Home DokumentyDokumenty Kościoła o życiu konsekrowanymJan Paweł IIJan Paweł II - Kanonizacje i beatyfikacje osób konsekrowanych1982.05.23- Rzym – Jan Paweł II, «Adoranda Christi Verba». List Apostolski w którym przyznaje się godność błogosławionych Marii Rivier, założycielce Zgromadzenia Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny

1982.05.23- Rzym – Jan Paweł II, «Adoranda Christi Verba». List Apostolski w którym przyznaje się godność błogosławionych Marii Rivier, założycielce Zgromadzenia Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny

Redakcja

 

Jan Paweł II

«ADORANDA CHRISTI VERBA». LIST APOSTOLSKI W KTÓRYM PRZYZNAJE SIĘ GODNOŚĆ BŁOGOSŁAWIONYCH MARII RIVIER, ZAŁOŻYCIELCE ZGROMADZENIA OFIAROWANIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

Rzym, 23 maja 1982 r.

 

Na wieczną rzeczy pamiątkę. – Godne czci słowa Chrystusa: „Idąc na cały świat, głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15) w szczególny sposób odnoszą się do Czcigodnej Służebnicy Bożej Marii Rivier, skoro uznając te słowa za skierowane do siebie, przez całe życie nie czyniła nic innego, jak tylko oddawała się apostolstwu dla zbawienia dusz, jakby jakaś tajemna siła poruszała jej ludzką wolę, a kruche ciało jaśniało mimo nadwątlonych sił. Urodzoną bowiem dnia 19 grudnia 1768 roku we wsi Montpezat, na ziemi francuskiej, a dwa dni później obmytą wodą chrztu, ugodziło nieubłagane cierpienie, niczym sroga zima. Gdy bowiem po ciężkim upadku całkowicie utraciła władzę w nogach, nie mogła już ani stać, ani chodzić. Dla pogrążonej w bólu, lecz pełnej wiary matki pociechą, a zarazem żywą nadzieją było noszenie chorej córeczki do pewnej kapliczki Najświętszej Maryi Panny, otaczanej pobożną czcią i powierzanie jej Matce Bożej. Gdy pobożna matka czyniła to codziennie przez cztery lata, wreszcie – o dziwo! – dziewczynka odzyskała zdrowie, choć na znak przezwyciężonego niebezpieczeństwa pozostała niskiego wzrostu i słabego ciała. Zgodnie zaś z przyrzeczeniem Maria zaczęła wielkodusznie troszczyć się o dziewczęta; przez całe życie ani nie odstąpiła od tego dzieła, ani nie zmieniła tego postanowienia. Otworzywszy więc szkołę w rodzinnej miejscowości, uczyła religii chłopców i dziewczęta, a także ich matki, odwiedzając zarazem ubogich i nieszczęśliwych oraz czuwając przy chorych. Poproszona ponadto przez proboszcza, z wielką ochotą podjęła się także przygotowywania dzieci do Pierwszej Komunii Świętej i to z bardzo pozytywnym owocem.

Tymczasem nad Francją zawisły już groźne i coraz gwałtowniejsze wstrząsy przemian politycznych: dochodzi do rzezi, kapłani są zabijani, zakonnicy rozpraszani, parafie pozostają bez duszpasterzy, wszystko musi dokonywać się w ukryciu, jak w czasie prześladowania. Nic jednak nie złamało ducha Marii; prywatnie i publicznie gromadziła wiernych, pouczała ich i zachęcała niemal jak kapłan, nie troszcząc się o niebezpieczeństwo. Gdy zaś w roku 1793 zmarła jej matka, pobożna córka rozdała ojcowiznę ubogim i udała się do wsi Thueyts, która wydawała się dawać szersze pole jej działalności; tam założyła nie tylko szkołę, ale także zakład wychowawczy dla dziewcząt. I tutaj również – taka jest kolej rzeczy ludzkich – mieszkańcy, którzy najpierw surowo potępiali jej śmiałość, przeszli do jawnej pochwały; więcej jeszcze, pozbawieni proboszcza, zaraz tłumnie garnęli się do niej, jak do kogoś, kto mógłby im go zastąpić, spragnieni religii.

W owym czasie Maria, wspierana radą ukrywającego się kapłana, księdza Pontaniera, sulpicjanina, założyła nowe zgromadzenie zakonne, od dawna noszone w sercu, przeznaczone do nauczania ludu Chrystusowego. Powstało ono dnia 21 listopada 1796 roku we wsi Thueyts i przyjęło nazwę od Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny. Nie można też pominąć, że w dziele tak wielkim, zarówno przy zakładaniu, jak i kierowaniu nim, Czcigodną Matkę wspierał pobożny Józef Vernet, wikariusz generalny diecezji Viviers, odznaczający się rzadką pobożnością, roztropnością i mądrością. Jak zaś życzyła sobie dobra Matka, dzieło jej towarzyszek rozwijało się szybciej, niż można było przypuszczać, i to nie tylko dzięki prostym i niewykształconym, ale także dzięki kobietom uczonym i wykształconym. Można było widzieć, jak idąc śladami Marii, w niedziele wychodziły ze swego domu niczym pszczoły z ula, by nauczać po wioskach, rozmawiać z ludźmi, umacniać wahających się, odwiedzać chorych, a nocą wzywać kapłanów, aby potajemnie udzielali sakramentów. Takie działanie musiało wzbudzić gwałtowny gniew rządzących; jednak roztropność, siła ducha, a niekiedy także życzliwość ludzi z przeciwnego obozu łagodziły ten gniew. Nawet biskup, który wcześniej był nazbyt ostrożny, gdy ujrzał rozkwit dzieła i dojrzewające żniwo, przeszedł do podziwu, pochwalił je i wyznał, że z pewnością jest w nim palec Boży.

Następnie, dzięki porozumieniu zawartemu między Stolicą Apostolską a Francją w roku 1801, gdy zmieniły się warunki życia Kościoła, Instytut Ofiarowania Maryi rozwinął się z nową siłą i znacznie poszerzył swoje granice. Powstawały więc nowe domy zakonne niczym liście na drzewie: w diecezjach Mende, Nîmes i Awinionu; ponadto w mieście Bourg-Saint-Andéol, gdzie w roku 1820 ustanowiono główną siedzibę zgromadzenia, w dawnym klasztorze bardzo odpowiednim dla potrzeb rozwijającego się i kwitnącego Instytutu; także w innych miejscach powstało tak wiele domów, że z upływem lat nie sposób ich było zliczyć. Maria Rivier szła we wszystkim na czele z tymi zastępami – pracą, gorliwością, cnotą, troską o sprawy niebieskie i miłością ku wszystkim. Lecz jeśli przez to jej duch stawał się coraz żywszy i sprawniejszy, ciało niszczało z dnia na dzień niczym zużyta szata. I tak stopniowo, dnia 3 lutego 1838 roku, spokojnym odejściem uległa prawom natury.

Jeśli zaś chcemy teraz krótko dotknąć, jakby wchodząc w najgłębsze sanktuarium jej natury, ukrytego, wewnętrznego rysu tej duszy, to przede wszystkim trzeba powiedzieć, że wiarą i pracą naśladowała świętych Apostołów Chrystusa. Jedno tylko pytanie panowało w niej nieustannie: jak skuteczniej doprowadzić ludzi do poznania i miłości Boga; do tego stopnia, że mówiła, iż gdyby dano jej wybór, czy ma żyć, aby dalej pracować, czy umrzeć dla życia wiecznego i niezmiennego, bez wahania wybrałaby to pierwsze. Ubogą była w dobra doczesne, lecz bogata w obfitującą wiarę. „Gdybym bowiem – mówiła – opływała w dobra, nie podjęłabym się tak wielkich rzeczy; skoro jednak byłam pozbawiona wszystkiego, dlatego właśnie dzieła się udały”. Tą bronią zdobywała zawsze twierdzę Bożą; i zawsze znajdowało się tyle pieniędzy, oliwy i odzieży, ile było potrzeba. Co więcej, im trudniejsze były okoliczności, tym hojniejsza stawała się pobożna Matka, jak gdyby chciała w ten sposób zobowiązać Boga wobec siebie. Bardzo surowa dla siebie, była zarazem pełna łagodności i dobroci wobec innych, zwłaszcza ubogich. Ta błogosławiona Służebnica Boża była także mężna w niebezpieczeństwach; świadczy o tym nie tylko reszta jej życia, ale i to, że właśnie w czasie, gdy wszystkie inne zgromadzenia były niszczone i tłumione, ona założyła nowe zgromadzenie zakonne i to nie potajemnie, lecz jawnie i publicznie. Jak wielki miała autorytet u wszystkich, pokazują słowa pewnego urzędnika, który twierdził, że widział tylko dwa naprawdę poważne spojrzenia: Napoleona I i Matki Marii Rivier. Jej modlitwa płynęła z ust jak woda z niewysychającego źródła; krzyż naznaczył całe jej życie; niektóre jej wypowiedzi tchną mądrością Świętych. Nic więc dziwnego, że jeszcze za życia ta Służebnica Boża, obdarzona tyloma cnotami i łaskami, była uważana za świętą.

Gdy zaś po jej śmierci opinia świętości coraz bardziej rosła, uznano, że dla dobra dusz byłoby pożyteczne, aby Kościół publicznie wypowiedział się o jej świętości. Tak się więc stało, że po przeprowadzeniu wymaganych czynności prawnych Pius IX, Nasz Poprzednik, dnia 12 maja 1853 roku wydał dekret o wprowadzeniu sprawy beatyfikacyjnej; podobnie Leon XIII dnia 13 czerwca 1890 roku wydał pewny osąd o heroiczności jej cnót, wyrażając przy tym najwyższe uznanie. Wreszcie My sami dnia 27 listopada 1981 roku zatwierdziliśmy cud dokonany przez Boga za wstawiennictwem Czcigodnej Służebnicy Bożej, zwalniając strony – zgodnie z prawem – z obowiązku przedstawienia drugiego znaku.

Następnie przystąpiono do uroczystej beatyfikacji zarówno jej, jak i innych, która odbyła się dziś na placu św. Piotra w Rzymie przez wypowiedzenie następującej formuły: „Spełniając życzenia Naszych Braci: Jana Bluyssena, biskupa ’s-Hertogenbosch, Jana Hermila, biskupa Viviers, Paula Grégoire’a, arcybiskupa Montrealu, Francisco Xaviera Azagry Labiano, biskupa Cartageny w Hiszpanii, a także wielu innych Braci w biskupstwie oraz licznych wiernych, po zasięgnięciu opinii Świętej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, naszą władzą apostolską zezwalamy, aby Czcigodni Słudzy Boży Piotr Donders, Maria Anna Rivier, Maria Róża Durocher, Maria Aniela Astorch, Andrzej Bessette odtąd nazywani byli Błogosławionymi, a ich święto w dniu narodzin dla nieba: błogosławionego Piotra Dondersa dnia czternastego stycznia, błogosławionej Marii Rivier dnia trzeciego lutego, błogosławionej Marii Róży Durocher dnia szóstego października, błogosławionej Marii Anieli Astorch dnia drugiego grudnia, błogosławionego Andrzeja Bessette dnia szóstego stycznia, mogło być obchodzone każdego roku w miejscach i w sposób określony przez prawo. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen”. Niezależnie od wszelkich przeciwnych postanowień. Ufamy ponadto, że dzięki temu nowemu przykładowi cnoty, tak bardzo odpowiedniemu dla naszych czasów, cały Kościół pójdzie śladami tej Błogosławionej.

Dan w Rzymie, u św. Piotra, pod Pierścieniem Rybaka, dnia 23 maja 1982 roku, w czwartym roku Naszego Pontyfikatu.

AUGUSTINUS kard. CASAROLI, 
Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej

Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va


Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana

 

 

 

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda