1987.04.23 – Buenos Aires – Biada nam, gdybyśmy nie umieli ukazywać Ewangelii światu. Homilia podczas Mszy św. dla osób konsekrowanych

„Oddajcie Panu, rodziny narodów, oddajcie Panu chwałę i [uznajcie] potęgę” (Ps 96 [95], 7).

  1. Liturgia, którą dziś sprawujemy, najmilsi w Panu, powtarza te piękne słowa psalmu, wzywając nas do oddawania chwały Bogu za Jego zbawcze działanie pośród narodów i całego stworzenia.

Ta pieśń płynie teraz z serc, które poświęciły się Bogu, aby radośnie iść drogą ku doskonałości i stać się w pełni gotowymi do wypełniania dzieła ewangelizacji. Dziękuję za waszą obecność i wasz entuzjazm; dziękuję za wasze świadectwo, które z pewnością na co dzień wyraża się w waszym trudzie uświęcania i apostolstwa.

U progu Wielkiego Tygodnia Kościół przypomina nam słowami psalmisty, że to Chrystus modli się w nas, za nas i naszymi ustami, jak gdyby chcąc oddać Bogu na nowo i na zawsze całe stworzenie i całą ludzkość, jak gdyby pragnąc już zaraz dokonać odnowy w Nim wszystkich rzeczy, „aby Bóg był wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15, 28). W ten sposób Pan uprzedza w naszym życiu „hymn, który w niebieskich przybytkach rozbrzmiewa po wszystkie wieki” (Sacrosanctum Concilium, 83).

Od dnia Wcielenia, Jezus — Słowo, które stało się człowiekiem, rozpoczął swoje dzieło odkupienia wszystkiego, co upadło przez grzech, aby to wszystko oddać Ojcu jako nowe stworzenie. Jezus „przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem” (Gaudium et spes, 22) i przemienił go w nowe stworzenie dzięki Bożemu synostwu, w którym poprzez swoją krwawą ofiarę i swoje chwalebne zmartwychwstanie pozwala nam uczestniczyć.

  1. Ojciec naprawdę wysłał swojego Syna na świat, abyśmy my, zjednoczeni w Nim i w Nim przemienieni, mogli zwrócić Bogu ten sam dar miłości, który On nam ofiarowuje: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). Wychodząc od owego daru miłości, możemy lepiej zrozumieć i urzeczywistnić w sobie wieczne życie Boga, które polega na uczestnictwie w całkowitym i odwiecznym oddaniu się Syna Ojcu w miłości Ducha Świętego. Tę wzniosłą rzeczywistość święty Jan od Krzyża wyraził słowami: „dać Boga Bogu samemu w Bogu” (Żywy płomień miłości, pieśń 3).

Chciałem przypomnieć wam te chrześcijańskie ideały, aby ożywić w waszych umysłach i sercach świadomość ostatecznych i wspaniałych celów każdej ewangelizacji. Tylko taki apostoł, który umiłował owe ideały doskonałości, potrafi stawić czoło wszystkim przeszkodom i nawet posłużyć się nimi do głębszego naśladowania Chrystusa i jeszcze bardziej stanowczego oddania się duszpasterstwu. „Bóg doznaje pełnej chwały, kiedy ludzie świadomie i całkowicie przyjmują Jego zbawcze dzieło dokonane w Chrystusie” — mówi nam Sobór Watykański II (Ad gentes, 7).

W sercu każdego człowieka istnieje jednak przeszkoda, która utrudnia ów proces wewnętrznego zjednoczenia i harmonii z całym stworzeniem: jest nią grzech, zerwanie z Bogiem, nienawiść wobec brata. Wydaje się niekiedy, że społeczeństwo, w którym żyjemy, zatraciło świadomość grzechu i to właśnie dlatego, że zapominało o znaczeniu wartości duchowych, będących siłą ożywiającą każdy autentyczny humanizm. Człowiek, który wyszedł z rąk Stwórcy, tylko wtedy w pełni się realizuje, gdy w swoim myśleniu i postępowaniu — jako jednostka i jako członek społeczeństwa — będzie wiemy swojej kondycji „obrazu i podobieństwa Bożego” (por. Rdz 1, 26). Ostatecznie grzech jest zniszczeniem daru Bożego, ofiarowanego nam w Duchu Świętym poprzez Chrystusa Zbawcę.

  1. Chrystus pokonuje grzech ofiarą swego Krzyża, „ofiarą najwyższej miłości, która przezwycięża zło wszystkich grzechów ludzi” (Dominum et Vivificantem, 31). Chrystus zwycięża więc przez posłuszeństwo Ojca aż do śmierci, przemienionej już w paschalne misterium zmartwychwstania (por. Flp 2, 8-11). To przezwyciężenie grzechu poprzez miłość jest nowym początkiem „oddania” Bogu całej ludzkości i wszystkiego, co jest z istoty swojej Boże. Poprzez tajemnicę paschalną jest w dwójnasób Boże — jako wszechświat odkupiony i odnowiony w Chrystusie (por. Ef 1, 10). Człowiek — jako osoba i cała ludzkość — może w Chrystusie uczynić ze swego istnienia dar dla Boga i bliźnich.

Bólem napawa uznanie tego, że nasz grzech ukrzyżował Chrystusa żyjącego w bliźnim, ale pociechą jest spotkanie z Chrystusem ukrzyżowanym, który umiera pełen miłości, aby zniszczyć grzech i odnowić człowieka. Człowiek, któremu przebaczono i który został odkupiony, jak święty Paweł czy święty Augustyn, jeszcze lepiej może wszystkim głosić przebaczenie i pojednanie. Czyż w tej tak wspaniałej, ewangelicznej perspektywie nie odżywa chrześcijańska nadzieja, która jest w stanie budować pokój poprzez głoszenie wszystkim przebaczenia i pojednania w radości zmartwychwstałego Chrystusa?

  1. Przybliżamy się stopniowo, w rytmie liturgii wielkopostnej, do obchodów Paschy, misterium Emmanuela, Boga z nami. Jezus Chrystus jest Synem Bożym, który na zawsze przypieczętował Przymierze miłości pomiędzy Bogiem i ludźmi. On „zamieszkał wśród nas” (J 1, 14) i dzielił z nami naszą egzystencję, ażeby ze swojej ofiary i śmierci uczynić źródło nowego życia dla wszystkich ludzi (por. J 7, 38-39). Przez Chrystusa i w nowym życiu z Ducha świętego człowiek może być już „oddany” Przenajświętszej Trójcy ponieważ z Jego Krzyża płynie siła odkupienia (por. Dominum et Vivificantem, 14).

Świat i cała ludzkość, dzięki odkupieńczej śmierci Chrystusa, Syna Bożego, odzyskały tę równowagę, którą utraciły przez grzech, i powróciły do wspaniałej jedności kosmosu i całej ludzkiej rodziny. Dzięki paschalnej tajemnicy cały świat stworzony uczestniczy w chwale zmartwychwstałego Chrystusa i może śpiewać „nową pieśń” Chrystusowych uczniów (por. Ap 5, 9), której echem są słowa dzisiejszej liturgii: „śpiewajcie Panu pieśń nową, śpiewajcie Panu, wszystkie krainy! Śpiewajcie Pa­nu, błogosławcie Jego imię!” (Ps 96 [95], 1-2).

  1. My wszyscy, tutaj zgromadzeni, aby uczestniczyć w eucharystycznym odnowieniu tego Chrystusowego „oddania” Ojca w paschalnej tajemnicy, wpatrujemy się wzrokiem wiary w Odkupiciela (por. Hbr 12, 2), ażeby uświadomić sobie na nowo, uświadomić do głębi, że wszyscy jesteśmy z Chrystusa.

Jesteśmy całkowicie z Niego przez chrzest, który „zanurza” nas sakramentalnie w śmierci i zmartwychwstaniu Pana, aby zapoczątkować nowe życie, poprzez które Chrystus „oddaje” i zawierza Ojcu całe nasze odnowione istnienie. Przez sam fakt, że zostaliśmy ochrzczeni, już jesteśmy powołani do świętości, jako że „wszyscy chrześcijanie jakiegokolwiek stanu i zawodu powołani są do pełni życia chrześcijańskiego i do doskonałości miłości” (Lumen gentium, 40).

Jesteśmy całkowicie z Niego przez posłannictwo, jakie dał Apostołom i całemu Kościołowi. Posłannictwo to wymaga, aby „głosiciel prawdy poświęcił mu cały swój czas i wszystkie swe siły, a jeśli zajdzie konieczność, aby i życie samo złożył w ofierze” (Ewangelii nuntiandi, 5).

Jesteśmy całkowicie z Niego poprzez święcenia kapłańskie, które uzdolniają nas sakramentalnie do reprezentowania Chrystusa, Głowy Mistycznego Ciała i do służenia w ten sposób wszystkim wiernym w Jego imieniu i Jego władzą. Fakt przyjęcia sakramentu kapłaństwa wymaga z naszej strony utożsamienia się do głębi z Chrystusem i tajemnicami naszej wiary, których jesteśmy szafarzami.

Jesteśmy całkowicie z Niego po przez konsekrację zakonną i stałe praktykowanie rad ewangelicznych. Owa konsekracja stanowi szczególne zstąpienie do samych korzeni tego oddania Ojcu, jakie w każdym z nas ukształtował sakrament chrztu, wyciskając niezatarty znak podobieństwa do Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał. Stanowi ona „znak i bodziec miłości i szczególne źródło duchowej płodności w świecie” (por. Lumen gentium, 42).

Tak więc my wszyscy: kapłani, osoby konsekrowane, działający na polu duszpasterskim, jesteśmy całkowicie z Niego; we wszystkich nas jest owa paschalna radość, która płynie z przedłużania — każdy według swego powołania — obecności, słowa, ofiary i zbawczego działania Chrystusa, zwycięzcy grzechu i śmierci.

  1. Dzisiaj, w tym eucharystycznym zgromadzeniu, my wszyscy, którzy należymy całkowicie do Niego, pragniemy nie tylko usłyszeć Jego orędzie, lecz przede wszystkim przyjąć całym sercem misyjne wezwanie Pana; „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelie wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15).

To misyjne polecenie Jezusa jest niejako deklaracją miłości, bo powierza nam to, co On najbardziej umiłował: otrzymaną od Ojca misję od kupienia upadłej ludzkości. Jeżeli On oddał życie, by wypełnić swą zbawczą misję, to my, którzy należymy całkowicie do Niego, przyjmujemy z rąk Kościoła to zobowiązanie, by z Nim dzielić nasze życie.

Konsekracja przez chrzest stanowi pierwsze źródło wezwania do apostolstwa, do ewangelizacji. „Ponieważ cały Kościół jest misyjny (…) dzieło ewangelizacji jest podstawowym zadaniem Ludu Bożego” (Ad gentes, 35). Dlatego „dzieło ewangelizacji nie jest niczyim aktem osobistym i samotnym, ale całkowicie kościelnym” (Ewangelii nuntiandi, 60).

Ponadto my, którzy otrzymaliśmy kapłaństwo sakramentalne, jesteśmy — z innego, szczególnego tytułu — zobowiązani do apostolstwa i ewangelizacji przez posługę Słowa i Sakramentów. Służba ewangelizacyjne mu dziełu Kościoła jest dla nas po ważnym, choć równocześnie radosnym obowiązkiem. Jesteśmy istotnymi i skutecznymi narzędziami, przy pomocy których sam Chrystus, Dobry Pasterz, działa w duszach: jesteśmy narzędziami jedności, niezbędnymi w dziele ewangelizacji, które Pan powierzył Kościołowi.

Boża konsekracja poprzez profesję zakonną i wezwanie do stałego praktykowania rad ewangelicznych otwiera nowe drogi dla apostolatu Kościoła i dostarcza nowych sił do ewangelizacji. Osoba konsekrowana winna być przejrzystym znakiem i nośnikiem ofiarowania świata Bogu. Powinna być też żywym obrazem ubóstwa Chrystusa, który wyrzekł się wszystkiego i stał się „posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 8). Konsekracja Panu jest wyraźnym obrazem ofiary Chrystusa uległego wobec zbawczej woli Ojca. Stąd płynie — jako skuteczny znak ewangelizacji — wspaniała płodność apostolska życia konsekrowanego. Wezwani do konsekracji zakonnej „przynależą do dynamicznej działalności Kościoła (…), są jak najbardziej wolni i mogą dobrowolnie opuścić wszystko i iść aż na krańce świata, aby głosić Ewangelię” (Ewangelii nuntiandi, 69).

  1. Ewangelię głosi się żywym słowem, głosi się życiem. Ale głosi się ją nade wszystko świadectwem całkowitego poświęcenia się Bogu, poprzez oddanie Mu całego stworzenia w oblubieńczej ofierze dla sprawy Królestwa Bożego, które Chrystus urzeczywistnił w dziejach człowieka. Tę zbawczą misję „oddawania” i „zawierzania” Bogu wszystkiego Chrystus pragnie dzielić z każdym, kto gotowy jest pójść za Nim i przyjąć do końca prawdę Ewangelii. Udział w posłannictwie Chrystusa wymaga postawy oblubieńczej, która polega na gotowości pójścia za Nim i podjęcia dla Niego każdego ryzyka. Uczestnictwo w apostolacie Kościoła i w jego uniwersalnej misji rodzi się z „oblubieńczej miłości do Chrystusa”, która „staje się w sposób niejako organiczny miłością Kościoła, jako Ciała Chrystusa, Kościoła jako Ludu Bożego — Kościoła, który sam jest równocześnie Oblubienicą i Matką” (Redemptionis donum, 15).

Dzięki swemu zjednoczeniu z Chrystusem i dochowywaniu Mu oblubieńczej wierności stajecie się obrazem Kościoła, który — jak Maryja — słucha, modli się i miłuje. Podobnie jak apostołowie wszystkich czasów, również wy, kapłani, osoby konsekrowane i oddające się pracy duszpasterskiej w Argentynie, musicie do głębi doświadczyć wraz z Maryją rzeczywistości Wieczernika, aby otrzymać nowe łaski od Ducha Świętego i móc sprostać sytuacjom, przed jakimi we współczesnym święcie staje ewangelizacja. Takie było moje wezwanie zawarte w encyklice Dominum et Vivificantem (por. 25 i 26) oraz w pierwszej encyklice, Redemptor hominis (por. 22), idącej w ślady Soboru Watykańskiego II (por. Lumen gentium, 59; Ad gentes, 4). Rok Maryjny, który wkrótce rozpoczniemy, stanowi nadzwyczajną okazję do tego, by na nowo ożywić wasze życie w tej właśnie, ewangelicznej perspektywie.

  1. Pan oczekuje od was, że będziecie umieli głosić Jego naukę słowami pełnymi życia, na miarę Ewangelii, zatem wasze istnienie o tyle będzie ewangelicznym słowem, o ile będzie spontanicznie wypływało z własnego wewnętrznego oddania. Wasz apostolat stanie się wtedy płodny i „wiarygodny”, a świat oczekuje od nas zaangażowania się całym życiem i dawania świadectwa modlitwy, co pragnąłem podkreślić podczas ubiegłorocznego spotkania w Asyżu.

Głoszenie w ten sposób Ewangelii staje się też „powodem do chluby” (por. 1 Kor 9, 16), jak mówi święty Paweł w drugim czytaniu dzisiejszej liturgii eucharystycznej. Równocześnie staje się najświętszą powinnością i nieustającym przynagleniem, o czym mówi w swym wyznaniu ten sam Apostoł: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (tamże). Tak, biada mi! Biada nam, gdybyśmy nie umieli ukazywać dziś Ewangelii światu, który — wbrew pozorom — wciąż czuje „głód Boga” (por. Redemptor hominis, 18).

Dlatego, drodzy bracia i siostry, w ten przedostatni piątek Wielkiego Postu wpatrujemy się pełni nadziei w paschalną tajemnicę Chrystusowego Krzyża i Zmartwychwstania, najwyższy wyraz Jego odkupieńczej miłości. Pan błogosławi wam wzrostem powołań apostolskich: powołań do kapłaństwa i do życia konsekrowanego. Jest to Jego dar, za który winniście być wdzięczni i z którym musicie współpracować każdego dnia. Trzeba ukazywać, zarówno w życiu osobistym, jak i w życiu wspólnoty, tę „radość należenia wyłącznie do Boga” (Redemptionis donum, 8). Radość ta, która jest radością paschalną, rodzi się jednak z serca rozmiłowanego w Chrystusie, serca oderwanego od dóbr tego świata, serca, które razem z Panem ofiarowuje siebie na krzyżu i gotowe jest dzielić się w życiu z braćmi darami jego miłości. Wielu młodych, chłopcy i dziewczęta, poczuje w sobie wezwanie do naśladowania Chrystusa, jeżeli w was, bracia i siostry, zobaczy ślady Jego miłości, oblicze Chrystusa, który przyjmuje, pomaga, jedna i zbawia.

  1. Żyjcie z nadzieją, nie dając się zwyciężać zniechęceniu, zmęczeniu i krytyce. Przecież w was jest obecny Pan, który wybrał was jako swoje narzędzia, abyście na wszystkich drogach waszego apostołowania przynosili owoc i aby owoc wasz trwał (por. J 15, 16).

Wy wszyscy, którzy pracujecie na niwie duszpasterskiej: najbliższy Krajowy Kongres Eucharystyczny da wam z pewnością konkretny plan i stworzy pole dla ewangelicznej działalności, zmierzającej do kościelnej odnowy. Dobrze ukierunkowana katecheza jest podstawą życia sakramentalnego, osobistego, rodzinnego i społecznego; zatem każda działalność apostolska, a zwłaszcza katecheza, jest „otwarta na misyjny dynamizm Kościoła” (Catechesi tradendae, 24). Wszystkich was wzywam, abyście włączyli swój trud we wspólne dzieło permanentnej ewangelizacji.

Kościele argentyński! „Powstań! Świeć, bo przyszło twe światło i chwała Pańska rozbłysła nad tobą” (Iz 60, 1).

Te słowa proroka Izajasza przypominają nam liturgię Epifanii, czyli Objawienia Pańskiego wszystkim ludom. Dzisiaj, w czasie tej liturgii mszalnej sprawowanej w Buenos Aires, Kościół powraca do nich w bliskości Chrystusowej Paschy. Zmartwychwstanie Chrystusa to kulminacyjny moment, w którym spełnią się te słowa. Pan objawi się w tajemnicy Krzyża i Zmartwychwstania; Pan zajaśnieje światłością Prawdy, ażeby w mocy Ducha świętego wezwać wszystkie narody: „I pójdą narody do twojego światła” (Iz 60. 3).

Modlę się do Boga, by Argentyna podążała w Chrystusowym świetle!

Idźcie pewnie i zdecydowanie: Pan prowadzi was za sobą i oświeca swoim światłem, by nie potknęła się wasza stopa (por. Ps 91, 12).

Jeżeli w czasach, gdy dostatnie, konsumpcyjne społeczeństwa przechodzą poważny kryzys wartości duchowych, wasz Kościół, Kościół całej Ameryki Łacińskiej dochowa wierności Chrystusowi, może być światłem, które rozjaśni świat, aby kroczył drogami solidarności, prostoty, cnót ludzkich i chrześcijańskich, które są prawdziwym fundamentem społeczeństwa, rodziny i pokoju w sercach.

Oto wasze ewangelizacyjne zadanie, wasza misja: być światłem dla tych, którzy są w ciemnościach. Zostaliście wezwani, umiłowani bracia i siostry, aby czuć w sobie i przeżywać do końca to przynaglenie świętego Pawła, które winno stać się codziennym sprawdzianem: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!” (1 Kor 9, 16).

  1. Zostaliście wezwani i urzeczeni przykładem miłości, który dał sam Chrystus, a także przykładem świętego Pawła i tylu innych świętych, apostołów i założycieli zgromadzeń zakonnych, by stawać się słabym wśród słabych, aby stawać się „wszystkim dla wszystkich, żeby ocalić przynajmniej niektórych” (por. 1 Kor 9, 22). Na to wezwanie odpowiedzieliście miłością do samego Jezusa, miłością Ewangelii, „by mieć w niej swój udział” (1 Kor 9, 23).

Niech więc rozszerzą się wasze serca tą radością i nadzieją zapowiedzianą przez proroka Izajasza, a urzeczywistnioną tu i teraz w Jezusie (por. Iz 60, 5).

Słowami Psalmu chwalcie Pana, „rozgłaszajcie Jego chwałę wśród narodów. Pan jest królem” (Ps 95, 3, 10). Tak! Ukrzyżowany Chrystus jest królem. Przez swój krzyż i zmartwychwstanie Chrystus jest ośrodkiem stworzenia, Panem dziejów, Odkupicielem człowieka. On dał nam nowe życie, które pochodzi od Boga i które jest uczestnictwem w Jego własnym, trynitarnym życiu i oddaniu.

Niech Najświętsza Maryja Dziewica z Lujan stanie się dla was Dziewicą wypowiadającą swoje „tak”, Dziewicą wielkodusznej wierności i całkowitego oddania swemu posłannictwu. Niech będzie również Dziewicą nadziei, tej nadziei, którą winniście głosić i przekazywać wszystkim braciom, uczyniwszy ją najpierw rzeczywistością własnego serca.

 L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1987, nr 6 (91) s. 22-23