1987.02.02 – Rzym – Homilia podczas Mszy św. dla Zakonników i Zakonnic Rzymu

  1. „Bramy, podnieście swe szczyty” (Ps 24[23], 7).

Liturgia dzisiejsza głosi pochwałę świątyni. Naprzód świątyni jerozolimskiej, z kolei każdej. Ale jerozolimska jest tu prototypem. Wyrosła z dziejów Izraela, ludu wybranego przez Boga. Ludu, z którym Bóg obcował poprzez jego patriarchów, poprzez Mojżesza, poprzez Proroków. Świątynia jerozolimska tai w sobie całą tradycję tego obcowania, a zarazem dzieje Ludu wybranego przez Boga.

„Bramy, podnieście swe szczyty”! Bóg, który mieszka na wysokościach, zstępował w obłoku. Pan zastępów. Król chwały. Obłok Pański okrywał Mojżesza i Arkę Przymierza, gdy jeszcze mieszkała w namiocie. Potem zamieszkała w świątyni, w miejscu, które nazywano „Święte Świętych”. Nikt tam nie wchodził, tylko arcykapłan w czasie największych uroczystości.

  1. Dziś Ten, który jest Panem świątyni, przychodzi z niskości. Przychodzi spośród Ludu. Owszem, spośród najuboższych tego ludu. Przychodzi jako Niemowlę, w czterdziestym dniu po narodzeniu. W dniu, w którym Prawo przepisywało oczyszczenie matki, a zarazem ofiarowanie syna, jeśli był pierworodny.

Przychodzi niezauważony. Przynoszą Go Maryja i Józef, jak tyle innych niemowląt w czterdziestym dniu.

Czy o Nim mówił prorok Malachiasz, gdy pytał: „kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże?” (3, 2).

Czy o Nim mówił Psalmista, gdy śpiewał: „bramy podnieście swe szczyty (…), aby mógł wkroczyć Król chwały” (Ps 24 [23], 7).

Tymczasem wszystko odbywa się zwyczajnie. Świątynia milczy i modli się jak zwykle. Jest przejęta, jak zawsze, jak od tylu wieków, tajemnicą obecności Boga Przymierza. Boga, który przychodzi z wysoka.

Świątynia zdaje się nie oczekiwać innego Przyjścia.

  1. A jednak znalazł się jeden człowiek, który rozpoznał. Jedne oczy, które ujrzały. Jeden głos, który zawołał. Przerwał milczenie świątyni — i zawołał.

Przejmujące są słowa tego starca, który mówił napełniony Duchem Świętym.

Jest w słowach Symeona spotkanie Starego z Nowym. Obietnicy z Wypełnieniem. W tym głosie Bóg zstępuje do serca swojego Ludu. Podnosi bramy odwiecznych przeznaczeń i otwiera swój ziemski przybytek ku ostatecznemu wypełnieniu w wieczności. W mieście Boga. W niebieskim Jeruzalem.

Tam jeden jest tylko Arcykapłan. Arcykapłan dóbr przyszłych, który przez swoje Ciało i Krew wstąpił do wiecznej świątyni, do miejsca świętego świętych.

To zaś jest początek jego wstępowania. Właśnie dziś. Właśnie w tym ofiarowaniu Pierworodnego, które zapowiada ostateczną i wieczną Ofiarę.

Przychodzi do świątyni jerozolimskiej Ten, który „stał się miłosiernym i wiernym, arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu” (Hbr 2, 17).

  1. To właśnie widzą oczy starca. To wyrażają słowa Symeona. To wyraża również — chociaż innymi słowami — owa „Anna, córka Fanuela (…) bardzo podeszła w latach” (Łk 2, 36). Wszakże i ona „przyszedłszy w tej właśnie chwili [do świątyni], sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy” (tamże, w. 38).

Ona też „nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą” (tamże, w. 37).

  1. Wasze powołanie, drodzy bracia i siostry, wynika ze świadectwa Symeona i Anny Wynika w sposób szczególny i dlatego właśnie dzisiaj gromadzicie się w tej wielorakiej wspólnocie zakonów i zgromadzeń, które mają swoje miejsce w Rzymie. Poniekąd zaś reprezentujecie tutaj wszystkich w Kościele zakonników i zakonnice na całym świecie.

W istocie wasze powołanie jest analogiczne do powołania Symeona i Anny: tak jak oni bowiem rozpoznaliście Pana, oddaliście się Mu w modlitwie i ofierze, a poznawszy Go, tak jak oni mówicie o Nim braciom oczekującym zbawienia.

Powtarzajcie za Symeonem: „moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela” (Łk 2. 30-32).

  1. Wasze powołanie — podobnie jak powołanie Symeona — zrodziło się ze światłości, którą jest Chrystus. Impuls, który skierował was na drogę rad ewangelicznych, zrodzi się z wewnętrznego spotkania z odkupieńczą miłością Chrystusa. I właśnie przez tę miłość zostaliście wezwani.

Gdy Chrystus spojrzał na was i was umiłował, Jego miłość zwróciła, się do każdego, jako do określonej osoby, nabierając zarazem rysów oblubieńczych: stała się miłością wybrania, która ogarnia całą osobę z duszą i ciałem, myślą i uczuciem, w jej niepowtarzalnym „ja” osobowym (por. Redemptionis donum, 3).

Z pewnością wszyscy chrześcijanie zostali, darmo odkupieni przez Chrystusa i wszyscy są wezwani, by wyznawać Go wobec ludzi. Lecz wy, ślubując ubóstwo, czystość i posłuszeństwo, oddaliście się całkowicie swemu wielkiemu, wszechmocnemu Panu, Jego woli i Jego miłości. Za chwilę, podczas tej liturgii, odnowicie publicznie zobowiązanie waszej profesji zakonnej, by dać świadectwo bezgranicznej miłości, jaką umiłował was Chrystus, i by potwierdzić swoją bezwzględną wolę służenia Mu w braciach.

Chrześcijanie zaangażowani w różnego rodzaju działalność społeczną, we współczesnym świecie potrzebują tego świadectwa, poprzez które zakonnicy i zakonnice swoim całkowi tym poświęceniem się Bogu przypominają im, że przemija postać tego świata. Taki jest charakter wybranego i podjętego przez was zupełnego wyrzeczenia, w którym musicie wytrwać, szukając oparcia tylko w Bogu.

Dobrze o tym wiecie, że aby być świadectwem, którego zresztą świat oczekuje, życie zakonne musi zachować swą specyfikę a każdy instytut szczególnie strzec własnego charyzmatu zgodnie z wolą Założyciela. To właśnie znaczy być — mówiąc słowami Symeona — „znakiem, sprzeciwu”, nie przeciw człowiekowi, lecz przeciw nieludzkim odruchom współczesnego społeczeństwa; nie przeciw wartościom nowoczesnego świata, ale raczej dla jego zbawienia.

Wkład, w owo ewangeliczne ożywienie świata wnoszą także, poprzez swą specyficzną formę życia konsekrowanego, instytuty świeckie, oficjalnie zatwierdzone przez papieża Piusa XII Konstytucją Apostolską Provida Mater Ecclesia, wydana dokładnie przed, czterdziestu laty. 2 lutego 1947 roku.

  1. Wy, zakonnicy, stanowicie jedno z największych bogactw Kościoła, który potrzebuje waszej obecności. W Rzymie obecności tej, dzięki Bogu, nie brakuje. Diecezja ta zajmuje pod tym względem, najbardziej uprzywilejowane miejsce wśród diecezji świata: jest was tutaj 25 tysięcy, istnieje 330 domów generalnych i ponad 300 domów prowincjalnych.

Spełniacie w diecezji rolę ogromnie ważną: właściwy wam styl przeżywania chrześcijaństwa jest szczególnie skutecznym wsparciem dla pracy Kościoła. Chciałbym, żeby ta wasza posługa była w sposób szczególny nastawiona na przygotowania do Synodu Rzymskiego, od którego wszyscy spodziewamy się owoców odnowy i dzieł miłosierdzia.

Wsparcie, którym, służycie Kościołowi, wynika przede wszystkim ze świadomości należenia do samego Boga w Jezusie Chrystusie, Odkupicielu świata i Oblubieńcu Kościoła. On wyciska niejako swe znamię w waszych sercach, myślach, słowach i czynach. To przeniknięte miłością poznanie Chrystusa dokonuje się i pogłębia z każdym dniem coraz bardziej dzięki życiu modlitwy osobistej, wspólnotowej i liturgicznej, właściwej każdej z rodzin, zakonnych.

Zakonnicy i zakonnice, całkowicie oddani kontemplacji, stanowią istotną pomoc i zachętę dla swych braci i sióstr zajmujących się dziełami apostolskimi (por. Redemptionis donum, 8). Zwracając się z ufnością do tych dusz oddanych kontemplacji, zachęcam je z całego serca, aby trwały w wierności temu uprzywilejowanemu powołaniu i by spełniały wymogi codziennej ofiary, mając pewność, że ich posługa w Kościele jest niezastąpiona dla dzieła ewangelizacji i dla zbawienia dusz.

  1. We współczesnym świecie, udręczonym obojętnością, podziałami, nienawiścią i uciskiem, braterska wspólnota zaszczepiona i ugruntowana w miłości jest wymownym przykładem powszechnego pojednania w Chrystusie (por. kan. 602).

Trwajcie więc nieprzerwanie w tej braterskiej miłości: niech wasze domy zawsze będą oazami pokoju i gościnności, w których nikt nie jest uprzywilejowany, czy wyobcowany, w których panuje wspaniałomyślna gotowość do codziennych wyrzeczeń, co wymaga atmosfery prawdziwie braterskiego życia.

Dzisiaj ludzie są szczególnie wrażliwi na to świadectwo autentycznie przeżywanej, braterskiej miłości, która jest także przekonywającym zaproszeniem dla młodych, by wraz z wami pójść drogą, którą wybraliście.

Nowoczesne miasto, w którym znacznie osłabło poczucie sacrum, potrzebuje ludzi ożywionych wiarą i miłością, i nie pozostaje obojętne wobec takich propozycji, które mogą być jednoznacznie zidentyfikowane. Chętnie więc ujawniajcie wasz stan duchowny poprzez noszenie stroju zakonnego, który niech będzie prosty i ubogi. Jest to ciche, lecz wymowne świadectwo, znak, którego obecność potrzebna jest na drogach zsekularyzowanego świata.

  1. Wiem, z jaką troską wasze instytuty zawsze starają się być blisko ubogich, w których rozpoznają osobę samego Chrystusa. Raduję się z tego i wam gratuluję. Jednakże tylko ci, którzy naprawdę znają, ubóstwo i prowadzą ubogie życie, są zdolni zrozumieć ubogich i służyć im pomocą. Składając śluby zakonne wyrzekliście się dobrowolnie dóbr tego świata. Jest więc rzeczą bardzo ważną, byście byli od tych dóbr oderwani, unikając — tak w życiu osobistym, jak wspólnotowym — przesadnego korzystania z wygód i kosztownych usług, jakie oferuje codzienne życie. Nie można żyć w duchu ubóstwa, jeśli bezpośrednio się go nie praktykuje. Zachęcam więc was, byście od czasu do czasu poddawali rozwadze ten aspekt waszego życia.

Niech Maryja będzie stałym wzorem dla waszego życia konsekrowanego w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie. Niech na was patrzy, niech was strzeże i niech wam pomaga w ukazywaniu światu nieskończonej miłości Boga do wszystkich ludzi!

  1. „Światło na oświecenie pogan i chwalę ludu Twego, Izraela” (Łk 2. 32). „Znak, któremu sprzeciwiać się będą” (tamże, w. 34).

Trzymamy w dłoniach swoich zapalone świece. Niech dają w dniu dzisiejszym świadectwo Temu, który jest światłością świata.

Niech mówią również o świetle, jakie się za sprawą Jego Przyjścia zapaliło w świątyniach naszych serc światło wiary, światło powołania.

Niech zwracają się również do Maryi, podobnie jak Symeon w dniu ofiarowania Jezusa. Czyż nie trzeba, aby Ona, tak głęboko obecna w tajemnicy Chrystusa i Kościoła, znała w sposób szczególny „zamysły” naszych serc?

L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1987, nr 2 (87) s. 11