1985.01.31 – Cuenca – Wsłuchajcie się w głos Boga, który przemawia jako Ojciec. Do zakonów klauzurowych, rodziców księży i do więźniów

Was, drodzy więźniowie nieobecni tutaj fizycznie, a jednak — wiem o tym — duchowo obecni w tej świątyni, która jest znakiem oraz narzędziem prawdziwej i całkowitej wolności, zachęcam do wsłuchiwania się w głos Boga, który przemawia jako Ojciec w waszych sumieniach. Nie jest On daleko od was i od waszego pragnienia wolności, pragnienia, by powrócić do społeczeństwa jako nowi ludzie.

Nawiedzając tę piękną i ogromną katedrę w Cuenca, zbudowaną dzięki miłości całego ludu, pozdrawiam serdecznie zgromadzoną tutaj część diecezjalnej wspólnoty. Jesteście zakonnicami, które porzuciły wszystko, aby ukryć się w ciszy klasztornej z Chrystusem. Jesteście rodzicami kapłanów i zakonników, którzy oddali Bogu w cichej ofierze owoc swojej miłości. Jesteście uwięzionymi braćmi, którzy przybyli na spotkanie z Papieżem, opuszczając napełniającą bólem ciszę waszego odosobnienia. Wszystkich was witam z miłością jako braci oraz dzieci wspólnego Ojca: jesteście bardzo bliscy memu sercu (por. Flm 12).

Wam, zakonnice klauzurowe, dziękuję w imieniu Pana za złożoną w duchu całkowitego oddania ofiarę życia, które pragnie być — na wzór św. Teresy z Lisieus — „miłością w sercu Kościoła”.

Cisza kontemplacji staje się dla Was doświadczaniem obecności i mowy Boga; wasza samotność przeistacza się w samotność pełną Boga. Jezus przedłuża w was swoją milczącą modlitwę, czemu towarzyszyć może niekiedy poczucie „milczenia” czy „nieobecności” Boga, które przekształci się w głębsze doznanie Jego obecności. Do serca Bożego wchodzi, się poprzez ten proces wewnętrznego milczenia, które tak bardzo niekiedy bolesne, współbrzmi z tym, co czuje Serce Chrystusa, a także z wolą Ojca.

Bóg nieustannie głosi swoje Słowo w dźwięczącej ciszy miłości swojego Ducha, rozlanej w waszych sercach (por. Rz 5, 5). Kontemplacyjne milczenie staje się w was, jak w Maryi, oblubieńczą wiernością i macierzyńską płodnością wobec świata (por. Łk 2, 19 i 51). Wasze życie — również dzisiaj — jest cenne dla Kościoła. Bądźcie więc wierne i wytrwałe w swym oddaniu.

Wam, ojcowie i matki kapłanów oraz osób konsekrowanych, pragnę wyrazić szczególną serdeczność i wdzięczność, używając tak popularnego wśród was i tak chrześcijańskiego zwrotu: „Bóg zapłać”. Tak, Bóg wam zapłać za waszą cichą ofiarę, która jest miłością owocną, przedłużającą się — za sprawą waszych synów i córek — w życiu duchowym i apostolskim, będącym szczególnym objawieniem płodności Kościoła. Bóg wam zapłać. Ja sam mogę wam jedynie odpłacić radością i miłością waszych dzieci wraz z ich kapłańskim błogosławieństwem, z ich oddaniem życiu konsekrowanemu.

Sądzę, że wszyscy odczuwacie obecność Boga, zwłaszcza kiedy myślicie o tym, że wasza miłość wydała kapłana, który naucza, który sprawuje Eucharystię, odpuszcza grzechy, służy wspólnocie. Wyobrażam sobie, jak bardzo musicie odczuwać wielkość swojej rodzicielskiej misji, zawsze wtedy, kiedy rozmyślacie nad tym, że wasza miłość dała życie osobie konsekrowanej, która niestrudzenie służy, która podtrzymuje płomień aktywnej nadziei na przyjście Jezusa. Wasze nabożeństwo do Maryi, Matki Chrystusa — Dobrego Pasterza, pozwoli wam odkryć i z radością przeżywać owo powołanie do nowej płodności w Kościele.

Wam, drodzy więźniowie, nieobecni tutaj fizycznie, a jednak — wiem o tym — duchowo obecni w tej świątyni, która jak każda chrześcijańska świątynia jest znakiem oraz narzędziem prawdziwej i całkowitej wolności, zachęcam do wsłuchiwania się w głos Boga, który przemawia jako Ojciec w waszych sumieniach. Nie jest On daleko od was i od waszego pragnienia wolności, pragnienia, by powrócić do społeczeństwa jako nowi ludzie. Pan, poprzez wszystkie ludzkie błędy, przygotowuje waszą autentyczną wolność, będącą przede wszystkim wolnością, która płynie z wewnętrznego usprawiedliwienia, z nawrócenia serca. Wasze obecne cierpienie daje wam również udział w Chrystusowym odkupieniu, dokonanym dla dobra wszystkich, którzy na tym świecie błądzą. By odnaleźć nową godność, weźcie więc wasz krzyż bez uczucia poniżenia, mężnie, z nadzieją pokładaną w Maryi, Pannie Łaskawej, Matce miłosierdzia.

Wszystkim ekwadorskim, zakonnicom klauzurowym, rodzicom kapłanów i osób konsekrowanych, oraz wszystkim, więźniom z serca błogosławię.

Pod koniec przemówienia Ojciec święty zwrócił się do chorych oraz do grupy księży i kleryków.

W tym tekście zabrakło słowa dla was, drodzy chorzy, lecz nie brak ich w moim sercu i w codziennych modlitwach, słów głębokiego przekonania, wy bowiem jesteście moim głębokim przekonaniem, jesteście moimi najcenniejszymi współpracownikami. Wasza działalność to cierpienie, wasza działalność to znoszenie cierpień wraz z Jezusem ukrzyżowanym: to właśnie Krzyż prowadzi do zmartwychwstania, to Krzyż niesie przebaczenie grzechów, to Krzyż wiedzie ku zstąpieniu Ducha Świętego, to Krzyż wiedzie ku nawróceniu i łasce. Tym wszystkim jest krzyż, będący waszym udziałem: szczególna i uprzywilejowana cząstką Chrystusowego krzyża.

Jeśli także dla was, drodzy kapłani i klerycy, zabrakło słów w tym tekście, nie brak ich w moim sercu, są tam zawsze obecne, wypowiadane każdego dnia, w każdym momencie, są to słowa mojej własnej egzystencji, bowiem jestem jednym z was. Byłem jednym z was, drodzy seminarzyści, choć w sytuacji bardzo specjalnej, bardzo odległej od normy. Papież nie wstąpił do normalnego seminarium, lecz… pozwólmy działać Opatrzności. Będziecie w przyszłości kapłanami, kapłani, to ci, którzy uczestniczą w sposób najbliższy w Eucharystii. Każdego dnia w sprawowanej przeze mnie Eucharystii uczestniczą jako koncelebransi inni kapłani, przynajmniej dwaj, czasem dziesięciu, czasem trzydziestu. Także dziś uczestniczyli w tym wielkim, zgromadzeniu Ludu Bożego. To wielkie zgromadzenie nie jest dziełem przypadku, jest owocem kapłańskiej pracy, waszej pracy przepowiadania Słowa Bożego, sprawowaniu sakramentu pokuty. Wasz arcybiskup powiedział mi: Ojcze święty, jakże wielu wyspowiadaliśmy! Ile miesięcy, ile miesięcy, ile przygotowań!

Umiłowani bracia, dziękuję wszystkim i każdemu z osobna, życzę wam wielkiej radości z owoców waszej pracy kapłańskiej. Powierzam was wszystkich macierzyńskim ramionom Maryi, Matki Chrystusa, Matki Kościoła, Matki nas wszystkich; wszystkim obecnym, wszystkim do których zwracałem się czytając ten tekst lub wypowiadając tych kilka improwizowanych słów, wszystkim pragnę teraz, wraz z mymi braćmi biskupami udzielić Apostolskiego Błogosławieństwa.

L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1985, nr 2 (62) s. 18