1979.06.06 – Jasna Góra – Przemówienie do członków zakonu paulinów


Drodzy Bracia i Ojcowie Paulini!

Jesteście dzisiaj świadkami spotkania bez precedensu w historii Jasnej Góry i w historii waszego zakonu. Oto otaczacie w tej chwili pielgrzymkę Stolicy Apostolskiej, która tutaj przybyła z samym papieżem, ażeby nawiedzając ziemię polską na historycznym szlaku św. Wojciecha i św. Stanisława w jego jubileuszowym roku, znaleźć się również tutaj. I znaleźć wśród różnych punktów programu tej jakże bogatej i wymownej pielgrzymki przynajmniej jedną taką chwilę, w której my wszyscy, przybywający tutaj z Rzymu, służąc sprawie Kościoła powszechnego, pragniemy sprawować Eucharystię wobec Jasnogórskiej Pani, wobec Jej Wizerunku. Pragniemy zaczerpnąć światło i siłę z całej tej głębi sześćsetletniej tradycji macierzyństwa Maryi w stosunku nie tylko do jednego narodu, ale do wielu narodów i ludów, w stosunku do całego Kościoła, tak jak nas o tym uczył Sobór Watykański II.

Drodzy Ojcowie i Bracia!

Waszym szczególnym zaszczytem i waszym szczególnym powołaniem jest straż przy tej świętości. Jesteście stróżami tego sanktuarium, jesteście duszpasterzami w tym sanktuarium. To jest wielkie powołanie. Pewnie, nie wszyscy paulini na świecie pełnią swoje duszpasterstwo na Jasnej Górze; macie także inne klasztory, domy zakonne, inne zadania i w Polsce, i poza Polską. Na ziemi amerykańskiej powstała – dobrze wiemy – amerykańska Częstochowa, ponieważ tylu tam jest ludzi pochodzenia polskiego, że musiała powstać i powstała również za waszą sprawą. Starajcie się, pełniąc swoje zakonne powołanie i równocześnie swoje duszpasterskie posługiwanie przy Pani Jasnogórskiej, być pod tym względem godni swojego wyjątkowego powołania. Niech życie wasze będzie wytrwałym dążeniem do świętości zakonnej wedle tych ślubów, które składacie w duchu czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Niech życie wasze będzie wypełnione modlitwą, bo przecież jesteście wedle ducha waszego zakonodawcy zakonem modlitewnym, modlącym się.

I niech życie wasze będzie wypełnione nieustanną posługą duszpasterską ludziom, którzy tutaj przybywają. Tutaj, na Jasnej Górze, na pewno są jakieś szczyty duszpasterstwa, a szczyty często oznaczają także największą głębię. Czasem tylko tutaj, na Jasnej Górze, człowiek może dźwignąć się z najgłębszego upadku na szczyt. Właśnie wy macie być sługami tego dźwigania się, macie być szafarzami tajemnic Bożych. Niech to wypełnia bez reszty wasze życie, niech pozwoli wam trwać w drodze do świętości. Niech też pozwala wam trwać w duchowej jedności, której każda wspólnota ludzka potrzebuje, a wspólnota zakonna potrzebuje w sposób szczególny. Ufam, że pod tym miłościwym, macierzyńskim spojrzeniem Maryi wasze życie zakonne — i każdego z was, i całej wspólnoty – będzie urzeczywistniało się w tym duchu, który nam zostawił — dał i zadał — Jezus Chrystus. Dał nam tego ducha i zadał wówczas, kiedy mówił o pokoju: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam”. Dał nam tego ducha i zadał wówczas, kiedy modlił się o jedność swych uczniów: „Ojcze, spraw, aby byli jedno”.

Weźmijcie sobie, drodzy bracia i ojcowie, do serca tę arcykapłańską modlitwę Pana Jezusa i niech w tak wielkiej bliskości Jego Matki, Matki Łaski Bożej, Matki Pokoju, Matki Pięknej Miłości, rozwija się w duszy każdego z was, a zarazem w całej waszej wspólnocie to wszystko, o co Chrystus dla nas w tej modlitwie prosi swego Ojca. Amen.