1979.06.09 – Kraków-Mogiła – Słowo Ojca Świętego do zakonników rodziny benedyktyńskiej

Ja myślę, że mój następca w Krakowie, nie będzie miał mi za złe, jeżeli Wam podziękuję za wiele dowodów życzliwości w przeszłych latach, do ostatniego czasu. Dzisiaj właściwie cystersi mogilscy stracili całą podstawę swojego utrzymania, bośmy im zadeptali ogród. A nieraz używaliśmy tej sali. Korzystaliśmy przy różnych okazjach z Waszej życzliwości i szczodrobliwości. Więc za to jeszcze raz dziękuję! Nieraz dziękowałem w przeszłości, teraz to potwierdzam.

Co do jubileuszu świętego Waszego zakonodawcy, zakonodawcy Zachodu, i właściwie ojca chrześcijańskiego Zachodu, św. Benedykta, to przygotowujemy się wszyscy do tego, żeby ten wielki jubileusz 1500-lecia obchodzić. Tylko że wtedy, zdaje się, kierunek się zmieni. Nie ja tu przyjadę, ale wy tam.

To tyle! Przedłużać już nie można, bo wszystko jest już przedłużone niemożliwie, że trzeba nam będzie dobrze się sprawować, żeby dogonić czas. Jak widzicie, papież to jest człowiek, który żyje wciąż w pogoni utraconego czasu. Człowiek, który nadrabia – niekoniecznie miną. No! Szczęść Boże!

Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn, i Duch Święty – wszystkie rodziny benedyktyńskie – i OSB, i cystersów, i kamedułów – zdaje się, że w Polsce więcej nie ma.

Pochwalony Jezus Chrystus!

Bracia i Synowie Najdrożsi, połączmy się w modlitwie do Maryi, w naśladowaniu Jej cnót, w synowskiej i szczerej miłości; a potem idźmy dalej naprzód z wiarą i odwagą, mówiąc za św. Benedyktem: „Módl się i pracuj, i nie poddawaj się smutkowi!”.