Home WiadomościZ kraju Prof. Piotr Franaszek: czeka mnie bardzo trudne zadani

Prof. Piotr Franaszek: czeka mnie bardzo trudne zadani

Redakcja

Komisja Niezależnych Ekspertów do Zbadania Zjawiska Wykorzystywania Seksualnego Osób Małoletnich w Kościele Katolickim w Polsce ma przeanalizować dokumentację sięgającą 1945 roku, dotrzeć do osób skrzywdzonych i zbadać reakcje kościelnych przełożonych. Jej przewodniczący, historyk prof. Piotr Franaszek, zapowiada współpracę z zespołami diecezjalnymi i specjalistami różnych dziedzin. Podkreśla, że kluczowe będą: rzetelna metodologia, dostęp do archiwów oraz rzeczywista niezależność w formułowaniu wniosków. Pierwszych rezultatów prac spodziewa się w 2029 roku.

O. Michał Bortnik, o. Stanisław Tasiemski (KAI): – Jak doszło do tego, że został pan profesor przewodniczącym komisji?

Prof. Piotr Franaszek: Byłem tym zaskoczony. Pewnego dnia w maju otrzymałem SMS podpisany przez abp. Wojciecha Polaka z pytaniem, kiedy mógłby zadzwonić, żeby spokojnie porozmawiać. Ponieważ nigdy wcześniej arcybiskup do mnie nie pisał, od razu oddzwoniłem, żeby upewnić się, że to rzeczywiście on. Potwierdził i przedstawił mi propozycję.

Wcześniej, po konsultacji z kard. Grzegorzem Rysiem, przeprowadzono rozmowy w środowisku Uniwersytetu Jagiellońskiego. Niektórzy koledzy wskazali mnie jako osobę, która mogłaby podjąć się tego zadania. Nie wiedziałem jednak, czy jestem właściwym kandydatem, dlatego potrzebowałem czasu do namysłu.

Rozmawiałem z jezuitą o. Adamem Żakiem, który od dawna zajmuje się problematyką wykorzystywania seksualnego, a także z kard. Rysiem i przedstawicielami Episkopatu. Otrzymałem projekt statutu komisji. Miałem do niego wiele uwag, dotyczących między innymi organizacji pracy, finansowania i ochrony danych osobowych. Niektóre kwestie skonsultowałem z synem, który jest radcą prawnym. Przygotowałem też opinię, w której wskazałem problemy wymagające wyjaśnienia.

Ostatecznie zgodziłem się przyjąć propozycję, ale od początku zależało mi na tym, by komisja miała nie tylko określone zadania, lecz także realne możliwości ich wykonania.

 Jak pan profesor wyobraża sobie organizację badań w całej Polsce?

– Zwracałem uwagę, że zespół liczący 10-12 osób nie jest w stanie samodzielnie objąć badaniami wszystkich diecezji i zakonów. Jeżeli komisja ma gromadzić dokumentację, potrzebuje archiwum, archiwisty, odpowiednio zabezpieczonej siedziby i zaplecza administracyjnego. Będziemy pracować z materiałami zawierającymi bardzo wrażliwe informacje, dlatego trzeba od początku zadbać o właściwą organizację.

Nie wyobrażam sobie, że komisja centralna będzie objeżdżała kolejne diecezje i wymagała od biskupów udostępniania dokumentów. Zaproponowałem utworzenie w poszczególnych diecezjach zespołów, które roboczo nazwałem podkomisjami. Pracowałyby w nich osoby akceptowane zarówno przez biskupa diecezjalnego, jak i przez komisję centralną.

Zespoły prowadziłyby badania na miejscu i przygotowywały materiały według wspólnej metodologii. Następnie przekazywałyby je komisji centralnej, która mogłaby je weryfikować, rozmawiać z członkami zespołów i wyjaśniać pojawiające się wątpliwości.

W Krakowie działa już komisja zajmująca się nieco innym obszarem, związanym z relacjami osób duchownych z osobami dorosłymi. Nasza komisja skoncentruje się na przypadkach dotyczących osób małoletnich. Trzeba będzie również wykorzystać doświadczenia innych zespołów, w tym komisji sosnowieckiej.

To na razie koncepcja. Szczegółowy model współpracy i metodologia badań dopiero muszą zostać wypracowane.

Jakie materiały będą dla komisji najważniejsze?

– Statut przewiduje badanie przypadków od 1945 roku do momentu powołania komisji. To ogromny zakres czasowy i terytorialny. Będziemy potrzebowali zarówno dokumentacji kościelnej, jak i materiałów Instytutu Pamięci Narodowej. Nie wykluczam, że przydatne okażą się również zasoby archiwów państwowych.

Pracowałem już z materiałami IPN, choć nie były to przede wszystkim dokumenty kościelne. Mam więc pewne doświadczenie w korzystaniu z tego rodzaju źródeł. Z tego, co wiem, w zasobach IPN znajdują się także dokumenty dotyczące dawnych postępowań sądowych związanych ze sprawami, które nas interesują.

Kluczowa będzie jednak współpraca z archiwami diecezjalnymi. Komisja i jej zespoły muszą mieć możliwość prowadzenia kwerend i analizowania materiałów. Słyszałem również o dokumentach objętych szczególnymi ograniczeniami dostępu. Jeżeli takie zasoby okażą się istotne, trzeba będzie ustalić, na jakich zasadach komisja będzie mogła z nich korzystać.

Nie możemy jednak ograniczać się do archiwów. Ważne będzie również dotarcie do osób skrzywdzonych, które żyją i mogą przedstawić swoje doświadczenia. Potrzebujemy specjalistów, którzy potrafią prowadzić takie rozmowy z odpowiednią delikatnością i wiedzą.

Jak zapewnić rzetelność ustaleń, zwłaszcza gdy relacje są sprzeczne lub nie ma wystarczających dowodów?

– To jeden z najtrudniejszych problemów. Musimy pamiętać o ryzyku konfabulacji, czyli tworzenia relacji, które nie znajdują potwierdzenia w faktach. Zdarza się, że na podstawie niezweryfikowanych zarzutów powstaje cała opowieść, prowadząca do publicznego oskarżania konkretnej osoby.

Nie oznacza to, że należy z góry podważać relacje osób skrzywdzonych. Każda sprawa wymaga jednak rzetelnego zbadania. Samo oskarżenie nie jest jeszcze dowodem, podobnie jak brak dokumentacji nie zawsze oznacza, że dane wydarzenie nie miało miejsca.

Komisja musi analizować dostępne źródła, weryfikować informacje i zachowywać ostrożność w formułowaniu wniosków. Nie możemy pozwolić, by emocje zastępowały badanie faktów.

Jakie wnioski można wyciągnąć z działalności komisji zagranicznych?

– Chciałbym dokładniej przeanalizować raport komisji francuskiej, CIASE (Commission indépendante sur les abus sexuels dans l’Église), powołanej w listopadzie 2018 roku przez tamtejszych biskupów. Interesują mnie przede wszystkim koszty jej działalności, sięgające niemal 3 mln euro, oraz liczba instytucji zaangażowanych w badania. W raporcie wymieniono wiele podmiotów, w tym instytucje naukowe i szkoły wyższe. Zależy mi na tym, aby uświadomić biskupom, jak rozbudowanym przedsięwzięciem mogą być takie badania. Nie oznacza to, że polska komisja musi ponieść identyczne koszty.

Przyglądałem się również rozwiązaniom niemieckim, gdzie działały komisje państwowe i kościelne. Na razie nie chciałbym jednak formułować jednoznacznych ocen dotyczących ich metodologii, ponieważ nie przeanalizowałem wystarczająco dokładnie wszystkich materiałów.

Pojawiają się zarzuty, że w przypadku komisji francuskiej wyniki badań z ograniczonego obszaru zostały uogólnione na cały kraj. Nie potrafię obecnie rozstrzygnąć, czy tak rzeczywiście było. To wymaga dokładnego sprawdzenia.

Chciałbym, abyśmy przyjrzeli się przede wszystkim temu, jak poszczególne komisje dochodziły do swoich ustaleń i formułowały wnioski. Nie wystarczy przedstawić liczby i zestawienia. Trzeba wiedzieć, na jakiej podstawie je opracowano.

Co powinno się znaleźć w końcowym raporcie?

– Raport nie powinien ograniczać się do ustalenia, jakie przypadki wykorzystywania seksualnego miały miejsce. Trzeba również zbadać, jak reagowali przełożeni, zwłaszcza biskupi. Czy podejmowali działania, czy zaniedbywali swoje obowiązki, czy też próbowali ukrywać sprawy?

Wnioski powinny pomóc w sformułowaniu wskazań dla obecnych duszpasterzy. Chodzi o to, aby określić, jak należy reagować na zgłoszenia i jakie działania podejmować, by podobne sytuacje nie były lekceważone.

Do tego potrzebujemy zespołu specjalistów różnych dziedzin: historyków, archiwistów, socjologów, psychologów, psychiatrów, seksuologów i prawników znających zarówno prawo cywilne, jak i kościelne. Muszą to być ludzie, którzy potrafią pracować z dokumentami, prowadzić rozmowy z osobami skrzywdzonymi i zadbać o zgodność procedur z prawem.

Nie może być tak, że jeden człowiek, nawet najbardziej zaangażowany, załatwi wszystko. Skala i złożoność problemu wymagają współpracy wielu osób.

Co w praktyce oznacza niezależność komisji?

– To jedna z kwestii, które budziły moje wątpliwości podczas lektury projektu statutu. Biskupi argumentują, że komisja powinna być odrębną instytucją, mającą osobowość prawną, aby nikt nie mógł zarzucić jej, że jest jedynie narzędziem Episkopatu.

Rozumiem ten argument. Formalna niezależność nie oznacza jednak, że komisja może funkcjonować bez jakichkolwiek związków organizacyjnych z Kościołem. Musimy przecież skompletować zespół, uzyskać odpowiednie pomieszczenia i zapewnić sobie zaplecze do pracy.

Statut przewiduje siedzibę w Warszawie. Nie wynajmiemy od razu własnego lokalu, więc będę musiał zwrócić się do Konferencji Episkopatu Polski o udostępnienie pomieszczenia. Podobnie będzie z niektórymi kwestiami organizacyjnymi.

Istotne jest, aby wsparcie organizacyjne nie oznaczało ingerowania w badania ani narzucania wniosków. Komisja musi mieć swobodę analizowania materiałów i formułowania ustaleń.

Potrzebujemy też czasu na skompletowanie zespołu. Zaproponowano pierwotnie, aby powstał do 17 listopada, ale uważam, że to nierealny termin. Nie można w kilka dni znaleźć odpowiednich osób z tak różnych dziedzin, sprawdzić ich kompetencji i przygotować do współpracy. Potrzeba na to kilku miesięcy.

Będę korzystał z pomocy ekspertów, którzy od lat zajmują się tą problematyką. Chcę rozmawiać z nimi o tym, kogo warto zaprosić do komisji i kto może wnieść do jej pracy potrzebną wiedzę.

Kiedy można spodziewać się rozpoczęcia badań i pierwszych efektów?

– Zakładam, że komisja powinna powstać do początku marca 2027 roku. Do połowy roku chcielibyśmy wypracować metodologię pracy i doprowadzić do zawarcia porozumień z biskupami diecezjalnymi, które określą zasady współpracy oraz dostęp do dokumentacji.

Jeśli uda się zrealizować te założenia, badania mogłyby rozpocząć się w drugiej połowie 2027 roku. Pierwszych rezultatów spodziewałbym się w perspektywie 2029 roku. Wtedy być może powstaną wstępne wersje raportu, które będą wymagały dalszych konsultacji i dyskusji w gronie członków komisji.

To jednak wstępny harmonogram. Wiele zależy od tego, jak szybko uda się zorganizować pracę, uzyskać dostęp do materiałów i nawiązać współpracę z zespołami diecezjalnymi.

Co będzie najważniejsze, aby praca komisji przyniosła wiarygodne rezultaty?

– Rzetelna metodologia, dostęp do dokumentacji i współpraca specjalistów. Musimy odróżniać fakty od przypuszczeń, analizować źródła z należytą ostrożnością i nie ulegać presji emocjonalnej.

Przed nami bardzo trudne zadanie, obejmujące zarówno wydarzenia sprzed wielu dziesięcioleci, jak i sprawy dotyczące osób żyjących obecnie. Komisja musi połączyć warsztat historyka z wiedzą ekspertów innych dziedzin, a jednocześnie respektować prawo i godność wszystkich osób, których będą dotyczyć badania.

Mam nadzieję, że uda się stworzyć zespół zdolny do wykonania tej pracy w sposób rzetelny i odpowiedzialny. Tylko wtedy raport będzie mógł stać się podstawą do wyciągnięcia wniosków i wskazania, jak skuteczniej reagować na przypadki wykorzystywania seksualnego w przyszłości.

Rozmawiali: o. Michał Bortnik OSPPE i o. Stanisław Tasiemski OP, KAI

Profesor dr hab. Piotr Franaszek urodził się 12 maja 1955 r. w Malborku, z wykształcenia jest historykiem. W 1979 r. ukończył studia magisterskie na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, z którym jest związany do dzisiaj. Stopień doktora nauk humanistycznych uzyskał w 1988 r., a stopień doktora habilitowanego w 1996 r. W 2003 r. otrzymał tytuł profesora nauk humanistycznych, a w 2013 r. stanowisko profesora zwyczajnego w Instytucie Historii UJ. W 1999 r. został wybrany na stanowisko wicedyrektora Instytutu Historii UJ, w którym w latach 2002–2008 pełnił funkcję dyrektora. W latach 2007-2017 współpracował także z Państwową Wyższą Szkołą Wschodnioeuropejską w Przemyślu.

Jego głównymi obszarami badawczymi są dzieje społeczne i gospodarcze Polski i świata w XIX i XX wieku (m.in. w latach 2004–2008 kierował polskim modułem europejskiego projektu: “Unifying the European Experience: Historical Lessons of Pan-European Development“, w ramach 6 Programu Ramowego). W zakresie historii społecznej ważne miejsce w jego badaniach zajmuje historia zdrowia publicznego na przełomie XIX i XX w. Wraz z powstaniem Instytutu Pamięci Narodowej i udostępnieniem jego zasobów archiwalnych podjął systematyczne badania nad zagadnieniem inwigilacji wyższych uczelni przez UB/SB w czasach PRL-u. W latach 2006–2011 kierował ogólnopolskim projektem badawczym Instytutu Pamięci Narodowej zatytułowanym „Aparat bezpieczeństwa wobec środowisk naukowych w latach 1944-1989”.

W 2023 r., postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, prof. Franaszek został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi w pracy naukowo-badawczej i dydaktycznej, za popularyzowanie polskiej myśli naukowej na świecie”.

W latach 2006–2010 Piotr Franaszek był radnym Miasta Krakowa V kadencji, pełniąc w niej m.in. funkcję przewodniczącego Komisji Kultury, Promocji i Ochrony Zabytków. Był inicjatorem, a następnie przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego Obchodów Grunwaldzkich, w ramach których w 2010 r. uczczono 600. rocznicę zwycięstwa wojsk polskich pod Grunwaldem oraz 100. rocznicę odsłonięcia pomnika króla Władysława Jagiełły na Placu Matejki w Krakowie. W latach 2008–2015 był przewodniczący jury Konkursu „Książka Historyczna Roku” o nagrodę im. Oskara Haleckiego. Od 2012 r., z nominacji kolejnych Ministrów Kultury i Dziedzictwa Narodowego, jest członkiem Rady Programowej Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce (obecnie już czwartą kadencję, jako przewodniczący Rady). W 2016 r. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wybrał Prof. Franaszka na członka Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. W Kolegium zasiadał do 2023 r., pełniąc od 2019 r. funkcję zastępcy przewodniczącego.

st, mbo, red. jw/KAI
SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda