Przemówienie ku czci Św. Wincentego Pallottiego – 1963.02.24 – Rzym

Po raz piąty, odkąd Bóg powierzył mu misję kierowania swoim Kościołem, Ojciec Święty obecny jest razem z seminarium swojej rzymskiej diecezji na uroczystości ku czci „Mater mea – fiducia mea”; jest z tego bardzo rad i dzięki składa Bogu razem z drogimi dziećmi.

Jest zatem dla niego głęboką radością znaleźć się wśród przyszłych kapłanów by oddawać cześć Matce niebieskiej, której zawdzięcza tyle dowodów miłości, począwszy od lat chłopięcych i młodzieńczych. Wielką słodyczą bowiem napawa duszę możność czczenia Najświętszej Maryi przepięknym mianem „Matki ufności”, choć tyle innych Jej ramion zrodziła miłość chrześcijańska, które błyszczą jednakim światłem jak promienie tego samego Słońca.

Obecność niezapomnianego mądrego Wychowawcy

Z dzisiejszej okazji Ojciec Święty pragnął i wyraził życzenie, aby mieć u swego boku znamienitego przewodnika, tego mianowicie, który bardzo dobrze znał Rzymskie Seminarium, ponieważ przez trzynaście lat pozostawał jego duchowym kierownikiem: św. Wincentego Pallottiego. Umiłowany Święty, którego niedawno Papież wyniósł do najwyższej godności ołtarzy – w hołdzie oddania i czci, a nie tylko zasłużonej chwały, ten Święty jest tutaj domownikiem. Zapewne znany jest on alumnom dzisiejszym, tak jak kiedyś był kochany i wysławiany przez wszystkich, którym dane było słuchać jego napomnień i mieć go za przewodnika.

W tym domu gorliwości religijnej, w tej instytucji zawsze ulubionej przez papieży, która ponad półtora wieku temu z odnowioną energia zaczynała swoją skuteczną działalność, pozostawił On takie piętno łaski i mądrości, że wielu alumnów, nawet już po wyświęceniu, nie przestawało przychodzić do Niego, gnanych chęcią poddania się Jego duchowemu kierownictwu.

Możemy więc prawie odczytać i usłyszeć akcent jego głosu, drżenia jego serca, wzloty jego myśli i zebrać to wszystko w słodkie brzmienie niezwykłej harmonii.

Wystarczy jedno spojrzenie na godne podziwu życie św. Wincentego Pallottiego, aby dostrzec trzy wielkie cechy tej szlachetnej egzystencji: mądre formowanie dusz; nieustająca cześć Matki Najświętszej; wielorakość apostolatu na rzecz Królestwa Chrystusowego.

Anielska czystość kapłanów

Najpierw, jeśli chodzi o wstępowanie młodzieńców do stanu kapłańskiego, to przede wszystkim dochowywanie wierności wybranemu powołaniu, powinno być ich szczególnym wyróżnikiem. Ten wyróżnik jest trojaki: chociaż w rzeczywistości jedyny: to ta sama cnota, ten sam dar, powtórzone trzykrotnie. Zawsze i wszędzie: czystość, czystość, czystość.

Jaka to wzniosła nauka i zachęta, przepełniona czułością, zmierzająca jednocześnie do doskonałej ozdoby duszy!

W tym słowie zawarty jest każdy szczegół pewnej odpowiedzi Bogu. Chodzi, zaiste, o podstawę panowania nad sobą, która emanuje światło i rozprzestrzenia się. Kapłan musi być przede wszystkim pełen czystości, tzn. posiadać w duszy głęboko zakorzenione intencje i porywy czystości, jakiej żąda Święty nad Świętymi, ponieważ w tym jest jego siła, w tym tkwi źródło wszelkiej pociechy. Dlatego też czystość ma być zachowana zawsze w najwyższym stopniu, strzeżona wobec przeciwności i trudności, a równocześnie ma być podtrzymywana przez nieustanną, niezłomną wierność Bogu.

Cześć Maryi pewną ochroną dusz

Rezultaty tego nauczania znamienitego kapłana były wspaniałe i jego biografowie wskazują, iż jest ich niemało, wspominając tak o tych, którzy mieli Go za kierownika duchowego w Rzymskim Seminarium, jak i o tych co skorzystali potem z tych samych dobrodziejstw w Kolegium do Spraw Krzewienia Wiary i w innych seminariach i instytutach duchownych Wiecznego Miasta.

Radowali się z tego Najwyżsi Pasterze, przede wszystkim Grzegorz XVI i Sługa Boży Pius IX, radowali się również wspaniali heroldowie Pana, ze św. Gasparem z Bufalo na czele, który był zaopatrzony przez św. Wincentego Pallottiego również w chwili swego przejścia do błogosławionej wieczności.

Cześć dla Matki Bożej była w życiu Pallottiego nutą dominującą, codziennie odczuwaną, w każdej godzinie. Gdy chodził pomiędzy ludźmi, trzymał zawsze w prawej ręce obrazek z wizerunkiem Maryi, który podsuwał do uczczenia każdemu, jako wyraz najwyższej wdzięczności, za niezmierzoną dobroć tak znamienitej Matki.

Uciekanie się do Najświętszej Dziewicy musi być ciągłe, ale skuteczność tego uciekania się najdobitniej odczuwamy w chwilach ciężkich, w chwilach zwątpień i niepewności, w chwilach, kiedy najbardziej potrzebujemy Boskiej interwencji. Zawsze zresztą, w takich pełnych ufności przyzywaniach i synowskiej postawie, Kościół poucza nas i prowadzi z klarowną pięknością doktryny katolickiej, według której uczczeniem Maryi jest pozdrowienie w Nazarecie, wypowiedziane przez Anioła w imieniu Najwyższego. Sam Zbawiciel na Kalwarii dał nam Maryję za Matkę i ogłosił nas wszystkich synami Maryi.

Hojny apostolat bez granic

Trzecia nuta dominująca to apostolat. Cóż za płomień, za żar, nawet jeżeli, wyrażany często w najskromniejszych formach. Oto dobro dokonane na korzyść jednostki, ale ono nie wystarcza: zbawczy płomień rozciąga się na dwie, trzy, na tysiąc innych osób, i nie tylko na tych co są blisko, ale jak najmożliwiej nawet na tych mieszkających w dalekich krajach. Z jednej iskry, z iskier rozsianych tu i ówdzie, zapalają się potężne światła miłości i wiary.

Oto apostolat uważanego i troskliwego ucznia Jezusa. Kapłan nie jest dany tylko dla określonego terenu i środowiska – wykonuje oczywiście w sposób szczególny to, co posłuszeństwo wskazało mu jako jego zadanie – ale w każdej chwili pragnie gorąco udać się wszędzie, gdzie tylko zauważy konieczność, możliwość zaniesienia Chrystusowego ognia. Jezus rozciągnięty na Krzyżu woła i oczekuje, aby wszystkie dusze przyszły do Niego; ofiarował się za cały świat; pragnie przytulić wszystkich do swego przeczystego Serca.

Kapłani są ministrami tej niezmierzonej miłości.

Pięknie jest żyć, poświęcić się, a jeśli zajdzie tego potrzeba, umrzeć dla tak szczytnego ideału. Nadaje mu znaczenia niezachwiana obietnica Zbawiciela: „Ecce ego vobiscum sum omnibus diebus, usque ad consummationem saeculi”. Oto jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.

Żywa obecność Kościoła w całym świecie

Św. Jan Chryzostom streszcza cenną naukę, jaka wypływa z tak okazałych zaszczytów, bardzo znaczącym zdaniem komentarza, które Ojciec Święty przypomniał ostatnio w zaaprobowanym ogólnie i pożytecznym dokumencie: „Mementote, Fratres: quod non de ve-stra tantummodo vita, se de universo ore a vobis ratio reddenda est”: Miejcie to dobrze na uwadze, bracia, że pewnego dnia przyjdzie wam zdać sprawę nie tylko z waszego życia, ale także z całego świata. To szczególne wezwanie skierowane do tych, w których święte powołanie wzbudza zapał służenia Bogu w sposób najwyższy i gorliwe staranie się o odkupienie dusz.

Kościół Święty jest zawsze żywy, współczesny, aktualny w stosunku do narodów na przestrzeni wieków, które przemijają: jest gotów we wszystkich dziedzinach, niestrudzony w ramach szerokich horyzontów nakreślonych przez Opatrzność. Jakaż wspaniała epopeja, została np. zawarta w życiu św. Franciszka Ksawerego i innych wielkich misjonarzy XVI i XVII w. tak w Azji jak w obu Amerykach, jak później, w trakcie głoszenia Ewangelii w Afryce i na każdym kontynencie!

Św. Wincenty Pallotti jest jedną z najwybitniejszych postaci w działalności apostolskiej XIX wieku, kiedy to trzeba było tyle od­budować i zrealizować po straszliwych burzach niszczących. Nie zadowolił się zwykłym kapłaństwem. Obmyślił inne środki aby pozwolić ludziom poznać i pokochać Boga. Nie bez racji Papież Pius XI powitał w nim zwiastuna i prekursora dzisiejszej Akcji Katolickiej, którą Święty umiał wspaniale przeczuć i wdrożyć. Dzisiaj Kościół posługuje się nią z wielkim pożytkiem w krzewieniu swego apostolstwa w całym świecie.

Wychodząc z tak słusznej przesłanki, w żadnych okolicznościach nie możemy bać się różnych przeciwności. Św. Wincenty Pallotti był tak przekonany i zdecydowany w podtrzymywaniu każdej dobrej odwagi i pewności zwycięstwa, iż zaczął od stowarzyszenia nazwanego „kółko antyszatańskie”. Wystarczy ten tytuł, aby pokazać wspaniałomyślność i stanowczość jego charakteru. Potem, oddzielając to, co wydawało się czystym negatywnym programem, rozpoczął akcję pozytywną: ochranianie, budzenie nowych kontaktów, rozszerzając cudowny rozkwit miłości, gorliwości, umartwienia – w posłudze chrześcijańskiego kapłaństwa.

Jego przedsięwzięcia, począwszy od założenia Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego są imponujące. W naturalnym odruchu jego zapał szukał, ośmielał, podtrzymywał zapał innych szlachetnych dusz, nie tylko w Rzymie – gdzie ze św. Gasparem z Bufalo i innymi znamienitymi Sługami Bożymi byli ozdobą duchowieństwa Wiecznego Miasta i kontynuowali jego najpiękniejsze tradycje – ale również poza Rzymem, we Włoszech i zagranicą. Wystarczy wspomnieć wielkie nazwiska kardynałów angielskich Wiseman, Manning i Newmana, Ojca Fabra, Czczonego Clausi, Fa’a di Bruno, Melię i wielu innych.

Propagowanie działalności pasterskiej i misjonarskiej

I jeszcze jedno. Pokorna Paolina Jaricot – której, właśnie w tych dniach, rozpatrzona została heroiczność cnót, znaczący krok w kierunku tak pożądanej Beatyfikacji – w 1822 założyła w Lyonie Dzieło Krzewienia Wiary: to, któremu później miał dać gorący impuls i przeobrażenie organizacyjne, Angelo Giuseppe Roncalli. A więc ta wybrana Sługa Boża była w Rzymie i otrzymała od Księdza Wincentego Pallottiego, wskazanego jej jako „prawdziwie apostolskiego Bożego człowieka” najszersze i najtrwalsze zachęty kontynuowania swego szczęśliwego przedsięwzięcia misjonarskiej współpracy; którego centrum kierownicze, sam Święty życzył sobie, aby zostało zlokalizowane w Rzymie.

Kończąc: św. Pallotti stawiał kapłaństwo swoje tuż obok Akcji Katolickiej, realizował miłość Boga z krzewieniem braterstwa, pracował w sposób dogłębny, rzetelny, zawsze z Bożym błogosławieństwem, aby zrealizować własny ideał.

Ojciec Św. rad jest z możności przypomnienia tych wybranych wiadomości alumnom seminarium, tj. duszom otwartym i gotowym do przyjęcia świętej funkcji, jaka ich czeka…

We wzniosłych przykładach tutaj przypomnianych, znajdujemy wszystko z wyjątkiem nowości i niespodzianki. Kościół bowiem jest stale w drodze i na każdy czas, każdy dzień i godzinę, ma swoich Świętych, swoich tłumaczy, swoich apostołów i męczenników, którzy wszyscy razem, intonują hymn Stwórcy i Założycielowi samego Kościoła i wychwalają Matkę Bożą. Niech więc każdy czerpie siłę do nowej, gorącej żarliwości w służbie, jaką mu zlecił Bóg, z ufnością potwierdzoną przez Maryję, aby wszystko – modlitwy, chęci, cierpienia – składało się na tryumf Pana Naszego Jezusa Chrystusa. Jemu, Ojcu i Duchowi Świętemu niech będzie cześć i chwała na wieki wieków.

 


Osservatore Romano 1985, nr 4, 5. Tłum. Polskie: Papieże o Św. Wincentym Pallottim. W 25-rocznicę kanonizacji, Pallotinum Warszawa 1989, s. 56-61

Copyright © Konferencja Episkopatu Polski