeniami, w których dominuje działanie Boga, sprawiającego, że wszystko kiełkuje i wzrasta, o tyle budowa domu wymaga bardziej bezpośredniego i znaczącego udziału człowieka, zaangażowania jego sił i umiejętności oraz wspólnego wysiłku, prawdziwej pracy budowlanej. Podobnie pokój, choć jest darem Boga, domaga się odpowiedzi człowieka i wspólnego zaangażowania. Dom jednak jest czymś więcej niż tylko budowlą z kamienia: jest miejscem ludzkiej obecności i miłości. W tym sensie słowo proroka przypomina nam, że w świecie naznaczonym ograniczeniami zgoda może być budowana jedynie w miłości, która potrafi dzielić radości i cierpienia, dodawać otuchy i przebaczać bez rachuby i bez granic, jak w rodzinie.

O tym mówi również Ewangelia, której przed chwilą wysłuchaliśmy (por. Mt 5, 38-48). Gdy dziś na różnych płaszczyznach jesteśmy świadkami tak wielu przejawów przemocy, manipulacji i pychy, Jezus uczy nas, jak przemieniać pustynię w oazę, zakładać ogrody i budować domy. Wskazuje nam drogę przebaczenia, miłosierdzia i wielkoduszności. „Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące” (Mt 5, 39-41).

Niektórym słowa te mogłyby się wydawać przejawem słabości albo kapitulacją wobec zła, lecz tak nie jest. Spójrzmy w głąb siebie i wokół nas: co rodzą w świecie i w nas samych takie postawy, jak zemsta, odwet i odrzucenie? I jaką przyszłość ludzkości zapowiadają relacje i systemy przeniknięte bezwzględną logiką, która z tych postaw wyrasta? Wy, którzy jesteście dziećmi tej ziemi, w przeszłości rozdartej bratobójczymi konfliktami, dobrze wiecie, że nie jest prawdą, jakoby ten, kto się mści, był silniejszy od tego, kto przebacza. Nie jest prawdą, że silniejszy jest ten, kto nigdy nie ustępuje, niż ten, kto szuka pojednania. Nie jest też prawdą, że silniejszy jest ten, kto odchodzi, trzaskając drzwiami, niż ten, kto podejmuje trud wspólnego wedrowania.

Metz i Mozela dają całemu światu świadectwo, że pojednanie staje się możliwe tylko wtedy, gdy mamy odwagę przerwać łańcuch urazy. Trzeba siły i wielkiej wewnętrznej równowagi, aby nie pozwolić, by zło nas przytłoczyło, zwłaszcza gdy zadane rany są głębokie. W obliczu niesprawiedliwości jedyną drogą ocalenia człowieka jest jednak miłość, która bierze odpowiedzialność za drugiego i stara się obdarzać go zaufaniem niezależnie od okoliczności, nawet wtedy, gdy jego postawa jest szczególnie trudna do zaakceptowania (por. Mt 5, 42). Prawo, sprawiedliwość i pokój stają się w ten sposób kolejnymi etapami drogi nawrócenia, która od wymiaru osobistego prowadzi coraz bardziej ku wspólnocie, ku cywilizacji szanującej człowieka i jego Stwórcę.

Nieprzypadkowo św. Augustyn określa pokój Miasta Bożego jako harmonijną wspólnotę, w której ludzie radują się Bogiem, a w Nim także sobą nawzajem (por. Św. Augustyn, De civitate Dei, XIX, 13, 1). O pokoju między ludźmi mówi również jako o owocu tranquillitas ordinis, [spokoju wynikającego z ładu], w którym każdy uznaje i szanuje w drugim jego wyjątkową i nienaruszalną godność oraz właściwe mu miejsce.

Tutaj, w Metzu, warto przypomnieć, że właśnie na tych wartościach przez stulecia budowała się Europa, jaką znamy dzisiaj, wraz z jej dziedzictwem duchowym i moralnym, jeszcze zanim ukształtowało się jej dziedzictwo gospodarcze i polityczne. Jak z wielkim wzruszeniem przypominał św. Jan Paweł II (por. Akt Europejski w Santiago de Compostela, 9 listopada 1982), Europa zapuszcza swe korzenie w życiu i dziele mężczyzn i kobiet, którzy żyli Ewangelią, głosili ją i przekazywali jej naukę. Świadczy o tym ogromny wkład monastycyzmu w duchowe i kulturalne dzieje kontynentu, a nawet w rozwój rolnictwa i rzemiosła, jak również dzieło takich świętych jak wielki Chrodegang, niestrudzony pasterz tej wspólnoty, który właśnie tutaj, w Regule dla kanoników, nadał widzialny kształt komunii eklezjalnej.

Stamtąd właśnie wywodzą się pryncypia moralne, które ukształtowały świat, w jakim żyjemy: prymat osoby ludzkiej oraz święty i nienaruszalny charakter życia na każdym jego etapie i w każdej sytuacji; ochrona wolności człowieka; fundamentalne znaczenie rodziny jako podstawy społeczeństwa; troska o ubogich i najbardziej potrzebujących; gościnność wobec obcych oraz szacunek dla osób starszych.

Wasz Kościół lokalny, który dzięki swojemu szczególnemu statusowi zachowuje wyjątkowe dziedzictwo owocnego dialogu między społeczeństwem obywatelskim a wiarą, jest wezwany, aby stać się żywym laboratorium takiej wierności. Dochowanie wierności tym fundamentom nie było łatwe również dla tych, którzy byli przed nami. A jednak dzięki swojej wytrwałości i wierności nasi przodkowie przekazali je nam niczym skarby, abyśmy z kolei powierzyli je przyszłym pokoleniom, ubogacone naszym doświadczeniem, wartością podejmowanego przez nas trudu oraz naszymi historiami.

Wspaniała katedra tego miasta, w którym się znajdujemy, dobrze ilustruje tę rzeczywistość. Nazywana jest „Latarnią Dobrego Boga” ze względu na swoje 6500 metrów kwadratowych witraży przedstawiających sceny historyczne. Można odnieść wrażenie, że jej budowniczowie pragnęli ograniczyć powierzchnię murów do minimum, nie naruszając ich solidności, aby światło mogło obficie przenikać do wnętrza świątyni i docierać do wiernych. Kto do niej wchodzi, zanurza się niejako w niezwykle bogatej Biblia pauperum, która poprzez tysiące barwnych refleksów staje się źródłem modlitwy i medytacji. W tej przestrzeni światła blask zabytkowych witraży został w naszych czasach wzbogacony geniuszem Marca Chagalla. Dzieła tego wybitnego żydowskiego malarza, wkomponowane w mury katedry, czynią z „Latarni Dobrego Boga” niezwykły symbol ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego. Katedra ta mówi nam, że światło Boga nie zaciera odrębności, lecz jednoczy różne historie i kultury w jedną wspaniałą mozaikę pokoju, tak bardzo potrzebnego naszej epoce, naznaczonej nowymi podziałami i konfliktami. Kontemplując te witraże, uczymy się, że przyszłość Europy nie polega na ujednoliceniu, lecz na harmonii różnic, w której rana przeszłości staje się szczeliną przepuszczającą światło.

Jest w tym symbol naszej tożsamości jako Kościoła. My również posługujemy się strukturami, które mają sens tylko o tyle, o ile pomagają nam nieść światu światło Ewangelii. Bez tych witraży okna Katedry Świętego Szczepana byłyby jedynie otworami zalanymi oślepiającym światłem. Dzięki nim stają się księgami, które gromadzą nas wokół pamięci o wspaniałych dziejach pełnych heroizmu, dobra, miłosierdzia, miłości i moralnego piękna. Teraz zaś to my jesteśmy wezwani, aby o nim dawać wielkoduszne i odważne świadectwo.

Takie jest właśnie pragnienie, którym dzielę się z wami z wdzięcznością i ufnością, a które na zakończenie mojej Podróży do Francji powierzam waszej wspólnocie w Metzu, powołanej dziś bardziej niż kiedykolwiek, by być światłem nadziei dla tego kraju, dla Europy i dla świata, oddając ją zarazem modlitwie Maryi Panny oraz waszych świętych patronów.

www.vatican.va/KAI
SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda