1987.05.14 – Watykan – List do prowincjała Redemptorystów. Jubileusz przybycia św. Klemensa Dworzaka do Polski

Razem z duchowymi Synami św. Alfonsa de Liguori, a poniekąd ze wszystkimi Redemptorystami, którzy dziś dają świadectwo Odkupicielowi świata na całym obszarze Europy na północ od Alp, poczuwam się do obowiązku wdzięczności wobec Boga, Kościoła i samego św. Klemensa Hofbauera — zwanego czasem u nas Dworzakiem — za jego apostolskie dzieło, jakiego dokonał w ciągu 21 lat w Warszawie, stolicy rozdartej rozbiorami, cierpiącej i krwawiącej Polski.

W bieżącym roku upływa 200 lat od przybycia św. Klemensa, syna morawskiej ziemi, do naszej Ojczyzny. A data ta wyznacza również początek trudnej i wiernej zarazem obecności Zakonu Ojców Redemptorystów w Polsce, a także w środkowej, północnej i wschodniej Europie.

Jubileusz ten — swoją centralną uroczystością przy kościele św. Benona w Warszawie w dniu 17 maja 1987 r. — stwarza okazję do modlitwy i refleksji, do pogłębienia znajomości i przybliżenia osoby oraz dzieła św. Klemensa Hofbauera naszym czasom, a także do podjęcia z nowym entuzjazmem, na miarę bliskiego już trzeciego milenium chrześcijaństwa, charyzmatu właściwego Zakonowi.

Charyzmat ten wyraża się przede wszystkim w Chrystusowym: „wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40) oraz w najpełniejszej odpowiedzi, jaką na to wyzwanie Chrystusa dał św. Paweł Apostoł: „któż odczuwa słabość, bym i ja nie czuł się słabym?” 12 Kor 11, 29). Żywa idea i program Soboru Watykańskiego II.

Być z Chrystusem, a w Nim przez. Ducha świętego być z Ojcem, oznacza równocześnie być z bliźnim, z drugim, z każdym człowiekiem. Oznacza być w Chrystusie solidarnym z konkretnym człowiekiem uwikłanym we wszystkie uwarunkowania czasu i miejsca, tak jak w historię i geografię człowieka wszedł sam Syn Boży i Syn Maryi, Jezus Chrystus.

W XVIII wieku, trudnym dla Europy i Kościoła, a tragicznym w naszych rodzimych dziejach, żywym wcieleniem tej idei stał się założyciel Redemptorystów, św. Alfons Liguori, a jej wiernym reprezentantem na naszej i nie tylko naszej ziemi był jego duchowy syn, św. Klemens Hofbauer.

Wraz z ojcem Tadeuszem Hublem i bratem Kunzmannem przybył — po wszystkich poszukiwaniach i doświadczeniach — jako Redemptorysta z Rzymu, poprzez Loreto i Wiedeń do Warszawy, z myślą udania się do Szwecji i zatrzymał się przy maleńkim kościele pod wezwaniem św. Benona, aż do wywiezienia Redemptorystów i zamknięcia kościoła.

Jego siłą był organiczny związek z Ludem Bożym ówczesnej Polski. A sytuacja była trudna. Rozbiory wyniszczały do reszty ludność wsi i miast, a „Warszawa została zepchnięta do roli prowincjonalnego miasta, egzystującego na marginesie życia ekonomicznego w państwie pruskim”. Razem z nadejściem ubóstwa materialnego przyszła bieda duchowa i św. Klemens ze swoimi towarzyszami okazał się człowiekiem posłanym przez Opatrzność do takiej właśnie sytuacji. Nie wchodząc w dyskusje polityczne, służył najuboższymi i pozbawionym opieki religijnej. Pochyla się przede wszystkim nad człowiekiem ubogim, potrzebującym opieki. Głosi, wraz ze swoimi braćmi, miłość i miłosierdzie Boga oraz urzeczywistnianie się wielkiego planu zbawienia człowieka w Jezusie Chrystusie. W kościele św. Benona — w mieście, gdzie coraz mniej było nadziei na uratowanie państwa — odprawiała się jakby nieustająca misja, która stawała się wiarygodna przez cierpienie i współuczestnictwo w trudnej sytuacji ludu. Tam też od wczesnych godzin rannych celebrowano Msze święte, słuchano spowiedzi, głoszono kazania w języku niemieckim, francuskim i polskim oraz odprawiano nabożeństwa paraliturgiczne, urządzano procesje, prowadzono duszpasterstwo świeckich poprzez najróżniejsze bractwa.

Na list generała o. Blassucci, który wyrażał zdziwienie z powodu ilości głoszonych kazań, Klemens odpowiedział: „Ojcze najczcigodniejszy, gdybyś poznał naocznie opłakany stan Kościoła w tym naszym mieście — tak bardzo zepsutym… dziwiłbyś się, iż jeszcze więcej nie pracujemy… Władza rządowa największe publiczne zgorszenia toleruje, jakby ich nie widziała, jeśli ich nie zdaje się popierać. Biskup ma ręce związane, nic nie może zarządzić… Prawda, iż ilość wiernych garnących się do naszego kościoła jest wprost nie do wiary i ich liczba zwiększa się z każdym rokiem” (5 II 1800 r.).

Równocześnie, jako wyraz ewangelicznej służby, swoją troską obejmuje najbardziej opuszczonych: dzieci i młodzież Warszawy. Tak powstał sierociniec oraz szkoła dla chłopców i dziewcząt. Były one jedynymi, które przyjmowały „sieroty i inne ubogie dzieci”, dając im według możności „utrzymanie i odzież”. Nic więc dziwnego, że św. Klemens zasłużył sobie na miano Apostoła Warszawy, podobnie jak po wygnaniu z niej srał się Apostołem Wiednia.

Był to wielki program zwycięstwa dobra nad złem w duszy człowieka i w wymiarach społecznych. Program i jego realizacja w warunkach, gdy wszystko zdawało się sprzysięgać przeciw Polsce i Polakom, Program, który Redemptoryści, wierni Chrystusowi, realizowali w Krzyżu i cierpieniu. Tak jak Chrystus odkupił świat przez mękę swoją i śmierć. Tak jak odkupił go przez swoje Zmartwychwstanie.

Obecność św. Klemensa Hofbauera w trudnej historii naszego Kościoła i Ojczyzny ukazuje, jak bardzo prawdziwa jest nauka Soboru Watykańskiego II, że Kościół „wśród prześladowań świata i pociech Bożych zdąża naprzód w pielgrzymce, zwiastując krzyż i śmierć Pana, aż przybędzie” (Konstytucja dogm. o Kościele, 8) i że człowiek „może się zwracać do dobra tylko w sposób wolny” (Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, 17), a także nauka o katolickości Kościoła, w którym „poszczególne części przynoszą innym częściom i całemu Kościołowi właściwe sobie dary, tak iż całość i poszczególne części doznają wzrostu” (Konstytucja dogm. o Kościele. 13).

W takim duchu myślę o Jubileuszu Redemptorystów, o historii zbawienia w ogóle, i o historii zbawienia na naszej ziemi. W takim też duchu dziękuję Bogu za misję św. Klemensa w Kościele, w naszej Ojczyźnie i w Europie.

Błogosławię z serca wszystkim Synom św. Alfonsa de Liguori i środowiskom, wśród których kontynuują dziś dzieło św. Klemensa.

Błogosławię z serca wszystkim uczestnikom jubileuszowych uroczystości.

Watykan, dnia 14 maja 1987 r.

JAN PAWEŁ II. PAPIEŻ