Jan Paweł II
«PRAECLARA ILLA». LIST APOSTOLSKI W KTÓRYM CZCIGODNEMU SŁUDZE BOŻEMU IZYDOROWI DE LOOROD ŚW. JÓZEFA ZE ZGROMADZENIA MĘKI JEZUSA CHRYSTUSA PRZYZNAJE SIĘ CHWAŁĘ BŁOGOSŁAWIONYCH
Rzym, 3o września 1984 r.
Na wieczną rzeczy pamiątkę. – Owe znamienite słowa odwiecznej Mądrości: „On tych miłuje, których droga prawa” (por. Prz 11, 20), odnoszą się szczególnie do tych, którzy z ewangeliczną pokorą zbliżają się do Boga, najwyższego Stwórcy wszystkiego (por. Mt 11, 25). Do nich — jak jesteśmy przekonani — należy zaliczyć czcigodnego Sługę Bożego Izydora De Loor, którego nazywano w jego zgromadzeniu bratem Izydorem od św. Józefa.
Przeżył on krótkie życie z taką prostotą, pobożnością i czystością serca, że w sposób godny podziwu rozkwitał wszelkimi cnotami, zarówno chrześcijańskimi, jak i zakonnymi.
Jeśli zaś chodzi o jego życie, ten znakomity mąż urodził się w miejscowości Vrasene, w diecezji Gandawa w Belgii, dnia 18 kwietnia 1881 roku, z rodziców Aloisiusa De Loor i Camilli Hutsebaut, i już następnego dnia został ochrzczony. Jego rodzice, odznaczający się żywą wiarą chrześcijańską i będący rolnikami, wychowali Izydora — podobnie jak jego dwóch braci — w bojaźni Bożej, ucząc go uczęszczania do kościoła parafialnego, modlitwy oraz sumiennego wykonywania pracy.
Po ukończeniu szkoły elementarnej w pobliskiej miejscowości S. Gillis został dopuszczony do pierwszej Komunii świętej, prawdopodobnie w czwartek przed Niedzielą Męki Pańskiej w roku 1892; sakrament bierzmowania przyjął dnia 25 maja 1894 roku.
Jako młodzieniec pracowity i silny wcześnie zaczął pomagać ojcu w pracach rolnych; aby zaś lepiej przygotować się do uprawy rodzinnych pól, uczęszczał wieczorami na wykłady z rolnictwa, co przyniosło mu wielki pożytek.
Z natury pociągany ku pięknu stworzenia, z radością przebywał na polach, a jego dusza nieraz wysławiała Boga Stwórcę.
Już wtedy częściej niż było to zwyczajem u jego rówieśników przystępował do sakramentów, wytrwale oddawał się modlitwie, święta przeżywał z większą gorliwością — uczestnicząc przynajmniej dwa razy we Mszy świętej — a także często pielgrzymował do sanktuarium w Gaverland, poświęconego Matce Chrystusa.
Nie zachowywał jednak dla siebie tego wewnętrznego ognia, lecz starał się dzielić nim z innymi, zwłaszcza przez działalność katechetyczną: był bowiem wyróżniającym się nauczycielem katechizmu zarówno w Vrasene, jak i w S. Gillis; w obu tych miejscach, dzięki łasce Bożej, gromadził wokół siebie liczne grono dzieci i młodzieży, a znając ich usposobienie, wprowadzał ich do życia zgodnego z przykazaniami Bożymi.
Chociaż wraz z wiekiem wzrastało w nim pragnienie doskonałości i całkowitego oddania się Bogu, nie mógł jednak zrealizować tego zamiaru wcześniej, zanim jego młodszy brat nie powrócił z wojska.
W tym czasie, za radą o. Bouckaerta CSsR., który poznał szlachetny charakter młodzieńca i jego głęboką pobożność wobec Odkupiciela, został zachęcony do wstąpienia do Zgromadzenia Męki Jezusa Chrystusa. Dlatego w kwietniu 1907 roku czcigodny Sługa Boży wstąpił do nowicjatu w Ere, w diecezji Tournai jako brat współpracownik, a dnia 8 września tegoż roku przywdział habit pasjonistów.
Po ukończeniu roku nowicjatu, zgodnie z przepisami, dnia 13 września 1908 roku złożył śluby zakonne, dodając do trzech zwyczajnych ślubów także czwarty, właściwy temu zgromadzeniu, to znaczy zobowiązanie do szerzenia nabożeństwa i żywej pamięci Męki Pana naszego Jezusa Chrystusa według Reguł św. Pawła od Krzyża. Od tej chwili całe swoje życie zakonne przeżywał w duchu tego zobowiązania, dopełniając w swoim ciele tego, czego brakuje cierpieniom Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (por. Kol 1, 24).
Pełniąc pokorne obowiązki właściwe braciom współpracownikom, był kolejno kucharzem, ogrodnikiem, furtianem, a czasem także kwestarzem.
Przeniknięty duchem swojego Założyciela, prowadził życie skupione, oddane modlitwie, w samotności i milczeniu; tak bardzo dostosowywał się do woli Bożej, że nazywano go wprost „bratem od woli Bożej”. Stało się to szczególnie widoczne, gdy w roku 1911 utracił prawe oko z powodu choroby nowotworowej. Przyjął to cierpienie z wielką odwagą, całkowicie poddając się woli Bożej.
W sierpniu 1912 roku został wysłany do Kortrijk w diecezji Brugii, gdzie w klasztorze swojego zgromadzenia, w miejscu pełnym ciszy i skupienia, pozostał aż do śmierci, pełniąc najpierw funkcję kucharza, a następnie furtiana. W tym czasie wiernie postępował drogą wszystkich cnót, odznaczając się szczególnym posłuszeństwem wobec Reguły i przełożonych oraz gorliwym pragnieniem służenia braciom i prowadzenia dusz do Boga.
Nie żył jednak długo: gdy bowiem do postępującej choroby nowotworowej dołączyło zapalenie opłucnej, w stanie beznadziejnym, po niespełna miesiącu spokojnie odszedł do wieczności dnia 6 października 1916 roku, mając niewiele ponad trzydzieści pięć lat, w czasie, gdy szalała pierwsza wojna światowa.
Ten prosty, a zarazem mocny sługa Boży stał się znakiem, który „może i powinien skutecznie pociągać wszystkich członków Kościoła do gorliwego wypełniania obowiązków powołania chrześcijańskiego” (Lumen gentium, 44).
Gdy jego sława świętości coraz bardziej się rozszerzała, a liczne łaski przypisywano jego wstawiennictwu, do jego grobu zaczęły napływać tłumy wiernych; dlatego w Kurii w Brugii przeprowadzono w latach 1950–1952 procesy zwyczajne. Następnie dnia 9 listopada 1960 roku sprawa została wprowadzona przez Naszego Poprzednika, Jana XXIII, a w latach 1961–1963 przeprowadzono w tej samej kurii procesy apostolskie. Po dokładnym rozpatrzeniu sprawy przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych wydaliśmy dekret, ogłoszony dnia 12 lipca 1982 roku, w którym stwierdziliśmy, że czcigodny Izydor De Loor praktykował cnoty w stopniu heroicznym.
Jeśli zaś chodzi o cud dokonany za jego wstawiennictwem, uznaliśmy, że do jego beatyfikacji wystarczy jeden, mianowicie nagłe, całkowite i trwałe uzdrowienie Irenes Ottevaere De Zaeytyd z ciężkiego zapalenia wątroby, które uznaliśmy za prawdziwy cud dnia 12 stycznia tego roku.
Dziś zatem, w dniu wyznaczonym na uroczystą beatyfikację zarówno Izydora, jak i Fryderyka Alberta, Klemensa Marchisio oraz Rafaeli Ybarra, w Rzymie, na placu św. Piotra, wobec wielkiego zgromadzenia wiernych, wypowiedzieliśmy te uroczyste słowa:
„Spełniając życzenia naszych braci: Anastasio Alberto Ballestrero, arcybiskupa Turynu, Emila Iosepha De Smedt, biskupa Brugii, Alojzego de Larrea y Legarreta, biskupa Flaviobrigi, jak również wielu innych braci w biskupstwie oraz licznych wiernych, za radą Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, naszą władzą apostolską zezwalamy, aby czcigodni słudzy Boży Fryderyk Albert, Klemens Marchisio, Izydor De Loor i Rafaela Ybarra odtąd nazywani byli błogosławionymi, a ich wspomnienie mogło być obchodzone każdego roku w miejscach i w sposób przewidziany prawem: Fryderyka Alberta dnia 30 września, Klemensa Marchisio dnia 16 grudnia, Izydora De Loor dnia 6 października, Rafaeli Ybarra dnia 23 lutego. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.
Równocześnie postanowiliśmy, aby to, co zostało dokonane, było ważne i trwałe teraz i w przyszłości, niezależnie od wszelkich przeciwnych postanowień.
Dano w Rzymie, u św. Piotra, pod pierścieniem Rybaka, dnia 30 września 1984 roku, w szóstym roku Naszego pontyfikatu.
AUGUSTINUS Kard. CASAROLI
Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej
Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va
Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana
