2013.11.15 – Rzym – Miłość do Kościoła i do Następcy Piotra. Przemówienie z okazji pożegnania kard. Tarcisia Bertone SDB

W bibliotece Sekretariatu Stanu odbyło się uroczyste pożegnanie jego dotychczasowego zwierzchnika kard. Tarcisia Bertone, w którym uczestniczyli wszyscy pracownicy tej dykasterii. W tym dniu urząd Sekretarza Stanu został oficjalnie przekazany abpowi Pietrowi Parolinowi, który ze względu na problemy zdrowotne nie mógł uczestniczyć w uroczystości. Podczas spotkania Papież Franciszek wygłosił następujące przemówienie:

Drodzy Przyjaciele, dzień dobry!

Zebraliśmy się, aby podziękować kard. Tarcisiowi Bertone, który dzisiaj przestaje pełnić funkcję Sekretarza Stanu, i aby przywitać abpa Parolina, choć będzie to powitanie «in absentia», ponieważ obejmie on swój nowy urząd kilka tygodni później w stosunku do dzisiejszej daty, z powodu drobnego zabiegu chirurgicznego, któremu musiał się poddać.

W tej chwili chciałbym podzielić się z wami wszystkimi uczuciem wdzięczności. Drogi kardynale Tarcisio, sądzę, że wyrażam również myśl mojego umiłowanego poprzednika Benedykta XVI, składając księdzu kardynałowi najserdeczniejsze podziękowanie za pracę wykonywaną w tych latach. Widzę w księdzu kardynale przede wszystkim syna ks. Bosko. Wszyscy jesteśmy naznaczeni przez naszą historię. Gdy myślę o długim posługiwaniu księdza kardynała Kościołowi, czy to poprzez nauczanie, czy jako biskup diecezjalny oraz w pracy w Kurii, aż po funkcję Sekretarza Stanu, wydaje mi się, że spoiwem tego jest właśnie salezjańskie powołanie kapłańskie, które naznaczyło księdza kardynała od wczesnych lat dzieciństwa i które doprowadziło do tego, że pełnił ksiądz kardynał wszystkie powierzane mu zadania bez różnicy, z głęboką miłością do Kościoła, ogromną wielkodusznością i z ową typową mieszanką salezjańską, będącą połączeniem szczerego ducha posłuszeństwa z wielką wolnością do podejmowania inicjatyw i własnej inwencji.

W przypadku każdego salezjanina miłość do Kościoła wyraża się w bardzo szczególny sposób w miłości do Następcy Piotra. W poczuciu, że jest się w sercu Kościoła właśnie dlatego, że jest się z papieżem. I właśnie dlatego, że jest się z papieżem, uczestniczy się w rozległej misji całego Kościoła i w jego wielkim dynamizmie ewangelizacyjnym. W tym momencie dochodzę do drugiego aspektu, na który pragnę zwrócić uwagę: postawy bezwarunkowej wierności i absolutnej lojalności względem Piotra, która charakteryzowała posługę księdza kardynała jako Sekretarza Stanu, zarówno w stosunku do Benedykta XVI, jak i w stosunku do mnie w tych miesiącach. Mogłem się o tym przekonać przy wielu okazjach i za to jestem księdzu kardynałowi głęboko wdzięczny.

Pragnę wreszcie podziękować księdzu kardynałowi za odwagę i cierpliwość, z jakimi znosił przeciwności, którym musiał stawiać czoło. Jest ich wiele! Wśród snów, które opowiadał ks. Bosko swoim młodym wychowankom, jest ten o różach — czy pamięta go ksiądz kardynał? Święty widzi altanę pełną róż i wchodzi do niej, a za nim liczni uczniowie. W miarę jednak, jak się zagłębia, oprócz pięknych róż, które pokrywają całą altanę, pojawiają się bardzo ostre ciernie, które ranią i zadają wielki ból. Kto patrzy z zewnątrz, widzi tylko róże, natomiast ks. Bosko i uczniowie, którzy idą w środku, czują ciernie: wielu się zniechęca, jednak Maryja Panna zachęca wszystkich, aby wytrwali, i na koniec święty znajduje się ze swoimi uczniami w przepięknym ogrodzie. Sen ma symbolizować trud wychowawcy, sądzę jednak, że można go odnieść również do każdej innej posługi związanej z odpowiedzialnością w Kościele. Drogi kardynale Bertone, w tej chwili z przyjemnością myślę, że choć były ciernie, Dziewica Wspomożycielka z pewnością nie szczędziła swej pomocy i nie będzie jej szczędzić w przyszłości, może być ksiądz kardynał pewny! Życzenia, jakie wszyscy składamy księdzu kardynałowi, to aby mógł ksiądz kardynał nadal cieszyć się skarbami, które naznaczyły jego powołanie: obecność Jezusa w Eucharystii, opieka Matki Bożej, przyjaźń Papieża. Trzy wielkie miłości ks. Bosko — te trzy.

I z tymi uczuciami najserdeczniej witamy również — «in absentia» — nowego Sekretarza. On bardzo dobrze zna rodzinę Sekretariatu Stanu, pracował w nim przez wiele lat, z pasją i kompetencją, i z tą zdolnością do dialogu i z ludzkim sposobem bycia, które go charakteryzują. W pewnym sensie jest to jakby «powrót do domu».

Chciałbym na zakończenie podziękować wam wszystkim za waszą codzienną posługę, pełnioną często w sposób niewidoczny i anonimowy; jest ona cenna dla mojej posługi. Proszę was wszystkich, abyście się za mnie modlili — bardzo tego potrzebuję — i chciałbym, abyście byli pewni mojej modlitwy i mojej przyjaźni, mojej bliskości i mojej wdzięczności za pracę, którą wykonujecie. Proszę Pana o błogosławieństwo dla was i dla bliskich wam osób. Dziękuję.