Jan Paweł II
PRZEMÓWIENIE DO WSPÓLNOTY ZAKONNEJ ZAKONU SZPITALNEGO ŚWIĘTEGO JANA BOŻEGO
Rzym, Szpital „San Pietro”, 29 grudnia 1984 r.
Najdrożsi!
Na zakończenie wizyty w szpitalu „San Pietro”, prowadzonym i administrowanym z tak wielką troską przez Bonifratrów, cieszę się, że mogę zatrzymać się z wami samymi, w tym krótkim spotkaniu.
Pragnę przede wszystkim wyrazić wam moje głębokie uznanie za pracę, którą wykonujecie tutaj, w tym rzymskim szpitalu, i we wszystkich innych miejscach powierzonych wam w Rzymie, we Włoszech i w innych krajach świata. Wasza działalność jest nieustanna, delikatna, ofiarna i tak bardzo potrzebna, ponieważ chory potrzebuje leczenia i lekarstw, ale równocześnie zrozumienia, pomocy moralnej i duchowej, ideałów – dokładnie tak, jak pojął i nauczał wasz święty Założyciel, wypróbowany poprzez niezwykłe koleje swego pełnego przygód życia.
Równocześnie chcę was także zachęcić do gorliwej wytrwałości w waszym posługiwaniu chorym, mimo trudności i niezrozumienia, na jakie możecie napotykać w obecnej sytuacji społecznej i politycznej. Święty Jan Boży, w dramatycznym okresie (1495–1550) i pośród często straszliwych trudności, nie przestawał iść swoją drogą, z głęboką wiarą i codziennym, gorliwym oddaniem. Tak pisał w jednym ze swoich listów: „Moc poucza nas, byśmy byli silni i radośni w służbie Bożej, ukazując pogodne oblicze zarówno w trudnościach, w utrapieniach, w trudach, w chorobach, jak i w pomyślności i radości, a za jedno i drugie dziękować Jezusowi Chrystusowi”.
Miejcie wiarę w Wcielenie! Bliskość świąt Bożego Narodzenia skłania mnie, aby podkreślić ten podstawowy program waszego życia zakonnego, idąc za przykładem waszego Założyciela.
Wierzyć w Wcielenie znaczy przede wszystkim mocno wierzyć w Opatrzność Bożą. Bóg bowiem objawił konkretnie swoją miłość do ludzkości, wchodząc w nią jako człowiek i jako Zbawiciel: „Nie w tym przejawia się miłość – pisze św. Jan – że my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał swojego Syna jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (1 J 4,10). Wiele wydarzeń współczesnej historii uderza nas i niepokoi: „antropologia chrześcijańska”, oparta na pojęciu „osoby ludzkiej”, stworzonej przez Boga, odkupionej przez Chrystusa, oświeconej przez Kościół i odpowiedzialnej na wieczność za swoje czyny, pozostaje w sprzeczności z antropologią oderwaną od Boga i od objawienia. Także wy, żyjąc w kontakcie z tyloma problemami i sytuacjami ludzkimi, możecie to dostrzegać – z bólem i cierpieniem. A jednak obchód Bożego Narodzenia powraca i stale przypomina, że „Słowo stało się ciałem”, aby oświecić ludzkość co do jej prawdziwego przeznaczenia i co do obecności Bożej miłości w dziejach. Potrzebna jest pokora waszego świętego, by tę prawdę przyjąć i nią żyć.
Wierzyć w Wcielenie znaczy także kochać człowieka – kimkolwiek on jest – jako stworzenie Boże. Sam fakt, że Bóg zechciał stać się „człowiekiem”, jasno ukazuje, jak bardzo Go miłuje, ceni i wywyższa. Ta duchowość towarzyszyła zawsze świętemu Janowi Bożemu, angażując go w życie nieustannej miłości, szczególnie wobec najuboższych i najbardziej potrzebujących, popychając go nieraz do aktów wielkiego heroizmu. Oczywiście czasy od tamtej pory bardzo się zmieniły; jednak cierpienie pozostaje, a w wielu miejscach wciąż trwają nędza i opuszczenie. Waszą duchowość można by nazwać duchowością „Ecce homo”, w tym sensie, że potraficie widzieć Chrystusa w każdym cierpiącym człowieku i służyć Mu z miłością i czcią.
Wreszcie, wierzyć w Wcielenie znaczy także spieszyć na ratunek duszom, aby je zbawić. Właśnie po to Jezus narodził się w betlejemskiej grocie i umarł na krzyżu. „Bóg, bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia: łaską bowiem jesteście zbawieni” (Ef 2,3-5). Taki był zamiar świętego Jana Bożego i taka winna być także wasza troska apostolska – delikatna i dyskretna, lecz stała i pobudzająca.
Kościół powierzył wam bardzo ważne zadanie: jesteście apostołami w szpitalach, w relacjach z lekarzami i pielęgniarzami oraz w pełnej miłości trosce o chorych. Ilu waszych współbraci zasłużyło się w ciągu ponad czterystu lat istnienia waszej instytucji: lekarze, chirurdzy, farmakolodzy, uczeni, pielęgniarze, a także teologowie, apologeci, naukowcy. Wśród wielu chciałbym wspomnieć czcigodnego sługę Bożego brata Benedykta Menni, wielkiego odnowiciela zakonu w Hiszpanii i założyciela Sióstr Szpitalnych Najświętszego Serca Jezusa, któremu niedawno został przypisany cud za jego wstawiennictwem.
Idąc za waszym powołaniem, pozostawiliście wszystko, aby oddać się na służbę chorym: z całego serca życzę wam duchowej radości tych, którzy wszystko czynią z miłości!
Niech Najświętsza Dziewica inspiruje was, pociesza i chroni każdego z was. A wraz z Nią niech towarzyszy wam także moje pełne serdeczności apostolskie błogosławieństwo, które z uczuciem rozciągam na wszystkich waszych współbraci na całym świecie.
Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va
Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana
