1984.11.21 – Rzym – Bóg – wszystkim we wszystkich

„Ci, co należą do Chrystusa” (l Kor 15, 23).

Dziś, w uroczystość Chrystusa-Króla, Kościół stawia przed nami trzy postaci, dokonując beatyfikacji.

Słyszeliśmy ich imiona. Biskupi jako Pasterze Kościołów lokalnych przedłożyli świadectwa ich heroicznego życia.

—              Jose Manyanet y Vives, kapłan, założyciel Zgromadzenia Synów św. Rodziny i Zgromadzenia Misjonarek świętej Rodziny z Nazaretu,

—              Daniel Brottier, kapłan ze Zgromadzenia Ducha Świętego i Niepokalanego Serca Maryi.

—              Siostra Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej, karmelitanka.

Oto „ci, co należą do Chrystusa”.

Kościół pragnie uczcić w ostatnią niedzielę roku liturgicznego Chrystusa jako „króla wieków”, przyjmując z radością świadectwo o swoich synach i córkach, w których znamię przynależności do Chrystusa uwydatniło się w sposób szczególny.

Ewangelia dzisiejszej uroczystości pozwala nam lepiej zrozumieć, w jaki sposób każdy człowiek wezwany jest do tego, aby dawał świadectwo swej przynależności do Chrystusa; w jaki sposób ma stawać się uczestnikiem Jego królestwa.

Oto, wobec zgromadzenia wszystkich narodów na końcu świata, Chrystus-Król i Chrystus-Pasterz wypowiada taki sąd:

„Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźmijcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata.

Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; / byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; / byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; / byłem chory, a odwiedziliście Mnie; / byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25, 34-36).

Sprawiedliwi pytają: kiedy?… kiedy i gdzie uczyniliśmy to wszystko?

Chrystus-Pasterz i Król odpowiada: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (tamże, w, 40).

Oto w jaki sposób znamię przynależności do Chrystusa staje się udziałem człowieka. Oto w jaki sposób człowiek przygotowuje się, aby wejść do Jego Królestwa. Aby „wziąć w posiadanie królestwo przygotowane od założenia świata”. Królestwo przygotowane przez Ojca, Królestwo przygotowane w Jezusie Chrystusie, ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, w Jezusie Chrystusie — pasterzu dusz i królu wieków.

Pierwszą postacią, którą Kościół stawia dziś przed nami jako wzór człowieka, który pracował dla Królestwa Bożego w Chrystusie, jest Jose Manyanet y Vives, wielki syn ziemi katalońskiej.

Powodem wyniesienia na ołtarze tego kapłana i założyciela dwóch zgromadzeń zakonnych jest jego heroiczne oddanie miłości Bożej i sprawie Chrystusa w służbie bliźniemu. Stało się ono dla niego impulsem do poświęcenia wszystkich sił — mimo ograniczeń płynących z choroby — „chwale Świętej Rodziny i dobru rodzin i dzieci”. Na tym właśnie polega charyzmat, który przenika cale jego życie, zanurzone w tajemnicy powołania ewangelicznego opartego o przykład Jezusa, Maryi i Józefa w ciszy miasta Nazaret.

W trudnym momencie historycznym, kiedy pewne ideologie starały się przeniknąć w społeczeństwo poprzez osłabienie rodziny, nowy Błogosławiony pilnie wpatruje się w przykład świętości nazaretańskiej Rodziny. Stąd wypływa jego apostolskie zaangażowanie w niesienie tego orędzia światu i staranie o to, by każda rodzina upodobniła się do Świętej Rodziny. Jakże wielkich dokładał wysiłków, by skłonić każdą rodzinę — rodzinę nazywał najwspanialszym klejnotem — do czerpania natchnienia z przykładu z Nazaret i do kształtowania życia zgodnie z planem Bożym, a jednocześnie w oparciu o autentyczne wartości ludzkie.

Wciąż na tej samej linii, w perspektywie harmonijnego wychowania poświęca się kształceniu dzieci i młodzieży wedle Ewangelii z Nazaret, z ogromną miłością i szacunkiem dla każdego. Jak wiele może się nauczyć od błogosławionego Jose Manyaneta współczesne społeczeństwo!

A teraz kilka słów do rodaków nowego Błogosławionego w języku katalońskim:

Szanowni pielgrzymi, starajcie się być wierni przykładowi życia i przesłaniu pozostawionemu przez waszego rodaka. Wnoście przykład Świętej Rodziny w wasze domowe ogniska. Uczyńcie z każdego domu Nazaret, wedle apostolskiego pragnienia Błogosławionego Jose Manyaneta.

Wśród tych, „co należą do Chrystusa”, widzimy również Daniela Brottier. Wstępuje on do Zgromadzenia Misjonarzy Ducha świętego, odpowiadając z największą, gorliwością na powołanie misyjne. Udaje się do Afryki i poświęca niepodzielnie służbie chrześcijańskiej wspólnocie Saint-Louis w Senegalu, pracując zwłaszcza wśród, młodzieży. Gorliwość apostolska skłania, go do podejmowania coraz to nowych inicjatyw dla ożywienia Kościoła i rozkrzewiania Ewangelii. Nawet gdy przyszło mu opuścić to pole działania, nie zaprzestaje pomagać w budowaniu Kościoła w Senegalu.

Będąc uczniem Chrystusa, jest nim również w cierpieniu: nie opuszcza go ból fizyczny. Mimo to udaje się jako ochotnik na front, by pielęgnować rannych i podtrzymywać ich na duchu swoją mężną obecnością. Umierającym żołnierzom niesie Boże umocnienie. Po zakończeniu wojny pracuje nad utwierdzeniem braterstwa zrodzonego między tymi ludźmi wśród wyrzeczeń i heroicznego poświęcenia.

Najbardziej ofiarną i intensywną działalność rozwija wtedy, gdy jego opiece zostają powierzone sieroty z Auteuil. Działalność ta nadaje mu rozgłos w całym Paryżu i daleko poza nim. Nic nie jest w stanie powstrzymać jego miłosierdzia, gdy chodzi o przygarnięcie, nakarmienie i ubranie dzieci porzuconych i skrzywdzonych przez życie. Mobilizuje do tego głęboko ewangelicznego dzieła niezliczone osoby. Ponieważ młodzieży tej trzeba zapewnić mieszkanie, ludzkie ciepło i pomoc w zdobyciu zawodu oraz zbudowaniu przyszłości, ojciec Brottier mnoży apele i tworzy wciąż żywy łańcuch czynnej solidarności.

Jego wielkie zaangażowanie jako kapłana i zakonnika „płynęło z miłości do Boga”, jak stwierdził jeden ze świadków. Jednocześnie pokorny i szczery, czynny do granic możliwości, bezinteresowny sługa, ojciec Brottier działał odważnie i z prostotą, pracując „jak gdyby wszystko zależało od niego, wiedząc jednocześnie, że wszystko zależy od Boga”. Zawierzył dzieci z Auteuil św. Teresie od Dzieciątka Jezus, wzywając z ufnością jej pomocy, będąc pewny jej skutecznego wsparcia dla tych, którym ofiarowała swoje własne życie.

Błogosławiony Daniel Brottier zakończył swe ziemskie dzieło odważnym fiat. Dziś wiemy, że spieszy on z pomocą ubogim, którzy wzywają jego imienia, gdyż uczestniczy w miłości Zbawiciela, która ożywiała całe jego kapłańskie posługiwanie.

Niemal rówieśniczka św. Teresy od Dzieciątka Jezus, Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej przeżyła, głębokie doświadczenie obecności Boga, które doprowadziła do zdumiewającej dojrzałości podczas kilku lat przeżytych w Karmelu. Czcimy w niej osobę szczególnie obdarowaną przez naturę, inteligentną i wrażliwą, doskonałą pianistkę, cenioną, przez przyjaciół, o niezwykłej delikatności uczuć wobec bliskich. Rozkwita ona w ciszy kontemplacji, promieniuje szczęściem całkowitego zapomnienia o sobie; bez zastrzeżeń przyjmuje dar Boży, łaskę chrztu i pojednania; w sposób godny podziwu uczestniczy w sakramencie eucharystycznej obecności Chrystusa. W stopniu wyjątkowym uświadamia sobie komunię, ofiarowaną, wszelkiemu stworzeniu przez Pana.

Ośmielamy się dziś ukazać światu tę klauzurową zakonnicę, która prowadziła życie „ukryte z Chrystusem w Bogu” (Kol 3, 3), gdyż jest ona olśniewającym świadectwem radości płynącej z wkorzenienia i ugruntowania w miłości (por. Ef 3, 17), Uwielbiła ona wspaniałość Boga, gdyż była świadoma, że w najgłębszym pokładzie jej duszy żyje obecność Ojca, Syna i Ducha Świętego, w której rozpoznała rzeczywistość nieskończonej, żywej miłości.

Również Elżbieta zaznała cierpienia fizycznego i moralnego. Zjednoczona z Jezusem ukrzyżowanym, ofiarowała się całkowicie, dopełniając w swym ciele męki Chrystusa (por Kol 1, 24), do końca zachowując pewność, że jest kochaną i może kochać. Złożyła w pokoju dar ze swego zranionego życia.

Naszej zdezorientowanej ludzkości, która albo nie potrafi już odnaleźć Boga albo zniekształca Go, która unika słowa, na którym mogłaby oprzeć swą nadzieję, Elżbieta daje świadectwo doskonałego otwarcia się na Słowo Boże, które przyswoiła sobie w tym stopniu, że stało się ono prawdziwym pokarmem dla jej refleksji i modlitwy, że znalazła, w nim całą swą rację życia i poświęcenia się uwielbieniu chwały Bożej.

Ta kontemplacyjna dusza nie pozostawała w izolacji, potrafiła przekazać współsiostrom i bliskim swoje bogactwo doświadczenia mistycznego. Jej posłanie rozprzestrzenia się dziś z mocą profetyczną. Prośmy, by ta uczennica Teresy od Jezusa i Jana od Krzyża, udzieliła natchnienia i wsparcia całej rodzinie karmelitańskiej; by pomogła wielu mężczyznom i kobietom, zarówno w życiu świeckim, jak konsekrowanym, w przyjęciu i dzieleniu „potomków nieskończonego miłosierdzia”, które czerpała ze „źródła życia”.

Wpatrując się w te trzy postaci, Kościół pragnie dzisiaj wyznać apostolską, wiarę w królowanie Chrystusa.

Albowiem Chrystus „zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli” (l Kor 15, 20).

W dzieje ludzi, pokonywanych przez śmierć, On pierwszy wprowadził zwycięstwo nad śmiercią.

Jest to zwycięstwo Jego — i jest to równocześnie zwycięstwo dla nas: „w Adamie wszyscy umierają… w Chrystusie wszyscy będą ożywieni” (tamże, w. 22).

Ci wszyscy, którzy do Niego przynależą przez Łaskę i Miłość, mają w sobie Nowe życie: życie Królestwa, jakie Ojciec przygotował „od założenia świata”.

W tym Nowym życiu urzeczywistnia się zwycięstwo Chrystusa nad wszystkim, co jest przeciwieństwem królowania Boga w stworzeniu widzialnym i niewidzialnym. „Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć” (1 Kor 15, 25-26).

Ojciec Przedwieczny nie tylko „przygotował” od założenia świata Królestwo Łaski i Miłości; Królestwo nowego Życia i wiecznego Życia — Ojciec niebieski równocześnie „zadał” to Królestwo swemu Przedwiecznemu Synowi, kiedy stał się człowiekiem.

Ci, którzy ze wszystkich narodów, pokoleń i ras, ze wszystkich wieków i z wszystkich Kościołów na okręgu ziemi przyjęli udział w tym zbawczym i odkupieńczym zadaniu — należą do Chrystusa, Oni również oczekują na to ostateczne świadectwo; gdy — w czasie swego Przyjścia na końcu świata — Chrystus „przekaże królowanie Bogu i Ojcu” (tamże, w. 24).

Królestwo Boże wypełni się ponad zakończeniem ludzkich dziejów. Wypełni się tam, gdzie wzięło swój początek: w miłości Ojca odwzajemnionej do końca miłością Syna.

„…Gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich” (tamże, w. 28).

Oto ostateczny sens królowania Chrystusa: Bóg — wszystkim we wszystkich.

Ci, którzy ten sens przyjęli, otwierając ku niemu swe serca i swoje uczynki — są błogosławieni!

„Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźmijcie w posiadanie królestwo.

 

L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1984, nr  11-12 (59-60) s. 4