Kardynał Salvatore De Giorgi
HOMILIA EMERYTOWANEGO ARCYBISKUPA PALERMO I DELEGATA OJCA ŚWIĘTEGO BENEDYKTA XVIWYGŁOSZONA PODCZAS MSZY ŚWIĘTEJ BEATYFIKACYJNEJ
O. FRANCISZKA SPOTO
Palermo, Katedra Wniebowzięcia N.M.P, 21 kwietnia 2007 r.
„Niech Twój lud, Ojcze, zawsze się raduje odnowioną młodością ducha”.
Czcigodni Bracia w biskupstwie i kapłaństwie,
Drodzy Diakoni, Misjonarze i Misjonarki, Słudzy i Służebnice Ubogich,
Szanowni Przedstawiciele władz,
Drodzy Bracia i Siostry umiłowani przez Pana!
1. Radość ducha, o którą prosiliśmy dla całego Kościoła w modlitwie kolekty, wypływa w całej pełni z tajemnicy paschalnej, z ofiary Jezusa uwieńczonej zmartwychwstaniem, niewyczerpanego źródła prawdziwej radości świata. Jednak dla Kościołów w Palermo, Agrigento, Mahagi-Nioka i na całej Sycylii, a także — i przede wszystkim — dla Zgromadzenia Misjonarzy Sług Ubogich, radość zmartwychwstania staje się jeszcze większa z powodu szczególnego daru, prawdziwego daru paschalnego: wpisania przez Jego Świątobliwość Benedykta XVI do grona Błogosławionych Czcigodnego Sługi Bożego Franciszka Spoto, kapłana i sycylijskiego męczennika. Od dzisiaj mamy łaskę i radość nazywać go Błogosławionym i wzywać go jako Błogosławionego, podobnie jak jego Ojca Założyciela, Jakuba Cusmano, najjaśniejszą perłę prezbiterium Palermo. Z serca spontanicznie płynie dziękczynienie wobec Najświętszej Trójcy, która zechciała w męczeństwie nowego Błogosławionego ukazać pełny udział swego wiernego Sługi w odkupieńczej ofierze Jezusa, naszego jedynego Zbawiciela. Z radością, wiarą i wdzięcznością dołączmy zatem nasz głos do głosu ogromnego tłumu, który Apostoł Jan pozwolił nam usłyszeć w drugim czytaniu, gdy ukazał nam wizję liturgii niebieskiej: „Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość, i moc, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo” (Ap 5,12). Nasza wdzięczność obejmuje także Ojca Świętego Benedykta XVI, którego mam zaszczyt reprezentować, za to, że zechciał dokonać beatyfikacji o. Spoto niemal nazajutrz po swoich osiemdziesiątych urodzinach. Miałem łaskę spotkać się z nim w ubiegły poniedziałek. Osobiście podziękowałem mu za ten dar paschalny dla Palermo i całej Sycylii, a on polecił mi przekazać wam swoje pozdrowienie i błogosławieństwo. Tak! Jest to prawdziwy dar paschalny, ponieważ — jak napisano w Orędziu biskupów sycylijskich — beatyfikacja o. Spoto ukazuje nam „kolejny wzór życia chrześcijańskiego, który, zrodzony z żyznego łona naszej sycylijskiej ziemi, dołącza do świetlanego zastępu świadków Zmartwychwstałego z czasów dawnych i współczesnych”.
2. Życie i męczeństwo nowego Błogosławionego stanowią żywy, wiarygodny i porywający komentarz do słowa Bożego, którego wysłuchaliśmy oraz wzór jego pełnego urzeczywistnienia, godny nie tylko podziwu, lecz przede wszystkim naśladowania. W pierwszym czytaniu, zaczerpniętym z Dziejów Apostolskich, widzieliśmy odwagę Piotra i pozostałych Apostołów, już nie zalęknionych jak podczas Triduum Paschalnego, lecz napełnionych mocą Ducha Świętego otrzymanego w dniu Pięćdziesiątnicy. Arcykapłanowi, który przypomina im stanowczy zakaz nauczania w imię Jezusa, Piotr wraz z Apostołami odpowiada: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” — stwierdzenie niezwykle aktualne w chwili, gdy niemało chrześcijan ulega pokusie, by podporządkować się nakazom i zakazom ludzi, pozostającym w wyraźnej sprzeczności z prawem Pana. Apostoł z niezachwianą stanowczością daje świadectwo o zmartwychwstaniu Jezusa, a w kontekście prowadzonego postępowania wskazuje również świadków potwierdzających prawdziwość tych wydarzeń: z jednej strony Apostołów, z drugiej zaś Ducha Świętego. My wszyscy, dzięki darowi Ducha, którego otrzymaliśmy, powinniśmy być świadkami Jezusa Zmartwychwstałego, jak przypomniano nam w Weronie. Skutkiem tego jest skazanie Apostołów na ubiczowanie i ponowienie zakazu, aby „nie przemawiali w imię Jezusa”. Oni jednak tego zakazu nie zachowają, mówiąc: „Nie możemy milczeć” — podobnie i my powinniśmy odpowiadać tym, którzy chcieliby skazać nas na milczenie.
3. Ubiczowanie Apostołów, będące zapowiedzią prześladowań, które doprowadzą ich do męczeństwa, przywodzi na myśl bezpośrednią przyczynę śmierci nowego Błogosławionego. Ten młody Sycylijczyk, urodzony 8 lipca 1924 r. w Raffadali, w archidiecezji Agrigento, w przykładnej rodzinie chrześcijańskiej, w wieku dwunastu lat przybył do Palermo, aby odpowiedzieć Panu, który powoływał go do kapłaństwa wśród synów bł. Jakuba Cusmano. Święcenia kapłańskie otrzymał 22 lipca 1951 r. z rąk mojego czcigodnego poprzednika, kard. Ernesta Ruffiniego, a mając zaledwie trzydzieści pięć lat, został wybrany przełożonym generalnym swego Zgromadzenia jako siódmy następca Założyciela. Przez przykładną wierność powołaniu chrześcijańskiemu, kapłańskiemu i zakonnemu, głęboką pobożność, rozległą wiedzę, cenione przez wszystkich wybitne zdolności w kierowaniu wspólnotą oraz wrodzoną serdeczność, której wyrazem była pogoda ducha i nieustanny uśmiech, ukazywał nadzwyczajną gotowość do służby i ofiary.
4. Był głęboko przekonany, zgodnie z Ewangelią, że ten, kto stoi na czele wspólnoty, powinien być pierwszym, który jej służy, aż po oddanie życia jak Jezus. Takiego wyboru dokonał w pełni świadomie, gdy udał się do Konga, aby być blisko swoich współbraci w misji w Biringi, którą sam zamierzył i utworzył: ofiarował wówczas Panu swoje życie za ocalenie trzech współbraci — Prospera, Corrada i Benito — ściganych i zagrożonych śmiercią przez okrutnych Simba, zaciekłych wrogów Chrystusa i chrześcijan. Od początku września 1964 r. aż do 27 grudnia przeżywał dramatyczne doświadczenie katakumb wśród lasów: nieustannie musiał unikać zasadzek napastników, ukrywając się w najróżniejszych i trudno dostępnych miejscach, często cierpiąc głód, pragnienie, znosząc deszcz i niezliczone trudy, a przy tym nieustannie troszcząc się o zdrowie i życie współbraci — aż nadszedł kres. Wieczorem 11 grudnia został skatowany do krwi i brutalnie pobity w klatkę piersiową. Przez szesnaście dni znosił niezwykle bolesną i wyczerpującą agonię, przebaczając swoim zabójcom. W Boże Narodzenie zapadł w śpiączkę, a dwa dni później, w święto św. Jana Ewangelisty, dołączył w niebie do umiłowanego Apostoła. „Pan będzie musiał zadowolić się trzema kielichami pełnymi goryczy i tylko jednym kielichem krwi” — powiedział swoim trzem współbraciom na początku tej próby. I rzeczywiście, oni trzej uniknęli śmierci; tylko on przelał krew męczeństwa.
5. Wobec tajemnicy męczeństwa nowego Błogosławionego spontanicznie nasuwają się pytania. Jaka była tajemnica tak świetlanego życia kapłańskiego? Skąd o. Spoto czerpał zapał do wiernego przeżywania swej szczególnej konsekracji zakonnej, swój dynamizm apostolski i misyjny oraz siłę do oddania siebie aż po męczeństwo? Jakie przesłanie kieruje do nas, Sycylijczyków? Wydaje mi się, że odpowiedzi możemy znaleźć we fragmencie Ewangelii, który przed chwilą został odczytany. Ewangelista Jan pozwolił nam na nowo przeżyć trzecie ukazanie się Jezusa Zmartwychwstałego nad Jeziorem Tyberiadzkim oraz powierzenie Piotrowi pasterskiej troski o Jego Kościół, potwierdzające obietnicę prymatu.
6. Jemu oraz sześciu pozostałym Apostołom, którzy poszli łowić ryby, lecz przez całą noc niczego nie złowili, Jezus o świcie nakazuje zarzucić sieć. Chociaż nie rozpoznali, że to Jezus, są Mu posłuszni i łowią wielką liczbę dużych ryb — sto pięćdziesiąt trzy. Posłuszeństwo wiary: oto tajemnica świętości życia i owocności posługi bł. Spoto. Idąc za przykładem i nauczaniem bł. Cusmano, zawsze, a szczególnie w udręce próby, bez zastrzeżeń powierzał się woli Pana, z ufnością, o której Psalmista śpiewał w psalmie responsoryjnym. Czerpał ją każdego dnia zarówno ze słowa Bożego, które rozważał, którym się modlił i którym żył, jak i z Eucharystii, którą pobożnie sprawował, godnie przyjmował i żarliwie adorował. Wszystko to dokonywało się w atmosferze i stylu rodzinnej bliskości, którą Jezus okazuje Apostołom, troszcząc się o przygotowanie chleba i upieczenie ryby oraz usilnie zapraszając: „Chodźcie, posilcie się!”. Była to lekcja służby i pokory, której bł. Spoto nigdy nie zapomniał.
7. Zanim powierzył Piotrowi swoją owczarnię, czyli Kościół, Jezus trzykrotnie pyta go — tego, który trzykrotnie zaparł się Go w noc Męki — czy Go miłuje i czy miłuje Go bardziej niż pozostali, jak gdyby chciał go nauczyć, że posługa pasterska jest posługą miłości: miłości do Chrystusa, jedynego Pasterza owczarni, która jest gwarancją miłości do jedynej owczarni Pasterza. Jest to lekcja miłości pasterskiej, którą o. Spoto uczynił zasadą swego życia kapłańskiego, odznaczającego się — jak świadczą ci, którzy go znali — duchowością głęboko chrystocentryczną. Był rozmiłowany w Jezusie, a przez to także w tych, których Jezus powierzył mu na jego misyjnej drodze, od Palermo po Kongo. Jezus nie obiecuje Piotrowi łatwej starości, lecz ukazuje mu kres jego drogi — męczeństwo, przez które miał uwielbić Boga — i ponawia wezwanie: „Pójdź za Mną!”. Na to wezwanie o. Spoto odpowiadał nieustannym i radosnym „Oto jestem”. Do tego kresu doszedł nie jako człowiek stary, lecz młody, mając czterdzieści lat. Przez męczeństwo oddał chwałę Bogu, przyniósł zaszczyt Sycylii i przyczynił się do rozwoju misji swego Zgromadzenia, które wzrastało w Afryce i w innych częściach świata. Prawdziwie krew męczenników jest zasiewem nowych chrześcijan. W tej perspektywie pragnę również spojrzeć na niedawną nominację biskupią jego ucznia i postulatora jego sprawy beatyfikacyjnej, o. Vincenzo Bertolone: jest to wymowna zbieżność.
8. Teraz, gdy o. Spoto, zawsze pokorny i stroniący od zaszczytów, został wyniesiony do chwały ołtarzy, kieruje do nas wszystkich przesłanie, które ma głos i moc krwi, podobnie jak przesłanie Sługi Bożego o. Pina Puglisiego, o którego uznanie za męczennika i ogłoszenie błogosławionym modlimy się z największą gorliwością. Jest to wezwanie do świętości, do której my wszyscy — biskupi, kapłani, diakoni, osoby konsekrowane i wierni świeccy — jesteśmy powołani w każdym wieku oraz w zwyczajnych warunkach i sytuacjach życia. Nie chodzi koniecznie o dokonywanie rzeczy nadzwyczajnych, lecz o wypełnianie codziennych obowiązków — w rodzinie, miejscu pracy, Kościele i społeczeństwie — z wielką i szczerą miłością do Boga, przez zachowywanie Jego prawa oraz do bliźniego, przez wprowadzanie w życie przykazania wzajemnej miłości, które Jezus pozostawił jako jedyny znak rozpoznawczy nas, chrześcijan. Jeśli świętość — jak naucza Sobór Watykański II — „przyczynia się także w społeczności ziemskiej do bardziej ludzkiego sposobu życia” (LG 40), to zdecydowane dążenie nas wszystkich, Sycylijczyków, do świętości jest najbardziej właściwym i skutecznym środkiem przezwyciężania poniżających nas problemów społecznych oraz urzeczywistniania odnowy religijnej, duchowej, moralnej, politycznej i społecznej, której wszyscy pragniemy i oczekujemy.
9. Oczywiście — jak naucza ten sam Sobór — nie wszystkim zostaje udzielony „najwyższy dar” męczeństwa, będącego najdoskonalszym świadectwem wiary, nadziei i miłości, a więc życia chrześcijańskiego, przez które ten, kto je otrzymuje, „upodabnia się do Chrystusa w przelaniu krwi” (tamże, 42). Wszyscy jednak powinniśmy „wyznawać Chrystusa przed ludźmi” (tamże), być Jego świadkami przez otwarte, szczere i odważne wyznawanie wiary bardziej świadomej i dojrzałej, której wiarygodność potwierdza życie zgodne z Ewangelią. To Ewangelię Jezusa z Nazaretu, Syna Bożego, który stał się człowiekiem, został ukrzyżowany i zmartwychwstał dla naszego zbawienia, powinniśmy coraz lepiej poznawać, aby coraz bardziej Go miłować i upodabniać się do Niego, idąc za Nim drogą Błogosławieństw. Jest to Ewangelia Prawdy, która odsłania prawdziwy sens życia, zaciemniany przez panujący materializm, agnostycyzm i relatywizm. Jest to Ewangelia Drogi, która prowadzi nas do Ojca i pozwala nam iść w wolności drogami praworządności i wzajemnego zaufania, będących nieodzownymi warunkami spokojnego i pokojowego współżycia społecznego. Jest to Ewangelia życia: życia Bożego, które należy umacniać słowem Bożym, modlitwą i sakramentami oraz życia ludzkiego, które zawsze należy szanować i chronić, od jego początku w łonie matki aż do naturalnej śmierci. Jest to Ewangelia rodziny, opartej na małżeństwie mężczyzny i kobiety, jako wspólnocie miłości i życia oraz pierwszej szkole formacji ludzkiej i chrześcijańskiej. Jest to Ewangelia sprawiedliwości, która służy dobru wspólnemu, z poszanowaniem praw wszystkich i ze szczególną troską o najmniejszych, tak drogich duchowym synom bł. Cusmano. Jest to Ewangelia miłości, która mocą solidarności, dzielenia się, braterstwa, daru z siebie, przebaczenia i pokoju zwycięża wszelkie formy egoizmu, przemocy, nienawiści, zemsty i ucisku.
10. Są to autentyczne wartości ludzkie i chrześcijańskie, których nasz Błogosławiony nieustannie nauczał w posłudze słowa i którym konsekwentnie dawał świadectwo swoim życiem, aż po męczeństwo. Jestem pewien, że wszyscy, z pomocą Maryi Dziewicy, Królowej Męczenników i Świętych, którą tak bardzo miłował i czcił, tak jak radujemy się z wyniesienia do chwały jego męczeństwa, przyjmiemy również jego przesłanie wierności Ewangelii, abyśmy podobnie jak on byli świadkami Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego, jedynej nadziei, która nie zawodzi i w ten sposób przyczyniali się do budowania lepszej przyszłości naszej Sycylii na fundamencie jedynej cywilizacji naprawdę godnej tego miana: cywilizacji miłości. Amen.
Tłumaczenie OKM
Za: www.causesanti.va
Copyright © Dicastero delle Cause dei Santi
